piątek, 18 grudnia 2015

Rozdział 57.

#1 Muzyka - Włącz. ;3 

*Nathalie*

-Wstajesz, kruszyno.. Śniadanie przynieśli.-powiedział mi ktoś do ucha.
Zamruczałam..
-Wygodnie mi tuu..
-Jeśli na mnie śpisz, to się absolutnie nie dziwię.-zachichotał mój anioł
-A chłopaki jeszcze śpią?-spytałam
-Tak, tak.. Ale zaraz ich budzę..-dodał blondynek
-Właśnie czuję, że ktoś mnie tuli od dupy strony.-zaśmialiśmy się
-No.. Louis baardzo za Tobą tęsknił.
-Nie wątpię, ja również..
-Ale.. Jedziesz z Nami?-zapytał Nialler
-Ciągle o tym myślę.. Muszę pogadać z rodziną.-odpowiedziałam-Wiesz, że to nie jest łatwa decyzja..
-Louis nie pozwoli Ci zostać.. Powiedział, że musi Cię tam wziąć. Bo zawsze dotrzymuje obietnic.. O co chodzi?-zapytał Nialler
-Po prostu.. Odbywaliśmy z Louis`em kiedyś bardzo poważną rozmowę.. Oświadczył mi potem, że weźmie mnie do miasta zakochanych.. Do Paryża. Zawsze chciałam odwiedzić Francję..
-Nigdy nie wspominałaś..-odpowiedział
-Nie było okazji... Nie myślałam o tym, a ty też nie pytałeś.-zachichotałam
-Oj, Natty, Natty..
-Nie mów mi tak, aniele.-odpowiedziałam-Mel byłaby zazdrosna..
-O co?-zdziwił się
-O mnie.. Że tak tu leżę z Tobą. Ona jest o Ciebie strasznie zazdrosna..
-Ale ja z Nią nie jestem.
-Jeszcze... Ale ciągnie Was do siebie jak magnes.
-Oj, wstawaaj już!-powiedział-Zajmij łazienkę zanim jeszcze chłopcy nie wstali, bo potem ciężko będzie się tam znaleźć i ogarnąć.
-Dobrze, tatko.-odpowiedziałam i wstałam
-Mówi mi `aniele`, tak mi się bardziej podoba.-zaśmiał się
-Co za dużo, to nie zdrowo, Nini.-posłałam mu buziaka i zamknęłam się w łazience.

-Gotowa? To jeść.-powiedział mi Nialler, gdy wyszłam z łazienki
-Jejku, jejku.. Co tak troskliwie?
-Bo schudłaś.
-Zdaje Ci się.
-Nie, nie.. Masz to zjeść!-nałożył mi kanapki
-Doobra.-popatrzyłam na Niego z byka-Może jeszcze wylizać talerz?
-Oczywiście.-zaśmiał się
-A co tu takie śmiechy, chichy?-przebudził się Liam
-A śmiechy z rana jak śmietana, Liaś!-powiedziałam-Wstawaj! Od kiedy tak długo śpisz?
-Od kiedy Ciebie nie ma.-zaśmiał się
-Tacy zmęczeeeni.. hyhy.-powiedziałam.
Podeszłam do łóżek i krzyknęłam;
-WSTAJEMY, BO WODA!
-Natt.. Prosimy..
-Ostatni dzień z Wami.. Chłopcy no.-powiedziałam
-Dobrze, dobrze.-powiedział Lou-Wstajemy. Ale czy taki ostatni.. To się dopiero okaże.-pocałował mnie w czoło i wszedł do łazienki.

-Ja bym musiała wrócić do Ally..-powiedziałam kończąc śniadanie, wszyscy jedliśmy ostatecznie razem
-My nie chcemy...-zasmucili się
-Jeszcze się zobaczymy, mordeczki.-powiedziałam z uśmiechem-Muszę z Nią też chwilkę pobyć. Za niedługo wracam do Londynu.. Rozumiecie.
`-No raczej.`
-Oczywiście, że rozumiemy. Dziękujemy Ci jeszcze raz!-powiedział Nialler całując mnie w czoło
-Dojdziesz sama? Bo tak się składa, że mamy za pół godzinki zebranie z menagerem.-powiedział Liam czytając telefon
-No raczej.-ubrałam buty, wzięłam swoje rzeczy-To do później chłopaki! Pa!-wyszłam z ich pokoju, później z hotelu.
Szłam sobie do domu Allison, kiedy zadzwonił mi telefon.
Rzuciłam wzrokiem na wyświetlacz - Philip.
-Słucham..-odebrałam
-Nathalie? Tu Philip.
-No hej, jak tam?
-Dobrze, właściwie to.. Jestem w Londynie.. Muszę Ci o czymś szybko powiedzieć.-wydawał się jakiś dziwnie spięty
-Nie ma mnie w domu, czy coś się stało?-zapytałam
-To nie jest rozmowa na telefon.. Mam do Ciebie sprawę.-mówił-O której wrócisz?
-Właściwie to nie ma mnie nawet w Londynie.. Nawet w Wielkiej Brytanii.-dodałam
-Aha.-powiedział-Gdzie jesteś?
-U siostry, w Polsce.-odpowiedziałam
-Aa.. A kiedy stamtąd wrócisz?
-Nie mam pojęcia..
-Szkoda..-dziwnie się wyciszył-Tęsknie.
-Ja też.-powiedziałam-Może ta sprawa poczekać?
-Tak, tak. Chciałbym z Tobą porozmawiać w cztery oczy.
-A więc do zobaczenia, Philip. Dam Ci znać, kiedy wrócę.-powiedziałam
-Baw się dobrze, pozdrów rodzinę.
-Pa.-rozłączyłam się.
Co takiego ważnego mogło się stać, że chciał ze mną pilnie porozmawiać? Umarł ktoś czy co? Jeszcze nie słyszałam, żeby był w takim stanie. Był nadzwyczajnie w świecie dziwny.
Nie podobało mi się to.. To nie wróżyło nic dobrego.
Czułam, że czekają mnie kolejne kłopoty.

-Wróciłam!-krzyknęłam wchodząc do domu-Żyję! Nie zgubiłam się!-weszłam do salonu, gdy się rozebrałam
-To dobrze.-siostra oglądała telewizję-Jesteś głodna?
-Nie.. Chłopcy mnie wykarmili na dobry kolejny miesiąc.-dodałam rzucając się na wolne miejsce obok Niej-A ty co taka uśmiechnięta z rana?-zapytałam, gdy się do mnie szczerzyła
-A tam...-odeszła ode mnie wzrokiem-Potem Ci powiem.. Sama muszę się nacieszyć. A Ty opowiadaj.. Jak tam u chłopaków?
-Super! Spędziliśmy cudowny wieczór! Właściwie to.. Muszę o coś zapytać. Właściwie to potrzebuję rady..
-Mogę pierwsza!!?-wykrzyczała.
`-BĘDZIESZ CIOCIĄ!!`
Zrobiłam duże oczy!
-O Matko..
-No proszę! Muszę Ci coś ważnego bardzo powiedzieć! A nie potrafię już tego dłużej trzymać w tajemnicy... Bo to już pewne!
-O jejusiu, no.. Gadaj!-rzekłam
-JESTEM W CIĄŻY!!!
-CO??-pisnęłam
-BĘDZIESZ CIOCIĄ!!-powiedziała mi, a łezki zgromadziły się w Jej oczach
-Kurde... Będę ciocią..-powiedziałam cicho-Będziesz mamą! Gratulacje!-przytuliłam Ją mocno-Kurczę, teraz muszę na Ciebie uważać.. Zero stresu.. Byłaś u lekarza?
-Dzisiaj idę.. Ale zrobiłam 5 testów - wszystkie pozytywne.. I mam wszystkie możliwe objawy. Jejku to takie ekscytujące!-powiedziała
-Bardzo się cieszę! Teraz będę musiała przyjeżdżać częściej.
-No ja mam nadzieję..-zaśmiałyśmy się-Może mama z Tobą przyjedzie..
-Jak zdobędzie dni wolne, to na pewno.-uśmiechnęłam się-Przywlokę Ją tu siłą.
-Kochana.-dałam jej buziaka-A Ty co miałaś mi ważnego do powiedzenia? Gadaj!
-Już mogę, tak?-zaśmiałam się
-Tak, już tak.-dodała z uśmiechem
-Chłopcy dali mi propozycję nie do odrzucenia.. Właściwie to jest ich niespodzianka dla mnie. Louis kiedyś mi to obiecał.. Oni chcą mnie zabrać ze sobą do Paryża. Żebym z Nimi jechała do Francji..-powiedziałam
-Wow..-dodała moja siostra spokojnie-To.. Wielki gest..
-Tak, wiem.. I drogi.. Ja nie lubię jak ktoś wydaje na mnie pieniądze!
-Ale jednak chcą Cię zabrać..
-Chcą, są nastawieni na to, że jadę.. Wbiłam im do głów, że to nie wyłącznie moja decyzja..
-Ale chcesz z Nimi jechać?-zapytała
-Owszem, przecież wiesz, że Paryż to moje marzenie! Zawsze chciałam odwiedzić to miasto zakochanych.-zabłądziłam w marzeniach..
-Zakochanych.. Mrrr...-zamruczała-Może coś się tam stanie? Może warto jechać?-poruszyła brwiami
-Ale Ty jesteś głupia!-uderzyłam ją poduszką, która `przypadkiem` wpadła mi w ręce
-Uważaj sobie, młoda!-powiedziała i uczyniła ten sam gest
-Allison!-powiedziałam-To nie fair, Ty masz więcej przyzwolenia.. Bo ja muszę o Ciebie dbać!
-Oj, już cichaj.. Ciąża to nie choroba.-powiedziała-Wracając do tematu...
-Właśnie! Myślisz, że co powinnam zrobić?
-Moim zdaniem powinnaś jechać. Mama sobie w domu poradzi, zawsze jest jeszcze Matt. A to już nie jest znów takie dziecko co opieki potrzebuje.. A ty jedź, zabaw się.. Spełnij marzenia.
-Mówisz?
-No tak!!
-Dziękuję!-przytuliłam Ją-Jeszcze tylko muszę zadzwonić do mamy.
-Okej, a ja się zbieram do lekarza.-oznajmiła
-Dobrze, idę na górę.-uśmiechnęłam się.
Położyłam się na moim tymczasowym łóżku. Wzięłam telefon, wybrałam numer mamy... Oby odebrała.
-Halo?-usłyszałam głos
-Mamii!-pisnęłam-To ja, ta najlepsza! Pamiętasz mnie jeszcze?
-Co za dekiel.-zaśmiała się moja rodzicielka-Nie, zapomniałam o najlepszej. Co tam, kochanie? Stało się coś?
-Nic, nic! Byłam na koncercie.. Było fantastycznie! Spędziłam wieczór z chłopakami.. Chciałam Ci jeszcze raz najmocniej podziękować!-dodałam z otwartym sercem
-Dla Ciebie wszystko!-powiedziała
-Mamo.. Bo mam takie pytanko.. Chłopcy dali mi propozycję nie do odrzucenia, niby nie mam nic do gadania.. Ale jednak większość zależy od Ciebie! No bo wiem, że nie ma lekko.. I ja chciałabym to zrobić, ale wiem, że nie potrafię od tak.. Zależy od Twojej zgody. Wiem, że sobie poradzisz.. Ale jednak nie chciałabym Cię zostawić, nawet na te kilkanaście dni.
-Ale wytłumacz mi o co chodzi..-przerwała mi
-Oh, tak. Właśnie.. Chłopcy chcą mnie zabrać ze sobą w trasę do Paryża.. Żebym poznała to piękne miasto zakochanych. Lou mi kiedyś obiecał, że mnie tam zabierze.. A on zawsze dotrzymuje obietnic. Nie wiem co zrobić.. Mamo, oni chcą mnie wziąć do Francji...
-Skarbie, to cudownie!-powiedziała mama
-Jak to?
-Bez zastanowienia, Paryż to najpiękniejsze miejsce na świecie! Twój ojciec mnie tam kiedyś zabrał... Nigdy nie zapomniałam tego wydarzenia. Nathalie, byłabyś głupia i na pewno nie zdana na mnie, jeśli byś im odmówiła!
-Ale mamo, kto Ci pomoże..
-Dajże spokój, ja nie jestem dzieckiem, a Ciebie wiecznie przy mnie nie będzie. Przecież Ty masz swoje życie! A Matt zawsze zrobi to o co go poproszę, więc słońce.. Nie martw się o Nas, tylko baw się w Paryżu!!!
-Mamo, jesteś najwspanialsza! Kocham Cię najmocniej! Buziaki!-powiedziałam
-Wiem, wiem. Ale jeszcze wrócisz do domu?-zapytała
-Raczej tak.-odpowiedziałam-Nie mam przebrań.
-Dobrze, ja lecę dalej pracować. Ucałuj siostrę, pa.-rozłączyła się
-Pa.-powiedziałam do piszczącej już słuchawki.
`A to Ci dopiero heca!` - pomyślałam i padłam na łóżko.

Siedziałam na sofie, Maksa jeszcze nie było z pracy. Allison była u lekarza.
A ja pół leżałam na kanapie, wpatrując się w tv, w którym leciało `Pretty little liars` i wpierdzielałam czekoladę! Pychotka!
Przypomniało mi się, jak mieliśmy z Niall`em manię.. Zaraziłam go tym serialem! Kurcze, to było kilka miesięcy temu, a czuję się jakby wczoraj! Uśmiechnęłam się, usłyszałam trzask drzwi, a po chwili do salonu weszła moja siostra.
Nic nie powiedziała.. Była cichutko jak myszka. Małymi kroczkami kierowała się w moją stronę. Wyskoczyłam z miejsca, aż wskoczyłam na sofę.
-I co?-otworzyłam szeroko oczy w jej stronę.
Nadal milczała.
-Allison! Kurde blaszka!
Siostra tylko pokiwała twierdząco głową.
Zaczęłam skakać na kanapie, piszczeć! Moja siostra była również przeszczęśliwa!
-JA PIERNICZE! KURDE BELE! JA NIE MOOOGĘ!! BĘDĘ CIOCIĄ! PRAWDZIWĄ CIOCIĄ!!! JA CIE SUUUUUUNE! AAAAAAAAAAAAAA!!!!!-piszczałam jak najgłośniej, że pewnie wszyscy sąsiedzi mnie słyszeli
-Jezus Maria, dziewczyno.. Uspokój się!-próbowała mnie uspokoić Ally-Zaraz będzie cała Polska wiedzieć!-mówiła, a po chwili..-BĘDĘ MAMĄ!!!!! MAMĄ BĘDĘ!!!-cieszyłyśmy się jak głupie
-A co tu się dzieje!?-do salonu wbił Hazza, a za Nim reszta chłopaków
-Jaka mama?
-Jaka ciocia?
-A że niby nowi wujkowie?-mówili.
Zaśmiałam się.
-Nie podsłuchuje się!
`-Gratulacje!`
-Nawet jakbyśmy nie chcieli, to słychać Cię było, myszko, już na drodze.-powiedział Nialler
-Gratulacje!-powiedzieli równocześnie skacząc radośnie jak małpy
-Oj.. Dziękuję!-zarumieniła się moja siostra, a chłopcy ją przytulili
-Tobie też, ciociu!-powiedział Lou, a tuż po Nim pozostali dali mi wielkiego hug`a
-Jestem mega szczęśliwa!
-My też!-powiedział Liam
-A będziemy jeszcze bardziej szczęśliwi..-powiedział Hazza
-Gdy powiesz coś, co chcemy usłyszeć..-dodał Zayn
-Jedziesz?-Nialler`owi zaświeciły się oczy
-Ja..
-Nathalie.-powiedział Louis
-Jadę.-odpowiedziałam-Z Wami do Francji.-uśmiechnęłam się
-Podbijamy Paryż?-otworzył oczy Harry
-Już jest nasz!-powiedziałam ze śmiechem
-Kochamy Cię!-wszyscy się na mnie rzucili
-No, to teraz możemy się zbierać.-powiedział Li
-Gdzie?-zapytałam
-Jak to gdzie? Na koncert kolejny!
-Chłopaki, ale ja nie idę dziś na koncert.-powiedziałam spokojnie
-Jak to nie!?
-Nie mam biletu.. Tylko wczoraj byłam.
-Co Ty dupisz! Dziś idziesz z Nami! Będziesz oglądała z innej perspektywy.-powiedział Nialler
-Oh, no dobrze...
-Więc szykuj się!-powiedział Harry
-Sugerujesz, że źle wyglądam?-zachichotałam
-Olśniewająco.-dodał-Ale wiesz, to jednak nie jest koncert byle kogo..
-Debile.-zaśmiałam się.



***
Hejka! Wpadam z rozdziałem po dość długiej przerwie, przepraszam. Ale szkoła i obowiązki rodzinne.. No nie ma lekko. A spać te kilka godzin muszę... Teraz będzie wolne, to postaram się dodać szybciej ;)
A co do rozdziału.. Jak się podoba? 
Ktoś spodziewał się takiego czegoś?
PISZCIE MI TU ŁADNIE WSZYSCY!!!

Przypominam - jak w poprzednim poście - polecam bloga mojej bff Żanety, jest to jej pierwsze opowiadanie. Trochę różni się fabułą, ale przyrzekam, że będzie równie dobre!
Trochę Jej pomogę!


Dziękuję za wszystkie miłe komentarze! Sprawiają mi ogromną radość!

WESOŁYCH ŚWIĄT!!! 
KOMENTUJCIE!!!

poniedziałek, 14 grudnia 2015

PROŚBA + OGŁOSZENIA!

SIEMSON LUDZISKA MOI NAJMILSI! ♥

Ja do Was wpadam, nie z nowym rozdziałem, niestety.. ;c 
Wchodzę, bo pragnę Wam polecić bloga mojej przyjaciółki. Jest to jej pierwsze opowiadanie! 
Więc bardzo proszę, skomentujcie.. Co myślicie, najlepiej zostańcie tam na stałe :D 
Fabuła odrobinę różni się od takiej mojej - normalnej - ale jest równie świetna!
Żaneta dopiero zaczyna, jest to Jej pierwsze opowiadanie, więc proszę o wyrozumiałość. XD 
Będę Jej pomagała, będę opracowywała (nie pisała) rozdziały i posty oraz pomogę Jej z wyglądem bloga! :)


No to to by była pierwsza sprawa..
Po drugie!
Rozdział!
A więc tak.. Najmilsi.
Rozdział jeszcze nie jest dokończony, ale zmierzam ku końcowi. Jestem w ostatnim punkcie i w przeciągu kilku dni będzie dodany. ;)
Spóźniam się, ponieważ przed świętami nadrabiam szkole zaległości, poprawiam, a do tego dochodzą mi jeszcze bieżące sprawdziany.. No mało tego nie jest, ale codziennie kawałeczek opowiadania piszę.
Nie pytajcie mnie kiedy śpię, bo mało co śpię! XD 
No ale czego się dla Was nie robi! ♥
Dziś nie będzie jakiegoś zadziwiającego długiego spojleru.. Będzie tylko jedno magiczne słowo, które się dosyć często pojawia w kolejnym rozdziale. Może ktoś powiąże fakty z poprzedniego rozdziału i się domyśli. :D 
A więc magiczne słowo...

`CIOCIA` 

Do usłyszenia! <3

 

sobota, 28 listopada 2015

Rozdział 56.

 Emilka S! Masz urodziny dziś! ;*
Wszystkiego Najlepsiejszego! Rozdział dla Ciebie! ♥

#1 Muzyka - Włącz. ;3 

*Nathalie*

-HELLO POLAND, WE ARE ONE DIRECTION!-usłyszałam i już chciało mi się beczeć.
Wszyscy szaleli.. Niesamowity pisk dziewcząt! Fanów! Czy pisk może być niesamowity? Nie, jeśli nie byłeś na koncercie! Pisk fanów widzących swoich idoli na scenie.. Na pewno niezapomniane wydarzenie! Cieszę się, że mogę być tego częścią.
Chłopcy zaczęli swój koncert piosenką `Best Song Ever`. Słyszeć to na żywo.. Coś pięknego!
Uśmiechałam się.. Zaśpiewali jeszcze `Girl almighty`, `Night Changes`, `Steal my girl` - to była najlepsza rzecz niespodziewana jaka mnie w życiu spotkała! Przysięgam! Mówiłam już jak bardzo są kochani? PRZEKOCHANI! To w jaki sposób zachowują się na scenie.. Żartują, śmieją się, polewają wodą, gadają bzdury - CODZIENNOŚĆ! Zachowują się tak jak każdego dnia haha. Tak bardzo mi brakuje takiego zwykłego dnia...
-Dziękujemy, Polska! Że tak gorąco Nas przywitaliście, a teraz...-Niall się zaciął.
Dlaczego? W prosty sposób.. Jego wzrok skupił się na kimś, na kim nie powinien.
Czyli na mnie.. Tak. Idiota ten mnie zauważył haha. W końcu? Haha mogłabym poćwiartować się, żeby jeszcze kiedykolwiek zastać taką ciszę w Jego osobie. Louis też mnie zauważył, lecz dokończył za przyjaciela;
-Niall nie może się napatrzeć na piękne Polki.-zaśmiał się Boo-Bear-A teraz.. śpiewamy dalej!-w tej chwili krzyknął Niall
-`Spaces` dla specjalnej osoby będącej na tym koncercie.-powiedział z uśmiechem..

`Och, przestrzeń między nami, pogłębia się.
Coraz ciężej do ciebie dotrzeć, nawet jeśli próbuję.
Przepaść pomiędzy nami, trzyma wszystkie nasze sekrety.
Pozostawiając nas bez słowa i ja nie mam pojęcia, dlaczego.`

-Nie no.. Ja tak dłużej nie potrafię..-powiedział po `Ready to run` Harry-Nathalie.. Co ty do cholery robisz tam przed tą sceną?-zapytał
-Żyję!-krzyknęłam.
Usłyszał mnie, gdyż na sali stała się niesamowita cisza.
-Ale dlaczego żyjesz w Polsce?-zapytał znów
-A to tu nie mogę żyć? Tu też jest powietrze.-znów krzyknęłam, wszyscy się zaśmiali
-Nie wkurzaj mnie!-powiedział-Chodź tu!-podeszłam bliżej sceny, a ochroniarz mnie na nią `wrzucił`.. dosłownie.
Moja siostra się ze mnie śmiała..
-Kochani, tą Panią chyba wszyscy kojarzycie - nasza siostra - Nathalie!-wszyscy obecni na koncercie zaczęli piszczeć-Która jakimś cudem znalazła się w Polsce! Pozdrawiamy także Jej siostrę, Allison!-wysłali jej buziaczki.
Podszedł do mnie Niall i mnie przytulił..
-Jak to możliwe? Przecież rozmawialiśmy..-szeptał mi w ucho
-Niespodzianka!-powiedziałam-Pogadamy potem.. Przyszłam na koncert.-zabrał mnie w objęcia Harry, później Lou, Liam i ostatni - Zayn. Zaciągnęłam się Jego zapachem..
Jestem uzależniona.. Mogłabym go ćpać nałogowo!!
Później ochroniarz odstawił mnie na miejsce.. Poszłam w publikę, do siostry, a chłopcy zagrali `Story of my life`.
-I co? Spełniona?-pytała
-Już tak.. Po części.-powiedziałam-Jeszcze nie do końca, bo to nie koniec..-uśmiechnęłam się-Muszę się Nimi do porządku nacieszyć!-siostra się zaśmiała.
-THE STORY OF MY LIIIIFE!!!-zaśpiewała
-Oj, kochana... To co się właśnie dzieje - to jest historia mojego życia!-powiedziałam do siebie.

Koniec koncertu. Chłopcy się mile pożegnali.. Jutro kolejny. Szczerze powiedziawszy! Jestem niesamowicie zmęczona! Nikt nie powiedział, że taki koncert będzie łatwy.. Łoooł, a co mają chłopcy powiedzieć?
ILE RAZY JUŻ MÓWIŁAM, ŻE ICH PODZIWIAM? CHYBA WCIĄŻ ZA MAŁO!!!
Poszłam za kulisy, oczywiście ochroniarz bez problemu mnie wpuścił wraz z moją siostrą!
-Hejka!-krzyknęłam
-Mordo!!-podbiegł Niall i mnie mooooocno wyściskał
-Niall, powietrza!-powiedziałam
-Przepraszam! Jeju, jak się cieszę, że tu jesteś! Cześć, All! Jej wy tu na prawdę jesteście!-biła od Niego niesamowicie dobra energia
-A no jesteśmy.-zaśmiała się siostra
-Jak!?-dopytywali
-Tak się składa, że mieszkam około 10 minut drogi stąd.
-Moja mała!-Lou mnie podniósł-Jak tam?
-Już wszystko dobrze, a nawet lepiej!-zachichotałam
-Pytałem o mój samochód..
-Myślałam, że o mnie..-spojrzałam na Niego spod byka..
-Żartuję! Cieszę się, że u Ciebie wszystko dobrze! Ale.. Jak tam moja bryczka?
-Żyje, cała i zdrowa.-powiedziałam sarkastycznie..
-To super!-powiedział
-Wypiękniałaś..-powiedział Liam mnie przytulając..
-Ciekawe gdzie..-parsknął Harry, nie przytuliłam go za to-Przecież chodziło mi o to, że już piękniejsza być nie możesz!-bronił się
`-Nam wszystkim Ciebie też.. Bardzo.`
-Jaki ty jesteś głupi! Ale mi tego brakowało!-śmiałam się i go przytuliłam
-Nam wszystkim Ciebie też.. Bardzo.-powiedział ostatni z pięciu głosów.
Przytuliłam Zayn`a. Nie mogłam się oderwać..
-No już dosyć tych czułości!-powiedział Louis-Macie jakieś plany na teraz dziewczyny?
-No ja pragnę wrócić do mego męża.. Cosik kiepskawo się czuję.. Jakoś mi nie dobrze.-powiedziała Allison
-Oj to nie fajna sprawa..-dodał Nialler-A ty Natt?
-Ja raczej wracam z siostrą.. Innych planów brak.
-To my zapraszamy do siebie! Gwarantujemy udany wieczór z Polską pizzą. To znaczy pizza nie różni się niczym innym do Londyńskiej, ale robiona w Polsce..-mówił Louis
-No jeśli mi siostra pozwoli..-powiedziałam z przekąsem
-Co ty się mnie pytasz?-zaśmiała się-Ile to masz lat? Hahahaaa.
-No dooobra.. Pójdę z Wami.-zaśmiałam się-W końcu potem to tylko 10 minut drogi do domu Ally.
-No to świetnie! Pozwólcie, że my tylko się pokoncertowo ogarniemy.. Możesz zaczekać za tą kurtyną..-pokazał palcem Liam-Są tam nasi styliści itp.
-Okej, to Ally.. Nie martw się o mnie.
-Już mnie do tego ciągnie.-zaśmiała się-Pa!
Poszła.
-Pa.-powiedziałam
Później poszłam za tą kurtynę o której mówił mi Liam.
-Ciocia!-podbiegła do mnie od razu moja mała śmieszka
-Luxie! Jak ja tęskniłam!-powiedziałam podnosząc ją i okręcając
-Niedawno się widziałyśmy!-powiedziała
-Ale nikt nie musi o tym wiedzieć..-powiedziałam Jej do uszka.
Zachichotałyśmy.

-Jejku.. Jaki macie ładny pokój!-powiedziałam wchodząc do ich hotelowego poko... apartamentu!
Rzuciłam się na łóżko.
-Zarwiesz!-pisnął Harry
-Nie jestem taka gruba!-obraziłam się, siadając
-Żartowałem!-rzucił się na łóżko, które było złączone z moim, później położył głowę na moich nogach i spoważniał-Jak tam Ashley?
-Dobrze, tęskni bardzo za swoim `maczo`, no ale razem spędzamy czas, zżyłyśmy się jeszcze bardziej.-mówiłam na głos, więc wszyscy słyszeli-Z Mel tak samo.-powiedziałam patrząc na blondyna-Dajemy radę, ale czekamy na Was z niecierpliwością! Powiem Wam, że przyjazd do Polski mój był zaskoczeniem.. Moja mama i siostry ukartowały plan.. Bez mojej wiedzy! No ja nie miałam praktycznie nic do gadania... No i zrobiłam Wam niespodziankę!
-I to nawet nie wiesz jaką!-rzucił się też na mnie Louis-My umieraliśmy z tęsknoty, koncertowaliśmy, a potem znów umieraliśmy!
-Ojj.. Kochani! Chodźcie tu wszyscy!-powiedziałam, zebrali się i wskoczyli na mnie!
Przylegli mnie i mocno wyściskali!
-Ooo.. Jak miło! A teraz muszę na potrzebę..-zeszli ze mnie.
Wstałam i poszłam w wyznaczonym kierunku.
-Będziesz sikać na balkonie?-zapytał Harry
-Nie na taką potrzebę, głupku! Muszę huhu.-powiedziałam i zamknęłam się na balkonie.
Wyjęłam z swetra papierosa, odpaliłam..
-Nathalie, musisz?-wyszedł do mnie Niall-Przecież tu jestem.. Cały! Nie pal, proszę Cię.. Doskonale wiesz, że to nie pomaga...
-Wiem, że jesteś! I za to Cię kocham! Ale.. To jest ode mnie silniejsze.. Przepraszam Cię.
-Rzuć to.-powiedział-Rzuć to jeśli mnie kochasz... Jeśli jesteś moją siostrą. Okaż mi ten gest... Zrób to dla mnie.-patrzyłam mu w oczy
-Niall..-na balkon wyszedł Zayn, Louis i Liam.
Wyciągneli papierosy.
-Co wy robicie?-zdziwiłam się
-Dotrzymujemy Ci towarzystwa.-odpowiedział Liam
-Jeju. Nie palcie..-spojrzeli na mnie...
Papieros przez balkon wypadł mi z dłoni... Wypadł? Sama go wyrzuciłam. Wszyscy się uśmiechnęli i schowali swoje papierosy do paczki.
-Zrób to dla nas.. Wszystkich. Postaraj się.-poprosił Harry
-To nie jest zdrowe.-powiedział Lou
-To dlaczego wszyscy macie przy sobie papierosy?-zapytałam podchwytliwie
-Ja nie mam.-bronili się Harry i Niall.
Reszta uciekała wzrokiem.
-A więc.. Umówmy się. Jeśli wy przestaniecie, ja również.-uśmiechnęłam się szyderczo i weszłam do pokoju hotelowego.

#2 Muzyka - Włącz. ;3

-Natt, i jak Ci się podobał koncert?-zapytał Liam
-Bardzo dobra ta pizza.-powiedziałam-Myślę, że mogę częściej wpadać na pizzę do Polski.-zaśmiałam się
-Nathalie!-krzyknęli razem.
Znowu się zaśmiałam.
-Szczerze.. Ujdzie.-powiedziałam
-Daj spokój.-powiedział Harry
-Żartowałam! A tak szczerze.. Jestem z Was dumna, na prawdę. Wiem, że karierę zrobiliście jeszcze przed moim poznaniem, ale ja czuję jakbym Was znała całe życie i dopiero teraz, gdy zobaczyłam Was na tej scenie.. To jest coś wspaniałego. Dopiero teraz zauważyłam, że jesteście idolami milionów nastolatek, co już samo w sobie jest ogromnym sukcesem.. Ale to w jaki sposób zachowujecie się na scenie. Nie widać po Was w ogóle, żebyście się stresowali. Jesteście tymi samymi wariatami, którzy na co dzień są ze mną. Tylko w międzyczasie śpiewacie.-zachichotałam-Ale koncert jest cudowny, Wasi fani również. Wy jesteście cudowni! Byłam.. Jestem strasznie wzruszona. Widziałam, że Allison się równie podobało. Powiem Wam, że ona to chyba jest skrytą Directionerką, gdyż znała przynajmniej kawałek każdej piosenki.-wszyscy się śmialiśmy-Ja też oczywiście, ale to chyba nie jest żaden sekret! Śpiewałyśmy, wygłupiałyśmy się.. Jakbyśmy miały po 13 lat. No fantastycznie! Jestem szczęśliwa! Byłam pierwszy raz na Waszym koncercie, zobaczyłam Was po pierwszej tak długiej rozłące, a przy okazji jak najlepiej spędziłam czas z siostrą. Spełnienie marzeń. Dziękuję Wam!-rozłożyłam ręce, a oni wszyscy się we mnie wtulili!
-Ooooo!-wszyscy mówili.
Zaśmiałam się.
-Jesteście cudowni, najlepsi.. Więcej słów nie trzeba. Kocham Was!-powiedziałam
-My Ciebie też.-znów powiedzieli chóralnie.

-Natka szmatka, już późno.. Wiesz, że Cię samej nie puścimy..-powiedział Louis
-Sam jesteś szmatka! Trudno.-powiedziałam-To mnie odprowadzisz.-pokazałam mu język
-Nie, bo jestem zmęczony..-padł na łóżko
-To ktoś inny.-wszyscy padli na łóżka
-A co byś powiedziała, na przenocowanie ze swoimi najlepsiejszymi przyjaciółmi?-zapytał z nadzieją Nialler-U mnie w łóżku spokojnie jest miejsce!
-W moim też!-powiedział każdy z osobna.
Zaśmiałam się.
-No, ale Allison na mnie czeka.. Długo mnie u Niej nie było..
-Nadrobicie!-dodał Liam
-My Cię chcemy tu!-poruszył brwiami Hazza
-Oj no chłopaki... Dobra, przenocuję.. Tylko do siostry zatelefonuję..-wybrałam numer-Allyyyy...-powiedziałam po usłyszeniu Jej głosu
-MY JEJ STĄD NIE PUŚCIMY!-krzyknęli mi do słuchawki chłopaki.
Usłyszałam śmiech siostry.
-Zrozumiałam.. Baw się dobrze.-usłyszałam też głos Max`a, śmiał się
-Wrócę rano.-powiedziałam-Dobranoc!
-No i supi dupi!-powiedział Harry
-To jest moje powiedzenie, Styles.-powiedziałam-Co robimy?
-Kochamy się!-zaśmiałam się na słowa Lou
-Co za dużo to nie zdrowo..-dodałam
-Ah.. Że tyle Ci wystarczy na kolejne miesiące?-zasmuciłam się
-Nie.. Ale pozwólcie mi nacieszyć się chwilą.
`-Bez żadnych słów!`
-Właściwie to..-powiedział Niall
-..chcielibyśmy Ci coś powiedzieć..-dodał Zayn
-A może i zaproponować.-uśmiechnął się Liam
-Nie, nie, nie.. Ja Ci to muszę oświadczyć.-odpowiedział Louis
-Co się dzieje?-zapytałam zdziwiona
-Chodzi o to, że zabieramy Cię gdzieś!-powiedział Liam
-Na wycieczkę.. Ze sobą.-dodał Zayn
-Oczywiście jeśli masz ochotę i się zgodzisz..-powiedział Harry
-Jedziesz z Nami do Francji? Do Paryża?-zapytał Niall
-Co?-zrobiłam ogroomne oczy
-Nie, nie, nie! Nathalie, ja Cię tam zabieram! Bez żadnych słów!-uśmiechnął się Louis.

Stałam na balkonie.. Miałam ochotę zapalić. Nie spodziewałam się tego. To było zaskoczenie.. Tyle niespodzianek w tak krótkim czasie! Za co?.. ja się pytam.
Już miałam wyciągnąć papierosa..
-Coś powiedziałaś.-doszedł do mnie Louis
-Ale powiedziałam...
-Nie mam zamiaru palić.-uśmiechnął się.
Był nad wyraz poważny.
-Jak.. Jejku. Cieszę się, że chcecie mnie zabrać.. Ale muszę.. To nie jest tylko moja decyzja, Lou.
-Nathalie, pamiętasz naszą rozmowę sprzed kilku miesięcy?
-Tak.-odpowiedziałam
-Na Tower Bridge?
-Oczywiście.-łzy pojawiły mi się w oczach
-Pamiętaj, że ja zawsze obietnic dotrzymuję.-pocałował mnie w czoło i wszedł do pokoju.

*Retrospekcja* 

-Nathalie..-powiedział Lou, odsunęłam się od niego, aby lepiej go usłyszeć-..jakie jest Twoje marzenie?
-Dlaczego pytasz?
-Odpowiedz, proszę.
-Moje marzenie.. już się spełniło. Chciałam mieć przyjaciół - tych prawdziwych. Którzy mnie nie zostawią, ani nie zniszczą, a będą zawsze.-uśmiechnęłam się.
Czyżby naszemu Lou także zaiskrzyły się oczka???
-A takie marzenie... które jeszcze się nie spełniło.
 
-Zawsze chciałam odwiedzić Paryż.-powiedziałam patrząc w przestrzeń nad TB-Miasto zakochanych.
-Pojedziesz tam, obiecuję. Spełnimy Twoje marzenia.
-Wy jesteście moimi marzeniami.-powtórzyłam
-Skoro nimi jesteśmy, to mamy Cię uszczęśliwiać. Więc.. na pewno kiedyś spełnimy Twoje marzenie.

-To za wiele...
-Zobaczymy.-powiedział z uśmiechem.




***
Witaaaaaaaaaaam!
Ktoś się czegoś takiego spodziewał? hyhy
Proszę mi tutaj wszystko opisywać, iż cieszy mi się morda, gdy mogę to czytać! 
DAJECIE MI WENE!!
No to nie wiem co jeszcze napisać...
Komentujcie..
I do następnego! ;*
Kocham Was!

DACIE RADĘ 40 KOMENTARZY!? 
KOMENTUJCIE!! 

sobota, 14 listopada 2015

Rozdział 55.

Rozdział z dedykacją dla Gabi Gołąb - WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO! ♥

 #1 Muzyka - Włącz. ;3

*Nathalie*

*następnego dnia*

-Proszę zapiąć pasy, przystępujemy do lądowania.-wykonałam zadanie stewardessy.
Jejku, jejku zaraz będę w Polsce! Co ja gadam.. Już jestem! Zaraz ląduje!
Jestem pierwszy raz w Polsce.. W domu mojej siostry. Uśmiechnęłam się.
No i będę na koncercie One Direction! Marzenia się spełniają!
Ciekawe jak zareagują na taką niespodziankę.. Bo ja jestem pewna, że poleją się potoki łez.
Wysiadłam z samolotu po wylądowaniu, wzięłam bagaż i szukałam.. Oczami po lotnisku.
Zobaczyłam moich cudownych zakochańców! Stali i trzymali się za ręce.. Podeszłam do Nich.
-Witamy w Polsce, twoim nowym drugim domu.-powiedziała siostra.
Mocno ich przytuliłam.
-Jejku, jak się cieszę, że tu wreszcie jestem!
-My też.-powiedział Max-Idziemy?
-Oczywiście.-dodałam-Jejku.. Ally.. Tak strasznie mnie tym telefonem zaskoczyłaś.. Ukartowaliście z mamą jakiś plan za moimi plecami! Uduszę..
-Jeśli nie chcesz to...-mówiła, lecz jej przerwałam
-Chcę! Chcę! Oczywiście, że chcę!-zaśmialiśmy się
-Przepraszam..-zaczepiła mnie grupka nastolatek w wieku tak może ok.16 lat-Czy ty jesteś Nathalie?
-Hej.. Tak jestem.-odpowiedziałam-Jak..
-Nathalie Silence - przyjaciółka One Direction?
-Tak.-teraz odpowiedziałam już spokojniej - fanki
-Jejku! Słyszałam, że mówisz po angielsku..-mówiła jedna, a reszta słuchała-..i nie wiedziałyśmy czy to Ty, więc podeszłyśmy! Nie żałujemy! Możemy sobie zrobić z Tobą zdjęcia? Tak bardzo Ci zazdrościmy.. Od paru lat już jesteśmy fankami, jak wszyscy strasznie czekaliśmy na ich koncert w Polsce - a teraz, nasze marzenia się spełniają! Ty też tu jesteś! Idziesz na koncert? Też będziemy!-za dużo słów...
-Jejku.. Idę na koncert. Ale.. Zdjęcie ze mną? Przecież ja nie jestem Nimi.. Lepiej zrobić zdjęcie z One Direction. Przy Nich to ja jestem nikim.-powiedziałam..
Przypomniałam sobie sytuację z Kate.. Dziewczynka także prosiła mnie o zdjęcie z Nią. Jej lekcja nigdy nie przeminie.. Nikt nie jest nikim, każdy jest kimś.
-Nathalie, ty jesteś celebrytką! Już prawie dosięgasz im sławą.. Gdyż cały czas z Nimi przebywałaś.
-Nigdy nie będę mogła się z Nimi zmierzyć.-ciągnęłam rozmowę
-Ale to nie zmienia faktu, że nie jesteś sławna.. Prosimy o zdjęcie!-nalegały
-No dobrze...
Zrobiłyśmy kilka zdjęć.
-A teraz.. opowiedz Nam proszę! Zawsze się zastanawiamy.. Jacy chłopcy są na co dzień?
-Oni.. są fantastyczni.
Pogadałam z dziewczynami jeszcze kilka minut. Siostra z szwagrem się Nam przysłuchiwała, śmiali się z niektórych moich historii, tak jak nowo poznane koleżanki. Potem pożegnałam się mówiąc do widzenia... Do zobaczenia na koncercie, fajne są! Miło by było je znów spotkać. A może poznać z chłopakami? Spełnić marzenia nastolatek? Hmm? Pojechaliśmy do domu w Gdańsku.

-Daleko jeszcze?-zapytałam-Nie lubię stać na drodze.. A właściwie to dlaczego stoimy?-zapytałam
-Jakiś korek.. Coś tamuje ruch i wszyscy zjeżdżają na pierwszy pas.-powiedział Max
-A co się dzieje?
-Wystaw łepetynę przez okno i obczaj.-dodał szwagier
-Fest miło.-pokazałam mu język.
No, ale wystawiłam głowę moją przez okno.. Zauważyłam tylko jakiś hotel, a przed nim pełno dziewcząt w różnym przedziale wiekowym.. Po chwili usłyszałam pisk dziewcząt. Spojrzałam w kierunku, gdzie one patrzyły. O mój Boże.. Szybko się schowałam!
Nie trudno zgadnąć kto tam był.. Na balkon wyszedł właśnie Nialler, a za Nim Hazza. W odpowiednim momencie się schowałam!
No bo co by to była za niespodzianka, gdyby mnie zobaczyli?
-Co?-zapytała Ally
-No zgadnij, kto się zatrzymał w tym hotelu..
-Hahaha, widzisz jak bardzo fanki ich kochają. Cały ruch tamują.
-Polska faktycznie na Nich czekała.-zaśmiałam się-Oni są dla Nich tacy cudowni.. Dla mnie też. Jeśli tak mają w każdym kraju, to cieszę się ich szczęściem, bo widzę, że sprawia im to radość.
-Oh..-ruszyliśmy-Jedziemy?
-Tak, za 5 minut będziemy u Nas.-powiedziała siostra
-Cieszę się!

`-To jest Wasz dom?`
-To jest Wasz dom?-zapytałam retorycznie, iż przed chwilą mi to Allison oznajmiła-No ładnie się urządziliście.. A w środku jak?
-Wejdź i se zobacz.-powiedział Max
-A ty co taki nie w sosie? Okres masz?-zaśmiała się moja siostra
-Nie pyskuj, młoda.-powiedział
-Wooow.. Łaaaadnie.-powiedziałam-Tak... potulnie. Jak zawsze wyobrażałam sobie Twój domek.
-Cieszę się, że Ci się podoba. Może jak już wiesz, jak żyjemy, będziesz odwiedzać nas częściej.-dodała siostra
-Może, może. Ale nie wiem skąd ja kasę wezmę.-powiedziałam-Ale podoba mi się, a to najważniejsze. Gdzie będę spać?
-U góry. Idź tam sobie, ja pizzę wcześniej zrobiłam.. Odgrzeję ją.-powiedziała siostra
-Dobrze, dobrze.
-Niebieskie drzwi to gościnny!-krzyczała za mną
-Poradzę sobie!
Weszłam w owe niebieskie drzwi.. Ładny, prosty, mały pokoik. Podoba mi się! Jest tam tylko łóżko i mały telewizorek. Także na pewno nudzić się mi nie będzie!
Walłam się na łóżko. Męcząca ta podróż....
-NATHALIE! Obiad!-usłyszałam i się przestraszyłam tak, że sturlałam się z łóżka
-Kurde... Idę przecież.-powiedziałam masując... pupe-Chcesz mnie zabić?-powiedziałam, gdy zeszłam na dół
-Czemu?
-Bo spadłam z łóżka przez ten krzyk. Dupa mnie boli!
-Od bólu dupy się nie umiera.-powiedział Max.
Śmiali się ze mnie.
-Zawsze musi być ten pierwszy raz.-powiedziałam pokazując im język-Dawaj mi tą pizze.

-Haalo.. Zeszłam na dół z pokoju po krótkiej drzemce.
-Co jest młoda?-siostra z mężem siedzieli wtuleni i oglądali jakiś film
-Mogę się gdzieś tu przejść? Jest coś ciekawego tu?
-Możesz pójść na plażę.. Niedaleko jest. Albo do parku... To w sumie w jedną stronę, bo to niedaleko siebie.. Z parku widać plaże, a park zauważysz, jak pójdziesz cały czas prosto, skręcając z domu w prawo.-dodał Max
-Dziękii! To wracam za jakieś 2 godzinki.
-Jak się zgubisz to dzwoń!-zawołała siostra
-Chyba taką ciamajdą nie jestem, no ale kto wie... Telefon mam jak coś!-wyszłam z domu.

Znalazłam park! Podeszłam do małej fontanny.. Małej? No mała nie jest, ale mniejsza niż w Londynie. Za to równie piękna! Jak wszystko! Polska jest cudowna! Już się zakochałam w tym kraju, nie ma co narzekać... Chłopcy to się jednak mają fajnie. Co kilka dni zwiedzają inny zakątek świata - w ten sposób zwiedza cały świat! Na prawdę im zazdroszczę! Dzisiaj cieszę się, że jestem w Polsce. Park był niesamowity. Całkowicie inny od Londyńskiego, mniejszy, bez jeziorka, była fontanna.
Siedziały rodziny i urządzały pikniki. Nieopodal było boisko sportowe. Nastolatkowie i dzieciaki się na Nim bawiły. Jestem ciekawa polskiego języka. Może się tam przejdę. Znów coś nowego! Szłam przed siebie, gdy usłyszałam piski nastolatek. Oho.. Podejrzane. Ale co się dziwić! Na przeciwko mnie stali chłopcy z One Direction. Szybko wskoczyłam za najbliższe drzewo. Mam nadzieję, że mnie nie zauważyli. Bo co by to była za niespodzianka! Na szczęście byli zbyt zajęci gromadą fanów. Pierwszy raz się z tego cieszę! Hihi. Odwróciłam się i wróciłam, postanowiłam znaleźć plażę, o której wspominała siostra.
Znalazłam! Usiadłam na piasku...
Widziałam ich.. Na prawdę ich widziałam pierwszy raz od dwóch miesięcy. Ucieszyłam się strasznie! Włosy im porosły! Mają znów pozmieniane fryzurki, to nie to samo co na skype! Mam nadzieję, że ucieszą się z niespodzianki jaką wyrządzę. Bo ja jestem najszczęśliwsza!
-Natt!-wpadło na mnie jakieś dziecko
-O jejku!-złapałam je przed upadkiem
-Mordo!-podbiegła bodajże rodzicielka-Przepraszam, mała pomyliła Panią z...-spojrzałam na kobietę-N-Nathalie??
-Lou?-zdziwiłam się-Co ty tu robisz?
-To chyba ja powinnam spytać!-pisnęła-Jak się tu znalazłaś?
-U siostry jestem...
-Chłopcy tu są! Wiesz o tym...?-uśmiechnęłam się-Ah.. Dlatego tu jesteś.
-Ally kupiła bilety, szkoda by się zmarnowały.
-Oni wiedzą?-zapytała
-Nie.. To niespodzianka.. Louise, proszę...
-Nie ma sprawy, możesz mi zaufać.-powiedziała-Lux! Czekają na Nas!
-Ale mamo! Nathalie!
-Hejka, Luxie! Tęskniłam!-przytuliłam łobuziaka-Urosłaś trochę, wiesz?
-Jestem ładna!-zaśmiałam się
-Najpiękniejsza!-dałam jej buziaka, jej mamie również
-My lecimy. Widzimy się na koncercie?
-No raczej.-powiedziałam-Do zobaczenia.
-Si ja.-wzięła malutką, która mi pomachała na pożegnanie. Ojj.. Nie spodziewałam się tego.
No, ale to jest Polska.. Tu już mnie nic nie zdziwi. Tu wszystko jest możliwe!

-Halo? Cześć, Niall.-odebrałam telefon
-No hej, słońce. Co tam? Czemu nie na skype?
-Dałam bratu laptopa..-wymyśliłam na poczekaniu
-Aha, aha.. No więc co tam?-powtórzył pytanie
-Wszystko okej, żyję. A tam? Gdzie koncert?
-A nie zgadniesz...
-Nie zgadnę..-wywróciłam oczami
-W Polsce jesteśmy!
-Co? Na prawdę!?-musiałam zgrywać głupią
-No tak! Jutro mamy koncert.
-Jejku.. To fantastycznie! Dlaczego dopiero dzisiaj mi mówisz?-zapytałam
-Ostatnio jakoś nie było na to czasu.. Jak minął dzień?
-A dobrze... Byłam w parku.. A potem... Na placu zabaw. Bawiłam się w piaskownicy.-zaśmiałam się, przecież po części tak było..
Park i plaża.
-No to pięknie. I widzisz jak szybko minął kolejny dzień?
-Bardzo..-powiedziałam-Ciekawie. Nialler, przepraszam Cię, ale jestem strasznie zmęczona, a jest późno..
-Oczywiście, ja też zaraz idę spać. Na koncercie trzeba przyzwoicie wyglądać.-zaśmiałam się
-Ty nawet tak wyglądasz jak jesteś nieogolony, nieuczesany i niewyspany..
-Powiadasz, że sam seks?-zaśmialiśmy się
-Mr... haha. Dobranoc, brat!
-Słodkich snów, najpiękniejsza!-rozłączyłam się.

*następnego dnia*

-O której wychodzimy?-zapytałam przy obiedzie
-O 16.30 bądź gotowa.-powiadomiła mnie siostra
-Okeej. Max idzie z Nami?
-Ta.. Jeszcze czego. Mam słuchać jak chłopaczki śpiewają, a jakieś małolaty piszczą, że uszy bolą? Nie, dziękuję. Jednak wolę zostać w domu, wystarczyły mi piski i korki na ulicy.-śmiałyśmy się z siostrą
-Oszczędzimy Cię, skarbie.-dała mu buziaka siostra
-Tyle tej miłości wszędzie!-dodałam-Ale moja będzie na koncercie! Idę się szykować.-powiedziałam i posprzątałam po sobie.
Później pobiegłam do pokoju przygotować się na wyjście na koncert.
Szczyt marzeń wielu panienek!

W efekcie końcowym wyglądałam tak:


Podobałam się sobie.. Chyba tak się powinno ubierać na koncerty, nie wiem haha dawno na żadnym nie byłam. Spojrzałam na zegarek.. 16:20. Idealnie.
-Jestem!-zeszłam na dół-Gdzie Ally?-zapytałam oglądającego TV Max`a
-Ubiera się..-powiedział i spojrzał na mnie..
Po chwili znowu przekręcił głowę;
-Woow.. Wyglądasz tak.. Inaczej.
-Inaczej?-zdziwiłam się-Normalnie.
-Bardziej młodzieżowo.. Wgl, dziewczyno! Co ty zrobiłaś z włosami? Różowe końcówki?-patrzył na mnie
-To tylko spray, który się zmyje! Zachowujesz się jakbyś był moim ojcem, ale ja jestem pełnoletnia!-powiedziałam-Poza tym.. Idę na koncert! Muszę wyglądać młodziej!-zaśmiał się
-Puknij się, bo ten róż Cię ogłupia.
-Sam się puknij.-powiedziałam
-Nie kłócić się!-powiedziała Allison, która weszła do pokoju-Mogę tak iść?


-Kochanie, teraz to ja się boje Was tam same puścić..-powiedział i podszedł do Niej-Może lepiej ubierz sobie golf, a na to kurtkę przeciwdeszczową. I grube jeansy!
-MAXYMILIAN!-powiedziała jego małżonka-Proszę Cię... Czyżbyś był zazdrosny?
-A to mało powiedziane.. Jesteś tak bardzo seksowna.-oblizał wargi, a siostra się zaśmiała
-Ja pierdziele.. Proszę, nie przy mnie!-powiedziałam-My już chyba musimy iść..
-Masz rację, kochana.-śmiali się-Nie wiem kiedy wrócimy, dziubki.-pożegnała się z meżem siorka, ja tylko coś mu krzyknęłam
-Idziemy na nogach?-zapytałam po wyjściu z domu
-Tak, tak, przecież arena jest 10 minut drogi stąd.-odpowiedziała mi-Jak tam Polska?
-Cudownie! Mogłabym tu zamieszkać! Strasznie mi się podoba!
-Więc zamieszkaj.-uśmiechnęła się
-Zamieszkać? Ja? Allison, przecież wiesz, że to niemożliwe. Mam w Londynie rodzinę.. Mamę, brata.. Wiesz, że mnie potrzebują. Mam tam przyjaciół.. No nie mogłabym, sama rozumiesz..
-Wiem, wiem.. Tutaj miałabyś tylko mnie. Rozumiem, muszę to przeboleć, że Cię ze mną nie ma.
-Życie tak chciało..-powiedziałam-Z nim się nie sprzeczysz. Damy radę!
-Pewnie!-zrobiło się głośno i tłumnie-Jesteśmy na miejscu..
-Słychać..-zaśmiałyśmy się-Chodźmy oddać bilety i szukać miejsca.
-Tak!-powiedziałam.
Gdy już znalazłyśmy dobre miejsca, czekałyśmy aż się zacznie.. To nastąpiło!
-Długo czekałaś na ten widok, co?-usłyszałam siostrę
-Bardzo! Jesteś kochana, że to dla mnie zrobiłaś!-powiedziałam-Nie wiem jak Ci się odwdzięczę.
-Wystarczy mi Twoje szczęście!-uśmiechnęła się
-HELLO,  POLAND!!!-usłyszałam głoś Harry`ego
-WE!-Liam
-ARE!-Louis
-ONE!-Niall
-DIRECTION!!!-Zayn.
Arena oszalała.



***
Hejka! Jest kolejny!
Cóż... Jak myślicie? Co będzie dalej?
Nie wiem co więcej napisać...
Szkoła jest strasznie męcząca. Weekendy też. 
Jestem troszeczkę przemęczona, ale żyję i piszę! 
Proszę, doceńcie to i skomentujcie! 
Jak tam MITAM? Ja się zakochałam ♥
Wiem, że nie są 33 komentarze, ale dodałam rozdział dla Gabi! Ponieważ prosiły mnie o to Emilka i Eliza, taka niespodzianka..
WIĘC WSZYSTKIEGO NAJLEPSZEGO, GABI! <3 
NIESPODZIANKA!!! <3 

Do następnego ;*

NEXT - 33 KOMENTARZE!

niedziela, 1 listopada 2015

Rozdział 54.

#1 Muzyka - Włącz. ;3 

*Nathalie*

*wrzesień, 2 miesiące później*

-Tak mamo, zrobiłam zakupy..-powiedziałam do słuchawki-Tak, kupiłam mleko. Tak, mamo! Kupiłam Ci te pomidory, zrobisz sobie sałatkę.-wywróciłam oczami-Mamo! Jadę samochodem! Jak spowoduję wypadek, to Ty mi pogrzeb będziesz urządzać.-pip,pip,pip-Fajnie, że się pożegnałaś. Pa.-zaśmiałam się i rzuciłam telefon.
Pytacie skąd mam auto, jeśli mama ma swoje w pracy? Niespodzianka! Opieprzyłam za to Louis`a... Pamiętacie jak powiedział, że niespodzianka stoi na parkingu? Ten debil zostawił mi swoje auto pod opieką! Opieprzyłam go, że po co to zrobił, ale podziękowałam również, bo się to mi przydało bardzo! Mogę jeździć! Huhu!
Zaparkowałam na swojej palecie, weszłam do domu, wypakowałam zakupy, wzięłam chipsy i wskoczyłam na kanapę. Która godzina? 12:15. O! Powtórka X-Factor leci!
Pewnie się zastanawiacie, dlaczego o tej godzinie nie jestem w pracy? A to długa historia.. Ale mamy czas. Bo tak się składa, że przez 2 miesiące od wyjazdów chłopaków - bo tyle już minęło - dużo się podziało. Ja już nie pracuję... Dlaczego? Ponieważ pani Gilbert zamknęła Nando`s. Wszyscy straciliśmy pracę.. Ja, dziewczyny.. I dużo innych pracowników. No ale większość już sobie coś znalazła.. Ja też szukam, ale na razie mi się nie śpieszy. Chcę trochę odpocząć od tego wszystkiego. Ash i Mel znalazły pracę w swoim zawodzie.. Coś projektują, architektonika i te sprawy.. Ale zaczynają dopiero po wakacjach. Jestem z Nich ogromnie dumna! A dlaczego najlepsza szefowa na świecie zamknęła ulubiony budynek Niall`a? I mój? Może nie tyle co zamknęła, ale sprzedała.. Nowy właściciel zwolnił wszystkich i na nasze miejsce zatrudnił zaufanych już sobie ludzi, których zatrudnił jeszcze zanim kupił Nando`s. No ale jestem bezrobotna.. Nie wiem co teraz robić będę, ale na razie pomagam mamie w pracach domowych, bo ta jest strasznie zapracowana. Codziennie wraca później niż powinna. Gdyby nie ja i mój brat - musiałaby stać się robotem. No, ale nie powiem, że dzięki nie pracowaniu mam więcej czasu wolnego. Często wpadam do Bradford, spotykam się z małolatami Malik. hihihihi. No i można powiedzieć, że zaprzyjaźniłam się z Philipem. Często bywam w moim rodzinnym domu. A tu w Londynie też się nie nudzę.. Z dziewczynami często na jakieś imprezy wychodzę.. Nie mam kontroli chłopaków nad sobą, więc bawię się na całego - ale oczywiście wszystko z głową. Nawiązując do Melanie i Ashley. Trzymamy się razem - jeszcze bardziej niż kiedyś. Tak sobie razem radzimy bez chłopaków. Jesteśmy szczęśliwe.. Chociaż bardzo Nam ich brakuje.. Ja gadam z Nimi prawie codziennie przez skype, z Niall`em jeszcze częściej przez telefon. Tak jakby tu byli, ale wirtualnie. Brakuje mi ich bliskości.. Ale ten czas faktycznie szybko leci.
Jak się trzyma Ashley? Bardzo jej brakuje Styles`a.. Oni są w związku i często nam płacze w rękaw, że brakuje Jej ich pocałunków, pieszczot.. Że miłość na odległość jest ciężka, ale jeśli prawdziwa - dają radę! Wtedy dorównujemy Jej z płaczem.. I wspominamy najczęściej głupie i śmieszne chwile spędzone z One Direction. Chociaż ich staż związkowy jest mały - zachowują się bardzo dojrzale.
Kocham tę parę!
A co z Melanie? Z tego co opowiadała, a mój przyjaciel zapomniał mi w tym wszystkim urwaniu głowy powiedzieć - całowali się po balu. Uhuhuhu.. Opieprzyłam za życie w niewiedzy mojego BFF, jak tak mógł! Z chęcią pacnęłabym go w ten blond łeb.. Wracając do pocałunku. Nelanie jednak postanowili się nie wiązać.. Ja uważam, że to tylko kwestia czasu.. Brunetka tęskni bardzo za Nim. Postanowili nie stwarzać pary tylko dlatego, że chwilę po tym chłopcy wyjechaliby i bali się, że nie przejdą tej próby.. Lecz moim skromnym zdaniem tuż po zakończeniu trasy - zwiążą się. Szczęścia życzę już dziś! Nawet ślepy zauważy, że się kochają. A Mel jeszcze Nam to gada. Zawsze też płacze jak szczerze gadamy.. No, ale jeśli trasa miałaby zniszczyć wszystko, to lepiej jeśli jeszcze poczekają.. Miłość jest trwała!
Gdy dziewczyny płaczą - płaczę z Nimi. Czasami udaję, że wszystko w porządku, jestem w dzień radosna, stwarzam pozory szczęśliwej, kochanej, zabawnej.. A gdy tylko zaczyna się wieczór - zamykam się w pokoju, siadam przy ścianie, puszczam playlistę One Direction i płaczę.. Czasem całą noc. Łapię doła, wspominam.. Ale inaczej nie umiem. Czasami dzwonię do Niall`a, bo Jego głos mi humor poprawia. Ale nie mogę się w Nikogo wtulić! To cholernie boli.. Czasem przechodzę obok Ich rezydencji i mam ochotę tam wejść, krzyknąć, że przyszłam! Zobaczyć ten nieporządek. Ale nie robię tak.. Wiem, że nikt mi nie otworzy. Brakuje mi ich.. Przez to znowu zaczęłam więcej palić. To mnie uspokaja i dzięki temu przetrwam rozłąkę.. Niall na mnie za to krzyczy. Dziewczyny też. Ale nic na to nie poradzę.. Może, gdy ich zobaczę to wybiją mi to z głowy? Oby! Bo to jest silniejsze ode mnie.. Właśnie.. Kiedy ich zobaczę.. Ostatnio rozmawiałam z Niall`em na ten temat.. Mieli przyjechać w trakcie przerwy.. Okazało się, że najbliższą przerwę mają na święta. Taką dłuższą.. Czyli wtedy wracają. Ale.. Święta spędza się z rodziną, więc dużo czasu razem nie spędzimy. Zawsze coś.. Postaram się czas ten jak najlepiej zagospodarować. Nawet minuta nie może się zmarnować.
-Elo melo, jestem. Masz obiad?-wszedł do salonu brat
-Kupiłam pizzę, włóż na 15 minut do piekarnika i będzie.-powiedziałam włączając Eske, bo nic ciekawego nie leciało-Jak w szkole?
`-Nie śmiej sie.. Historia to zło!`
-A nieźle, nieźle.. Zdam z historii.-wyszczerzył się i padł na kanapę obok mnie
-Gratulację.-zaśmiałam się
-Nie śmiej się.. Historia to zło!-powiedział
-Znam ten problem.. To samo miałam. Historia to szatan wcielony.
-I od razu widać, żeś moją siostrą.-zachichotałam
-Supi dupi, pilnuj pizzy, idę zapalić.-powiedziałam wstając
-Po co?-zapytał
-Bo.. Czuję taką potrzebą.
-To Ci nie przywróci chłopaków tu teraz. Więc na nic Ci to.. Tylko siebie niszczysz.
-Oh, przestań, młotku.-powiedziałam
-W takim razie idę zapalić z Tobą. Chętnie Ci potowarzyszę.
-Ty, gówniarzu, mam nadzieję, że takiego czegoś nigdy w dłoni nie trzymałeś.
-Zdziwiłabyś się.-powiedział całkiem poważnie
-Nie możesz palić, Matthew. To jest trucizna.
-Dla Ciebie to lek? Wątpię. Też trucizna. Więc nie pal również..-patrzył mi w oczy
-Chodźmy zobaczyć do kuchni, może pizza już będzie gotowa.-poddałam się
-Pójdę po sok do garażu.-uśmiechnął się zwycięsko.
Kto jak kto, ale mój najukochańszy młodszy braciszek ma na mnie duży wpływ.

-Czyli co? Dziś sama z Nimi gadam?-rozmawiałam z Mel przez telefon
-No tak, tak wyszło.. Ash ma jakąś tam ważną sprawę do załatwienia, a mi się nie chce iść w deszczu.. Następnym razem zrobimy razem rozmowę video. Ja dziś sama do Niall`a zadzwonię.
-No dobrze, nie ma sprawy.-powiedziałam-Widzimy się jutro.-dodałam
-Całuski!
-Buziaczki!-zaśmiałam się i rozłączyłam
-I co? Dziś nikt nie przychodzi?-zapytała mama zajadając sałatkę z pomidorów, które jej kupiłam
-Nie, nie.. Dziewczynom coś wypadło. Dziś sama rozmawiam z chłopakami.
-O której?
-No za chwilę..
-Mamo, trening mam, a pada.. Ktoś? Coś?
`-Dobra.. Idź do auta.`
-Ja jem.-odpowiedziała mami
-Sisterka?-zrobił maślane oczy
-Dobra.. Idź do auta.-powiedziałam.
Wzięłam klucze i poszłam za Nim.
-Jaki trening?-zapytałam
-No widzisz.. Tak się interesujesz moim życiem. Piłki nożnej, księżniczko!
-No sorry.. Ale nie łażę za Tobą.-dodałam-Ciesz się, że Cię wiozę, bo byłbyś jak przemoczony kot zanim byś tam dobiegł.
-Dziękuję.-wymruczał-Pozdrów chłopaków.-wybuchnęłam śmiechem.

-Halo, halo..-usłyszałam po drugiej stronie skype`a.
Rozsiadłam się wygodnie na łóżku.
-No halo..-powiedziałam
-O proszę, moje kochanie dziś samo..
-Hej, Lou.. Miło Cię słyszeć. Pokaż się.-powiedziałam, iż ja już kamerkę włączyłam
-Już chwilkę..-na ekranie ukazał się mój piękny przyjaciel
-Ooo.. Ogoliłeś się, skarbie!
-Dla Ciebie wszystko.-zaśmiał się
-Hahaha, dziękuję. Co tam?
-A dobrze, dobrze.. Mieliśmy dziś w Berlinie koncert.. Zmęczeni jesteśmy..-zrobił smutny dziubek
-Oj.. To może ja Wam nie będę przeszkadzać?
-Skończ! Po skumulowaniu wszystkich energii, stwierdziliśmy, że dla Ciebie mamy zawsze pełno energii!-uśmiechnęłam się
-Kochani..-wysłałam całuska-A tak właściwie to gdzie oni są?
-Zaraz będą.. Rozmawiają ze swoimi kochankami. Jak na złość.. Wszystkie w jednej chwili zaczęły dzwonić.-zaśmiałam się
-A ty nie gadasz ze swoją?-zaśmiałam się
-Przecież gadam.-uśmiechnął się
-Głuptas! O Elkę mi chodzi!
-Aaa.. Już gadałem. Ja dbam, żebyś sama nie była.-poruszył brwiami
-Dziękuje bardzo! A ja zawiozłam Matt`a na trening..
-Właśnie! Wygrali tego mecza?
-Mecza?-zrobiłam duże oczy
-Jasne.. Nie ma sprawy, sam go zapytam.-zaśmiał się
-Już jest?-usłyszałam Hazzę-NATHALIE!!!-wypchnął Lou z obiektywu-Co tam? Jak tam? Zmiany? Kocham Cię! Tęsknie!
-Jezu, Styles.. Że tak nie mówisz jak Ash ze mną jest!
-Oj.. Cicho siedź.-zaśmiałam się
-Ja też tęsknie.
-To pięknie, idę po jedzenie.-Louis wrócił na swoje miejsce-Tir... Ciężarówka.. Huragan. Nie wiem co to było, ale zrzuciło mnie z łóżka.-położyłam się ze śmiechu-Nie śmiej się!
-Hahaha, sorry.. Ale fajnie.. Jedzenie ważniejsze ode mnie. Supi dupi.
-Oj kochanie, ja Ci nie wystarczam..?
-Nie..-powiedziałam, zrobił smutną minkę-Bo Cię nie ma tu ze mną.. A muszę się przytulić.
-Będę na święta.-uśmiechnął się pokrzepiająco
-Gdzie tam święta..-zasmuciłam się
-Czy ja dobrze słyszę, że moja księżniczka się smuci?-usłyszałam Niall`a i pojawił się przed obiektywem, zauważyłam też Liam`a, Zayn`a i Hazzę z batonem
`-My też.. Bardzo.`
-Miałeś tak na mnie nie mówić..-uśmiechnęłam się, a pierwsza łezka kapnęła na moją bluzeczkę
-Ale Nią jesteś, więc będę tak mówił.-powiedział-Jak tam?
-Dobrze. Tęsknie.-rzekłam
-My też.. Bardzo.-odezwał się Niall
-Jak koncert?
-Harry miał deszcz batonów.-zaśmiał się Lou
-Taak.. Fanki chyba uważają, że jestem za chudy..
-Wy wszyscy..-prychnęłam-Nie jedna chciałaby mieć takie nogi, jak np. Ty, Styles.
-No już tak nie schlebiaj.-zaśmiałam się z Jego odpowiedzi
-Oh...
-Dałaś radę już 2 miesiące, szybko przeleciało, prawda?-powiedział Zayn
-No tak..
-Ani się nie obejrzysz, a tu święta!! Surprise zrobimy! W drzwiach staniemy!-powiedział Nialler
-Mam nadzieję! A tak w ogóle to macie pozdrowienia od Matt`a i mamy!
-Dziękujemy! Też pozdrów!-dodali chórem.
Pogadałam z Nimi jeszcze pół godziny.. Wiadomo - Nam nigdy tematów nie brakuje. Gdy już zakończyłam rozmowę po 10. minutowym pożegnaniu, głęboko odetchnęłam. Poszłam zapalić.. No musiałam po prostu. Później poszłam na dół do mamy. Oglądałyśmy w tv jakiś kryminalny serial, gdy usłyszałam dzwoniący mi telefon.
Ucieszyłam się widząc wyświetlacz;
-No hejka, siostra! Jak tam?-zapytałam
-No witaaaaaaaam. A dobrze, dobrze. Jakoś leci to życie małżeńskie.-zaśmiała się-A jak u Ciebie? Radzisz sobie?
-Tak, tak. Oczywiście. Nie mam innego wyboru.-dodałam
-A jak tam Philip?
-Normalnie.-zaśmiałam się-A jak ma być.
-Myślałam, że może..
-To tylko przyjaciel. Nic więcej.
-Okej, okej. Czyli serce zajmuje ciągle ta sama osoba?
-Moje serce jest wolne.-dodałam szybko
-Dobrze, dobrze.. Już nie krzycz.-powiedziała
-Hahahaha ciii.-zaśmiałam się
-Właściwie to dzwonię, bo mam dla Ciebie niespodziankę.-powiedziała Ally
-Niespodziankę? Dla mnie?
-A jakże inaczej!
-Hmm?
-Mam bilety na koncert!
-Jaki?-zapytałam
-Jak to jaki.. No One Direction, skarbie!
-Coo?-zrobiłam duże oczy
-No za 2 dni. I mam bilety! Także jutro wsiadasz w samolot i Cię tu widzę! Zrobimy chłopakom niespodziankę!
-Co ty mówisz...-byłam zaskoczona-Nic mi nie mówili...
-No w Polsce koncert grają! W moim mieście! Może specjalnie nie powiedzieli..
-Ale Ally... Ja nie mam kasy na samolot..
-Wszystko Ci już załatwiłam, podejdź do mamy to Ci je przekaże.
- CO!?
-Do zobaczenia, siorka. Czekamy na lotnisku! Pakuj bagaże. Buziaki!-rozłączyła się
-CO!?-krzyknęłam powtórnie-Mamo.. wytłumacz mi to.
-Skarbie, ja mam dla Ciebie bilet. Lecisz jutro do Polski! Kocham Cie!-powiedziała
-Jejku mamo.. Ja ich zobacze.. Mamo! JA JADĘ NA KONCERT ONE DIRECTION!





***
Hejka! Mam rozdział!
I jestem prawie zdrowa.. Czyli szkoła w ruch.. Czyli rozdział kolejny nie będzie tak szybko.
A jak wrażenia po 54? ^^
Zaskoczeni takim czymś? 
To dopiero początek! 
Hihihi.
Jak już kiedyś gadałam.. Wymyślam sobie pewne rzeczy.
Właśnie spełniam marzenie Polskich Directioners..
KONCERT W POLSCE!
Oby się spełniło!
Zbieram komentarze od każdego z osobna... Pamiętajcie!
Kolejny min. 32!!! 
Więcej nie piszę.. oprócz..
CZEKAMY NA 2017! 

KOMENTUJEMY !!!

piątek, 23 października 2015

Rozdział 53 cz. 2.

ROZDZIAŁ Z DEDYKACJĄ DLA MĘCZĄCEJ MNIE ELIZY! hihi ♥

#1 Muzyka - Włącz. ;3 

*Nathalie*

Sięgnęłam po Nią. Przyglądałam się Niej. Na razie myślałam.. Nic nie robiłam.
Gdybym do tego wróciła, spieprzyłabym wszystko co od nowa zbudowałam. Ale co jeśli to będzie ode mnie silniejsze? Jeśli to będzie jedyne wyjście, żeby poradzić sobie bez Niall`a?
Zostawiają mnie.. Nie mogę tego przyswoić.. Nadal w to nie wierze. Chciałabym, żeby któryś z Nich teraz wszedł przez te zamknięte na KLUCZ drzwi i powiedział mi pieprzone PRIMMA APRILIS!
Ale nie.. Bo dzisiaj nie ma pieprzonego 1 KWIETNIA!!
Znowu płakałam.
Usłyszałam za drzwiami jakiś szum.. Ktoś wszedł do mojego pokoju i nie była to jedna osoba. Usłyszałam jakieś szepty.. Po czym nastała cisza i ktoś zapukał.. Ciekawe.
-Nathalie..-usłyszałam.
No i po co on do Niego dzwonił.. Po co zawracał mu głowę Mną.. Marnował czas jeszcze w dniu wyjazdu. Przecież to jest za kilka krótkich godzin..
-Nathalie.. Proszę, powiedz coś..-powiedział Niall
-Jestem.-powiedziałam z przymkniętymi powiekami
-Skarbie, otwórz mi.. Proszę.-myślałam...-Nathalie...-powtórzył po chwili.
Wstałam, przekręciłam klucz i wróciłam na swoje miejsce na ziemi.
Po chwili dopiero usłyszałam otwierające się drzwi.
Wszedł Niall.
-Natt, słoneczko, co się dzieje?-usiadł na ziemi przy mnie
-Ja.. Boję się, Niall.-powiedziałam, a on mnie do siebie przytulił
-Wiem.. My też się boimy. Coś nowego.. Nigdy nie wiemy co się może nam przytrafić w trasie, każdy nowy dzień przynosi nowe doświadczenia. Ale Natt.. Musimy to zrobić. Widok fanów uśmiechniętych, śpiewających nasze piosenki jest najcudowniejszy. I pomyśleć, że my robimy tak samo słysząc swoich idoli.. A my jesteśmy idolami..-mówił-Będziemy tęsknić, ale będziemy się myszko kontaktować! Będę zawsze dostępny na telefonie! Tylko nie podczas koncertów. Dzwoń tak jakbym był obecny tu - w Londynie. Jednak nie dam rady przyjechać. Ale będę o Tobie myślał cały czas, co robisz skoro nie spędzasz czasu z Nami.. Może sobie znajdziesz nowych, lepszych przyjaciół.-posmutniał
-Nigdy w życiu! Jesteście niepowtarzalni. Będę cały czas czekała na Was, a czas mi się będzie strasznie dłużył..
-Nie myśl tak. Nie możesz! Trzeba mieć optymistyczne nastawienie do świata. Uśmiechnij się i do przodu! 
-Nadal się boję...-powiedziałam
-Przecież wiesz, że nie ma czego.. Zobaczysz, szybko minie.. Na możliwe przerwy będziemy wracali nawet na 1 dzień. Będziemy się przecież kontaktować.. Damy radę. Tylko nie płacz.. Bo mi też jest strasznie smutno.
-Wiem.. Ale ja.. Już tak mam. Zawsze się boję... Na zapas.
-Niepotrzebnie. To niszczy twoje nerwy, emocje.. Niszczy Ciebie. Nie płacz, proszę... Co ty masz w ręce?-zapytał
-Nic..-powiedziałam najciszej.
Otworzył mi dłoń i wyciągnął ostry przedmiot.
-Nathalie...-odsunął mnie i spojrzał mi w oczy-Zrobiłaś to?
-Co..-unikałam Jego wzroku
-Nathalie, powiedz mi, że tego nie zrobiłaś..-podniósł głos-Nie pocięłaś się, prawda?
`-Nie, Nialler. Nie zrobiłam tego.. Nie potrafiłam.`
Byłam cicho. Swoje oczy wlepiałam w zimne kafelki, na których siedziałam.
-NATHALIE!-powiedział głosem, którego się przestraszyłam
-Nie, Nialler. Nie zrobiłam tego.. Nie potrafiłam. Co by mi to dało? Wywołało by dawne wspomnienia, nałogi, cierpienie.. Wszystko byłoby takie same, tylko, że robiłabym to z powodu Was wszystkich, a najbardziej Ciebie - nie tylko Zayn`a. Wróciłabym do dawnego życia, a przecież mam zacząć tu nowe!-powiedziałam, a łzy znowu kapały na moją bluzkę-Nie mogę do tego wrócić, nie chcę!
-Nathalie.. Jesteś najmądrzejszą dziewczyną jaką znam - przysięgam!-mocno mnie do siebie przyciągnął i zamknął w swoich ramionach-Dziękuję Bogu każdego dnia za to, że Cię mam. Za to, że Cię spotkałem i za to, że mi zaufałaś.. Po tych wszystkich przeżyciach. Za to, że mogę być Twoim bratem.. Kocham Cię maleńka!-powiedział, a głos mu się załamał
-Nie płacz, Niall.-powiedziałam
-Obiecaj mi coś.. Na zawsze.-powiedział i jeszcze mocniej mnie ścisnął
-Co mam Ci obiecać..
-Obiecaj mi, że już nigdy więcej nie weźmiesz w dłoń żyletki ani żadnego innego ostrego przedmiotu, aby tym skrzywdzić siebie i narazić na niebezpieczeństwo.-wypowiadając te słowa patrzył mi głęboko w oczy
-Obiecuję Ci, Niall. Postaram się już tego nigdy więcej nie zrobić.
-Nie masz się starać.. Masz tego nie robić. Po prostu.-nie odpowiedziałam na to-Rozumiem.. Ale wiedz, że zawsze jak coś się dzieje możesz na mnie liczyć.
-Wiem to, Nialler. I obiecuję, że nigdy więcej już tego nie zrobię.
-Mądra siostrzyczka.
-Po bracie.-zaśmialiśmy się.
Otarłam swoje łzy.
-Co ryczysz?-zapytałam go, teraz już mogę być silna
-To z wzruszenia! Że tu jesteś.
-Ja się nigdzie nie wybieram.-powiedziałam twardo
-Ja..-dam sobie głowę uciąć, że chciał powiedzieć, że on też-Wrócę.-powiedział stanowoczo-Ja tu jeszcze wrócę.. Niebawem.
-Trzymam za słowo.
Nastała chwila cisza. Uśmiechaliśmy się.
-Idziemy stąd?-zapytał w końcu Niall
-Tak.
Pomógł mi wstać i wyszliśmy z łazienki.
-Woooow..-aż mnie odrzuciło, jak zobaczyłam ile ludzi siedzi w moim pokoju-Myślałam, że sam byłeś.. Byli tak cichutko, że w ogóle ich nie słyszałam.
-Czasami potrafimy być grzeczni.-powiedział śmiejąc się Lou
-Nie płacz...-powiedział Harry i przybiegł mnie przytulić-Ja będę tęsknił bardzo mocno, kochanie.
-Wiem..-powiedziałam-Ja też, kto mnie będzie wkurzał..
-Nawet nie ja..-powiedział Louis i porwał mnie lokersowi-Kto będzie Cię woził.. A spróbuj mi łapać coś na gapę! Od czegoś masz nogi...
-Nie będę łapać stopa, nie bój się.-zaśmiałam się
-Dzwoń do Nas zawsze!-potem przytulił mnie Li, dając dobre rady
-Ja też będę tęsknił.-usłyszałam, gdy przyszła pora na Zayn`a
-Ja też, Zayn.-powiedziałam, a on przyciągnął mnie do siebie.
Zamknął mnie w mocnym uścisku. Pewnie mówiłam już to wiele razy, ale mogłabym zostać tu na zawsze. Niestety.. Im się śpieszy.
-My musimy wracać. Spakować resztę rzeczy.-usłyszałam Liam`a i oderwałam się od mulata.
Wtedy podeszłam do Matt`a, przytuliłam go. On mnie nigdy nie zostawi - obiecał mi to już dużo razy, a on zawsze dotrzymuje obietnic!
-Widzimy się na lotnisku?-zapytał Nialler
-No jasne.-powiedziałam cicho i zmusiłam się do uśmiechu
-Nie płaczemy, pomyśl sobie..-dodał Louis-Że jedziemy spełniać marzenia wielu dziewcząt.. Że będziemy powodem ich uśmiechu, płaczu.. Ciebie mamy na co dzień, musisz sobie zrobić od Nas małą przerwę.
-Masz się z Nami za dobrze.-powiedział Harry ze śmiechem
-Sprawcie, że to będą najlepsze dni w życiu dla Waszych fanów!-powiedział Matthew
-Taki mamy zamiar!-odprowadziliśmy ich pod drzwi, które za Nimi potem zamknęliśmy.
Zostaliśmy z bratem sami.
-Nie mogłaś tak od razu.. Nie wierzę, że musiałem zadzwonić po chłopaków i ich niepokoić, żebyś otworzyła mi te drzwi z łazienki..
-Niall mi jeszcze raz wszystko wytłumaczył. Uratował mnie.. Już chciałam popełnić błąd, którego bym bardzo żałowała.-powiedziałam
-Cieszę się, że przyjechali tak szybko.-zmienił zdanie
-Idę się ogarnąć.-dodałam.

#2 Muzyka - Włącz. ;3

Stanęłam w swoim pokoju przed lustrem. Wzięłam kilka głębokich oddechów. To już ta chwila.. Jedziemy.
Pożegnać się.
Nienawidzę pożegnań.
Wygładziłam jeszcze raz swoją śliczną sukienkę - specjalnie ubrałam się ładnie. Wymalowałam się, wyprostowałam włosy.. Aby zapamiętali mnie z jak najlepszej strony na ten czas rozłąki. I aby - jak wrócą - powiedzieli czy chociaż odrobinkę się zmieniłam. Zachichotałam. A potem westchnęłam... Już nie mogę się doczekać aż wrócą, chociaż jeszcze nie polecieli.. Pojechali, wyjechali czy cokolwiek zrobią.
-Nathalie!-zawołał mnie Matt
-Już idę!-zabrałam torebkę i poszłam na dół
-Woow.. Ale ładnie wyglądasz.
-Dziękuję.-powiedziałam-To.. Jedziemy?
-Jeśli chcemy ich dorwać przed odlotem.. To już musimy.-zaśmiał się
-No to już do samochodu.
Zamknęłam dom, wsiadłam do samochodu i wraz z bratem pojechałam w stronę lotniska.

Stanęłam na parkingu. Wszędzie roiło się już od czarnych jeap`ów.. Pełno paparazzi. Ugh.. Już mnie odrzuca na sam ich widok. Już sobie wyobrażam jutrzejsze nagłówki; `Czułe pożegnanie z przyjaciółką. A może coś więcej.. Który z chłopaków podbił serce niejakiej Nathalie?`, `Wielkie rozstanie! Jak będzie radzić sobie bez swoich aniołów stróżów? Przekonamy się w najbliższe miesiące!` I takie podobne.. Niech sobie to w dupe wsadzą wszystko! Owszem, kiedyś marzyłam, żeby być popularna.. Ale nie w taki sposób. Ja mam nadzieję, że jednak mało osób wierzy w te wszystkie ploty.
-Idziemy?-zapytał mój brat
-Tak, tak. Zróbmy to jak najszybciej.-wyszeptałam.
Jeszcze raz wzięłam głęboki oddech. Wysiadłam z samochodu. Na oczy założyłam czarne okulary. Tak, wiem.. Mam skąpy strój, więc i tak będą wiedzieli kim jestem. Ale to oczy zdradzają naturę człowieka.. Nikt nie musi wiedzieć jak przeżywam wyjazd chłopców. Czy jestem smutna..
Idąc, cały czas oczy miałam wlepione w podłogę.
-Stoją tam.-powiedział Matt.
Dopiero wtedy podniosłam wzrok, skierowaliśmy się w ich stronę. Byli już gotowi do odjazdu. Stały tam również już Eleanor, Danielle, Perrie, Melanie i Ashley. Też nie było im łatwo.. Miały zapłakane oczy. Perrie? Jak ona się tu znalazła? Znów ma przerwę w trasie? A zresztą, dziś powinno mnie to mało obchodzić..
-Dojechała, piękna.-powiedział uśmiechnięty Louis
-Świetnie wyglądasz!-starała się uśmiechnąć jego dziewczyna
-Dziękuuję.-dodałam-Chciałam zrobić jak najlepsze wrażenie, żeby taką zapamiętaliście mnie na najbliższe miesiące.
-Przecież o Tobie nie zapomnimy, głupolku.-rzekł Liam i mnie do siebie przyciągnął-Już Ci to tłumaczyliśmy.
-Wiem, wszystko wiem.-mocno go przytuliłam
-Trzymaj się.-pocałował mnie w czółko.
Oderwałam się od Niego, on uśmiechał się patrząc mi w oczy. Pewnie pomimo smutku, który też ich ogarnia i zmęczeniem rozpoczynającą się trasą - już pewnie wszystko czują, presję - wyglądali na bardzo podekscytowanych. Zauważyłam to w ich oczach.. Tańczące iskierki.
-No chodź tu, klopsiku!-pociągnął mnie za rękę w swoje ramiona Harry
-Aż taka jestem gruba?-zaśmiałam się, doskonale wiedziałam, że to aluzja
-Muszę zapamiętać Cię w jak najlepszej wersji.-mocno mnie wyprzytulał, wywijając mną na wszystkie strony..
Przyznajmy, że gdy weźmie mnie w ramiona taki BIG człowiek jak prawie 2-metrowy Styles i zacznie wywijać takim chucherkiem jak mną.. To polecę jak `szmata`. Tak też się czułam. Fantastycznie by było, gdyby tą `szmatę` zapakował do walizy i wziął ze sobą.. Ugh, znów zaczynam.
-Baw się dobrze bez Nas, ale nie za dobrze.-pogroził mi palcem i pocałował w czoło
-Nigdy w życiu!-powiedziałam
-Będę Cię miał pod kontrolą.-tym razem porwał mnie w ramiona Louis-Matt będzie mi wszystko na bieżąco relacjonował.-zaśmiałam się szczerze
-A spróbuje powiedzieć słowo za dużo, to obiecuję, że będzie żałował..
-A jednak masz jakieś plany. Szalej pókiś młoda.-powiedział Lou-Ale z rozsądkiem.. Jak powiedział Styles.
-Tak, Lou.
-Na parkingu stoi Twoja niespodzianka. Też korzystaj rozsądnie.-powiedziałam
-Co?-zdziwiłam się
-Potem sprawdzisz, malutka.-pocałował mnie w policzek
-Myślę, że teraz pora na mnie..-powiedział Zayn-Nie wiem co mam powiedzieć..-wtuliłam się w Niego-Chłopcy chyba przekazali Ci już wszystko co miałem na myśli. Bądź ostrożna.. I nic więcej nie pozostało mi do powiedzenia jak.. Do zobaczenia.-pocałował mnie w policzek, lecz otarł się o kącik ust.
Spojrzałam na chłopaka, który mi pozostał.. Unikał mojego wzroku. Był wpatrzony w podłogę.
-Niall?-powiedziałam retorycznie
`-Dopiero teraz zaczynam odczuwać, że będzie mi Cię cholernie brakować.. `
-Dopiero teraz zaczynam odczuwać, że będzie mi Cię cholernie brakować.. Jaką będę miał w sercu pustkę. Cały ten czas Cię pocieszałem.. Ale mnie nikt nie pocieszył. Bo dopiero teraz zdałem sobie z tego sprawę, siostro.-spojrzał mi w oczy-Będę za Tobą cholernie tęsknił, Nathalie...
-Ale damy radę.-dokończyłam jego zdanie.
Chwycił mnie za ramiona.
-Oczywiście, że damy. Minie jak z bicza strzelił.. Będę dzwonił.-powiedział po czym mocno mnie do siebie przytulił
-Nie lubię pożegnań.-powiedziałam, a pierwsza łza spłynęła po moim policzku, lecz nie dałam tego po sobie poznać
-Ależ my się nie żegnamy.. Tylko robimy sobie małą przerwę od siebie. Bo wrócimy.. Gdybyśmy nie wracali, wtedy moglibyśmy się żegnać..-tłumaczyliśmy sobie wszystko, żeby jak najmniej cierpieć.
Chociaż wiedziałam, że to i tak jest pożegnanie.
Pociągnął nosem, czyżby największy twardziel też płakał?
Byłabym smutna, gdyby nie płakał.. Przynajmniej wiem, że ma silne uczucia i to wrażliwy chłopaczek. hihi.
Odsunęliśmy się od siebie i nawzajem wytarliśmy sobie łzy. Zaśmialiśmy się. Oddaliłam się.. Wtedy dziewczyny zaczęły się już tak oficjalnie żegnać ze swoimi połówkami.. A ja stałam z Matt`em w oddali przyglądając się im. Zakochani są wspaniali.. Oh tak..
-A ty?-spytałam brata
-Ja już się pożegnałem, kiedy byłaś zajęta Niall`em.-powiedział z uśmiechem
-Dobrze.
Dziewczyny oczywiście też płakały.
-Chłopcy..-przyszedł menager i skinął głową
-Na nas już czas..-powiedział Liam.
Dziewczyny zostawiły chłopakom ostatniego buziola. A ja? Wysłałam im go w powietrzu..
Usłyszałam `Pa.` ze strony Niall`a do mnie jeszcze.. odpowiedziałam mu tym samym i patrzyłam jak odprawiają się do bramki.
Stałam i widziałam jak odchodzą.. Nie mogłam ich zatrzymać, a gdybym mogła pobiegłabym za Nimi.. Oddalali się.
-Nathalie?-odwróciłam się-Cześć..
-O matko..Philip?-zdziwiłam się
-We własnej osobie!-odezwał się brunet, który aktualnie mieszka w moim rodzinnym domu w Bradford
-Co ty tu robisz?-zapytałam, spoglądając co chwilkę na oddalających się coraz dalej przyjaciół.
Niall odwrócił się, zdziwił zapewne nieznajomym.. Haha, ale pomachał mi i szedł dalej. Pokiwałam mu też.
-Przyjechałem ciotkę odwieźć na lotnisko, właśnie odleciała. Pierwszy raz w Londynie jestem. Chciałbym trochę pozwiedzać.
-No fajnie.
-A ty co tu robisz?
-Żegnam przyjaciół..-pokazałam palcem w kierunku, gdzie odchodzili..
`-Jedziemy?`
Ale już ich tam nie było. Zniknęli mi z oczu.. Na najbliższe miesiące.
No bo się zagadałam.. Ich samolot właśnie ruszał.
-Chyba już też polecieli..-dodał Philip
-No.. Już tak.-powiedziałam
-Natt.. Wracamy?-zapytał Matt
-Tak, już.. Philip to jest mój brat, a to moje przyjaciółki.-przedstawiłam chłopakowi dziewczyny
-Miło mi. Natt, bo ty tu mieszkasz.. Chciałabyś mnie oprowadzić?
-Ja?-w sumie... co mam do stracenia-Teraz nie mogę, daj mi swój numer. Napiszę Ci.-podał mi
-Jedziemy?-zapytała smutnym głosem Melanie
-Oczywiście.-powiedziałam-Trzeba żyć dalej.



***
Hejka, wpadam z kolejną częścią! 
Tym razem dłuższą!
Trochę mi się pochorowało podczas pisania i nie umiałam nic z tym zrobić.. Dlatego tak długo. Czuję, że bierze mnie coś do nowa w dodatku, ale dodałam!
Jak myślicie.. Będę pisała rozdziały jak chłopaków nie będzie, czy będą przenośnie w czasie? :D 
Co będzie dalej? Hmm? Macie jakieś swoje perspektywy? Piszcie!
Oczywiście - komentujcie!!!
btw. PERFECT IS PERFECT!!! ♥
 + KOCHANI! Jak proszę o 25 komentarzy, to proszę, aby komentowało 25 RÓŻNYCH OSÓB! 
Łatwo mogę zobaczyć, że np. 5 komentarzy pod rząd napisała jedna osoba, bo mam pokazany czas ;) Wszystko po minucie.. Coś jest nie halo.. Tak nie robimy, proszę! Mi zależy na każdej opinii z osobna.. A to że będzie tych 25 komentarzy w 1 dzień dodanych przez np. 3 osoby nie zmieni czasu.. Bo ja muszę kiedyś ten rozdział napisać. ;3 
No to miłego czytania! :*

NEXT - PO 30 KOMENTARZACH!!!

piątek, 9 października 2015

Rozdział 53 cz. 1.

 #1 Muzyka - Włącz. ;3

*Nathalie*

Otworzyłam oczy. Stęknęłam.. Byłam obolała. Jeszcze spałam w jakiejś dziwnej pozycji.. Gdzie ja spałam tak baj dy łej? Gdzie ja jestem? Co ja wczoraj robiłam? Co się do cholery dzieje...?
Tysiąc pytań na sekundę lokowało się w mojej głowie.
Zauważyłam jakieś blond kłaki przed oczami, to znaczy, że mogła to być tylko jedna osoba.. Albo jestem w nieznanym miejscu w łóżku z jakimś blondynem.. Jednak wątpię. Nie jestem aż tak zdesperowana, aby robić aż ta głupie rzeczy.
-Halo..-powiedziałam, lecz nie poznałam swojego głosu-Auć..-znowu stękałam.
Rozsadzało mi od środka gardło, nie umiałam wydusić z siebie żadnego słowa oprócz tych jęków.
Karc morderca nie ma serca.
Znowu.
Nie ma lekko.. Lecz moje piski - czy cokolwiek to było - ruszyły blondyna. Odwrócił się i zobaczyłam mojego najlepszego friend`a w własnej osobie.
-Dzień doberek. Jak się wczoraj bawiłaś?
-Szczerze?-powiedziałam tak jak potrafiłam, a blondyn się ze mnie zaśmiał-Nie pamiętam. Co robiłam?
-Skąd mam wiedzieć? Jak wróciłem, wszyscy spaliście.. Szczegół, że szukałem Cię chyba godzinę, a gdy się poddałem znalazłem Cię w moim łóżku.-zaśmiałam się
-Nie wiem czemu tu przyszłam, ale najwidoczniej uznałam to za najlepsze wyjście.
-No na pewno lepsze niż powrót do domu w takim stanie, bo z tego co czułem od wejścia.. Po widoku butelek, Louis`a na ziemi.. Uznaję, że żadne z Was nic nie pamięta..
-Louis na ziemi?-zdziwiłam się-Szkoda, że nikt nie pamięta, trzeba było to nagrać.-powiedziałam i zakaszlałam
-Chyba już odrobinę za późno..
-To trzeba to powtórzyć i nagrać.-powiedziałam
-O nie kochaniutka.. Po moim trupie. Ze mną nigdy na takie coś nie pójdziesz.. Nie pozwolę Ci na to.-przedrzeźniłam go-Spokój!-krzyknął
-Ała.. Głowa. Ciszeej..-powiedziałam trzymając się za łeb
-No właśnie, więc się ze mną nie sprzeczaj. A teraz na śniadanie.
-No już.. Dobra no.

-Dzień dobry.-wszedł do kuchni zaspany Zayn.
Gadał, lecz słychać było, że sprawia mu to trudność.
-Dla kogo dobry dla tego dobry.-powiedział Niall.
Oho, teraz się zaczyna..
-O co Ci chodzi?-zapytał Malik robiąc sobie kawę
-Jak mogliście doprowadzić się do takiego stanu?-powiedział wkurzony
-Nie pierwszy i nie ostatni raz..-odpowiedział mulat.
W tej chwili do pokoju wszedł Louis. Coś tam mamrotał pod nosem.. Jego to w ogóle nie było rozumieć co gada.
-Może sformułuje inaczej pytanie... Jak mogliście sprawić, że ona nic nie pamięta? A gdyby się jej coś stało? Kto by zareagował.. Wątpie, że ktokolwiek, skoro ja musiałem śpiącego na ziemi Tomlinsona do pokoju nieść! Przecież to jest dziewczyna!
-Sama chciała!-powiedział Lou
-Nie pierwszy raz byłam w takim stanie, spokojnie Ni.-tłumaczyłam
-Gadasz tak jakbyś był święty, ale nie powiem jakiego blondyna zawsze najbardziej ciągnie do tej gry...
-Skończcie! Nie chodzi o mnie, ale o moją siostrę!
-Niall, ja żyję.. Uspokój się.-powiedziałam naturalnie
-To dobrze, bo nie wybaczyłbym sobie, gdyby się Ci coś stało.. Mam Cię bronić.
-Jest ok.-przytuliłam Horana-Chronisz mnie zawsze. Dziękuję za wszystko!
Niall Horan- mój przyjaciel, mój brat, mój pocieszyciel, moja deska ratunku, moja miłość, mój obrońca.. Jak ja sobie poradzę, kiedy Jego przy mnie nie będzie.

*2 miesiące później - lipiec*
*dzień wyjazdu One Direction w trasę*
*poniedziałek*

Zeszłam na dół.
-Dzień dobry.-powiedział Matt.
Nie zareagowałam. Nalałam sobie kawy. Czułam na sobie wzrok brata.
-Dlaczego nie jesteś w szkole?-zapytałam-Jest poniedziałek.
-Też chcę się pożegnać z chłopakami.-powiedział
-Mm..-odpowiedziałam
-Nathalie, ja wiem, że to dla Ciebie trudne.. Ale oni wrócą, nie umierają.. A zachowujesz się jakbyś była w jakiejś żałobie.-powiedział mój brat
`-Więc skończ pieprzyć głupoty!`
-Nie wiesz co czuję.-dopowiedziałam
-Mogę to sobie wyobrazić..
-Ja zostanę znowu sama, Matthew!
-Nie prawda!-podniósł głos-Jestem ja! Jest mama! Ashley i Melanie też zostają, a z tego co wiem, to Hazza jest chłopakiem blondyny, a nie widziałem, żeby tak panikowała! Więc skończ pieprzyć głupoty!
-Nie krzycz na mnie,-powiedziałam
-Więc uspokój się.-dodał-Będziesz miała z Nimi kontakt. Idę do pokoju.
Nie słuchałam go.. Nadal byłam roztrzepana. Zrobiłam sobie jakieś śniadanie.

*Retrospekcja*

 -To.. to znaczy, że jednak mnie zostawiacie?
-Natt! Nie, nigdy! Obiecałem Ci, że zawsze będę przy Tobie.. Natt, my po prostu.. udajemy się w... podróż.-powiedział patrząc mi w oczy i trzymając mnie za ręce
-Co? Jaka znów.. Możesz przestać mówić do mnie jak do dziecka!?-poczułam się urażona-Powiedzże mi to prosto z mostu!
-Wyjeżdżamy w trasę!-powiedział
-Co?-nastąpiła cisza
-Jedziemy w trasę koncertową naszej nowej płyty 'Four'. Miałem Ci to powiedzieć, ale gdy już wszystko będzie postanowione. Bo tak na prawdę, to jeszcze dokładnie nie wiemy kiedy się ona zaczyna, ile państw zwiedzimy, jak długo będzie ona trwać..

`-Mogłam się tego spodziewać..`
-Mogłam się tego spodziewać..-spuściłam głowę-Przecież jesteście światowej sławy gwiazdami, i tak jak każdy populars wyjeżdżacie w trasy... Ja tylko.. Przyzwyczaiłam się, że mam Was na miejscu-przy mnie. Mogę zadzwonić o każdej porze dnia i nocy, a się zjawicie..
-Nadal będziesz mogła dzwonić o każdej porze dnia i nocy... Tylko pamiętaj, że nie zawsze będziemy mieli tą samą godzinę.-zaśmialiśmy się-No i się przy Tobie nie zjawię.. Ale będę duchowo zawsze!
-Dobrze, Niall. Spokojnie... Ale potem wrócicie?-zapytałam
-No oczywiście! A co mamy robić gdzieś tam indziej?-zaśmiał się-Przecież mamy tu Ciebie, Ash, Mel, nasz dom! Zrobimy tylko wszystko dla naszych fanów i będzie cudownie! Potem wracamy i znowu mamy wolne, więc znowu będziesz miała nas dość.-uśmiechnął się.


Cały czas w głowie miałam słowa Niall`a, powtarzające mi, że będzie dobrze, ale ja nie mogę sobie tego wyobrazić. Jak mam teraz funkcjonować, skoro jestem już do Nich przyzwyczajona.. Każdy dzień spędzam z chłopakami, nawet obecność Zayn`a mi nie przeszkadza - a wręcz przeciwnie. Za Nim i Niall`em będę tęsknić najbardziej. Lou, Hazz i Li oczywiście też zrobią pustkę w moim sercu.. Bo w końcu kto jak nie Lou będzie mi dogadywał.. Nie ma nikogo takiego. A co z moim chłopakiem na telefon? Mój szofer!! Będę musiała na nogach chodzić.. Same minusy! Tak długo bez Nich.. To jest nierealne.. Nie do wytrzymania, kurde bele. Znowu łzy zaczęły gromadzić się w moich oczach. Postanowiłam przestać się znów mazać, ale ogarnąć.. Zamknęłam się w łazience. Przebrałam się. Spojrzałam w lustro i zobaczyłam zjawę. Marnego człowieka.
To ja.
Już sama myśl, że dziś wyjeżdżają mnie zabija, to co ze mną będzie jeśli się będziemy żegnać?
Nie mam zielonego pojęcia. Będzie źle.. Jestem pesymistką, i co.. Nie umiem być optymistką.

Gdy miałam zacząć się malować uznałam, że to bezsensowne, gdyż będę wyglądała jeszcze gorzej z rozmazanym makijażem, a to tego dzisiejszego okrutnego dnia jest nieuniknione.. Kosmetyczka wypadła mi z rąk i wszystko wysypało się na ziemię. Nie miałam do niczego siły.. Dziś nawet głupie kosmetyki mnie przerastały. Chwyciłam się za głowę i zjechałam po ścianie w dół.. Siedziałam i myślałam.. Znowu. Ale łzy mi kapały... Nie miałam dzisiaj siły ani ochoty na nic.
-Nathalie?-usłyszałam pukanie do drzwi-Natt, jesteś tam?-dobijał się Matt-Nathalie!!-pogłębiał swoje pukania, był coraz mocniejsze-Kurwa, Natt, jesteś tam!!??
-Żyję..-odezwałam się cicho.
Usłyszałam jak głośno odsapnął z ulgą.
-Siostra, co się dzieje..-zapytał.
Na to już nie odpowiedziałam.
-Nathalie.. Rozmawiaj ze mną.-słyszałam Jego ciągłe gadanie-Wchodzę..-powiedział i usłyszałam jak naciska na klamkę.
Niestety. Nie tym razem. Zamknięte. Na klucz.
-Nathalie, otwórz mi.-powiedział wściekle.. tracił cierpliwość, ale mnie to mało obchodziło-Otwórz te cholerne drzwi!!
Nadal byłam cicho.
-Sama tego chciałaś.-powiedział, potem słyszałam jak rozmawia z kimś przez telefon..
Usłyszałam tylko ostatnie zdanie przed zakończeniem połączenia, kiedy był już przy samych drzwiach łazienki..
`Dzięki, Niall.`
Aha.
-Nathalie.. Proszę.. Martwię się.-powiedział cicho..
Nie wiem dlaczego, łzy zaczęły lać mi się z oczu jeszcze bardziej.
Pewnie dlatego, że strach przejął nade mną kontrolę...
Spojrzałam na bałagan. Powtórzę, że wszystkie rzeczy z kosmetyczki leżały porozrzucane po całej podłodze. Światło przez okno padało na jedną malutką rzecz, która się błyszczała, co przykuło moją uwagę..
Rzecz, która kiedyś tak bardzo mi pomagała.
Rzecz, która sprawiała, że czułam się lepiej - czułam ulgę.
Rzecz, która była moją przyjaciółką.
Rzecz, która zniszczyła moje życie.
Żyletka przykuła moją uwagę.


***
 Heej! Kochani, postanowiłam rozbić ten rozdział na 2 części, bo uznałam, że będzie trochę długi i nie będę Was długo trzymać w niepewności. Także dzisiaj krótko. ;3 
Ale mam nadzieję, że się podoba. 
Jakie macie refleksje dotyczące następnej części?
Podzielcie się ze mną waszą opinią, proszę!!!
Kocham Was! <3

NASTĘPNĄ CZĘŚĆ DODAM JAK BĘDZIE MINIMUM 25 KOMENTARZY!!!
wymagania hihi.

Rozdziały piszę długo, ponieważ mam w szkole zawrót głowy.. Mam nadzieję, że się nie obrazicie za to, ale zrozumiecie. 

KOMENTUJEMY = MOTYWUJEMY, MISIAKI!!