sobota, 15 kwietnia 2017

Rozdział 75.

notka na dole ;3

#1 Muzyka

*Nathalie*
*11 styczeń*

-Tak.-powiedziałam w słuchawkę telefonu
-Cieszę się.-wyraził radość, gdy odpowiedziałam-Jakie plany na dziś?
-Aa.. Mam zamiar spotkać się z dziewczynami. Pomóc Ally upiec babeczki, bo ma zachcianki... Później może coś porysuję. Nudzi mi się!-powiedziałam-Muszę znaleźć pracę.
-Znasz moje zdanie na ten temat.
-Zayn, ale ja muszę coś ze sobą zrobić.. Może jakąś dorywczą? Żeby troszkę zarobić i zabić wolny czas, gdy nie potrafię spędzać Go z Tobą.
-To pomyśl nad czymś lekkim.. I żeby dawało Ci radość, skoro już musisz.
-Obiecuję, kochanie, że tak zrobię. A co tam? Koncert?
-Taaak.. Za 2h. Zaraz mi będą pudrować nosek.-drażnił się ze mną
`-Tęsknie bardzo mocno!`
-Częściej to robisz niż ja, mam się martwić?-zapytałam ze śmiechem
-Ja mam od tego ludzi, skarbie.
-Doobrze, więc życzę Ci udanego koncertu. Tęsknie bardzo mocno!
-Ja również... Kocham!-odpowiedziałam tym samym słowem i rozłączyłam słuchawkę.
KŁAMAŁAM! W większości kłamałam...
A tak nie lubię kłamać i czuję się okropnie, wiedząc że muszę to robić... Bezkarnie wpajać mu coś co nie będzie prawdziwe. Nie potrafię tak długo... Ale gdy się zdradzę... To w przeciwnym razie nie byłaby to niespodzianka! Ugh.... Tak źle się z tym czuję!
-Jak wy to robicie?-zapytałam leżące na łóżku przyjaciółki-Jak te kłamanie podchodzi Wam z taką łatwością...
-Po prostu.-rzekła blondynka-Praktyka.-dalej chrupała chipsy, grzebiąc w telefonie
-Laata praktyki.-dokończyła druga-Moja droga, muszę Ci przypominać kto okłamywał chłopaków i samego Zayn'a w rzeczy samej.. Przez tak długi okres czasu?-postanowiłam nie odpowiadać-Dałaś radę? To dlaczego te parę zdań mają dla Ciebie aż takie znaczenie.. Skoro jest to kłamstwo w dobrej wierze! Czasem tak trzeba.-uśmiechnęła się Melanie
-Masz rację...
-Nie przejmuj się, życie jest za krótkie na takie pierdoły.-Ashley wciąż bezinteresownie zajadała chipsy.

-Okej, kochane. Kończę się pakować.-powiadomiłam dziewczyny przez skype'a
-Nie zapomnij spakować prezentu!-przypominała brunetka
-Spokojnie, on jest w walizce od samego początku.-zawstydziłam się-Najważniejsza rzecz... Nie mogłabym jej zapomnieć.-uśmiechnęłam się wzruszona-Wszystko macie?
-Jedziemy tylko na moment... Ważne żeby zabrać dobry humor i majtki na przebranie.-dopełniła moją wypowiedź Ash
-Otóż to.-przytaknęła Jej ze śmiechem brunetka
-Dobrze, że mają takiego świetnego menager'a, który spiskuje za ich plecami.
-Tak, Paul jest do rany przyłóż.
-Nie mogę się doczekać ich reakcji! Kurcze!-rozpierała mnie energia.
Nie mogłam się opanować. Fakt, że za kilkanaście godzin zobaczę Zayn'a i resztę przyjaciół oraz zwiedzę Tokio.. Ahh!
TokioTour.
Marzenia się spełniają.
-O której mam czekać pod domem?-zapytała Mel
-O 23:00 bede wyjeżdżać, czyli tak 5 po czekaj, a Ash jeszcze 5 minut później.
-Pewnie!
-Kończę, bo muszę poszukać słuchawek. Może przy okazji znajdę jeszcze coś potrzebnego. Widzimy się za godzinę!-rozłączyłam się.
Wstałam i zbiegłam na dół.
`Zrobiła zastanawiającą minę.`
-Gotowa?-zapytała Allison, która z brzusiem wcinała babeczkę
-Mam nadzieję.
-Zrobiłam Wam na trasę babeczki! Pozwoliłam sobie przywłaszczyć kilka.-zaśmiałam się
-Wiesz kto jest najlepszą siostrą na świecie?-zapytałam.
Zrobiła zastanawiającą minę.
-Tak, Ty!-ucałowałam Ją.

-Na pewno, macie wszystko załatwione w tej Japonii?-mama wciąż dopytywała trzymając mnie za ramiona
-Mamo, tak! Mówiłam Ci już! Wszystko jest dopięte na ostatni guzik! Menager chłopców Nam pomógł.
-Jestem z Ciebie dumna. Jesteś wspaniałą dziewczyną. Wszystkie jesteście niesamowite!-zwróciła się do moich przyjaciółek-Koniecznie się do mnie odezwij, jak dolecicie na miejsce.
-Obiecuję. Wracam niebawem! Opiekuj się wnuczką i córką.
-Również obiecuję.-uściskała mnie i udałyśmy się na odprawę.
Godzina naszego lotu się zbliżała.
-Mam nadzieję, że niczego nie zapomniałam.-przeszedł mnie lekki strach
-Cóż, nawet jeśli, to już się po to nie wrócimy.-powiedziała pocieszycielsko Ash.
Zawsze boję się przechodzić przez bramki, że zaczną pipać na mnie, lecz przeszłam bez najmniejszych problemów. Potem skasowałyśmy bilet i wsiadłyśmy do samolotu. Zajęłyśmy pierwsze trzy wolne miejsca obok siebie.
-O Boże, daj nam szczęśliwy lot.-powiedziałam, gdy samolot ruszył
-I szczęśliwy jutrzejszy dzień.-dodała Melanie
-Amen.-zakończyła Ash.
A więc, niech tak się stanie..

*12 styczeń*

-Natt..-ktoś szturchał moje ramię-Wylądowaliśmy. Wysiadamy.. Wstawaj!
Rozłożyłam ręce i się przyciągnęłam wydając niestworzone dźwięki, nawet nie wiedząc co się wokół mnie dzieje... Straciłam poczucie czasu.
-Wychodzimy!-powtórzyła Melanie i pociągnęła mnie za rękę, szybkim ruchem zabrałam torebkę.
Omijając czekającą na nasze wyjście stewardessę, uśmiechnęłam się przepraszająco..
Ta wyglądała na rozbawioną.
Mimowolnie zakryłam ręką oczy, gdy wyszliśmy na słońce. Grzało niemiłosiernie! Ależ będzie przygoda...
-Przespałam całą drogę.-uświadomiłam sobie
-Tak... My połowę. W końcu to noc..
-Przegapiłaś cudowny wschód słońca. Wydawało się, że jesteśmy tuż obok...-zachwycała się Ashley
-Jak mogłyście mnie nie obudzić?-naburmuszyłam się
-Spałaś tak słodko.. Żal nam było.-przyznały-Ale zrobiłyśmy cudne zdjęcia! Ta podróż od samego początku jest niesamowita!
-Cóż... Jaki początek, taki koniec, dziewczęta.-zachichotałam.
Gdy weszłyśmy na dworzec lotniska, zaczęłam błądzić wzrokiem.. Szukałam menager'a naszych chłopaków. Obiecał, że się Nami zajmie.. Że wszystko zorganizuje.
Lecz zamiast kochanego Paul'a, w oczach błysnęła mi znana blond fryzura.
-Oooo nieeee!!-zakryła buzię ręką Melanie, uśmiechając się jak najszerzej
-Horan! Co Ty tu robisz?-byłam niebywale zaskoczona
-Miłe powitanko.-rozłożył ramiona-Ale jednak wolałbym, żebyście zrobiły to tak jak należy.
Oczywiście, jak na brunetkę przystało, Mel doskoczyła do Niego jako pierwsza. Gdy już się czule przywitali, a ja z Ash zdążyłyśmy rzygnąć tęczą, przyszła kolej na mnie..
-Jak Ty się tu znalazłeś? Przecież to Paul...
-Paul chodził skryty, więc doktor Horan wydobył z Niego informacje..
-Ale to nie tak miało być!-dodałam zrozpaczona-To miała być niespodzianka!!
`-Trochę poznałem Twój niecny plan..`
-I jest! Nawet nie wiesz jaka! Gdy Paul mi opowiadał co ma się wydarzyć, nawet jadąc na lotnisko nie wierzyłem, że was tu zobaczę.. Tak bardzo miło Was widzieć.-z głośnym 'oooo' przytuliłyśmy Go wszystkie
-Trochę poznałem Twój niecny plan.. I jestem z Niego bardzo zadowolony. Będziesz najlepszym prezentem na świecie!-wyznał
-Ale to Nasza zasługa.. Wszystkich!
-Wszyscy wiedzą, że Tobą i tak będzie najbardziej zainteresowany.-nie mogę wyjaśnić jak bardzo czerwona się stałam, jednak wiem, że byłam burakiem ostatniego stopnia
-Chodzcie, lejdis. Mam zadanie zabrać Was do waszego pokoju hotelowego.
-A chłopaki niby myślą, że gdzie jesteś?
-A jak myślicie?-spojrzał na Nas z uśmiechem-Wyskoczyłem coś zjeść.

Gdy podjechaliśmy pod hotel, w którym pokój zarezerwował Nam menager 1D, oniemiałam... Niby załatwił wszystkie formalności, ale jak ja mu za to oddam? Nie stać mnie na takie rarytasy...
W życiu nie myślałam, że będę w 5***** hotelu. A jeszcze bardziej nie spodziewałam się, że będę w Tokio. Gdy Niall otworzył Nasz pokój, wspólnie zrobiłyśmy przyciągające się 'aaaa'!! Coś niesamowitego!
-Mam nadzieję, że to okrzyk radości, bo to najlepszy pokój w tym hotelu.-przedrzeźniał się z Nami Niall
-Kto bogatemu zabroni..-puściłam mu żartobliwie oczko
-Cieszę się.-uśmiechnął się-Ja będę musiał powoli już znikać, koncert dziś mamy.-dał Nam po buziaku w policzek-Pamiętajcie, że jak chcecie gdzieś wyjść to w przebraniu. Chyba nie chcecie zepsuć sobie niespodzianki? A aparaty są wszędzie...
-Faktycznie.-zrobiłam ogromne oczy, nawet nie przeszło mi to przez myśl..
-Do zobaczenia później, myślę.-zniknął.
Usiadłyśmy na łóżkach, wciąż z zachwytem rozglądając się po pomieszczeniu.
-To jaki mamy plan, dziewczyny?-zapytała blondynka
-Jesteście głodne? Bo ja totalnie umieram..-przytaknęły mi-Więc dogłębny plan proponuję objaśnić przy posiłku..
Zadzwoniłam do recepcji.

#2 Muzyka

-To już wszystkie?-zapytałam wieszając ostatniego balona na ramie drzwi
-Jasna sprawa.-odpowiedziała blondi
-A tych serpentyn też już chyba wystarczy, ileż tego... To nie naste urodziny.-powiedziała Melanie
-Taki był mój zamysł.-zaśmiałam sie-Zamiast upływających lat, chcę żeby poczuł się znów jak ten beztroski nastolatek.. Rozumiecie, tak jak w przeszłości. Żeby odtrącił na tej jeden dzień wszystkie problemy, smutki, żeby niczym się nie przejmował. Taki forever young! Wiecznie młody, lejdis!
-Ty jesteś szalona.. Będzie miał z Tobą ciekawie synek.-zachichotały
-No nie chcę, żeby się nudził.. Nie muszą to być takie oficjalne kolejne urodziny.. Nie wiem czy w ogóle ostatnio je spędzał.. A to przecież taki wyjątkowy dzień. Nie wiem, czy jakoś świętują będąc w trasie.. Dlatego chciałam mu zrobić niespodziankę.
-A my się ogromnie cieszymy, że możemy w tym uczestniczyć.-Mel podeszła i mnie przytuliła
-Mamy czas na takie czułości?-zapytała żartobliwie Ashley
-Na to zawsze jest czas!-odpowiedziałam-Przyszykuję prezent, a wy pilnujcie czasu i czekajcie, gdyż zaraz nadjedzie tort oraz szampan z kupą kieliszków.
-W ogóle to jak Paul Ich tu sprowadzi?-zastanawiały się
-Nie mam pojęcia, ale powiedział, że coś wymyśli. I oddał nam Ich do jutrzejszego wieczora.-uśmiechnęłam się-Ten czas trzeba wykorzystać jak najlepiej.
Zniknęłam za drzwiami łazienki.

*Zayn*

`-To było bardzo wzruszające wykonanie..`
-Dziękuję Wam, jesteście najlepsi!-powiedziałem do mikrofonu, gdy na zakończenie koncertu widownia zaśpiewała mi głośne "sto lat"-To było bardzo wzruszające wykonanie..-powiedziałem szczerze
-Dzięki Wam, do zobaczenia wkrótce, mamy nadzieję!-krzyknął Payno.
Zeszliśmy ze sceny do garderoby. Wziąłem głęboki oddech, choć co roku w moje urodziny jesteśmy na wyjeździe, zawsze kończy koncert się tak samo, a ja z roku na rok jestem coraz bardziej wzruszony. Czy to te lata tak na mnie działają? Czym starszy tym bardziej miękkie serce? Oby nieee.
-Cieszę się, że się już skończyło. Męczący dzień.-powiadomił Styles
-Wyjątkowo..-odpowiedział mu Tommo, rzucając się na kanapę
-Jedyne na co mam ochotę to wejść do pokoju hotelowego, wskoczyć do wyrka i napić się z Wami piwka, chłopaki. Uczcić tą moją starość.-powiadomiłem Ich
-Dla Ciebie wszystko, stary.-poklepał mnie po ramieniu Horan
-No chłopaki.-do salki wszedł menager-Pięknie było, Tokio jest wasze. A teraz macie 5 min na przebranie się w rzeczy, które są zostawione na waszych miejscach i jedziemy.
-Do hotelu, ma się rozumieć?-zmarszczyłem brwi
-Niestety, muszę Was zmartwić. Nadążyła się super okazja, japoński fotograf chciałby Wam zrobić nowe zdjęcie na okładkę tutejszego miesięcznika. Jedyny wolny termin ma dzisiaj, także szybko, nie lubi spóźnialskich. Odwdzięczę się Wam za to. Ale będziecie hitem, głównym tematem stolicy!
-Paul...-zajęczał Harry
-Widzimy się na dole.-wyszedł.
Usiadlem na swoim miejscu, głośno wypuszczając powietrze. A już było tak fajnie...

-Niby 5 gwiazdek, a taki sobie z wyglądu..-wyjąkał Harry, gdy wyszliśmy z samochodu pod hotelem, w którym miała się odbyć nasza sesja
-Patrzy się na wnętrze, nie na wygląd.-odpyskował mu Liam
-No zaraz zobaczymy jaki jest wewnątrz.-zaśmiał się Lou i przybili sobie piątkę
-Nie narzekajcie... Zróbmy to szybko i niech się to już skończy..-dodałem znużony.
Przyznali mi rację.
Windą podjechalismy na ostatnie piętro, do ponoć największego tutejszego apartamentu. Sławny, to się ceni...
-Zayn, pomóż mi proszę otworzyć te drzwi, bo zapomniałem okularów, nie potrafię włożyć karty w czytnik.-podał mi kartę menager.
Spełniłem Jego prośbę. Gdy tylko otworzyłem drzwi, błysnęło jakieś duże światło, oślepiając nas. Gdy tylko odzyskalem wzrok, zobaczyłem mnóstwo balonów, serpentyn, pośród których zobaczyłem 3 piękne kobiety z czapeczkami urodzinowymi na głowach, krzyczące:
-NIESPODZIANKAAA!!!

*Nathalie*

Gdy tylko usłyszałyśmy rozmowy i szmery za drzwiami, byłyśmy w pełnej gotowości. Gdy drzwi się otworzyły, Ashley oślepiła Ich robiąc pamiątkowe zdjęcie swoim nowym aparatem, w tym czasie Mel trzymała tackę z kieliszkami napełnionymi szampanem, a ja tort. Krzyknęłyśmy niespodziankę, a następnie wyśpiewaliśmy Zayn'owi sto lat.
-Zdmuchnij świeczki i nie zapomnij pomyśleć życzenia.-poradziłam mu.
Spojrzał mi głęboko w oczy i poczułam jak uginają mi się kolana.
-Wszystko co mi potrzeba już mam przy sobie.-odpowiedział
-Pomyśl!-rozkazałam.
A więc z podstępnym uśmiechem zamknął oczy, potem zdmuchnął wszystkie 22 świeczki. Odłożyłam tort na stolik, Zayn zabrał mnie w objęcia i wyszeptał wprost do ucha:
-Wiesz jak bardzo Cię kocham?
-Bardzo..
-Bardzo, bardzo.-poprawił mnie i czule pocałował w czasie, gdy reszta się witała
-Teraz toast!-wykrzyknęła Melanie i rozdała kieliszki
-Za wiecznie młodego Malik'a!-rzekł Styles
-Za nasze cudowne niewiasty!-dodał Zayn
-I za waszą szczęśliwa trasę!-dodałam
-Zdrowie!-stuknęliśmy się kieliszkami na szczęście.

-Jedzcie ile chcecie!-powiedziałam, gdy przyjechał szwedzki stół, na którym znajdowało sie sushi, jakieś inne ryby, ten przepyszny chiński makaron oraz standardowo - pizza, frytki, schabowy. Wątpię, by chłopcy rozdrabniali się na takie dania.. Zamowiłyśmy z dziewczynami to, co my chciałyśmy skosztować.
-A ja zaraz wracam.-powiedziałam z uśmiechem.
Wyszłam na balkon. Musialam odetchnąć świeżym powietrzem. Serce waliło mi jak młotem, tak bardzo martwiłam się, że nie wyjdzie. A tu wszystko super się udało... Chcę już poczuć ulgę... Rozluźnić się. Nacieszyć towarzystwem.. Chłopakami.
-Palisz?-usłyszałam za sobą Zayn'a
-Doskonale wiesz, że rzuciłam.-odwróciłam się w Jego stronę.
Zawadiacko się uśmiechnął.
-Dziękuję.-zbliżył się i wyszeptał wprost do mojego ucha, następnie pocałował mnie w czubek głowy
-Nie tylko mi powinieneś dziękować. Dziewczyny także włożyły w to ogrom pracy.-wtuliłam się w Niego
-Wiem.. Ale Tobie chcę podziękować szczególnie. Ty jesteś wyjątkowa. To Ty jesteś moim największym prezentem.. Że jesteś tu. Ze mną. W tej chwili. W tym dniu. Tysiące kilometrów od domu. Jesteś ze mną.-powtórzył-Kocham Cię.
Z uśmiechem odpowiedziałam tym samym.
-Zostań dziś ze mną..-poprosiłam-Na noc.
-Kusząca propozycja.. Ale nie mogę..-powiedział zasmucony
-Możesz.
-Nie.. Od rana pracuję. Gdybyś tylko zobaczyła mój harmonogram...
-Gdybyś tylko zobaczył jaka potrafię być przekonujaca..-podniósł jedną brew i spojrzał na mnie zdziwiony, a ja przytakiwałam głową z miną zwyciezcy-Paul jest po naszej stronie. Wszystko załatwiłam... Nie martw się.
-Mówiłem Ci już jak bardzo wspaniała jesteś?-zaświeciły mu się oczy, gdy na mnie spoglądał
-Nawet jesli, to możesz powtórzyć...-zachichotałam.
Ten w odpowiedzi pocałował mnie. Delikatnie i czule. Wystarczająco. Czułam Jego lekki zarost, przymknięte powieki.. Wszystko było idealnie.

-Ale Nam ten fotograf zdjęć porobił...-powiedział z sarkazmem Harry-Okładka New York Times jest nasza.-wszyscy się zaśmiali
`-Paul też ma wyobraźnię.`
-Profesjonalny.-dodała Ash, mając na szyi założoną swoją nową lustrzankę-Ale musicie przyznać, że daje po oczach..
-I to jeszcze jak.-powiedział Zayn-Poczułem na własnej skórze.
-Paul też ma wyobraźnię..-dodałam
-Tak właściwie to napisał mi SMS'a z życzeniami jeszcze raz, a w PS. dodał, że prawdziwa sesja zdjęciowa jest pojutrze, z tym znanym fotografem, lecz w Jego pracowni, a nie byle jakim hotelu.
-Byle jaki, a sam nam Go polecił.. A to typek.-dodała Mel, na której oświadczenie zachichotaliśmy
-I dziękuję blondaskowi kochanemu, że się nie zdradził.-zrobiłam dziubek w Jego stronę
-Dla Ciebie wszystko.-podszedł i pocałował mnie w czoło-No chyba już pora na Nas.
-Pora spędzić trochę czasu na osobności.-przygryzł wargę Styles
-Idiota.-wywróciłam oczami.

-Posprzątane?-zapytałam Zayn'a, gdy pozbieraliśmy parę rzeczy, gdy cała kochana chołota wyszła
-Powiedzmy, że jest ogarnione.-stanął przy mnie i założył ręce na ramiona, zachichotałam, gdy zauważyłam Jego pozę
-Czy Ty się ze mnie śmiejesz?-podniósł brew-To jest karalne!
Pokiwałam przecząco głową, wciąż zwijając się ze śmiechu.
Chłopak z zaskoczenia zaczął mnie łaskotać, narzekając jaką to ja jestem okropną dziewczyną, wyśmiewa swojego mezczyzne zamiast go wspierać, ignoruje i blablabla.. Położył mnie na łóżku i przekroczył, by mieć lepszy dostęp do miejsc, w których mam ogromne łaskotki.
-Zaraz się posikam, przyrzekam!-ze śmiechu już prawie rozbolała mnie głowa
-Założę Ci pampers, żaden problem.-nie przestawał.
Zacisnęłam w garści pierwszą napotkaną na drodze rzecz, którą akurat okazała się być poduszka. Uderzyłam Go nią z całej siły.
-Przesądziłaś.-powiedział z zamknietymi oczami, gdy przeszkodziłam mu w zabawie.
Wziął poduszkę i też zaczął mnie okładać, tak rozpoczęłam kolejną wojnę. Gdy już wyzuci z emocji i siły, leżeliśmy na podłodze i ze zmęczenia dyszeliśmy jak zwierzęta, zmieniłam jednym ruchem pozycję i usiadłam okrakiem na ukochanym.
-Ostatnia godzina tego wspaniałego dnia..-kreśliłam palcem wzorki na Jego klatce piersiowej, patrząc mu w oczy.
Następnie knykciem obrysowywałam mu twarz.. Delikatnie. Poznając każdy zakamarek.
-Najlepsze urodziny w najlepszym towarzystwie.-wyszeptał i mnie pocałował-I cieszę się, że znaleźliśmy tę chwilę dla siebie.
-Przed nami cała noc..-wyszeptałam i dalam mu buziaka-Przygotuje się do łóżka.
Uciekłam do łazienki. Ugh.. Wzięłam głęboki oddech i oparłam dłonie wokół umywalki.. Boję się. Lecz to jest to czego pragnę. Teraz muszę mu dać swój własny, osobisty prezent. Przebrałam się w fikuśną piżamkę, jeszcze raz spojrzałam w lustro.. Byłam zmęczona, wyglądałam jak gówno, lecz dla Niego zawsze jestem piękna.. Oby ta odrobina alkoholu, którą w siebie wlałam kilka godzin temu dodała mi pewności siebie i odwagi.. Poprawiłam, by wszystko dobrze leżało i ociekając seksem wyszłam z łazienki. Oparłam się o ramę drzwi i chrząknęłam, gdyż Malik był wpatrzony w telefon. Podniósł wzrok i zamarł. Obserwował, lecz nie mógł nic z siebie wydusić. Speszyłam się, zagryzłam warge, choć wiem, że to w niczym nie pomoże.
-Wow...-usłyszałam, postanowiłam przejąć inicjatywę
-Jeszcze raz wszystkiego najlepszego, skarbie.-podeszłam bliżej-Byłam na zakupach, jak.. Ci się podoba.
-Prezentuje się perfekcyjnie.-powiedział z najszczerszym uśmiechem
-Kupiłam z myślą o Tobie.. Potraktuj to jako osobisty prezent..
-Bardzo osobisty. -wydukał i wyciągnął w moim kierunku dłonie, które ujęłam, a On pociągnął mnie na tyle mocno, że wpadłam w Jego ramiona-Wyglądasz przepięknie!
Czułam na szyi Jego ciepły oddech.
-Nie wiem czy zdajesz sobie sprawę..-wyszeptał-Jak bardzo pociągająca jesteś.. Ale.. Nie wiem, czy będę w stanie Ci się opszeć..
-Liczę na to..-odpowiedziałam czując, jak jeży mu się skóra
-Jesteś pewna?-zapytał zszokowany
-Mam to jeszcze przemyśleć?-powiedziałam rozbawiona-Już dużo czasu nad tym spędziłam..
-Nie myśl tyle, bo Cię główka zaboli..-powiedział i mnie pocałował-A teraz pozwól, że pomogę Ci to zdjąć.. Nie chciałbym tego rozpruć, gdyż bardzo mi się podoba...-powoli rozpinał mi zameczek.
Zawstydziłam się.
-Powiedz 'nie', a przestanę!-zarządził
-Kontynuuj.-dodałam i przymknęłam oczy z rozkoszy, gdy zaczynając od szyi zjeżdżał pocałunkami w dół.
Nie mogę się wstydzić, On jest mój. Kocham Go. Na zawsze. Jestem piękna.. Kocha mnie. Mój Zayn.
-Jestem cała Twoja.-powiedziałam ostatecznie.






***
Moiiii koooochaaani, dochodzimy do końa `STO`, już ostatnie rozdziały! 
Tak myślę, że jeszcze 2 ;]
Nie mam już sił Was przepraszać, bo robię to za każdym razem ;c Teraz szkoła, prawko itd.......

po prostu powiem tak; WESOŁYCH ŚWIĄT, KOCHANI! 
POGODNYCH, RADOSNYCH, W RODZINNYM GRONIE! 
MOKREGO DYNGUSA, LASKI! ♥

Do zobaczenia w kolejnym ;*


DOCEŃ MOJĄ PRACĘ! ZOSTAW PO SOBIE ŚLAD! 
SKOMENTUJ!!!

sobota, 18 lutego 2017

Rozdział 74.

Przepraszam za taki odstęp czasu ;<


*Zayn*

Czułem się niesamowicie! Minął kwadrans filmu, a moja ukochana już spała w mych ramionach. Wyłączyłem film, wiedząc że i tak nie wzbudza mojej ciekawości. Byłem wpatrzony w twarz mojej pięknej Natty, a fakt, że za kilka godzin będę zmuszony znów się żegnać, wcale nie wprawiał mnie w zachwyt. Chciałem z każdej godziny, minuty, sekundy, które nam zostały wydobyć jak najwięcej. Nie chcę stracić ani ułamka.. Ani jeden części czasu, który nam został. Czułem się zrozpaczony, a
zarazem najszczęśliwszy na świecie! Miała głowę ułożoną na mojej klatce piersiowej, a Jej klatka unosiła się równomiernie. Uwielbiam tą dziewczynę! Zdaję sobie sprawę jak dużo traciłem i jak wiele teraz zyskałem! Czuję, że uczucie, które Nas łączy jest prawdziwe. Od samego początku jest inaczej niż z Perrie. Od samego początku czuję to coś, tą rozpaloną iskierkę, która zawsze nie potrafiła do końca zaiskrzyć, gdy byłem z Pezz. Tamto uczucie było przereklamowane, nawet nie zwróciłem uwagi, gdy uczucie to nabrało dystansu i szarości, wszystko wygasło, a związek ten stał się reklamą naszych zespołów i monotonnią.. Zwykłym przyzwyczajeniem. Z Nathalie jest inaczej i mocno wierzę, że po wszystkich przeciwnościach, które przezwyciężyliśmy - nic ani nikt nie jest w stanie nam już zaszkodzić.
Z uśmiechem wymalowanym na twarzy zamknąłem oczy i zasnąłem w błogim spokoju.
I miłości.

*Nathalie*

Przebudziłam się, całkiem wyspana. Trochę postękałam, gdyż nie dane mi było się przeciągnąć. Dlaczego? Byłam w mocnych objęciach Malika, nie mogłam się ruszyć. Trzymał mnie tak, jakby nie chciał mnie nigdy puścić. A mnie się ten fakt podobał. Też chciałabym mieć Go na zawsze.
Mój Zayn.
Poruszyłam głową, aby móc popatrzeć na Niego śpiącego. Wyglądał jak nastoletni chłopiec. Taki wolny, beztroski łobuz. Całkiem inny niż ta gwiazda, którą jest za dnia. Teraz ujrzałam w Nim mojego małego przyjaciela. Jedynego w swoim rodzaju.
Uśmiechnęłam się.
-Nie mów, że mi się przyglądasz.-wydukał z zamkniętymi oczami.
Uśmiech stał się jeszcze szerszy.
-Dzień dobry, panie Malik.-zagryzłam wargę-Byłam pewna, że Pan śpi.-otworzył oczy
-Rany, chyba jestem w niebie.-zignorował moją odpowiedź-Mam przed sobą anioła.
-Drań!-uderzyłam Go poduszką
-Na prawdę świecisz, bo stoisz w promieniach słonecznych, kochanie.-bronił się-Ale Twoje słowa utwierdziły mnie w przekonaniu, że to tylko Ty, a nie żaden ANGEL.-powiedział chamsko
-Pfff..-odwróciłam się do Niego tyłem i słyszałam Jego śmiech.
Objął mnie i mocno przytulił, a mój foch minął.
-Mógłbym się tak budzić codziennie.-powiedział w moje włosy
-Ja też...-wyszeptałam-Chciałabym móc powiedzieć, że to jest do zrobienia...-w myślach zabrzmiał mi fakt, że za kilka godzin znów rozstaniemy się na kilka miesięcy
-Kiedyś będzie.-powiedział.
Oby to kiedyś przyszło jak najprędzej.

-Słysze kolejne kroki!-usłyszałam, gdy schodziłam z Zayn'em do kuchni po schodach
-A ja słyszę śniadanie, które mnie woła!-odpowiedziałam radośnie
-..Ją i Jej brzuch.-potwierdził Malik, a Ja zmrużyłam oczy
-A co Ci przeszkadza mój brzuch?-zapytałam wyniośle
-Burczy.-odpowiedział Zayn, a Ja wywróciłam oczami
-Oho.. Czyżby pierwsze kłótnie małżeńskie?-powiedział Harry, gdy weszliśmy do kuchni
-Pierwsze?-zapytałam retorycznie Zayn'a
-Chyba nie.-zaśmiał się, a Ja mu dorównałam
`-Odniosłam inne wrażenie..`
-Co pichcisz?-zapytałam
-Jajecznica.-odpowiedziała Mel
-Znajdzie się odrobinka dla mnie i przychlasta?-pokazałam gestem głowy Zayn'a
-Sorry, skarbie, ale to Ty się do mnie przykleiłaś w nocy.-nachylił się nade mną i dał mi buziaka
-Odniosłam inne wrażenie..-przygryzłam wargę
-Coś się znajdzie dla zakochanych.-zachichotała brunetka, nakładając jedzenie na talerzyki
-Patrzcie! To wy!-pisnął Niall, który włączył MTV-Plotki rozgłaszają.
'Zayn Malik ma nową dziewczynę. Powód zerwania z uroczą blondynką? Kim jest ta brunetka!' 
Widniało w tytule.
-Nie poznali Cię.-dodał w moim kierunku
-Pewnie nie na długo.-Malik zaszedł mnie od tyłu i przytulił
-Nie znają prawdy, a piszą pierdoły!
-To ich praca.-wtrącił Liam
-My też nie znamy..-podkręcił temat Niall
-Cóż..-wziął głęboki wdech Zayn-Nie był to jedyny powód. Nie układało Nam się, co było faktem i nie miało to sensu.. A Nathalie..-uśmiechnął się i spojrzał na moją twarz-Tylko mi to uświadomiła.
Uśmiechnęłam się.
-Wszędzie o Was głośno.. Na 4fun'ie także. Tylko.. 
'Zayn Malik wieczorem przyłapany z brązowowłosą pięknością! Czyżby przyjaciółka zespołu była dla Niego kimś więcej?'-zacytował Harry
-Wyłącz to, umieram z głodu.-skrzywiłam się słysząc bzdury
-Śniadanie podano.
Rozgłos odnieś jest łatwo, znacznie gorzej jest go znieś.
Wiedziałam, że tak będzie, ale nie spodziewałam się tak ogromnego zainteresowania. A to dopiero początek....

-Pojedziesz z Nami na lotnisko?-zapytał Louis po śniadaniu
-Pomogę Ci.-powiadomiłam Mel i zaczęłam zbierać talerze-Nie mam pojęcia... Wiesz, że mam problem z pożegnaniami... A to kolejne...
-Musisz jechać!-sam sobie odpowiedział
-Obiecuję, że szybko zleci!-Liam pokrzepiająco dotknął mych ramion
-Wam tak, a mi to się ciągnie w nieskończoność!-zaniosłam do zlewu naczynia i zaczęłam zmywać
-Będziesz miała dużo rzeczy do roboty, to będziesz narzekać, że czas za szybko biegnie.-zachichotałam na słowa Harry`ego
-Gdybyś nie miała nic do roboty, poleciałabyś z Nami.-puścił mi oczko Zayn-Także masz uzasadniony powód zostania w Londynie.
-Racja. Muszę stać się bardziej optymistyczna.
Ja zmywałam, Zayn wycierał, a reszta mi donosiła, bądź zjadała pozostałości.
Tak, Niall.
Dołączyła do Nas Ashley, która znikła gdzieś z Hazzą. No tak, muszą się nacieszyć ostatnimi wspólnymi chwilami razem.
Gdy posprzątaliśmy, Zayn pociągnął mnie w swoje ramiona. Uśmiechał się i przeszywał mnie wzrokiem. Ja słyszałam tylko poruszające się wskazówki zegara...
-Tik, tak, tik, tak...-wyszeptałam-Czas ucieka, chwile mijają... A Ty marnujesz czas na bezsensowne obserwowanie.-powiedziałam zawstydzona
-W żadnym wypadku. Właśnie przyglądam się mojej czerwioniutkiej dziewczynie, z którą niebawem będę musiał się pożegnać i chcę zapamiętać Jej wygląd jak najdłużej, gdyż jest najpiękniejszym stworzeniem jakie kiedykolwiek widziałem, a gdy tak się rumieni... wygląda na tak bardzo niewinną, że prawie nie zauważam wystających rogów.-szeroki uśmiech wpełznął na moją twarz
`-Podoba mi się fakt, że nazwałeś mnie swoją dziewczyną.`
-Podoba mi się fakt, że nazwałeś mnie swoją dziewczyną.-odpowiedziałam i przytuliłam Go
-Właśnie ułożyłem najdłuższe zdanie złożone w swoim długim już życiu, a Ty tylko zwróciłaś uwagę na pierwszą linijkę?-zaśmiał się bezsilnie
-Nieee... Wsłuchiwałam się słowo w słowo, ale nie chcę się kłócić.-przygryzłam wargę.
Wywrócił oczami.
-Uhooo... Gołąbki se słodzą.-obróciłam się, by być tyłem do Zayn`a, a ten mnie objął
-Zazdrościsz?-odpowiedziałam Louis`owi
-Nie do końca, bo lada chwila wpadnie tu moja najpiękniejsza dziewczyna, z którą zrobię rzeczy, które Tobie się, dziecko, nie śniły.-podniósł brwi
-Zważając na fakt, że dziś spałam w jednym łóżku z Malik`iem - nie speszysz mnie, Tommo. Kobiety są kilka lat bardziej dojrzalsze niż mężczyźni, co udawadnia, że jesteśmy mniej więcej w tym samym wieku dojrzewania, co nie upoważnia Cię do nazywania mnie dzieckiem.-usłyszałam głośne `uuuuuu`, lecz zadarłam nosa i zostawiłam Tomlinsona bez słowa w tyle.
Poszłam z Zayn`em do Jego pokoju.

-Jesteś na tyle dziany, skarbie, że nawet jeśli byś czegoś zapomniał, to możesz sobie to kupić.-przedrzeźniałam Go
-Mądrala. To znajdź mi na to czas.
-Nie pyskuj.-skradłam buziaka
-Dziękuję, że pomogłaś mi z pakowaniem.-uśmiechnął się
-Ależ to nic.-odwzajemniłam miły gest
-Lecę tylko na dół, bo zostawiłem tam grzebień.-powiedział i wyszedł zostawiając mnie samą
-No tak, najważniejszy!-zachichotałam.
Siedziałam na łóżku. Chciałabym się przenieść w czasie. Żeby oni dziś wracali, a nie wyruszali. Bez Nich moje życie nie wygląda tak samo. To oni nadali Jemu sens. Odmienili je, sprawili, że znów nabrałam ochotę do życia. Zajęłam się swoją pasją. Zajęli część mego serca, która znika wraz z Nimi.
-Puk, puk..-blond czupryna wyłoniła się zza drzwi
-Heeeej!-poklepałam miejsce na łóżku obok siebie
-Korzystam z okazji, że Malik na dole, by z Tobą porozmawiać.-uśmiechnęłam się-Ciężko Was rozłączyć.
-Wiesz, że dla Ciebie zawsze znajdę czas!-powiedziałam mu
-Wiem, ale... To tak cudownie jest widzieć Cię szczęśliwą!
-Nialler, ale ja już dawno jestem szczęśliwa! Od kiedy poznałam Ciebie.-wpajałam mu-To dzięki Tobie!
-Ale teraz jesteś pełni szczęścia i dostrzegam w Tobie błysk, którego się doszukiwałem. Który próbowałem rozbudzić, ale jak widać.. to nie ja byłem do Niego potrzebny. Cieszę się razem z Wami! Opowiadaj jak randka.-zaśmiałam się, lecz opowiedziałam mu wszystko.
Zaczynając od restauracji, poprzez ucieczki przed aparatami oraz wspólne spanie.
-Wiesz, znów poczułam się jak ta kilkunastolatka, która tak bardzo szalała za przyjacielem, który był Jej mentorem. Jakby czas się zatrzymał, a nie było żadnej przerwy między Nami... Po prostu. Czułam... ciepło. Miłość.-rozpromieniłam się
-I prawidłowo.-podsumował.
Uśmiechał się i spoglądał w moje oczy, a ja.. Przytuliłam Go mocno. Łezka spłynęła po moim policzku, potem kolejna.. Horan z zaskoczeniem odwzajemnił uścisk i pocałował mnie w czubek głowy.
Zdałam sobie sprawę z bardzo ważnej rzeczy.
-Tak bardzo wpadłam w ten cały wir uczuć, że zapomniałam, że przecież Ty... Ty też za chwilę mnie opuszczasz. Znowu. Na tak długi okres czasu...-zaszlochałam-A ja nawet nie zdążyłam się jeszcze Tobą nacieszyć...
-Cśśś... Jestem pewny, że sobie poradzisz.-wyszeptał mi w ucho
-Jednego dnia nie spędziliśmy razem.. A tego potrzebowałam. Przepraszam.-głos mi się załamał-Zapomniałam.
-Najważniejsze jest to, że w końcu wszystko jest jasne. Wyjaśniliście sobie z Zayn'em wszystko. Nasz super dzień może chwilkę poczekać. Najważniejsze, że jesteś szczęśliwa. Ja znajdę sposób, by się z Tobą spotkać, słońce. Obiecuję.
-Kocham Cię, jesteś najlepszy!-wydukałam
-Ja Ciebie też, księżniczko.-uśmiechnęłam się.
-Zawsze musisz mi robić na złość, dobrze wiesz jak na to reaguję.
-Ja po prostu lubię to określenie.-starał się tłumaczyć, lecz wywróciłam na to oczami.
-A co tu się wyprawia!-do pokoju wszedł mulat
Zdjęcie Zayn`a ♥
-Wszystko i nic.-Horan poklepał Malik'a po ramieniu i wyszedł.
Wytarłam mokre oczy, Zayn uklęknął przede mną, lecz nic nie powiedział. Dał mi chwilkę dla siebie, rozumiał, że tego potrzebuję.
-Zapomniałbym najważniejszej rzeczy.-powiedział wreszcie
-Grzebienia.-zachichotałam
-Niekoniecznie.-wstał i wyjął z szafki ramkę, którą mi podał.
Spojrzałam na zawartość, a uśmiech mimowolnie wpełznął na moją twarz. Oczy mi się zaszkliły.
-To my.-wyszeptałam
-Tak.-opdowiedział-Dzięki temu czułem, że zawsze mam Cię przy sobie. Wmawiałem to sobie nawet wtedy, gdy wiedziałem, że mnie nienawidzisz. Dodawałaś mi sił. Wciąż to robisz. Skoro nie mogę mieć Cię fizycznie, mam to zdjęcie. Nasze. Wspólne.
Przytuliłam Go mocno. Bardzo.
-Na prawdę miałeś je zawsze?
-Nigdy o Tobie nie zapomniałem. Zawsze byłaś przy mnie.-wziął ramkę i spakował do walizki-I zawsze będziesz.
-Będę. Nie tylko na zdjęciu, lecz także fizycznie. Codziennie czekać na powrót ukochanego.
-Jak w filmie.-uśmiechnął się
-To znaczy, że będzie happy end, w filmach zawsze jest.-zagryzłam wargę-Wiesz.. Też mam schowane nasze zdjęcie. Ostatnie. Pomimo swych rozdartych uczuć, czułam potrzebę, aby Cię przy sobie zachować. Te lata najlepsze swego życia.-posadził mnie sobie na kolanach
-To nie może być przypadek.-powiedział.
Przymknęłam oczy.
Chwilo, TRWAJ!!!

#2 Muzyka

Gdy chłopcy wkładali do samochodów swoje bagaże, nie tracąc czasu, postanowiłam zacząć się z Nimi żegnać.
-Nie jedziesz z Nami na lotnisko jednak?-zaskoczony zapytał Louis
-Umm.. Nie wiem.. Wiem, że nie mam na tyle siły, żeby patrzeć jak wylatujecie.. Na drugi koniec świata. Wolę nie ryzykować i rozstać się tutaj. Nie lubie... Nie cierpię pożegnań. Pozwólcie mi to zrobić tu.-wyglosiłam krótka mowę
-Jasne.-odezwał się Niall i pierwszy do mnie podszedł-Dzwoń do mnie.-mocno mnie przytulił i pocałował w czoło
-Jak zawsze, Horan.-wyszeptałam z zamkniętymi oczami.
Do oczu zaczęły napływać mi łzy.
Gdy Zayn jeszcze się ze mną nie pożegnał, ostatni, strasznie płakałam. A gdy on podszedł bliżej i wziął mnie w ramiona, łzy lały się strumieniem. Nie jestem przygotowana. Nigdy nie byłam i nigdy nie będę. Lecz muszę być dzielna, poczekać. Bo przecież wiem, że wrócą.
-Nie płacz, skarbie.-powiedział cichutko i kciukiem podniósł moją twarz.
Ja jeszcze bardziej się zaniosłam.
-Tutaj przynajmniej nie zrobię takiego wstydu jak na lotnisku.-zachichotał
-Wiesz, że będę pisał i dzwonił... W każdej wolnej chwili.
-Tak.-przytaknęłam
-Wiesz, że Cię kocham?
-Tak.-znów potwierdziłam
-Wiesz, że nic nie jest w stanie nas złamać?
-Tak.-beksa
-Nie mamy się czego bać... Ja się nie boję.-potarł kciukiek mój policzek i spojrzał mi głęboko w oczy
-Ja też..-wyszeptałam-..kocham Cię.
-Nie bój się.-wyszeptał i pocałował moje czoło
-Zayn..-poganiano Go
-Muszę lecieć.-przymknęłam oczy na Jego słowa-Też nie lubię pożegnań, więc żeby nie było Nam bardziej smutno, pożegnam się powitaniem: Witaj, kochanie.-pocałował mnie.
Czule, mocno. Czułam uczucie. Czułam radość, miłość, smutek, żal. Czułam wszystko. Jak ostatni pocałunek.. Pamiętny.
-Love you, goodbay.-pożegnałam Go.
Uśmiechnął się w odpowiedzi.
Wsiadł do samochodu. I odjechali. Wszyscy. Podniosłam dłoń, lecz nawet nie miałam siły by nią ruszyć, odwróciłam się i odeszłam. Z słuchawkami w uszach.

`Oh, kochanie, pozwól mi cię kochać na pożegnanie
Oh, kochanie, pozwól mi cię kochać na pożegnanie
Jeszcze jeden smak twoich ust, abym powrócił
Do miejsc w których byliśmy i nocy, które mieliśmy`

Weszłam do domu. Starałam się jak najciszej.
-Nathalie? Wróciłaś?-do przedpokoju weszła moja ciężarna siostra-Słoneczko?
Spojrzała na moją popchniętą od płaczu twarz i bez słowa podeszła i mocno mnie przytuliła
-Oj, kochanie.
Dałam upływ reszcie łez. Stałyśmy w uścisku kilkanaście minut.
-Chcesz gorąca czekoladę? Właśnie planowałam zrobić.-potwierdziłam ruchem głowy.
Złapała mnie za rękę i pociągnęła do kuchni.
-Nikogo nie ma?
-Mój mąż jeszcze śpi. Nockę mieliśmy trochę nieprzespaną i siedział ze mną do późna, to odsypia.-zrozumiałam-A jak Twoja nocka? Randka?
-Perfekcyjnie.-powiedziałam-Ale zanim dojdę do szczegółów...-złapałam Ją jeszcze raz za rękę-Dziękuję że jesteś przy mnie. Blisko.
-Zawsze.-odpowiedziała w szczerym uśmiechu.

*31 grudzień, 23:45*

Nigdy tak na prawdę nie zastanawiałam się po co są gwiazdy. Tylko po to, by zdobić nasze niebo? Może żeby księżyc nie czuł się samotny? Jak odróżnić gwiazdę od planety? Życie zawiera tak dużo pytań, na które pewnie będę miała za mało czasu, by znaleźć odpowiedzi... Przecież gwiazda to tylko kula gazów.. I co dalej? Jak wygląda z bliska? Jedno jest pewne... Z Ziemi gwiazdy są na prawdę piękne. Sprawiają mi radość, gdy je obserwuję. A jestem jeszcze szczęśliwsza wiedząc, że Zayn ogląda te same gwiazdy. Może nawet w tym samym momencie? Zawsze można mieć nadzieje. Choć dzielą Nas kilometry, wciąż jesteśmy na tej samej planecie. Oddychamy tym samym powietrzem.
-Nathalie! Pomóż nam, a nie tylko patrzysz z zębami na wierzchu w to okno!-odwróciłam się na słowa Ashley
-Zazdrościsz, że dostrzegam ten błysk na niebie. Te gwiazdy..-znów się rozmarzyłam
-Ileż to można w nie patrzeć... Wszystkie są takie same!
-Nie wiesz co mówisz... Każda jest inna.-uśmiechnęłam się-Każda odwzorowuje kogoś innego...
-Wyciągnij kieliszki na szampana i wróć do Nas do salonu. Spędź nowy rok z Nami, najważniejszymi i najjaśniejszymi gwiazdami w Twoim życiu.-podeszła do mnie Melanie i pocałowała w czoło.
Ustosunkowałam się do Jej prośby.

...5, 4, 3, 2,....1!!!!!
-Szczęśliwego Nowego Roku!-pisnęłam wraz z domownikami i gośćmi świętującymi z Nami tą uroczystość!
Max wystrzelił szampana i składając sobie wzajemnie życzenia, czciliśmy tradycyjną lampką z owym alkoholem. W tym roku Allison ten procentowy napój zamieniła na świeżo wyciśnięty sok z pomarańczy, lecz obiecała, że za rok wszystko nadrobi! Z Mel i Ash życzyłyśmy sobie wytrwałości ze sobą i naszymi chłopakami oraz dużo wyrozumiałości, samego szczęścia, szczerości, zaufania, więcej spędzonych wspólnie chwil i więcej miłości w tym rozpoczętym właśnie Nowym Roku.
-Mam nadzieję, że Matthew z kolegami bawi się równie dobrze.-powiedziała mama, a stojącą obok Ally mocno uścisnęła Jej rękę.
Podeszłam do okna. Wydawało mi się, że gwiazdy się do mnie śmieją.. A może odzwierciedlają widok Zayn'a? Jego uczucia?
Poczułam ciepło. Miłość.
-Szczęśliwego Nowego Roku, Zayn.-powiedziałam z uśmiechem przyglądając się gwiazdom.

*Zayn*

-3, 2, 1!!-odliczali fani podczas Naszego Noworocznego koncertu
-Szczęśliwego Nowego Roku!!-krzyknęlismy wszyscy, gdy wybiła północ
-Kochani!-Liam przemówił w Naszym imieniu-W tym cudownym pierwszym dniu Nowego Roku składamy Wam najserdeczniejsze życzenia! Ogromnie się cieszymy, że możemy być dziś z Wami!
-Jesteście wspaniali, najlepsi!-dodał Horan.
Patrzyłem w górę. W niebo. Zrobiło się jasno, gdyż z każdej strony widoczne były petardy. Strzelało z każdej strony. Wszyscy wokół świętowali ten radosny dzień.
Niebo się świeciło, a pomiędzy tymi wystrzałami zauważyłem, że jest wyjątkowo czyste. Widoczna była ogromna ilość gwiazd. Mnie od razu przypomniała się Moja najpiękniejsza gwiazda.
-Wszystkiego najlepszego Nam życzę.-powiedziałem-Szczęśliwego Nowego Roku, kochanie!


***
Tak, tak, tak.....zawaliłam......znowu
Najlepiej będzie jak już nic nie będę obiecywać ;x 
ale kolejny postaram się dodać wcześniej!

A co myślicie o rozdziale?

NAWET KRÓTKI KOMENTARZ BARDZO CIESZY I MOTYWUJE! 
ZACHĘCAM DO KOMENTOWANIA!

sobota, 7 stycznia 2017

Rozdział 73.

Szczęśliwego Nowego Roku, kochani! 


*Nathalie*

-Też Cię kocham.-odpowiedział ze śmiechem.
A ja.. Zamrugałam kilkakrotnie. Co on powiedział, przepraszam bardzo?
Odwróciłam prędko twarz w stronę okna, aby nie wyjść na dziwną. W zamyśleniu przygryzlam warge.. Jak mam to skomentować? Jak mam zareagować?
-Coś nie tak?-zapytał, gdy dłuższą chwilę się nie odzywałam
-Nie, nie. Wszystko w porządku.-skłamałam.
Może po prostu się przejęzyczył... Po co kogo łapać za słówka.
-Jesteśmy u celu.-zaparkował, wyskoczył z auta i je okrążył, aby otworzyć mi drzwi.
Ujęłam Jego wyciągniętą dłoń.
-Dziękuję.-rzekłam.
Spojrzałam na piękną restauracje przed nami.
-Rany, piękna.. Z pewnością tak samo bogata w środku jak na zewnątrz.-dodałam zaskoczona
-Sama ocenisz.-pociągnął mnie w stronę wejścia.
Tuż za progiem stała kobieta, z którą się przywitaliśmy.
-Miałem zamówiony stolik na nazwisko `Malik`.-powiedział poważnie
-Oczywiście, wyczekiwaliśmy Pana.-powiedziała młoda kobieta lekko zarumieniona.. hej, czy on działa tak na wszystkie osoby płci żeńskiej?-Proszę za mną.
Trzymając mnie, Zayn prowadził nas tuż za pracownicą restauracji, schodami w górę. Tam wszystko wyglądało inaczej.. Przestrzeń była równie piękna jak na parterze, jednakże nie widziałam żadnych stolików. Pomieszczenie było urządzone... jak pokój. Była kanapa, tv. Dojrzałam także wejście na balkon, ale kobieta poprowadziła nas do stolika, który tylko dzięki Niej zauważyłam.
-Proszę bardzo.-uśmiechnęła się-Zaraz doniesiemy zamówienie.
Zayn odsunął przede mną krzesło, usiadłam, dziękując.
-A więc.. wszystko już jest zamówione?-zdziwiłam się
-Pozwoliłem sobie to zrobić wcześniej.. Jestem pewny, że wszystko Ci posmakuje.-uśmiechnął się
-Jestem zaskoczona.-uśmiechnęłam się
-Nie chciałem marnować czasu... Już wystarczająco go zmarnowaliśmy.-dodał smutno
-Jeszcze całe życie przed Nami.-pocieszyłam Go-Strasznie tu.. pięknie.
-Starałem się wybrać jak najlepiej.. Całe to pomieszczenie jest zarezerwowane dla Nas.
-Jestem zadowolona... Ale.. To wszystko musi strasznie dużo.. kosztować.-przełknęłam ślinę
-Nie należę do biednych. Pieniądze tu nie grają roli, Nathalie.-powiedział stanowczo, ale pokręciłam głową
-Nie mów tak.. Źle się czuję z tą myślą..
-Proszę, Natty... Proszę, przestań. Pozwól mi to zrobić dla Ciebie.. Chcę.-zmiękłam, gdy spojrzał mi w oczy.
Poza tym.. Pierwszy raz od dawna usłyszałam, jak mówi do mnie `Natty`. To strasznie.. wzruszające.
-Kocham, gdy mnie tak nazywasz.-powiedziałam przygryzając wargę-Obiecuję, że Ci się odwdzięczę.
-Uwierz, wystarczy, że tu jesteś.-dodał i złapał mnie za dłoń.
Siedział na przeciwko mnie, wpatrując się w moje oczy, gdy kelner przyniósł przystawki i nam przeszkodził.
-Smacznego!-powiedział, gdy nalał nam wina.
Zayn powtórzył Jego słowa, a ja podziękowałam
-Wznieśmy toast!-zarządził chłopak, a ja tylko się uśmiechnęłam
-Z jakiej okazji?-dopytywałam
-Za Nas. Za to, że tu jesteśmy. Razem.-zgodziłam się, więc stukając się lampkami z winem, wzięliśmy łyk.
-Wygląda tak pięknie, że nie jestem w stanie tego ruszyć.. Zburzę całą harmonię tego dania.-powiedziałam, spoglądając na jedzenie
-To danie jest po to, by je zjeść, kochana.-zaśmiał się
-No wiem.. Ale nigdy czegoś takiego nie jadłam.-przyznałam.
Przecież mnie samej na to nie stać.. pomyślałam.
-Jestem pewny, że Ci zasmakuje. Tylko spróbuj.
Też tak zrobiłam.. Odkroiłam kawałeczek pieczywa na moim talerzu i pomoczyłam w sosie, który był podany tuż obok. A potem... poczułam niebo. Niebo w gębie.

-Jak długo wiesz?-zapytałam, gdy zaczęłam jeść deser.
Na deser Zayn zamówił lody. Czekoladowe. Cały deser z owocami. Moje ulubione.
-Co wiem?-z zaintrygowaniem zajadał się smakołykiem
-Że ja to.. ja.-zarumieniłam się i skuliłam.
Zatrzymał łyżeczką w połowie drogi do ust, następnie odłożył ją z powrotem do pucharka.
-Już od samego początku zauważyłem w Tobie coś znajomego.. Lecz za żadne grzechy nie mogłem sobie przypomnieć co.-zaczął opowiadać, podłożył założone ręce na stole i wpatrywał się w moje oczy, które mnie zahipnotyzowały-Od kiedy.. Zderzyliśmy się na ulicy. Pamiętasz?-uśmiechnął się
-Oczywiście.. Niezdara ze mnie.-zmarszczyłam brwi i zachichotałam kręcąc głową
-To nie tylko Twoja wina, biegłem i Cię nie zauważyłem.-wytłumaczył
-Mnie także wydawało się, że mi kogoś przypominasz.. Lecz zorientowałam się dopiero, gdy byłam w waszym domu, przyszedłeś, a Niall mnie przedstawił.
-Pamiętam.-dodał-Wiedziałem, że to Ciebie potrąciłem, lecz nigdy nie spodziewałbym się, że jesteś tą Nathalie.. Z przeszłości.
-Starałam się Ciebie unikać.-przyznałam-Nie mogłam siebie do Ciebie dopuścić... Bo starałam się o Tobie zapomnieć.-spuściłam wzrok
-A ja.. Mnie coś do Ciebie przyciągało. Chciałem z Tobą przebywać i dziwiło mnie to, że mamy tyle wspólnego... Tak dobrze nam się rozmawiało. Dopiero, gdy wszystko sobie uporządkowałem... Już byłem pewny. Że wszystko co mówiłaś o osobie, przez którą wyjechałaś z rodzinnego miasta, przez którą cierpiałaś.. To ja.-powiedział i zobaczyłam w Jego oczach, że jest nieobecny..
Nieobecny duchem. Pogrążył się w myślach.
-Od jakiego czasu?
-Od pewnego czasu..-uśmiechnął się
-Zayn... chcę wiedzieć co mnie zdradziło..-powiedziałam z błagalnym wzrokiem
-Sama się zdradziłaś.-powiedział.
Posłałam mu niezrozumiałe spojrzenie.
`-Ale to przecież niemożliwe...`
-Pamiętasz ślub swojej siostry?-zapytał
-Doskonale! Tego nie można zapomnieć...-uśmiech pełen wspomnień wkradł się na moją twarz, lecz wnet sobie coś przypomniałam...
A uśmiech zastąpiony został zaskoczeniem, a nawet i.. strachem.
-Ale to przecież niemożliwe...-wydukałam.

*Retrospekcja*

-O co Ci chodzi? O co się martwisz?-powiedział już spokojniej
-O Ciebie..-powiedziałam nadal odwrócona do Niego tyłem
-Dlaczego Ci zależy?-dodał głośniej
-Zawsze mi zależało..-wyszeptałam
-Przecież nie jestem nikim ważnym.. Jako przyjaciel powinnaś mnie zrozumieć, wspierać, a nie wyżywać się na mnie!
-Nie wyżywam się!-powiedziałam tak, by usłyszał-I jesteś ważny..-ściszyłam głos
-To dlaczego Ci zależy!?-podniósł głos.
`Teraz albo nigdy..`-podpowiadało sumienie..
Czy serce mówiło tak samo? Mam mu powiedzieć? Może to ta odpowiednia chwila.. Nic nie dzieje się bez przyczyny, może mieliśmy iść na ten ślub razem, żeby wyznać sobie prawdę? Może to nie przypadek, że za mną poszedł? Może teraz właśnie powinnam mu powiedzieć...
[...]
Nic nie dzieję się bez przyczyny.. 
Tysiąc myśli przebiegało mi przez głowę na minutę, nie wiedziałam co robić.. Może on odpuścił? Byliśmy cicho kilka minut.. Nie odpowiedziałam mu. Może czekał na odpowiedź? Stałam do Niego tyłem, nie potrafiłam patrzeć mu w oczy.. Nie mogłam mówić patrząc w Jego miedziane tęczówki, które by mnie zahipnotyzowały.. Co powinnam robić..?
`Działać..`-podpowiada rozum, serce, sumienie, podświadomość i wszystko możliwe..
-Zależy mi.. Zależało zawsze... Ponieważ, Zayn ja.. Jestem TĄ Nathalie.. Twoją Natty.-powiedziałam odwrócona do Niego tyłem...
A może to nie serce, rozum, sumienie i podświadomość kazało mi powiedzieć prawdę? Może to alkohol przeze mnie przemawiał...
Odwróciłam się w jego stronę i.. padłam na kolana. Padłam na ziemię... Załamałam się. Przeczesałam nerwowo włosy.. Potem schroniłam głowę w rękach..
-Boże...-wyjąkałam..
Nie wiedziałam co począć.
Zayn spał.. Siedział na ławeczce, głowę miał położoną na stoliku w altance, a jego oczy były zamknięte.. To dlatego nic nie mówił - zasnął..

-Słyszałeś?-przełknęłam głośno ślinę
-Owszem.. Byłem na procentach, ale także byłem wystarczająco trzeźwy, żeby wszystko pamiętać... Byłem tylko.. zmęczony.-zmarszczył brwi
-Zayn... ja..
-Potwierdziłaś wszystkie moje przypuszczenia.. Zbyt dużo faktów się zgadzało.. Ja po prostu.. Potrzebowałem Twojego potwierdzenia, które mi dałaś.. Bałem się sam o to zapytać.. Bałem się Twojej reakcji.-powiedział przygryzając wargę
`-Jestem tchórzem.`
-Ale.. Przecież spałeś... Sama widziałam. Nie mogłeś...-nie dokończyłam zdania, znowu-Ale jak..
-Jestem tchórzem.-powiedział i to zdanie zwróciło na mnie ostateczną uwagę
-Nie mów tak, Zayn.. Nie jesteś. To ja powinnam była uświadomić Ci kim jestem od razu, gdy byliśmy sobie przedstawieni.. Ale uciekłam. Uciekam ciągle. To moje jedyne wyjście z każdej sytuacji.
-To moja wina. Swoje tchórzostwo pokazuję Ci już przez kilka lat.. I choć wiedziałem, że robię źle, nie zmieniłem swojego postępowania. Jestem takim idiotą.-schował głowę w dłoniach, lecz odgarnęłam mu Je i mocno uścisnęłam.
-Wiesz... Skoro oboje dochodzimy do takich wniosków, to znaczy, że jesteśmy siebie warci. I nie możemy znaleźć winy po żadnej stronie. Nikt nie mówił, że życie będzie łatwe. Jest takie na jakie sobie zapracujemy... Może nasze takie musiało być? Żeby teraz było dobrze? Przecież można ujrzeć w tym także dobra stronę.. Czy znaleźlibyśmy się kiedykolwiek w takiej sytuacji? Na randce...-zarumieniłam się-Gdyby wszystko potoczyłoby się inaczej? Nie możemy tego wiedzieć... Ale przecież mogło być gorzej.
-A jest cudownie.-na Jego twarzy zagościł uśmiech- Moglibyśmy nie wracać już dzisiaj do przeszłości? Chciałbym tworzyć nową historię.. Nie wywlekać ciągle starej.. Która jest..-wziął głęboki oddech-Bolesna. Cieszmy się chwilą.. Tym co mamy. Teraz. Bo jestem... na prawdę szczęśliwy.-zaśmiał się na głos, a Jego oczy zaświeciły.
Również czując narastającą wilgotność oczu, wstałam ze swojego miejsca i podeszłam na przeciw Niego, wciąż trzymając Jego dłonie. Usiadłam mu na kolanach i mocno przytuliłam. Pociągnął nosem, a ja zacisnęłam mocno oczy, nie pozwalając wypłynąć łzom. Gdy już się od siebie odsunęliśmy, położył dłoń na moim policzku i pogładził go. Nie potrzebowaliśmy słów.
Wystarczyły gesty.
Pocałowałam Go.

#2 Muzyka

Resztę wieczoru spędziliśmy strasznie miło. Oglądaliśmy film, przytulając się. Zayn pozwolił mi wybrać, a wybrałam na prawdę dobrze..
`Love, Rosie`.
Obaj się zaaklimatyzowaliśmy. Czułam się jak u siebie w domu.. a nie jakby tuż pode mną znajdowała się restauracja. Cały czas bawiłam się dłonią Zayn`a i myślałam... Czy może być jeszcze lepiej? Czy mój poziom szczęścia został już ograniczony?
Bo teraz to nawet do szczęścia mi gwiazdki z nieba nie brakuje.. Moja gwiazda leży tuż obok. Pieści mnie. I powtarza, że nie zamierza wypuścić mnie ze swych ramion.. A ja na prawdę chcę, żeby tak było.
Gdy film się skończył, Zayn zapytał, czy chcę już stąd wyjść. Podniosłam ramiona twierdząc, że nie wiem.. Więc z uśmiechem pomógł mi się ubrać.
-Kobiety..-wzdychał-Wiecznie niezdecydowane.
-Dobrze, że jest tu ktoś, kto podejmuje męskie decyzje.-przedrzeźniałam Go.
Nie pytałam gdzie jedziemy, byłam pewna, że i tak mi nie powie. Ale miałam nadzieję, że nie odwozi mnie jeszcze do domu.. Nie chciałam się z Nim żegnać.
Zaparkował na parkingu przy parku, potem wziął mnie za rękę i spacerowaliśmy.
Wspominaliśmy stare czasy, albo opowiadaliśmy historie, które jeszcze o sobie nie znaliśmy. W pewnym momencie Zayn przystanął i dotknął obu mych dłoni. Spojrzał na nasze splecione palce.
Wydał się strasznie tajemniczy..
-Zayn?-powiedziałam i spojrzałam na Niego badawczym wzrokiem
-Świetnie się dziś bawiłem..-podniósł wzrok
-Czy Ty się już ze mną żegnasz?-powiedziałam, robiąc smutną minkę
-Nie.. Nie to miałem na myśli.-zaśmiał się-Źle się wyraziłem.. Bawię się świetnie. Zawsze się z Tobą świetnie bawiłem.. I nic tego nie zmieni. Dziękuję Ci, Natty. Za wszystko.
-Zayn..-skrzywiłam głowę, czy On chce doprowadzić mnie do łez?
-..ale muszę Ci coś wyznać.-dokończył
-Tak?-zaczęłam się obawiać
-Święta się skończyły.. A ja...My.. musimy wracać do pracy. Ja z chłopakami.-słyszałam jak głośno przełyka ślinę-Nie będziemy już mieli przerwy.. Podróżujemy do końca trasy. Nasze dobre dni się skończyły.. Mamy tak zawalony grafik, że się obawiam, czy znajdziemy chociaż dzień na odpoczynek..-tłumaczył-Może w podróży odpoczniemy, chociaż dla mnie jest to bardziej katorga niż odpoczynek.. Zmierzając do punktu kulminacyjnego.. Dziś jest jeszcze dziś, ale jutro.. jest jutro. Na prawdę nie chciałbym stracić wszystkiego co odbudowałem.-wpadł w słowotok
-Zayn..-przerwałam mu-Kiedy wyjeżdżacie?
-Jutro.-odpowiedział-W samo południe.-pocierał moje knykcie
-Szybko..-wzięłam głęboki oddech-Myślałam... że będziemy mieli choć odrobinę więcej czasu.. dla siebie.
-Rozumiem.. Gdybym mógł.. Na prawdę.. Chciałbym Go tak samo jak Ty.-uśmiechnęłam się pokrzepiająco-Ale nic nie mogę z tym zrobić..
-Jaki kolejny przystanek?
-Irlandia.-dodał-Ale nie przerywaj mi, małpo..-zaśmiałam się-Mówię poważny monolog, a Ty cały czas nawijasz...
-Kochanie, to Ty nawijasz..-przyciągnął mnie do siebie
-A Ty się masz mnie słuchać.-trzymał mnie w ramionach i spoglądał w moje oczy-Podoba mi się to określenie.. Możesz mówić tak częściej.-dopiero teraz przetworzyłam w głowie poprzednie zdanie i to jak Go nazwałam, więc.. zarumieniłam się-Ale posłuchaj..
-Zayn..
-Zapytaliśmy Paul`a, czy możesz znów z Nami lecieć.. Zgodził się. Nie sprawiałaś ostatnio problemów. A ja.. chciałbym Cię mieć przy sobie.. To dość długi okres. A my co dopiero... To nasza pierwsza randka.
-Zayn... Ja..
-Wszystko zależy od Ciebie. To Twoja decyzja.
-Zayn..-zamurowało mnie.
Tego się kompletnie nie spodziewałam. Oczywiście, że chcę. Bez zastanowienia bym się zgodziła, ale muszę się zastanowić.. A to co przypomina mi rozum.. On proponuje podjąć inną decyzję.
-Chciałabym.. Tak bardzo. Ale nie mogę..-spojrzałam w Jego oczy, a łza spłynęła po moim policzku-Moja sytuacja mi na to nie pozwala...
-Jeśli chodzi o pieniądze to..
-Tu nie chodzi tylko o pieniądze..-powiedziałam-Nie mogę zostawić rodziny na tak długi okres... Mama mnie potrzebuje, Matt. Allison mnie potrzebuje. Obiecałam się Nią opiekować, a dobrze wiesz, że mnie potrzebuje.. Specjalnie wróciła tu... Muszę z Nią zostać.. Muszę zostać w domu. Przepraszam, Zayn.-skończyłam
-Rozumiem..-widziałam ból w Jego oczach, który także mi sprawiał ból, przez co łzy leciały coraz szybciej-Byłem przygotowany na taką odpowiedź, ale jednak tlił się we mnie ten płomyk nadziei..
-Proszę.. wybacz.-w odpowiedzi mnie pocałował
-Te parę miesięcy.. Chciałbym, żebyśmy rozmawiali. Ale.. Jeśli cokolwiek się zmieni.. Przez ten czas, co mnie nie będzie.. Mów mi wszystko na bieżąco. Może kogoś poznasz...
-Zayn..-pokręciłam głową, słysząc bzdury, które plecie...
Dla mnie było to niemożliwe.
-Tak szybko wszystko może się zmienić.. Wystarczy spojrzeć na Nas.. I na to co było miesiąc temu. Nawet nie.. Tydzień. A to jest więcej niż miesiąc, więcej niż dwa miesiące.. Chciałbym, żebyś wiedziała, że zrozumiem...
-Zayn.. Dla mnie nie liczy się nikt poza Tobą.-przerwałam mu kolejny raz-Spójrz tylko, ile na to czekałam.. Na Ciebie. Nie kilka miesięcy.. Parę lat. I myślisz, że w miesiąc się wszystko zmieni? Po tym co jest teraz? Po tym co czuję? Po tym, że wiem, że mam dla kogo istnieć? Poczekam... Zawsze będę na Ciebie czekać. Zawsze i jeszcze dłużej...
-Kocham Cię!-położył dłonie na moich policzkach i wyznał.. swoje uczucia
-To mi wystarczy, żeby wiedzieć, że mam po co czekać..-uśmiechnęłam się przez łzy-Ja też Ciebie kocham.-dopowiedziałam i złożyłam na Jego ustach delikatny, lecz obiecujący pocałunek.
Uśmiechnął się, lecz mina mu zrzedła, gdy zauważył czarny jeep podjeżdżający pod park.
-Musimy się zmywać..
-Paparazzi? O tej godzinie?-zdziwiłam się
-Oni pracują 24h na dobę.. I są niezniszczalni. Co sekundę szukają nowych tematów artykułów i skandali.-wyznał i pociągnął mnie za rękę-Zgubiłem ich, gdy wyjechaliśmy spod restauracji, lecz już nas znaleźli.-wsiadłam do samochodu w ciszy, a Zayn odjechał.
Byłam zaskoczona, gdyż nawet nie zauważyłam, że byli oni obecni pod restauracją.
-Nawet dziś mi chcą dzień zepsuć..
Położyłam dłoń na Jego kolanie, przez co się rozluźnił.
-Jego się już nie da zepsuć.-uśmiechnęłam się szeroko, a Zayn mi dorównał.

-Gdzie teraz jedziemy?-zapytałam, gdy znów udało się nam zgubić czarny wóz
-Już późno..-powiedział-Obiecałem odstawić Cię o rozsądnej porze.
-Obiecałeś się mną opiekować.-dodałam
-To też.-zaśmiał się-I chyba mi wyszło.
-Nie przeceniaj się, Malik.-wyszczerzyłam zęby-Chcę z Tobą spędzić jak najwięcej czasu.. Nie chcę wracać do domu.
-Niebawem nastąpi północ.
-Ale ja nie jestem Kopciuszkiem...-rzekłam z uśmiechem
-Nie mam pojęcia co mogę Ci zaoferować o tej godzinie...
-Może po prostu pojedźmy do Ciebie?-zwrócił na mnie wzrok
-A chłopaki?
-Jest późno, jutro wyjeżdżacie.. Jest szansa, że już śpią.-dodałam z uśmiechem-Nie będą nam przeszkadzać.
-Czy chcesz się wprosić do mojego łóżka?-powiedział przez śmiech
-Zauważyłam, że jest duże... Ciekawe jak się tam śpi.-zachichotałam-A co? Nie chcesz mnie?
-Masz szczęście, że nie lubię spać sam.-zerknął na mnie kątem oka, a ja przygryzłam wargę i z zawstydzenia odwróciłam głowę.
Wyjęłam telefon i napisałam do mamy, że dziś na noc nie wrócę i ma się nie martwić.

-Ciii...-uciszył mnie Zayn, gdy chichotałam z Niego jak nie potrafił otworzyć drzwi wejściowych do swego domu.
Gdy w końcu mu się udało, zrobił głęboki wdech i wydech oraz zaprosił mnie do środka.
Wciąż chichotałam.
-Zachowujesz się jakbyś była pijana.-zmarszczył brwi i rozebrał się, tak jak ja
-Może po prostu w ten sposób okazuję szczęście?-przytulił mnie i pocałował
-Ciiiiicho, bo wszystkich w domu pobudzisz.-uśmiechał się
-No proszę, proszę, ta, która nie całuje się na pierwszych randkach.-wystraszyłam się na słowa Mel.
Siedziała z Horan'em na kanapie i głupio się śmiała.
-To nie jest nasza pierwsza randka... Pierwsza była w Paryżu.-przyznał Zayn
-A wy co w ciemności siedzicie i straszycie ludzi?-zapytałam z wyrzutem
-Czekamy na Malik'a.-odpowiedział mi Niall-Ale tego się nie spodziewaliśmy.
Zarumieniłam się jak burak i pociągnąłem Zayn'a za rękę do Jego pokoju.
-Randka się chyba udała.-słyszałam jeszcze jak Horan rozmawia z Melanie.

-I co będziemy teraz robić?-Zayn rozebrał marynarkę i rozpiął koszulę, ja usiadłam na łóżku
-Czekam na propozycje.-uśmiechnęłam się, a ten przygryzł wargę i szybko znalazł się przy mnie, całując mnie i sprowadzając do pozycji leżącej
-Ja mogę rzucić bardzo typową propozycją..-wyszeptał prosto w moje usta
-Więc może na początek...-zaczęłam-Dasz mi jakieś ciuszki, żebym mogła się przebrać z tej ciasnej sukieneczki..-wyszczerzył się i zszedł ze mnie
-Mało kusząca propozycja, skarbie. Wyglądasz w Niej bardzo seksownie...-oparł się o szafę i przemierzył mnie okiem
-Przestań mnie już peszyć..-powiedziałam szczerze i usiadłam z powrotem na łóżku.
Dałabym mu mistrza w zawstydzaniu mnie. Odwrócił się uśmiechnięty od ucha do ucha, a ja wywróciłam oczami. Wyjął z szafy podkoszulek i dresy, rzucił Nimi we mnie. Zabrałam Je i momentalnie znalazłam się w łazience, gdzie spokojnie mogłam się przebrać. Troszkę przemyłam twarz, potem przejrzałam się w lustrze. Ubrania wisiały na mnie jak worek, uśmiechnęłam się mimowolnie. Zaciągnęłam się ich zapachem.. Tak bardzo pachniały Nim.
Ciągle nie wierzyłam w to co się dzieje.. To było jak gwiazdka z nieba. Wymarzony prezent.
Spełnienie marzeń.
-Co Ty taka uśmiechnięta?-zapytał Malik, gdy wyszłam z łazienki
-Po prostu szczęśliwa.-odpowiedziałam i weszłam do łóżka, w którym On już leżał.
Wtuliłam się w Jego tors, a on przykrył Nas wspólną kołderką. Uśmiechnęłam się.
-Zobaczymy jakiś film?-zapytałam
-Z Tobą, kochanie, wszystko!-odpowiedział.
A ja takim oto przyjemnym akcentem zakończyłam ten najpiękniejszy dzień w życiu!



***
Kochani!
Przepraszam... Myślałam, że na prawdę dam radę wcześniej... ale przeszłam samą siebie! 
AH! Nie zdążyłam.. A chciałam dodać w prezencie na święta, potem na Nowy Rok.. i dupa.
Ale z okazji, że święta się już skończyły, to złożę Wam życzenia na ten Nowy Rok!
Wszystkiego najlepszego w 2017, dziubeczki! Żeby był jeszcze lepszy niż zeszły, żeby marzenia się Wam pospełniały i jak najwięcej zdrowia, bo tego nigdy za mało! 

Co do rozdziału... Ah, rzygam tęczą kurcze! Nie mam pojęcia, czy potrafię pisać o takiej miłości hahaha. Musicie mnie powiadomić <3 

Postaram się kolejny szybciej, bo ferie mam za tydzień!
Udanych ferii wszystkim życzę już teraz, gdyż każdy rozpoczyna inaczej! 

KOMENTARZE MOTYWUJĄ, KOCHANI! 
PAMIĘTAJCIE!!!

poniedziałek, 5 grudnia 2016

Rozdział 72.

#1 Muzyka

*Nathalie*

`-Zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.`
-To wszystko jest takie... Zbyt piękne, aby mogło być prawdziwe.-skończyłam snuć moją `opowieść`
-Racja, jest piękne. Jest cudowne, bo jest dobrze.. Wszystko dobrze, a nawet lepiej! Wszystko się wyjaśniło, o to chodziło. Tego chciałaś. Zasłużyłaś na to w stu procentach. -powiedziała Allison, trzymając mnie w objęciach i poczułam cmoknięcie w czoło.
Opowiedziałam Jej wszystko, do czego doszło poprzedniego wieczoru. Słuchała z ogromnym zaciekawieniem, lecz nie wyglądała zbytnio na zaskoczoną. Powtarzała:
"Wiedziałam, że to się tak skończy."
-To takie do mnie nie podobne..-twierdzę
-Ty nadal nie możesz w to uwierzyć..-kręci głową nie dowierzając-Dziewczyno, przejrzyj na oczy! Tyle czasu cierpiałaś, żyłaś w kłamstwie, los musi teraz otworzyć Ci tą szczęśliwą drogę w swoim życiu. A Ty.. Mu na to nie pozwalasz. Spełniają się Twoje sny!
-I to mnie przeraża.. Nigdy nie spełniły się żadne moje sny, ani marzenia.. A teraz wszystko się zmieniło. A co, gdy ja.. Zgłębie się w to, a okaże się to chwilowe? Nie chcę znów cierpieć..
-Wiesz co ja myślę? Myślę, że za dużo nad tym myślisz. Przestań myśleć "co by było, gdyby..", bo tego nie wiesz. Żyj teraźniejszością, kochanie! A wszystko będzie dobrze.. Gwarantuję. Masz dziś randkę z miłością życia, to jest najważniejsze!
-Kocham Cię!-powiedziałam i mocno Ją przytuliłam.
Słysząc dzwonek do drzwi, zwróciłyśmy głowy w stronę nadchodzącego dźwięku.
-Otworzę.-wyskoczyłam z kanapy i w skowronkach podskoczyłam pod drzwi.
Nawet nie zobaczyłam kto przyszedł, otworzyłam drzwi z rozmachem i napotkałam znajomą blond czuprynę. Mina trochę mi zrzedła..
-Nie spodziewałam się Ciebie..-powiedziałam całkowicie poważnie
-Ja..-nie umiał się wysłowić-Postanowiłem wpaść..
-Tak? Często ostatnio `wpadasz`, masz zamiar się wprowadzić?-podniosłam brwi, udając zdziwienie
-Ja.. To nie tak,.-wypuścił głośno powietrze-Martwiłem się, wiem, nie zaufałem Ci, nie uwierzyłem..-nie mogłam zdusić w sobie więcej śmiechu, zachichotałam i przyciągnęłam go do siebie
-Ty marudo.. Nie tłumacz się więcej. Nie wychodzi Ci to za dobrze.-mocno Go przytuliłam-W nocy przecież sobie wszystko wyjaśniliśmy.
-Matko, Natt. Nie strasz mnie tak więcej.. Myślałem, że znów spieprzyłem..-zachichotałam
-Musisz mieć jakąś nauczkę, by mi zaufać. Ale spokojnie.. Wszystko jest w jak najlepszym porządku.-zaprosiłam Go do środka i poszliśmy do mojego pokoju-To całkiem urocze, że się tak troszczysz..
-Myślisz? Bo wiesz... Mogę zostać prywatnym ochroniarzem.-zrobił postawę typowego mięśniaka i wypiął klatę do przodu.
Wybuchnęłam śmiechem.
-Wystarczysz mi jako brat.
-I całe szczęście, bo nie wygodnie jest chodzić takim... nadmuchanym.
-Głupi..-nie potrafiłam przestać się śmiać-Ale mam nadzieję, że nie jesteś z tych braci, którzy prawią kazania, gdy siostry wybierają się na randki.. Ani nie sprawdzają wszystkiego wkoło.-podpuściłam Go
`-Słucham!? Wybierasz się na randkę?`
-Oh, kochana, jestem jeszcze gorszy!
-To chyba mam przechlapane...-wykrzywiłam się, a On usiadł z wrażenia
-Słucham!? Wybierasz się na randkę?-wytrzeszczył oczy
-Zostałam zaproszona.-przygryzłam wargę
-Przeez..?-gestykulował, abym nawijała dalej
-Przeeeez jednego z Twoich najlepszych przyjaciół, dlatego nic nie musisz sprawdzać!-wskoczyłam do łazienki i zatrzasnęłam za sobą drzwi
-NATHALIE! Wychodź natychmiast!-pukał w drzwi, a ja za nimi pękałam ze śmiechu, z radości..
Nie mogę tego nazwać, byłam strasznie nabuzowana! Ja pierdziele.. chyba to wreszcie do mnie dotarło!
-Wyłaź i mów! TALKING RIGHT NOW!-wrzeszczał-Bo faktycznie Go sprawdzę..-otworzyłam drzwi i wyszłam.
Wskoczyłam na Niego i razem pofrunęliśmy na łóżko.
-Nie poznaję Cię.. Do czego ten człowiek Cię wczoraj doprowadził.. Ty jesteś w kompletnej euforii!
-Jestem sobą, Niall. Po prostu... Jestem taka jak kiedyś. Ja...-łza znów wypłynęła mi z oka, a ja zaśmiałam się z bezsilności-Ja zdecydowanie za dużo płaczę.
-Skarbie..-Horan przytulił mnie, a ja zmoczyłam mu koszulkę-Opowiesz mi?
-Tak.. Wszystko. Po kolei.-pociągnęłam nosem i zaczęłam wszystko od początku.

-Kobieto, dlaczego Ty mi tu ryczysz..-z załamaną miną i pudełkiem chusteczek w rękach siedział przede mną Nialler i mnie uspokajał-Powinnaś się cieszyć, być podekscytowana, krzyczeć, skakać z radości.. I wszystkie te rzeczy, które robią dziewczyny, które wychodzą z.. wiesz.. chłopakiem, który im sie podoba.-zagestykulował i skrzywił twarz-Jezu, nie jestem stworzony do takich gadek.
-To wszystko przez te emocje.. Za dużo ich. Jestem aż tak podekscytowana, że aż przerażona.-pociągam nosem i wyciągam kolejną chusteczkę-Każdy ma swój sposób na okazywanie emocji, ja wybrałam taki i się nie czepiaj.
-Ale wyglądasz jakby Cię właśnie chłopak rzucił, a nie jakbyś Go właśnie zdobyła!-wpajał mi do głowy-Ale.. Cieszę się, że wszystko sobie wyjaśniliście.-przytulił mnie, a Ja wydałam z siebie płaczliwy dźwięk-O nie, ja tego tak nie zostawię..
-Dziękuję, że odnosisz się do mnie, jak do rzeczy..-wydmuchałam nos
-W określeniu tego, miałem na myśli te jęki, które wydobywasz.. Jeszcze mnie ktoś oskarży, że Cię morduję. Więc Cię uratuję, aniołku.-wyjął telefon i zaczął gdzieś dzwonić
-Hej, co ty robisz.. Do kogo dzwonisz?-teraz do dopiero jestem wstrząśnięta..
A jeśli dzwoni do Malika, faktycznie Go sprawdzić? Albo co gorsza.. Wyznać co ze mną zrobił.. Albo odwoła naszą randkę, bo nie jestem gotowa!!!
-Hej, bejb.-powiedział-Mam nadzieję, że nie robisz nic pilnego.. Cieszę się bardzo, lecz to nie ze mną spedzisz ten czas... Takie babskie sprawy, także weź psiapsie i wpadaj do Natt... Musicie jechać kupić coś okolicznościowego... Z okazji randki... Dowiesz się później, czekamy. Kocham!-rozłączył się
-Idiota..-powiedziałam
-Przynajmniej przestałaś mi tu skamlać.-uderzyłam Go poduszką.

-Nie wierzę w to co słyszę!-oznajmiła Melanie, gdy siedziałyśmy w samochodzie w drodze do centrum handlowego
-No ja też...-przyznaję
-To chyba pora uwierzyć, bo jak chcesz funkcjonować na randce, skoro śnisz...-zrobiłam krzywą minę, gdy spojrzałam na rozbawioną twarz Ashley
-Śmieszkuj se, śmieszkuj. Nic mi dziś humoru nie zepsuje.-spojrzałam z powrotem w okno
-A na pewno nie ten pryszcz, który wyskoczył Ci na nosie.-słysząc to, spojrzałam szybko do lusterka
-Co!?-pisnęłam.
Dziewczyny jednak wybuchnęły niepohamowanym śmiechem.
`-Dawno nie widziałyśmy Cię takiej radosnej,
cieszymy się, że wszystko się układa!`
-Widzę, że Wam też humory dopisują.
-Skoro Ty jesteś szczęśliwa, to i my jesteśmy!-powiedziała brunetka
-Dawno nie widziałyśmy Cię takiej radosnej, cieszymy się, że wszystko się układa!-dodała blondynka
-Bo zasłużyłaś!
-Powtarzałyśmy, że wszystko będzie dobrze. Ale Ty musiałaś czekać aż wszystko samo się pokomplikuje... I na szczęście! Bo nie wiem, czy byś mu o tym kiedykolwiek powiedziała.. Wiecznie nie byłaś gotowa, a teraz musiałaś się zorganizować na już.. Dałaś radę, zmierzyłaś się z przeszłością. Jesteśmy dumne! Teraz buduj teraźniejszość.
-Pamiętaj, że zawsze po burzy wychodzi słońce.-znad kierownicy odezwała się Mel
-Jesteście kochane..-spojrzałam na nie ze wzruszeniem w oczach-Nie wiem czy kiedykolwiek Wam podziękowałam za to, że jesteście dla mnie tak wyrozumiałe, kochane, słuchacie moich narzekań, pomagacie.. Najwspanialsze psiapsi na świecie!-dałam im szybkiego buziaka
-Po prostu.. My - trzy - jesteśmy niezniszczalne i niepowtarzalne!-podsumowała Ash.
Potwierdziłam ruchem głowy.
-Okej, wystarczy już tych czułości.-Mel zaparkowała-Czas na shopping! Kogoś tu trzeba wystroić...

#2 Muzyka

-O której przyjedzie Twój mężczyzna?-zapytały dziewczyny, gdy siedziałyśmy w moim pokoju i słuchałyśmy muzyki
-O 18.-skrzywiłam się-I On nie jest mój..
`-Cichaj`
-Jeszcze nie jest. Ale wszystko może się zmienić.-uśmiechnęła się Ash
-Cichaj.-uciszyłam Ją ze śmiechem-O matko, ile Ja dziś kasy wydałam.-przewróciłam się na łóżko
-Chcesz być piękna, musisz cierpieć.-podsumowała wszystko Mel-To wszystko jest użyteczne, także nie zmarnowałas tych pieniędzy. A na taką okazję warto poszaleć.-przytaknęła Jej blondynka
-Może macie rację...
-`Morze` jest głębokie, a my zawsze mamy rację.
-Koniecznie napisz jak wrócisz do domu!
-O ile wrócisz.-chichotały między sobą
-Czemu miałabym nie wrócić?-zapytałam marszcząc brwi
-No wiesz...-poruszały dziwnie brwiami i zagryzły wargi, a ja pokazałam, żeby uderzyły się w środek czoła
-Wy to jednak nic w tych głowach nie macie...-nadal się śmiały-Idiotki.-westchnęłam.
Ktoś zapukał do mych drzwi.
-Nathalie...-mama weszła do środka-Dzień dobry, dziewczynki.-przywitała się z moimi przyjaciółkami
-Dzień dobry, pani Silence.
-Córeczko, chciałam z Tobą porozmawiać..
-Właściwie.. To my się już zbieramy.-przerwała Mela
-Jestem umówiona z Harry'm, a ta tu z swoim dżolero, także nie przeszkadzamy.-pożegnały się buziakiem w policzek-Napisz!-i wybiegły.
Uśmiechnęłam się do mamy, przepraszając za zamieszanie.
-Siadaj, zapraszam.-przysunęłam się, robiąc Jej miejsce obok siebie.
Usiadła, jednak nie wydobyła z siebie żadnego głosu. Ja także nie wiedziałam co powiedzieć... Zawsze tak swobodnie się nam rozmawiało. Mama plątała swe palce w niemożliwe strony. Musiałam przerwać tą nerwową ciszę.
-Mamo....
-Pamiętasz jak miałaś 7 lat i chciałaś przyrządzić sobie pierwszy raz sama jajecznicę?-przerwała mi
-Oczywiście..-uśmiechnęłam się do wspomnień-Cały czas mówiłaś co i jak mam robić. Było to nie do zniesienia, bo chciałam Ci pokazać, że potrafię zrobić to sama.
-Dokładnie tak było... Bałam się o moją małą dziewczynkę, że się skaleczy, albo poparzy.. Byłaś taka mała..
-Mamo miałam 7 lat, chciałam pokazać, że nie jestem już dzidziusiem.-zaśmiałam się i usłyszałam także chichot mamy-Zazdrościłam Ally, że Ona może sama przygotować jedzenie, albo nastawić pralkę.
-A pamiętasz od jakiego momentu przestałam dawać Ci rady i instrukcje? Co mi powiedziałaś?-spojrzałam w podłogę z lekkim uśmieszkiem
-Powiedziałam; 'Mamo, zaufaj mi.'
-Dokładnie to powiedziałaś...-mama spojrzała na mnie ze łzami w oczach-Ale ja nadal byłam czujna.. Byłam przygotowana w razie, gdyby coś się stało, lub gdyby coś nie wyszło. Jednakże... Zaufałam Ci.-przełknęła ślinę-A wczoraj.. Także Ci zaufałam. Obiecałam to.. Ale też wciąż się martwiłam, tak jak te kilkanaście lat temu.. I postanowiłam zadzwonić, gdy już powoli odchodziłam od zmysłów, a godzina była coraz późniejsza.
`-Nie umiem się pogodzić z faktem, że jesteś już dorosła...`
-Mamo..-rzuciłam się w Jej ramiona, gdy łzy wypłynęły z Jej oczu.
Ja swoich także nie opanowałam.
-Nie umiem się pogodzić z faktem, że jesteś już dorosła... Dla mnie zawsze będziesz moją malutką kruszynką.. Bez względu na wiek. Jesteś moją córka, mam takie prawo.
-Oczywiście...-przytaknęłam
-Zasługujesz na moje zaufanie.. Doskonale wiem ile przeszłaś.. Nikt jak Ty nie zasługuje na nie.. Wybacz, że tego nie zauważyłam. Chcę żebyś wiedziała..-odsunęła mnie od siebie, by spojrzeć w moje oczy-..że ufam Ci i wiem, że nic głupiego byś nie zrobiła. Kocham Cię, słoneczko.
-Mamo...-przetarłam oczy od łez jedną ręką, drugą mocno Ją ściskałam-Jestem Twoją małą córeczką, zawsze nią będę, wiem to. I przyrzekam, zawsze będę... Wrócę, nawet jakbym pojechała na wycieczkę dookoła świata.. Zawsze wrócę.. do domu.-powiedziałam i spojrzałam w Jej oczy-Bo mój dom jest tam gdzie moja rodzina, a Wy jesteście moją rodziną.. I zawsze nią będziecie.-mama zachłysnęła się łzami
-Zawsze będę tu dla Ciebie.. Zawsze możesz do mnie przyjść, z każdą sprawą, w każdej sytuacji.. Zawsze Cię zrozumiem i postaram się pomóc.-dodała, a ja uśmiechnęłam się, pociągając nosem i biorąc głęboki oddech
-Kocham Cię!-odpowiedziałam Jej na to parą słów, które są proste do wypowiedzenia, a znaczą tak wiele.
Dwa najpiękniejsza słowa na świecie.
Słowa, które mają największe znaczenie.
-Słyszałam, że szykuje Ci się mega ważne wyjście.-zawstydziłam się-Ptaszek wyfruwa z gniazdka..
-Do tego musi umieć fruwać, a ja nie umiem mamo.-zachichotałam-Ale faktem jest, że.. strasznie się stresuję.
-Niepotrzebnie.-dodała-Po prostu.. bądź sobą. A wszystko.. będzie cudownie!
-Mamo...tak długo na to czekałam, a teraz.. chyba zwymiotuję z wrażenia..-powiedziałam, a mama się zaśmiała
-To te motylki w brzuchu. Nie denerwuj się... ale zajmij się czymś. Na przykład... Zostały Ci tylko 2h, zacznij się szykować.
-O matko! Masz rację!-spanikowałam, lecz wzięłam głęboki oddech-Bez pośpiechu, to aż 120 minut. Dziękuję, mamuś!-podeszłam do szafy i zabrałam jakiś czysty dres, a następnie udałam się do łazienki, lecz przystałam w drzwiach.
Odwróciłam się i podbiegłam do mamy, mocno Ją jeszcze raz tuląc, przy tym całkowicie Ją zaskakując.
-Dziękuję, że jesteś.

#3 Muzyka

Wzięłam gorącą kąpiel, jeszcze raz, a porządnie zmyłam z siebie całą depresję, wszystkie smutki, żale. Zawinęłam na sobie ręcznik i paradowałam sobie po pokoju, szukając moich najdroższych i najpiękniejszych kosmetyków. Rozczesałam włosy i pozwoliłam im wyschnąć samym. Będą wtedy takie napuszone, a dziś mogę coś poeksperymentować. Będę wyglądać pięknie! Musze powalić Malika z nóg! Umyłam zęby, bo tak trzeba.. Wcale nie mam w głowie innych okoliczności hihi..
Na prawdę. Nie liczę na nic... To pierwsza randka. Nie mam w zwyczaju całować się na pierwszych randkach, chociaż cóż to za zwyczaj, który nie jest pielęgnowany.. Kiedy ostatnio byłam na randce?
Kij wie.
Nathalie outfit♥
Usiadłam przed moją toaletką i zaczęłam się upiększać.. Nakładać na siebie podkład, następnie puder. Zrobiłam kreski, podkreśliłam brwi, potuszowałam oczy, a nawet użyłam cienia do powiek. Co prawda - mało widocznego - ale użyłam.
Mój telefon wskazywał 17.20, gdy wyjęłam z torby nowo zakupioną sukienkę i oderwałam z niej metkę. Wdziałam Ją na siebie, potem wygładziłam patrząc w lustro i.... podziwiając!
Następny krok - włosy. Były jeszcze lekko wilgotne, podsuszyłam je, następnie moje rozproszone loki uporządkowałam lokówką, oraz zaczesałam na jedną stronę. Odsłaniało to moje gołe plecy. Dobrałam odpowiednie kolczyki oraz wisiorek. Założyłam też pierścionek. Do kopertówki włożyłam kosmetyki, portfel oraz telefon. Z szafy wyjęłam ulubione czarne szpilki i włożyłam na stopy i usłyszałam dzwonek do drzwi. O nie! To już? Spojrzałam na telefon szybkim ruchem. 17:55.
Wczesny chłopak...
-Otwórzcie, proszę!-pisnęłam
-Ja się tym zajmę!-usłyszałam Allison z dołu, a potem jak wita Zayn`a-Natt, do Ciebie!
-Mam jeszcze 5 minut!-odkrzyknęłam, przekopując kosmetyczką, szukając ostatniej brakującej mi dzisiaj rzeczy.
Znalazłam! Eureka! Podeszłam do lustra i pomalowałam szminką usta. Kolor.. bordowy. Nie czerwony, ciemniejszy. Zrobiłam 2 kroki w tył i poobracałam się na wszystkie strony. Uśmiechnęłam się.. Doszłam do celu. Podoba mi się! Z łóżka zgarnęłam kopertówkę, a z szafy kurtkę skórzaną.. Skoro to Zayn, to postanowiłam zadbać także o coś, co będzie choć trochę w Jego stylu.
Już od przekroczenia progu swego pokoju słyszałam pochodzące z parteru rozmowy Malika z członkami mojej rodziny.
Moje szpilki sprawiają hałas, gdy schodzę po schodach, więc w mgnieniu oka milkną. Schodzę odrobinę zawstydzona, Zayn, Ally i mama czekają na mnie pod schodami i.. patrzą się. Prosto na mnie. Jakie to stresujące.. Lecz nic nie mówią. Mama wygląda jakby była w szoku, Zayn stoi z lekko uchylonymi ustami. Gapi się i także wygląda na zaskoczonego. Allison się po prostu uśmiecha.
-Już jestem gotowa.-mówię już na płaskiej powierzchni-Cześć.-witam się
-Czeeść.-mówi patrząc w moje oczy, w ręku trzyma bukiet kwiatów-To dla Ciebie!-podaje mi je-O mały włos, a bym zapomniał.
-Dziękuję! Piękne. Tylko odstawię do wody, żeby nie umarły! Potem możemy się zbierać.-uśmiechnęłam się i udałam się po wazon, który napełniłam wodą i odstawiłam z kwiatami.
Szybko wróciłam do mojego towarzysza. Kolejny raz obiegł mnie wzrokiem.
-Świetnie wyglądasz...-pokręcił głową-Przepięknie..
-Dziękuję.-zarumieniłam się, jak to już mam w zwyczaju-Idziemy?
-Jak najbardziej.-uśmiechnął się
-Odstawisz Ją bezpiecznie do domu, Zayn?-dopytała mama
-Oczywiście.-uśmiechnął się przyjaźnie w Jej kierunku.
Otworzył przede mną drzwi, wyszłam, a on tuż za mną. Złapał mnie za dłoń, spojrzałam na nasze splecione dłonie.
-Długo czekałem na tą chwilę.-dodał-A teraz chcę się z Tobą należycie przywitać..-pociągnął mnie ku sobie i złożył na ustach delikatny pocałunek, przymknęłam oczy.
Nigdy nie widziałam go tak romantycznego..
-Nie całuję się na pierwszych randkach..-powiedziałam z rozbawieniem
-Cóż, ja się tylko przywitałem..-uśmiechnął się szyderczo i pociągnął w stronę auta, otwierając mi drzwi od strony pasażera.
Zayn outfit♥
-Chciałam powiedzieć, że ty także wyglądasz.. wyśmienicie.
-Myślałem, że wyśmienicie wyglądać mogą dania.. Masz ochotę mnie zjeść?-powiedział unosząc jedną brew oraz z cieniem uśmiechu na ustach
-Nie łap mnie za słówka, Malik. Wyglądasz dobrze.-przymknęłam oczy.
Nie pozwolę się zawstydzić kolejny raz.
-Dziękuję.-powiedział grzecznie.
Wsiedliśmy do samochodu, odjechaliśmy.
-Gdzie jedziemy?-zapytałam
-Na kolację.-zanim zdążyłam cokolwiek powiedzieć..-Nie, nie powiem dokąd. I nie obchodzi mnie fakt, że nie lubisz niespodzianek.-spojrzałam na Niego z byka
-Chciałam tylko powiedzieć, że jestem głodna. Nie bądź nie miły...-zrobiłam smutną minkę
-Też Cię kocham.-odpowiedział ze śmiechem.
A ja.. zamrugałam kilkakrotnie.





Bum! 
Miałam w planach dodać go odrobinę wcześniej... Ale nie wypaliły..
No więc, kroczkami małymi zbliżamy się ku końcowi. 
Jednak chcę przyznać, że pisanie sprawia mi przyjemność, więc jest to mój pierwszy, ale nie ostatni fanfiction. Mam plan na kolejny ;) 

A wracając.. Zathalie? Co myślicie? Co będzie dalej.... hym?

Miłej lektury! 


KOMENTARZE MOTYWUJĄ DO DALSZEJ PRACY! ♥