piątek, 26 lutego 2016

Rozdział 61.

ŻANETA, KOCHANIE! TEN MAGICZNY SPECJALNIE DLA CIEBIE!

 #1 Muzyka

*Nathalie*

*następnego dnia*

Obudziłam się - tym razem sama. Odwróciłam się, mój przyjaciel jeszcze smacznie spał.. Też mu się nie dziwię! Na prawdę dali wczoraj czadu! Jestem z Nich mega dumna - kolejny raz.. I tych `razów` i pochwał nigdy nie zabraknie.. Postanowiłam Go nie budzić, nie jestem taką złą osobą, jak on, żeby przerywać wykonywaną czynność w środku nocy.. hihiihi.
Uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszego wieczoru.

*Retrospekcja*

-Chcielibyśmy dodać, że w Paryżu jest z Nami nasza ukochana przyjaciółka - Nathalie! Pokaż się Nam, skarbie!-wywróciłam wzrokiem na słowa Harry`ego
-Nigdzie nie idę.-powiedziałam pod nosem, wyrzucając w powietrze to co usłyszałam
-Chyba trzeba Jej pomóc..-dodał Nialler
-A wy macie doskonałe głosy, współpracujące z naszymi!-tym razem na scenie głos przejął Lou
-Na - Tha - Lie!-przesylabował do mikrofonu Zayn.
Teraz to już zaczęłam się bać.. Nie tak to miało być! Przecież miałam ich słuchać zza kulis! Jak zawsze!!!
-Idź tam, bo nie dadzą Ci spokoju.-powiedziała Louise, która się obok pojawiła z małą Lux
-Ale ja...
-Nie wkurzaj mnie, a bij tam strzałą..-pogroziła mi
-Okej..-spojrzałam na Nią przestraszona.
Wychyliłam głowę na scenę, cały tłum wołał `Na - Tha - Lie!`. O nie.. to takie okrutne, bo to znaczy, że ja tam MUSZĘ wejść dalej... O nie.
Wszyscy patrzeli w moją stronę, gdy postawiłam pierwszy krok na scenie.
Ale przecież już kiedyś byłam na scenie.. To nie jest wcale takie okropne.
-Nareszcie!-przemówił Lou, a tłum fanek piszczał.
Dostałam do ręki mikrofon.
-T-to już mogę się wrócić, tak?-powiedziałam, a wszyscy się zaśmiali
-Poznajcie naszą Natt!
Pomachałam w stronę fanów.
-Właśnie spełniliśmy Jej marzenie odwiedzenia Paryża! Czyje jeszcze marzenia spełniliśmy?-zapytał Harry.
Dziewczyny zapiszczały 2 razy głośniej. Coś nieprawdopodobnego...
Niall podszedł i mnie przytulił.
-A teraz 'Girl almighty' z Nathalie na scenie!-usłyszałam Zayn'a, a mi się oczy zaszkliły...

`Wznieśmy kolejny toast, za wszechmocną dziewczynę.
Módlmy się, abyśmy zostali młodzi, stworzeni z błyskawicy`


`Bóstwo.`
Zabrałam ubrania, przebrałam się w łazience, umalowałam - zrobiłam się na bóstwo.
Potem zapanowałam w kuchni.. a oni nadal spali.
Postanowiłam przyrządzić jajecznicę. Jedną... Z której sobie ubrałam, zjadłam.. resztę odłożyłam na talerzyk.. Postanowiłam zrobić kolejną jajecznicę, którą zostawiłam na patelni... Nic.
Wciąż cicho.
Załączyłam sobie TV w efekcie nudy i opadłam na kanapę.. 11:03.
Zadzwonił mi telefon, nawet nie patrząc kto dzwoni, odebrałam mówiąc pierwsze słowa, które mi ślina na język przyniosła.
-Zrobię wszystko, tylko mnie stąd zabierz...
-Okii.-usłyszałam ze śmiechem i poznałam już ten miękki głosik
-Byle szybko, Luxie...-tym razem sama się uśmiechnęłam
-To my zaraz będziemy.-nie wypytywałam pyszczka o szczegóły..
Z tą słodkością mogę iść nawet na koniec świata.
-To czekam.-rozłączyłam się.
Na nogi wdziałam byle jakie trampki, do kieszeni włożyłam telefon, do torebki portfel.
Czekałam pod drzwiami.. Czy to dziwne?
Nie, gdy jest 6 osób w domu, a nie ma co robić...
Gdy tylko usłyszałam śmiechy, otworzyłam.. Dziewczyny się zdziwiły.
-A ty co?-zapytała Louise
-Jestem zbyt dobrym człowiekiem.. Opowiem Wam w drodze. Chodźmy już... gdziekolwiek.-kobietki się zaśmiały, ale bez słowa podążyły za mną..
Gdziekolwiek.

-Mam nadzieję, że masz pełny portfel, bo bez zakupów w Paryżu, ta wizyta to będzie nic!-usłyszałam Lou
-Coś tam mam.-dodałam
-I lody!!-powiedziała Lux
-To oczywiste.-posłałam Jej oczko
-A co się stało tak właściwie?-zapytała mamusia
-Wczoraj mnie Niall rano obudził.. Niewybaczalne! Wstałam, pomogłam mu zrobić śniadanie.. A dzisiaj? Ja wstałam i nikogo nie zbudziłam! Pomyślałam, że to będzie taki prezent za fantastyczny koncert... Ubrałam się, ogarnęłam, zrobiłam śniadanie, TV pooglądałam.. A oni dalej spali!! Pewnie dalej śpią.. Ah daj mi żyć, muszę się zmienić..
Mamusia i córunia się ze mnie śmiały...
-Nathalie, to znaczy tylko i wyłącznie o tym, że za bardzo ich doceniasz. Oni by tak nie zrobili..
-Ostatni raz!-pogroziłam-Następnym razem se kupię wąż ogrodniczy i podłącze do kranu i będę chodzić po pokojach!
-Brawo!-zaklaskała mi Lux
-A teraz dawajcie na sklepy!-powiedziała Louise
-Szał zakupów?
-ZAKUPOHOLICZKI!!!-pisnęła Lux-Ale potem lody..-zrobiła groźną minę
-Z Tobą wszystko!-dałyśmy Jej buziaka.

-Sądzę, że malinowe i śmietankowe są najlepsze.-powiedziałam ze śmiechem
-Nie, bo moje!-dodała Lux
-A jakie ty masz, skarbie?-zapytała ze śmiechem Lou
-Malinowo-śmietankowe!
-Przecież o tym mówimy..-zaśmiałyśmy się powtórnie
-Wy się nie znacie!-dodało maleństwo
-Oh, skarbie, jak Ty nie będziesz królową w przyszłości, to ten świat będzie zły!
-Kto powiedział, że nie będę? Już jestem!
-Oh, księżniczko... Co by niejedna osoba oddała, żeby mieć taką wyobraźnie jak Ty.
Lou zadzwonił telefon. Zaniepokoiłam się, słysząc Jej odpowiedzi..
-Tak?...Ale...Niall, spokojnie...Uspokój się..Od początku...Ależ oczywiście, że wiem, gdzie ona jest...Niall, luźniej...Ze mną jest...Tempaku, sama by na Paryż poszła?...Nie wiem czemu nie odbiera...-aha...
Teraz już wszystko wiedziałam i wcale nie muszę się martwić.
-Kurcze, zapomniałam, że wyciszyłam telefon..-wyjęłam go z kieszeni - 11 nieodebranych połączeń...-Ups...
Lou spojrzała na mnie i wywróciła wzrokiem.
-Wyciszony miała...Dobra, zaraz wracamy...Tak, tak...See you.-rozłączyła się-Dobrze, że zanim zadzwonili na policję, zadzwonili do mnie.
-O tak!
-A kto się zgubił?-zapytała dziewczynka, wchłaniając loda
-Ciocia Nathalie.
-Wujkowie to osły, po prostu!-powiedziałam
-Ale.. To znaczy, że my jesteśmy porywaczami!-zaśmiała się mała
-Tak, właśnie...
-Super!

-Dzięki Wam, buziaczki!-pożegnałam się z dziewczynami pod hotelem.
Byłam pewna, że ten `początek` dzisiejszego dnia będzie trudny.. Nie będzie spokojnie, gdy wjadę tam na góry... Od tego wybuchu dzielą mnie zaledwie minuty... A może winda się zatrzymie i da mi kilka minut? Eh, co zrobić.. Wolę już mieć to za sobą. To co się tam stanie... Zdaję sobie sprawę z tego, że nic im nie powiedziałam.. No, ale nie miałam jak. Trudno.
Mają za swoje...
No to raz się żyję, c`nie? Otworzyłam kartą drzwi hotelowe..
`-JA... mogę.`
-NATHALIE ELIZABETH SILENCE!!-od razu wyskoczył Niall...-JAK MOŻESZ TAK SOBIE WYCHODZIĆ BEZ SŁOWA!!!
-A jak Ty możesz spać tak długo..-powiedziałam 3 tony spokojniej
-JA... mogę.-uspokoił się-NIE ZMIENIAJ TEMATU!
-Nie będę z Tobą rozmawiać.-powiedziałam otwarcie..
-Nie będzie ze mną rozmawiać.. Nie będzie ze mną rozmawiać! No trzymajcie mnie ludzie.-Niall opadł na kanapę.
Wspomnę tylko, że Harry i Louis pękali ze śmiechu... Za to Nialler wyglądał nad wyraz poważnie.
-Uważaj, bo Ci żyłka pęknie..-dodałam cicho
-Gdzie byłaś?-zapytał Zayn
-Na zakupach!-podniosłam wyżej torby, które trzymałam w dłoni
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że wychodzisz?-powiedział Niall...
-Bo nie mam 5 lat! Wolny kraj!
-A co jakbyś się zgubiła!?
-Żyję!! I na pewno sama bym nie poszła!-toczyłam z Nim konwersację
-A co jeśli by Cię ktoś porwał!?-...o ile to można nazwać konwersacją
-Czy jeśli by mnie porwali, zrobiłabym Wam śniadanie?-powiedziałam retorycznie
-Dziękujemy za Nie, było pyszne!-wtrącił Liam.
Uśmiechnęłam się.
-Ale w drodze!
-Niall, ale ja ŻYJĘ!! A ty spekulujesz...-powiedziałam bezsilnie-2 godziny się tu krzątałam... Chciałam się Wam dać pospać... Po tak cudownym koncercie, wzruszającym.. Ale już nie miałam siły dalej trwać tu sama! A wy jak nigdy, jak zabici.... Zadzwoniła Lux, powiedziała, że zabiera mnie na zakupy i lody.. A tak właściwie, to czemu ja się Tobie tłumaczę?-powiedziałam i usiadłam na fotel, odstawiając siatki i biorąc w rękę pilot.
Nastąpiła chwilka ciszy..
-Ja się po prostu martwiłem o moją dziewczynkę w tym wielkim mieście...-przybliżał się do mnie blondas
-Ale ta dziewczynka ma dobrą opiekę i swój rozum!-dodałam i dałam mu buziaka w polik-Jakie plany na dziś?
-Idziemy na spotkanko z fanami.-usłyszałam Liam`a-A ty... Zobaczysz. Panowie, mamy godzinkę czasu jeszcze!
-No i super!-dodałam-A co zobaczę?
-Zobaczysz.-uśmiechnął się Lou
-Okeeeeeeeeeeeeeej. To idę zadzwonić do domu.-powiedziałam troszeczkę przerażona.

-To co robimy?-zapytałam, gdy zatrzymaliśmy się samochodem pod Wieżą Eiffla
-My idziemy na wywiady, a Ty kochanie... Spełniasz marzenia.-odpowiedział mi Lou
-Nie rozumiem..-wyszliśmy z samochodu-Ale tu pusto...
`-NIESPODZIANKA!`
-To dlatego, że dziś to nasz teren.. My dajemy tu wywiady, spotykamy się z fanami, robimy zdjęcia, itd... A ty.. Możesz pobyć chwilkę sama... Tam!-Niall pokazał mi palcem szczyt Wieży Eiffla
-Słucham??
-NIESPODZIANKA!-krzyknęli razem
-Ale sama?
-Samiusieńka..-dodał Hazza-Spędzisz tam czas, żeby się tu nie zanudzić.-uśmiechnęli się
-Kocham Was, chłopaki!
Poszli w swoją stronę, a mnie Paul odprowadził na Wieżę, na szczyt podjechałam windą, tam mnie obsłużono.. Dostałam zajebiste ciasto, kawałeczek, ale na prawdę zajebisty! W rękę włożono mi kieliszek wina.. Mogłam sobie wybrać stolik albo wszystkie stoliki!
Byłam tam tylko ja.. Ja i pracownicy.. Ja i przestrzeń.. Ja i Wieża...
Ja i marzenia.
Wyjęłam telefon, wybrałam numer przyjaciółki.
-Halo? Melanie? Jest z Tobą Ashley? To świetnie! Słuchajcie.. Jestem na Wieży Eiffla! Stoję na niej i dzwonię do Was!!-piszczałam.

#2 Muzyka - WŁĄCZ KONIECZNIE!

Było już ciemno... A ja nadal stałam i patrzyłam na piękny Paryż z perspektywy ptaka. Coś cudownego! Życzę każdemu, aby spotkało Was coś tak niesamowitego jak mnie!
Tu czas leciał, ale nikt go nie dostrzegał. Mijały wszystkie smutki. Niczym się nie przejmowałaś, myślałaś o samych pozytywach. Nawet nie spostrzegłam, kiedy chłopcy skończyli swoje wywiady, nie zawracało mi to głowy. Wiedziałam, że nie zostawiliby mnie tu samej. Nie miałam się czego bać!
Opierałam się o barierkę, rozmyślając..
Nad życiem.
Nad tym co się stało kiedyś, co się dzieje teraz, co się działo przed chwilą..
Mam życie jakiego sobie nie wymarzyłam! Nie dosięgało moich marzeń.. A jednak, coś się stało..
Mogło się zdarzyć każdemu, ale to ja jestem niepowtarzalna. A co z moim życiem uczuciowym?
Był Jamie, który namieszał.. Wiele. Wiązałam z Nim wiele uczuć - od miłości po nienawiść, a w efekcie zostaliśmy przyjaciółmi.. Myślę, że tak mogę to nazwać.
Dalej? Było coś dalej?
Philip. Mam nadzieję, że nie namiesza w moim życiu, gdyż zależy mi tylko i wyłącznie na naszej przyjaźni. Ale mi zależy.. Cholernie. Przywiązałam się do Niego.. I nie chcę niczego zepsuć. Ale czy tak można? Wiedząc, że ta osoba coś do Ciebie czuje? Tego się obawiam. Tego się boję.
A na koniec..
Kocham Zayn`a. Kocham Go z dnia na dzień coraz bardziej i wreszcie to przyznaję. Przed sobą. Na głos. Ostatnio nie spędzamy ze sobą zbyt dużo czasu, ponieważ to nie jest łatwe.. Widzę jak bardzo szczęśliwy jest z Perrie, a ja nie potrafię im tego szczęścia odebrać. Ja nie potrafię walczyć o swoje! A czy Zayn jest mój? Nie.. Już nie. Więc po co mam walczyć? Mogę tylko patrzeć, w ciszy cierpiąc.
Ale kocham Go. To musi się zmienić..
Ostatnio bardzo zbliżyłam się z Lou. To przez ten wyjazd, jakąś kiedyś daną szybko obietnicę, którą on dotrzymuje.. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela, który doskonale Cię rozumie. Jest mi niezmiernie potrzebny..
Tak samo jak Niall. Myślę, że to znów te dni, podczas których jest dobrze i się coraz bardziej znów do siebie zbliżamy. Jest tak jak na początku.. Chciałabym, żeby było tak do końca.
Harry i Liam także są dla mnie przekochani! Troszczą się o mnie i muszą tolerować haha. Takie życie! Przez najbliższy tydzień jestem z Nimi za pan brat - 6 członek zespołu.
Cieszę się, że wszyscy się tak idealnie dogadujemy.
Jaka jest prawda?
Prawda jest taka, że za niedługo ja będę wracała do Londynu i wracała do tęsknoty.. ale kto by się tym przejmował stojąc na Wieży Eiffla wieczorem? No chyba nie ja!
-Pięknie tu, prawda?
-O matko!-natychmiastowo się odwróciłam, ogromnie przestraszona-Zaraz zjadę na zawał przez Ciebie... Dlaczego się tak skradasz, Zayn?-zapytałam
-Przepraszam najmocniej, to nie było zaplanowane!-podniósł ręce w geście swojej niewinności.
Zachichotałam i znów się odwróciłam w stronę oświetlonego nocą Paryża.
-Masz rację, cudowny widok! Paryż też jest niesamowity.
-Cieszysz się, że tu z nami jesteś?-podszedł i stanął przy mnie
-Ogromnie.. Jestem Wam za to niewiarygodnie wdzięczna.. Matko!-położyłam ręce na twarzy rozemocjonowana-Moje marzenia się spełniają! Moje życie zostało odbudowane! Jestem tak bardzo.. szczęśliwa.-zarumieniłam się, gdy zdałam sobie sprawę z wypowiedzianych słów
-Jak za dziecka?-dopytał
-Dokładnie.-odpowiedziałam szczerą prawdą
-Nie miałaś łatwo, tak?-drążył..
`-Masz rację, to nie moja sprawa..`
-Tak.. To jest drażliwy temat, Zayn. Przepraszam Cię, nie chcę do tego wracać. Jak to mówią, wczoraj jest historią, jutro - tajemnicą.
-Masz rację, to nie moja sprawa..-spuścił wzrok-Jutro tajemnicą..-powiedział pod nosem i się wycofał.
Ja wciąż spoglądałam w hipnotyzujące miasto miłości.
-Musimy wracać?-zapytałam
-To jest Twój wieczór, Twoja decyzja, Twoja przestrzeń.. Wrócimy gdy będziesz na to gotowa i będziesz chciała.-wrócił z dwoma kieliszkami czerwonego wina, jeden mi podał-Za wieczór.
Stuknęliśmy się.
-Za wieczór..-powtórzyłam.
Czyż to nie dziwne? Jestem w Paryżu - miasto miłości. Stoję na Wieży Eiffla. Piję czerwone wino z chłopakiem, którego tak dobrze znam. Którego kocham. Czy to nie wygląda na randkę?
Może wygląda, ale z pewnością nią nie jest. A może to tylko kolejny głupi sen, a Niall zaraz zbudzi mnie kubłem zimnej wody?
Zatrzęsłam się na samą myśl o tym.
-Zimno Ci?-zdjął swoją skórzaną kurtkę i otulił nią moje nagie ramiona, zanim zdarzyłam zaprotestować
-Nie.. Nie trzeba było.
-To nic.-zobaczyłam ten Jego cudowny uśmiech i odpłynęłam, jak za każdym jednym razem.
Co tu się właściwie działo?
-Zrobiłaś kiedyś coś szalonego?-zdziwiłam się na Jego słowa-W Paryżu?
-Jestem pierwszy raz w Paryżu, Malik. Nie zapominaj. Nie każdy jest taki światowy!-zachichotałam-Więc poza dzisiejszym `rzekomym` porwaniem - nie.-usłyszałam Jego śmiech-A ty? Zrobiłeś coś szalonego.. w Paryżu?
-Nie, ale jestem prawie pewny, że po dzisiejszym wieczorze się to zmieni.-powiedział patrząc w przestrzeń przed nami.
Zdziwiłam się. Co to mogło oznaczać? Czyżby miał w głowie jakiś szalony plan w sprawie powrotu do hotelu? Może ma zamiar się kąpać w fontannach? O nie! Ja nie będę w tym uczestniczyła!
Przemilczałam Jego odpowiedź.
-Jaki jest Twój ulubiony kolor oczu?-zapytał.
-Takie..-spojrzałam na Niego-..miedziane.-otrząsnęłam się po tym co powiedziałam
-Dlaczego?-zapytał podświadomie
-Po prostu.. A Twoje?
-Brązowe.
-Dlaczego?-zapytałam
-Bo Twoje są śliczne.-zarumieniłam się
-Dziękuję.-powiedziałam.
Czułam na sobie Jego wzrok, czułam, że gapi się.. I nie ukrywał tego.
Byliśmy sami, był taki bezpośredni.. Było inaczej. Inaczej niż zwykle. To dodawało mi odwagi.. Czułam się coraz bardziej pewna siebie.
-Jaka jest Twoja ulubiona nasza piosenka?-zapytał z dezaprobatą, patrząc mi w oczy.
A ja patrzyłam wprost na te miedziane tęczówki, które mnie tak bardzo nakręcały..
-Wszystkie uwielbiam. Ale hmm.. Może `Right Now`?
-Dlaczego?-zapytał
-Bo uwielbiam w Niej Twój głos.-powiedziałam na głos.
Zaczęłam się zastanawiać, który kieliszek wina tak właściwie ja już dzisiaj piję?
Spoglądaliśmy w swoje oczy przez nie małą chwilę.
-Co ty ze mną robisz..-powiedział Zayn
-To pewnie ta magia Paryża, jakaś czarująca noc dziś...
Odwróciłam wzrok, lecz Zayn jednym płynnym ruchem odwrócił ją znów w Jego stronę i wpił się w moje usta.
Pocałował mnie.
Był to delikatny, subtelny pocałunek. Odwzajemniony w całej okazałości. Przez moje serce, rozum, usta przenikały różne uczucia, które kryły się pod moją powłoką. Ale teraz nic nie miało znaczenia.
Pocałował mnie.
Zayn Malik mnie pocałował.
Ten Zayn Malik.
Mój przyjaciel.




***
Hej misiaczki!
ZASKOCZENI!!!???
Mam nadzieję, że pozytywnie! 
Wydało się, wszystko... Jest to coś, ten przełom.. Ukazał się zaplanowany PARYŻ!
Co dalej? Hmm jak myślicie? 
Przepraszam, że tak długo.. Ale myślę, że rozdział jest wystarczająco długi i zaskakujący i wybaczycie!
Ale miałam 2 tygodnie ferii, które spędziłam chorując.. więc przepraszam!


Zapraszam ponownie na bloga: http://howicanforgetyou.blogspot.com/

SKARBY KOMENTUJCIE, NA TYM PRZEŁOMIE POKAŻCIE MI ILE WAS JEST!!! 
♥♥♥
ZMOTYWUJCIE MNIE!!!
♥♥♥
DOBIJCIE REKORDU!!!
♥♥♥


KOMENTUJEMY, BŁAGAM!!!! ♥

poniedziałek, 8 lutego 2016

Rozdział 60.

Rozdział z dedykacją dla Karoliny, która przeczytała 60 rozdziałów w 2 dni! XD 
Dziękuję za miłe słowa i witam w gronie czytelników!

#1 Muzyka - Włącz. ;3

*Louis*

-A jak Nathalie?-zapytała Eleanor.
Martwi się, to zrozumiałe.. Pokochała Ją tak samo jak my. Natt to taki typ osoby, której nie da się nie lubić. Ona przyciąga wszystkich.. Tych dobrych i tych złych.
Żal mi tej dziewczyny... Niczym w życiu nie zawiniła.. Wręcz odwrotnie.
-Trzyma się, staramy się, żeby o tym nie myślała.
-Tak ma być, Lou. Zawracajcie jej głowę!-zaśmiała się El
-Skarbie, tak właśnie robimy. Muszę lecieć.. Sprawdzę co z Nią.. Jakoś cicho.
-Kocham Cię!-usłyszałem przez telefon głos swojej dziewczyny-Do usłyszenia, misiek!
-Ja też kocham, napiszę później!-rozłączyłem się.
Włożyłem telefon do kieszeni i poszedłem do salonu. Na kanapie jakieś miłosne gadki wygłaszał Niall Melanie. Zaśmiałem się, a ten gdy to zobaczył, rzucił mi tylko szalone spojrzenie.
-Gdzie Nathalie?-zapytałem.
Blondyn nie kończąc rozmawiać z brunetką, pokazał mi palcem balkon. Podszedł bliżej. Stała tam. W cienkiej bluzeczce i legginsach. Wyjąłem telefon, aby sprawdzić czy wcześniej mi się czasem nie przewidziało.. Ale temperatura była jednoznaczna. 15 stopni i wiatr..
Ta dziewczyna już kompletnie oszalała.

*Nathalie*
Co się ze mną stało.. Co stało się z moim życiem, gdy przyprowadziłam się do Londynu?
Czy tego chciałam? Takich zmian?
Chciałam wieść lepsze życie... Nowe.
`-Sprawdzam co z Tobą.. Nie tak?`
A jestem... celebrytką, w pewnym sensie. Dużo osób mnie poznaje na ulicy, tworzą się jakieś chore dramy.. Jest tak wiele chłopaków, a ja się użalam nad jednym! I do tego byłym niedoszłym! Jakkolwiek dziwnie to brzmi..
-Co jest ze mną nie tak?-powiedziałam do siebie.
Poczułam na sobie jakiś materiał, ktoś położył mi koc na ramiona.
-A co mogłoby być?-zapytał Louis
-A co Ty tu robisz?-odpowiedziałam pytaniem na pytanie
-Sprawdzam co z Tobą.. Nie tak?
-Wszystko okej.
-No tak to nie brzmiało.-otuliłam się kocem, a chłopak jeszcze dodatkowo mnie objął-Co się dzieje, mój zmarzluchu? W ogóle, jak doszło do tego, że stoisz na zimnie w samej bluzeczce...
-Tak wyszło.-spuściłam głowę
-Nathalie..-obrócił mnie w swoją stronę-Mów. Co się dzieje?
-Wróciłam przez chwilę do rzeczywistości.. Ale zaraz te okno zamykam, spokojnie..-nadal miałam spuszczony wzrok-Zaraz będzie okej..-podniósł mój podbródek
-Mów mi tu zaraz. Rzeczywistości?-wzięłam oddech
-Dzwoniłam do Philip`a.-Lou zacisnął pięści
-Nienawidzę gnoja..
-Wybaczyłam mu.. Tak jakby.. Chyba. To było dziwne.-spojrzał mi w oczy niezrozumiale
-Ja.. Jak to?
-Nie wiem..-opowiedziałam mu w skrócie rozmowę z moim `przyjacielem`-Ja chyba.. Ja po prostu nie chcę już mieć więcej wrogów.. Problemów. Chcę móc być sobą i niczym się nie przejmować.. I chcę żeby wszystko z wszystkimi było dobre.. Wszystkie kontakty.. Bo ja mam już chyba dość, rozumiesz?-łzy popłynęły po moim policzku
-Nathalie..-przyciągnął mnie do siebie-Rozumiem. Pamiętaj, że masz nas... Braci. Braci się nie traci, pamiętaj. Kochamy Cię! Dla nas jesteś sobą. Nie wiedziałem, że jest tak...
-Dobrze jest! Na prawdę.. Tylko.. Tęsknie za Wami.-powiedziałam-Tak inaczej w tym Londynie bez was.. Nawet nie wiesz jak ogromnie się cieszę, że mogę teraz z Wami tu być. Jestem najszczęśliwsza na świecie!-zachichotałam przez łzy.
Louis jeszcze bardziej mnie przytulił.
-My też się cieszymy.. Też tęsknimy. Bardzo.. Dlatego chcieliśmy Cię tu.. A ja byłem zobowiązany.. Zawsze dotrzymuję obietnic.-uśmiechnął się do mnie-Perełko, uśmiech proszę!
Uśmiechnęłam się, a Tommo otarł moje łzy.
-Dziękuję!-powiedziałam
-Nie ma za co.. Na prawdę.-spojrzał w kierunku salonu..
Nikogo tam nie było. Wyjął z kieszeni paczkę papierosów.
-Chcesz?
-Przecież nie mogę.. Wy też. Obiecywaliśmy..
-Czasami przychodzą takie chwile, w których trzeba.-powiedział-W konieczności.. Widzę, że tego potrzebujesz.
Wzięłam jedną. Zapaliłam. Zamknęłam oczy.
-Spokojnie, Natt.-też zapalił
-Chłopcy będą źli.
-To będzie taka nasza mała tajemnica.
-No dobrze.-uśmiechnęłam się.
W tej chwili zapomniałam o rzeczywistości.

Weszliśmy z Lou do pokoju, w którym byli już wszyscy.
-A wy tam cały czas staliście?-spytał Harry
-Na dworze?-dopytał Li
-Tak.-powiedziałam-Rozmawialiśmy.
-O czym?-usłyszałam Niall`a
-O życiu! A teraz idę się położyć.. Padam po ciężkim pierwszym dniu.-zagestykulowałam
-Zaraz też przyjdę.-powiedział Nialler
-Okej. To dobranoc!-dodałam i poszłam do swojej sypialni.
Wyjęłam z walizki dresy, które posłużą mi do spania oraz kosmetyki.
Wzięłam gorącą kąpiel, rozluźniłam się i znów przyszłam do sypialni.
Zdziwiłam się...Musiało mi to zająć duużo czasu, gdyż Horan leżał już rozwalony na całym łożu. Zachichotałam.
-Jaki ciołek!-powiedziałam i zepchnęłam Go w bok, zamruczał-Posuń się, to też moje łóżko!
-O czym gadałaś z Lou?-zapytał przez sen
-O Philip`ie.-powiedziałam i weszłam pod kołdrę, bo się obrócił
-Jak to.-powiedział bezuczuciowo
-No tak..-powiedziałam-Bo z Nim rozmawiałam przez telefon...Oj możemy pogadać rano o tym?-zapytałam
-Noo..Dobra. Śpij.
-Wzajemnie.-odwróciłam się do Niego tyłem
-Od zada nie wypada!-usłyszałam
-To też się odwróć.-usłyszałam szum..
A po chwili tylko chrapanie.
-Słodkich snów.-zaśmiałam się.

#2 Muzyka - Włącz. ;3

*Niall*

Wstałem.. To Paryż - tu nie można długo spać. Tu jest pięknie, ciekawie i niebezpiecznie. A ja muszę bronić moją Nathalie..
Tyle razy już Jej to obiecywałem, a wszystko zawsze chuj trafia. Jak ona może na mnie polegać, skoro zawsze nawalam? Obiecuję.. I nic.
Mojej Natt zawsze dzieje się krzywda.. Nawet gdy ja jestem przy Niej. Nie mogę już więcej na to pozwolić.. Ta dziewczyna na to nie zasłużyła. Zasłużyła na wszystko co najlepsze.. A dlaczego Ją zawsze spotyka wszystko co nie doskonałe? Czym zawiniła?
Patrzyłem jak niewinnie śpi... Obserwowałem Ją. Kocham tą moją małą siostrzyczkę.
Wiem, że jest Jej ciężko bez Nas.. Nam bez Niej też. Dlatego tu z Nami jest! Uszczęśliwia Nas jeszcze bardziej! Światełko w tunelu.. Gwiazda.
Co może Jej zagrażać w łóżku? Ciepłym, bezpiecznym, miękkim.. Muszę Ją pilnować.
Muszę wiedzieć, że czuje się bezpiecznie.
A co może Jej teraz zagrażać?
Tylko i wyłącznie JA.
Rzuciłem w Nią poduszką.
-TY!-powiedziałem-Dzień nie jest od spania.. Wstawaj!
Usłyszałem tylko ciche pomrukiwanie.. O nie. Nie będzie mi tutaj przeczyć moim słowom!
Wziąłem poduszkę i lekko Ją przydusiłem. Zaczęła miotać rękoma po moim ciele, uderzając swymi piąsteczkami. Puściłem poduszkę ze śmiechem.
-Cwelu!! Ja muszę się wyspać!-powiedziała
-Jest 9! Wystarczy!
-Niall...
-Bo tym razem ja zastosuję Twoją broń, obiecuję..-dodałem
-Wal się!
-Ale tak sam?-powiedziałem z wyszczerzem
-Weźcie wy się wszyscy idźcie leczyć!-wstała w łóżka i wzięła jakieś ubrania-Wszyscy tacy sami..
Poszła do łazienki powtarzając ostatnie zdanie.
Pękałem ze śmiechu.. Opadłem na poduszki.

Dostałem poduszką przez łeb.
-Mnie goniłeś, a sam śpisz!-pisnęła mi pod uchem
-Zła kobieto!!-powiedziałem-Nie śpię.. Tylko drzemię.-opanowałem się
-Jasne!-znów dostałem poduszką, szybko się podniosłem i ani się spostrzegła, była łaskotana
-Dość, dość!-śmiała się i próbowała wyrwać-Wystarczyy... Wierzę Ci!
-No ja mam nadzieję..-odpuściłem
-Idziemy na śniadanie?-zapytała
-Zaraz...-dodałem-Muszę wstać..-wywróciła oczami
-Jak już tak leżymy... To opowiem Ci to co miałam powiedzieć.-spojrzałem Jej w oczy
-Rozmawiałam z Philip`em..
-Nienawidzę typa.-powiedziałem
-Cicho.. Ja mówię.-uciszyła mnie-Wybaczyłam mu.. To znaczy, wszystko z Nim obgadam jak wrócę. Ale żeby spokój był.. To powiedziałam, że nie ma o czym gadać i zapomnijmy.
-Aaa... Czyli tak do końca mu nie wybaczyłaś?
-Nie.. Nie dam rady. Ale nie chcę sobie psuć wyjazdu.. Rozumiesz.
-Tak, tak, skarbie. Ale gdy Go tylko spotkam...
`-Nathalie, dobrze już. Spokojnie.`
-Nic mu nie zrobisz, Nialler. On był pod wpływem narkotyków...-powiedziała, spojrzałem na Nią krzywo-Mówiłam Ci, że on taki nie jest.. Przeprosił mnie. Proszę Cię, uważam... Uważałam Go za mojego przyjaciela, ponieważ na to zasłużył.. Albo dalej uważam? Whatever.. On jest na prawdę w porządku. Gdy nie ćpa, o czym się wczoraj dowiedziałam..
-Nathalie, dobrze już. Spokojnie.-przytuliłem Ją
-Chodźmy już na to śniadanie.

*Nathalie*

-Nie wierzę, że wybił właśnie kwadrans po 10, a oni wszyscy śpią! Ja już za to muszę chodzić przeszło godzinę, bo Ci się zachciało mnie budzić!-krzyczałam na Niall`a, który się ze mnie śmiał
-Nie przesadzaj, ja też wstałem. A poza tym, to przez te podróże.. Jutro od rana będą na nogach, obiecuję!
-Jasne, jasne!
-Ciesz się, zrobiłaś dobry uczynek i zaparzyłaś kawy! Zrobiłaś też kanapeczki.. No dziewczyna - miód malina!-zawstydziłam się
-Oj, już mnie tak nie chwal, bo się zarumienię.-dodałam
-Słodzą sobie od rana jak te gołąbeczki, dobrze, że przynajmniej pożytek my z tego mieć będziemy.-do kuchni wszedł Liam i Zayn
-No głupi ma szczęście, nie ukrywajmy.-zaśmiałam się, a Payne pokazał mi język-Co tak wrogo?
-Wiesz, że i tak Cię kocham.-zachichotałam
-Dzień dobry.-wtrącił Zayn
-Witaj, Zayn.-powiedziałam
-Witaj, Nathalie.-ponownie się przywitał
-Siadajcie chłopaki.. Teraz możemy jeść w spokoju.-zasiedliśmy do stołu, a do pokoju weszła reszta śpiochów.
Przywitali się i dosiedli do Nas.
-Jakie plany na dziś?-zapytałam
-Trzeba by zrobić jakieś zakupy..-powiedział Li-Chyba lodówkę opróżniłaś.
-Jeśli chcecie mieć dobroci to trzeba robić zakupy.-powiedziałam zajadając
-To kto idzie?-zapytał Lou
-To ja pójdę.-dodał Zayn-Ale nie wiem co kupić...
-Nathalie...-spojrzał na mnie Niall-Ty jesteś panią tej kuchni.-wywróciłam oczami
-Dobrze, pójdę z Tobą, Malik.
-Już się boję.-powiedział z szyderczym uśmieszkiem, zarumieniłam się
-To tak prostując... Za ile wychodzicie? O 17 jest koncert.-dodał Liam
-Zdążymy.-powiedziałam-Chyba zaraz możemy właściwie iść, c`nie?
-Dokładnie.-powiedział spokojnie Zayn-Bez nerwów.

-MALIK!!-krzyczałam stojąc gotowa-5 MINUT SPÓŹNIENIA!!-wszyscy chłopcy już ze mną czekali na tą łajzę-CO TY TAM ROBISZ TAK DŁUGO!?
-Włosy..-powiedzieli wszyscy równocześnie
-Ale.. No bez przesady.-powiedziałam zdziwiona
-Nie przesadzamy...-znowu powiedzieli razem..
Okej, to się robi dziwne..
-Zayn, takim tempem to nie zdążymy..
-Już jestem, bez nerwów.-dodał wreszcie pojawiając mi się przed oczami
-Za późno.-powiedziałam wychodząc z pokoju.
Weszłam do windy, Zayn towarzyszył mi krok w krok. Gdy winda się zamknęła, odpłynęłam.. Emocje też.
-Ładnie pachniesz..-powiedziałam i się zaczerwieniłam
-Dziękuję, Ty pięknie wyglądasz.-odpowiedział
-Tak.. To znaczy.. Dziękuję.-szybko się poprawiłam, robiąc się z pomidora - burakiem.
Chłopak się uśmiechał, jak zawsze.
`-Jak Ci się podoba Paryż, koleżanko?`
-Daleko ten sklep?-palnęłam
-8 minut drogi stąd.
-To na spokojnie..-uśmiechnął się do mnie.
Zapadła ta niezręczna cisza.. która zawsze nam towarzyszy.. I zawsze ja ją przerywam.. ale tym razem się pomyliłam.
-Jak Ci się podoba Paryż, koleżanko?
-Cudowny! Na prawdę.. Wiedziałam, że jest piękny, ale nie zdawałam sobie sprawy, że aż taak.-zaśmiałam się
-Oj, to jeszcze nic... Wszystko się okaże na Wieży.
-Nie wierzę, że tam będę..
-Uwierz, bo stąd nie wyjedziemy, dopóki się nie przekonasz co to jest prawdziwy `Paryż`. Gwarantuję Ci, będziesz zadowolona!
-Będę w niebo wzięta! Zadowolona to jestem teraz!-powiedziałam
-Cieszę się.-powiedział z uśmiechem.
Również się uśmiechnęłam, patrząc mu w oczy.
Nie zauważyłam krawężnika... Ups.. Poleciałam!
Ale na szczęście Zayn mnie złapał, bohater.
-O matko.. Jaka gapa ze mnie!
-Słodka niezdara, powiedzmy..-udałam, że tego nie słyszałam
-Tak mi się zdaje, że to nie pierwszy raz co mnie ratujesz...-dodałam
-I mam nadzieję, że nie ostatni...
-Mnie nie trzeba ratować!-powiedziałam
-Okej, następnym razem wybij sobie zęby.-powiedział ze śmiechem
-Dobra.. Lepiej nie.
Znowu się zaśmiał. Dlaczego on się ze mnie śmieje? Tak często..

Rozbawieni, weszliśmy do pokoju z zakupami.
-No nareszcie! Zamówiliśmy pizzę, bo ileż to można czekać na coś z czego da się zrobić obiad!-powiedział od progu Niall
-Dobrze zrobiliście, bo umieramy z głodu!-odpowiedział mu Zayn
-Rozpakujcie!-powiedziałam, kładąc reklamówki w kuchni
-Co tak długo?-zapytał Niall
-Przeboje z fanami.-dodałam-Matko hahaha oni są nieugięci! A w jaki sposób starają się skontaktować, gdy nie znają angielskiego! Wszystko takie obłędne!-powiedziałam-No i idę się przebrać, bo jedna laska chlusnęła mi napojem w bluzkę!
-Co? Jak to?-dopytywał Lou
-Zazdrośnica jedna, wytłumaczyłem Jej, że z Natt łączy Nas tylko przyjaźń.-tym razem rzekł Zayn-Nasze fanki są cudowne, ale nie powiem, że wszystkie mają bardzo cudownie w główce!
-Za to je kochamy, Z!-dodał Li
-Idę się przebrać!-powiedziałam.
Ukradłam jeden kawałek pizzy i pobiegłam do swojej sypialni.
Weszłam pod szybki prysznic, potem umalowałam, wyprostowałam włosy, ubrałam coś ładnego.
Byłam już gotowa na koncert, idealnie!


-Będziesz jeszcze jeść, Natt?-usłyszałam wchodząc po schodach
-Zjem jeszcze.-powiedziałam wchodząc do salonu
-Woooow.. Przepięknie wyglądasz!-powiedział Hazza
-Dziękuję.-zarumieniłam się
-Wychodzimy za pół godzinki.-dodał Li-Popieram Hazzę, ślicznie!
-Okej.-powiedziałam.
Wzięłam kawałek pizzy, w myślach modląc się, żeby się nie ubrudzić! A to leży w moim chorym pechu..
Ale zjadłam bez zbędnych przekleństw. Potem posprzątałam po sobie, przyszli chłopcy i pojechałyśmy na miejsce koncertu. One Direction poszło do swoich szatni, tam zajęła się Nimi Lou i inne takie stylistki. Ja za to zajęłam się moją małą Luxie.. Córunia ciociuuuni!!!
A gdy usłyszałam pisk... Wiedziałam co się właśnie stało.
Koncert się rozpoczął.
-Hello...-POLAND!!!
Chciałoby się usłyszeć.. Ale to tylko chwile, które pozostały wspomnieniami..
Cudownymi wspomnieniami. Te chwile już na zawsze zostaną w mojej pamięci..
Pierwsze spotkanie po długiej rozłące.. Pierwsza moja niespodzianka dla Nich.
Pierwsza tęsknota!
-Hello Paris!!-usłyszałam.



***
Hejka! Długo mnie tu nie było.. Ale już jestem. Do dwóch tygodni się kolejny pojawi.. Przyrzekam!
I obiecuję, że od następnego się będzie działo więcej! Akcja się rozkręca, c`nie? 
W końcu nie bez przyczyny to jest PARYŻ! :D 
No ale już siedzę ciicho..
A tak nawiasem, to jak myślicie co się stanie?
Jak tam Zathalie? Ostatnio mało... Ale to dopiero początek!
Okej.. Komentujcie!
Do następnego!

Postarajcie się przeszło 30 kom, dla mnie, proszę!!!

KOMENTUJEMY!!! 

piątek, 22 stycznia 2016

Rozdział 59.

Rozdział z dedykacją dla Marty, która zagadkę rozwiązała, że o dragi chodzi! ;)

 #1 Muzyka - Włącz. ;3

*Nathalie*

Obudziłam się czując ruch.. Właściwie to ruch siebie.. Jakkolwiek dziwnie to brzmi.
-Co się dzieje?-powiedziałam zaspana
-Ciii.. Nic się nie dzieje.-ujrzałam jedynie blond czuprynę
-To dlaczego mnie niesiesz, Nini?-zachichotałam
-Bo lecimy do Paryża.. Tylko Cię przenoszę. Spokojnie.-powiedział i nadal mnie niósł..
Nadal mnie niósł, chociaż mogłam już iść na własnych nogach... Hihiihi kochany!
Znów zachichotałam.
-Co się śmiejesz?-spojrzał na mnie i mi dorównał
-Bo teraz pewnie wyglądamy jak para.-dalej się śmiałam
-A ty mówisz jak naćpana..-powiedział i też się śmiał
-No to mnie połóż...-powiedziałam
-Jak coś robię, to do końca.-zaśmiałam się ponownie.
Położył mnie przed zarezerwowanym miejscem w samolocie.
-No... Ładnie mi na nogach.-powiedziałam
-Co ty brałaś?-zapytał Lou, który właśnie wszedł do samolotu, a tuż za Nim wszyscy inni
-Nic co ty byś mógł..-pokazałam mu język i zajęłam miejsce.
`-Żartujesz sobie?`
Wszyscy zajęli miejsca.. Obok mnie usiadł Niall, a przy oknie - obok Niall`a - Liam.
-Co tam, mała?-powiedział Lou, który siedział po mojej drugiej stronie, ale z przerwą
-To teraz gdzie lecimy?-spytałam
-No jak to gdzie.. Żartujesz sobie?-powiedział głośno
-Tak!-zachichotałam-Kocham Cię, Lou!-powiedziałam, pochyliłam się i dałam mu buziaka w policzek
-Oj, zdrady... Zdrady.-powiedział cicho Nialler
-Ciebie też kocham, zamknij się.
-Nie chodziło o mnie, bardziej o Eleanor.-zaśmiał się i przybił piąteczkę z Liam`em
-Nie to nie.. Łaski bez. Nie zasłużyłeś na mą miłość.-zrobił smutną minkę
-No ale Nathaliee....-powiedział i chciał mnie przytulić
-Spadaj.-powiedziałam najbardziej surowo jak potrafiłam w tej sytuacji, ale wszyscy wybuchnęli śmiechem..
-Chłopaki... A można użyć telefonu?-zapytałam
-Już wystartowaliśmy, więc tak.-powiedział z uśmiechem Hazza
-Super.. A powiedzcie mi, ile właściwie byliśmy w tej Polsce?
-Miałaś tak twardy sen, że gdy przenosiłem Cię do samochodu, nawet nie drgnęłaś..-powiedział Zayn-Byliśmy tam niecałą godzinę.
-Zdążyłabym się jeszcze spotkać z Allison...-powiedziałam-Przespałam to, do cholery.
-Potem już musiałaś być chyba wyspana, gdy ja Cię niosłem.-dodał Nialler
-Chyba tak, miałam.. To znaczy mam nadzwyczajnie dobry humor, w obecnej sytuacji.-dodałam
-Nie ma żadnej sytuacji.. Zostaw Londyn w tyle, zajmij się Paryżem! Spełniamy marzenia!
-O tak!-powiedziałam-A teraz, pozwólcie, że zadzwonię do siostry.. Chyba muszę Jej coś wyjaśnić.
-Halo?-odebrała
-To ja..-powiedziałam przeciągale
-No słyszę.-zachichotała-Jak tam?
-Widziałaś?
-Tak.. To znaczy, dzwoniłam do Ciebie o której będziesz w tej Polsce no i odebrał Niall. Opowiedział mi.. Weszłam sobie w internet..
-O Boże..-przymknęłam oczy w geście zawiedzenia-Ja nie wiem jak to się stało, Ally.. Ja.. Nie pamiętam. Nie chcę tego pamiętać.
-Nie zrobiłaś nic złego.-powiedziała
-Wszyscy mi to mówią.. A ja jednak źle się czuje z tą.. sytuacją.
-Nathalie, przestań, bo mnie wkurzasz.. A nie mogę się denerwować.
-Oj, przepraszam! Nie było tematu, na prawdę!
-Masz się bawić! Lecisz do Paryża!! JEEEEJ!!! Masz się cieszyć, nawet nie wiesz jak Ci zazdroszczę!
-No wiem.. Cieszę się, na prawdę! Nie wiem wciąż jak się chłopakom odwdzięczę.-powiedziałam i na Nich spojrzałam.
Oni tylko pokazali mi gestami jaka jestem głupia, zachichotałam.
-Odwdzięczasz im się swoją przyjaźnią.-powiedziała Allison
-A tak właściwie to przepraszam, że tak oficjalnie się nie pożegnałam jeszcze raz.. Bo to był długi dzień, a ja tak bardzo byłam zmęczona..
-Wszystko rozumiem, mycha! Przecież się pożegnałyśmy.-powiedziała-Obiecałaś, że niebawem przyjedziesz, więc będę czekać! Razem z dzidzi!
-Kocham najmocniej!-dodałam
-Ja również!
-Wiesz, nie mogę długo rozmawiać.. Samolot.
-Rozumiem, trzymaj się! Baw się! Nie pij! Dużo seksu mało dzieci!-śmiała się
-ALLISON!! Debilka.-nadal się śmiała-Tobie akurat życzyć tego nie mogę.
-Sorry.-nadal słyszałam Jej chichot, pokiwałam głową
-Idź lepiej spać, dobranoc!
-No pa!-powiedziała i się rozłączyła.
-Co tak na Nią krzyczysz?-zapytał Ni
-Oj, uwierz.. Nie chcesz tego wiedzieć.-oparłam się o Niego.
Chłopaki tylko dwuznacznie na siebie spojrzeli.
-Obudź mnie w Paryżu.-zamknęłam oczy.

-Nathalie, skarbie.. Jesteśmy.-ktoś gładził mnie po policzku.
Otworzyłam prędko oczy.
-W Paryżu?-zapytałam przeciągając się
-Tak, już właściwie pod hotelem.. Znów Cię przeniosłem do samochodu.-zachichotał blondyn
-A ja dalej spałam?-zdziwiłam się
-Tak.-śmiał się-Jestem ciekawy co ty będziesz robić w nocy...
-No jak to co.. Spać.-zaśmiałam się-Spanie życiem!-wybuchnął nieopanowanym śmiechem
-Wstawaj, idziemy.-wyszłam z samochodu
-O matko, co tu tak głośno?-zapytałam, Niall dał mi okulary przeciwsłoneczne
-Ubierz.-zrobiłam jak kazał.
Przedzieraliśmy się przez tłum fanek do hotelu, w którym - jak mniemam - będziemy mieszkać.
Gdy tylko zamknęliśmy za sobą drzwi hotelu, moje uszy odpoczęły.
-Kurcze blaszka..-spojrzałam przez szybę, Niall zachichotał
-Witaj w naszym świecie.-spojrzałam na Niego..
-Szacun.-uśmiechnął się i podszedł do chłopaków, którzy chyba omawiali z Paul`em i kierownikiem hotelu zakwaterowanie
-Witaj, Nathalie.-przywitał się ze mną przyjaźnie Paul
-Dzień dobry!-powiedziałam
-Możemy iść do pokoju.-usłyszałam Hazze, wszyscy udali się w stronę windy.
`-O BOŻE!`
Ową puszką, która przewozi ludzi zajechaliśmy na ostatnie piętro. Były tam tylko jedne drzwi.. Dziwne, tylko jeden pokój na piętrze? Paul kartą otworzył drzwi, chłopcy weszli, a tuż za Nimi ja.
-O BOŻE.-stanęłam bez ruchu-Co to jest!?
-Jak to co?-powiedział Louis-Nasz apartament.. To jeden z najlepszych w Paryżu.
-Przecież to jest większe niż mój dom w.. no w moim byłym miejscu zamieszkania!-krzyczałam, równocześnie biegając po apartamencie i sprawdzając każdy pokój!
2 łazienki, 2 sypialnie, kuchnia, salon, garderoba.. O matko.. Nie wierzę!
Położyłam się na podłodze.
-Weźcie mnie skopajcie, zlejcie wodą.. Cokolwiek. Bylebym się obudziła z tego zajebistego snu! Muszę przestać spać, sen mi kurde szkodzi!!-wrzasnęłam.
Chłopcy śmiali się. Louis do mnie podszedł.
-Mówiłem, że to będzie spełnienie marzeń.-powiedział i podał mi rękę.
Pomógł mi wstać, ja na Niego wskoczyłam...
-Łohohooho..-powiedział i okręcił mnie parę razy
-Dziękuję.-wyszeptałam mu do ucha, później mnie położył
-To ja idę, mam pokój piętro niżej.-Paul na półce położył kartę do pokoju i wyszedł
-Co z łóżkami?-zapytał Hazza-Są 2 małżeńskie i 2 pojedyńcze.
-Ja małżeńskie!-powiedziałam-Chciałabym!
-A gdzie masz męża?-zapytał dowcipnie Harry
-Mam ich aż 5!-powiedziałam takim samym tonem, a później się zaśmialiśmy
-Ja zawsze śpię z Li i mi z tym dobrze.-powiedział Zayn, mrugając do Liam`a
-Ja również nie narzekam.-ten wysłał mu całusa, zaśmiałam się
-To zostało mi 3 mężów..-powiedziałam
-Ja jestem zajęty, rozwód! Biorę jedynkę, sorcia bejb.-powiedział Styles i poszedł do kuchni, która była złączona z salonem
-No to... Ja wezmę jedynkę również, a ty śpij z Horankiem.-powiedział Lou posyłając mi oczko
-Okej!-wskoczyłam na Niall`a-Połóż mnie do łóżka.
-Tobie jest ze mną zdecydowanie za dobrze.-powiedział, a ja zachichotałam.

-Ej, siska.. W miasto idziemy, wybierasz się z Nami czy śpisz dalej?-budził mnie Hazza
-Że w Paryż?
-Jak najbardziej.-zaśmiał się
-Idę!-powiedziałam i wstałam.
Pobiegłam do łazienki, szybko zrobiłam z moją twarzą tak, żeby było ok... I pobiegłam, do salonu.
-Jestem!-wszyscy siedzieli i oglądali TV-A wy co tak spokojnie siedzicie?
-Bo... mhm... Nie spodziewaliśmy się, że tak szybko Ci to pójdzie.-ujął swoje myśli w słowa Nialler
-Ja szybka dziewczyna jestem.. A tam jest Paryż, chłopaki!
-Dobra, dobra.. Już się zbieramy.-podeszłam i wyłączyłam TV
-No i święty czas!-powiedziałam i opadłam na fotel.
Po 10 minutach wołali;
-Idziesz, królewno?
-Księżniczko jak już.-powiedziałam i wyszłam na dwór-Wydaje mi się, że jest młodsza!
`Zaśmiałam się.`
-Szczegóły..-rzekli i także wyszli-To, że jesteś w Paryżu, nie znaczy że musisz filozofować.
Zaśmiałam się.
-To gdzie idziemy najpierw?
-Zwiedzać Paryż.-powiedział Liam i zachichotał
-A co zwiedzamy?
-Zobaczysz! Nie marudź już!-powiedział Zayn-Tylko chodź!
Szliśmy... Podziwiałam piękny Paryż.. Byłam w siódmym niebie!
Nie myślałam o niczym innym, tylko i wyłącznie o teraźniejszości..
Żaden Philip, tylko Paris.. Najcudowniejszy!
-A co to?-zapytałam widząc ogromną.. hmm?
-To jest Katedra Notre - Dam, Nathalie!
-O matko! Oglądałam Dzwonnika z Notre - Dam!-dodałam
-To bajka.-zaśmiał się Harry
-Ale cudowna!-pogroziłam mu palcem-Wszystkie bajki są cudowne! Uwielbiam je!-dodałam.
Chłopaki się uśmiechnęli.
-O! A teraz jesteśmy w parku Charles`a de Gaulle`a.-dodał Liam
-A to jest Łuk Triumfalny?-spytałam
-Dokładnie!-pochwalił mnie
-A kiedy będzie punkt kulminacyjny?-zapytałam z wyszczerzem
-Jaki?-zdziwił się Nialler
-Nie udawaj!-rzekłam.
Zaśmiali się.
-Zaraz będzie wieża Eiffla.-powiedział do mnie Zayn.

#2 Muzyka - Włącz. ;3 

-O matko!-spojrzałam w górę, gdy stanęłam przed cudem moich marzeń-Ona jest ogromna! Jejkuu!!
-Już się tak nie podniecaj.-powiedział Lou-Na to będzie czas później.-pokazałam mu język
-Chłopaki,wszystko to jest takie piękne! Spełniacie moje marzenia, ja Wam się nigdy za to nie odwdzięczę..-powiedziałam ze łzami w oczach
-Nie płaakaj.-powiedział Lou troskliwie i mnie przytulił-Chciałabyś tam wejść?-pokazał mi sam szczyt wieży
-A możemy?
-Oczywiście! Tylko obawiam się, że zanim w tej kolejce postoimy i na górę się dostaniemy to minie tydzień, a nawet dłużej.-zaśmiał się-Ale obiecuję, że jeszcze w najbliższych dniach będziesz podziwiała ludzi jak małe mróweczki - z góry.
-Ty już mi dużo obiecywałeś.. Lou, za dużo.
-Nic nie mów, zawsze obietnic dotrzymuję.
Mocno jeszcze raz Go przytuliłam.
-Jesteście mega kochanii!-zrobiliśmy grupowego misiaka.
Zauważyłam, że chłopaki przyciągają zainteresowaniem coraz więcej osób. Poznają ich, to normalne.
-Idziemy coś zjeść?-zapytał Niall.
No tak, to całkiem w Jego stylu.
-Mam ochotę na lody!-powiedziałam radośnie
-W sumie, to nie taki zły pomysł..-dodał Li
-Chodźmy na lody, zanim zbiorą się tu tłumy.-zaśmiał się Zayn
-A to też całkiem dobry pomysł.-powiedział Li.
Poszliśmy szukać jakiejś cukierni.

-Chłopakii! To był cudowny dzień!-powiedziałam opadając na kanapę w naszym apartamencie, gdy wróciliśmy z miasta
-Wyobraź sobie, że to dopiero pierwszy.-zaśmiał się Nialler i wskoczył na fotel
-Chłopakii, czas na komunikacyjną godzinkę!-powiedział Liam-Ja już idę!
-Komunikacyjną godzinę?-zdziwiłam się
-A no tak, nowicjuszka!-zaśmiał się Lou-Godzina, podczas której dzwonimy do znajomych, dziewczyn, rodziców, itp.
-Aha... Zawsze w tym czasie gadaliście ze mną, racja.-spojrzałam na wyświetlacz telefonu i na godzinę
-O dokładnie, tylko dla Ciebie mieliśmy wyznaczoną jeszcze dodatkową godzinkę.-dodał Hazza
-Ponieważ jesteś wyjątkowa.-dodał Zayn
-Ok, ja idę do Ash.-powiedział Hazz.
Zayn, Li i Lou też się rozeszli.. Niall uśmiechnął się, wziął laptopa i zadzwonił do Mel. Usłyszałam radosny głos mojej przyjaciółki. Przywitałam się i usiadłam myśląc.. Ja też mam do wykonania telefon. I to nawet bardzo ważny telefon.. Obiecany. Oj, czas wrócić do rzeczywistości. Wzięłam telefon i wyszłam na balkon. Zamknęłam za sobą drzwi. Wybrałam numer, który ostatnimi czasy widniał w moich ulubionych.. Zadzwoniłam.
-Nathalie?-usłyszałam swoje imię po 3 sygnałach
-Cześć... Philip.-powiedziałam-Mówiłam, że zadzwonię.. więc...
-Tak.. Czekałem na Twój telefon.-powiedział, a po Jego słowach nastąpiła cisza..-Ja.. Chciałem przeprosić.. Cholera, na prawdę przepraszam... Ja nie chciałem.. To nie miało tak wyjść.
-Philip, powiedz mi tylko, co się z Tobą stało?-zapytałam bezlitośnie
-Nie byłem sobą.
-Zauważyłam..-przerwałam mu
-Nie byłem sobą...-powtórzył-Byłem naćpany, Nathalie. I.. nie wiem co we mnie wstąpiło. Nie chciałem by cokolwiek się wydarzyło..-mówił, nie przerywałam-Nie wiem jak się tam znalazłem.. Nic nie wiem. Wiem tylko, że wziąłem trochę za dużo... I gdy rano się obudziłem, to widziałem siebie w telewizji. Ja.. Na prawdę przepraszam. Nie chcę Cię stracić, jesteś dla mnie zbyt ważna..
-A czy.. To co mówiłeś.. To prawda?
-A co mówiłem?-zapytał z głupim śmiechem
-Mówiłeś...
-Jeśli powiedziałem, że Cię kocham.. Kocham Cię.
-Phil..
-Ale wiem, że to nie było odpowiednio zaplanowane.. Nie miałem w ogóle planu. I wiem, że mamy być tylko przyjaciółmi.. Pewnie tego chcesz.. Jeśli w ogóle chcesz mnie jeszcze znać..-tym razem mu przerwałam
-Wybaczam Ci, Philip.-uciszył się-Po prostu... Zamknij się już.-zaśmiałam się-I nie rób tego więcej.
-Tak?
-Tylko nie mówmy o tym więcej.-dodałam
-Dziękuję.-znów cisza-Jak Paryż?
-Cudownie.-powiedziałam-Koniecznie musisz kiedyś Go odwiedzić!
-Może.-powiedział, uśmiechnęłam się do siebie.
Niezręcznie..
-Wiesz, muszę lecieć.-powiedział-Rano wstaję do pracy.
-Jasne.. Pa.-powiedziałam
-Cześć.-koniec.
Nie wiem co to było.. To było dziwne.. Ale zapomnijmy o tym.
Zapomnijmy o wszystkim.
Wybaczyłam mu... Tak powiedziałam. Ale czy aby na pewno tak myślę? To się jeszcze okaże.
Ale nie teraz..
Bo tu jest Paryż.


***
Witam witam o zdrowie pytam..
Z moim coś kiepskawo, jak z moim humorem, jak ze mna. :))))))))))))
No ale cóż...
Mam nowy rozdział, ale od razu gadam, że akcja się dopiero rozkręca - najlepsze niebawem!
Przypominam tylko o like na stronie na fb.

JAK MASZ FB! 
WEJDŹ! 
POLUB! 

ORAZ KOMENTUJEMY! 
Min. 25 PROSZĘ, BO WIDZĘ, ŻE WAS DUŻO, ALE NIE WIEM CO SĄDZICIE!!!

niedziela, 3 stycznia 2016

Rozdział 58.

WAŻNA INFORMACJA POD ROZDZIAŁEM!! 


*Nathalie*

Chłopcy ukłonili się, pożegnali z fankami, fanami - z Polską. Był to ostatni koncert, lecz na pewno jeszcze tutaj wrócą! Zeszli ze sceny do mnie, na backstage.
-Byliście cudowni!-płakałam i od razu wpadłam w ramiona pierwszego, który był nabliżej - okazał się Nim Louis
-Hej, maleńka! Dlaczego Ty płaczesz?-mocno mnie uścisnął
-Bo to było takie piękne! Jejusiu, jak Wy bardzo kochacie to co robicie! To jest niesamowite, to jak traktujecie swoich fanów, jak się zachowujecie na scenie.. Jesteście najlepsi na świecie, przysięgam!-pociągnęłam nosem
-Ej, Ty.. Piękna, bo Ci się makijaż zmyje!-powiedział Hazza-Już dobrze, nie trzeba płakać, tylko się radować!!-wziął mnie i okręcił dookoła, a ja się Go przyczepiłam jak mucha
-Oh, moje kochanie..-potem wziął mnie w objęcia Nialler-Nie płakaj..-już się powoli uspokajałam-Idziesz z Nami do szatni czy poczekasz na zewnątrz?-spytał
-Mogę z Wami iść.-dodałam.
Poszłam za Nimi do szatni - nie powiem - widoki to miałam najlepsze!!
Oni to są idealni pod każdym względem.. bez kitu!
-Nie za dobrze Ci?-zaśmiał się Liam
-Ależ skąd!-wyszczerzyłam się
-To się lepiej napatrz, bo mało kto może tyle co Ty.-zaśmiali się
-A co robię?-sama zachichotałam.
A potem.. Potem zbladłam, bo właśnie sobie coś uświadomiłam..
-Chłopcy.. A to jeśli tu był ostatni koncert w Polsce, to kiedy i gdzie kolejny?
-No kolejny za 3 dni w Paryżu.-odpowiedział mi Zayn
-W Paryżu!?
-Nie inaczej.-spojrzeli na mnie
-Chłopaki, to kiedy my tam jedziemy?
-Lecimy - samolotem - jutro wieczorem.-odpowiedzieli powtórnie
-Aha.. Ja muszę jeszcze do Londynu po rzeczy...
-Wiemy! Spokojnie, jutro rano lecimy - tzn. lecę ja, Ty i Hazz.-powiedział Niall
-Aha.. No dobra. To muszę się wyspać..-powiedziałam
-Już tyle znowu nie filozofuj, a pozwól Nam się w spokoju przebrać!-powiedział Harry
-Ty to jak zwykle najmądrzejszy..-wywróciłam oczami-Gorzej niż baby z tymi ciuchami..
-Nie pyskuj!-powiedzieli jednocześnie
-Okej.-przestraszyłam się-Spokojnie..

*Zayn*

-Co teraz?-powiedział Liam
-Ja pragnę wrócić do domku... To znaczy do mojej ciężarnej sisterki.-powiedziała Natty
-Jest już ciemno.. Samej Cię nie puścimy.-powiedział Louis-Ja jestem umówiony z Paul`em razem z Niall`em w sprawie jutra.
-Ja to już się umówiłem na rozmowę z Ash..-dodał Hazza broniąc się
-Dam radę sama przecież.-dodała brunetka
-Nie ma mowy!-rzekł Liam
-To ja z Nią pojadę.-powiedziałem.
`-Taki problem to nie problem.`
Wszyscy na mnie zerknęli.. Yyy?
-Na prawdę?-zapytała-Bo wiesz.. Ja nie chcę sprawiać problemów!
-Taki problem to nie problem.-powiedziałem
-A jednak problem!-pisnęła
-Już, jedziemy bez gadki!-powiedziałem-Czekam na zewnątrz.
Nathalie pożegnała się z chłopakami i przyszła do mnie.
-Możemy iść.-powiedziała, a więc ruszyliśmy w stronę domu Ally
-Jak mija Wam trasa?-zapytała, gdy zapadła niezręczna cisza
-No.. Wesoło, ciekawie, nieźle powiem.. Lecz gdy Ty dojechałaś jest jeszcze lepiej i niewątpliwie będzie!
-Zayn, oj przestań... Na prawdę. Nathalie, nawet nie wiesz jak trudno nam było spędzić pierwszy miesiąc bez Ciebie.. Jesteśmy od Ciebie uzależnieni.-zaśmiałem się
-Wy to jesteście.. No kurcze no! Kochani, bardzo..-powiedziała, a ja po Jej głosie wywnioskowałem, że jest u skraju płaczu
-Tylko nie płakaj!-zachichotała
-Poszukam chusteczek..-szukała w torebce, jestem ciekawy czy do roku znajdzie..
Nie ukrywajmy tego, każdy wie co kobieta nosi w torebce.. Wszystko, ale nic przydatnego.
Dziewczyna nie patrzyła przed siebie, przypadkowo kopnęła w kamień, nie utrzymała równowagi, ale gdy miała upaść - złapałem ją. Trzymałam chwilę w ramionach aż doszła do siebie.
-Wszystko dobrze?-spytałem
-Tak. Dziękuję, Zayn.
-Boli Cię coś?
-Trochę kostka, może być nadwerężona, ale poza tym wszystko w porządku.-zachichotała
-Co Cię tak bawi?-dorównałem Jej
-Wiesz, że w jutrzejszych gazetach może być tysiąc różnych plotek o naszym romansie poprzez tą sytuację..
-A niech piszą.-nie przejąłem się-W końcu z czego by one słynęły, gdyby nie plotki..-przytaknęła mi
-A Pezz?
-Ostatnio się dowiedziałem, że se swoim 'nowym chłopakiem' zrobiła sobie dredy.. No błagam Cię. Ona jest równie wyrozumiała, jak każdy celebryta.-zaśmialiśmy się.
Pomogłem jej dojść do domu.

Postawiłem ją przed drzwiami do domu Jej siostry.
-Ouh, dziękuję bardzo, Zayn! Nie doszłabym..-powiedziała
-Ależ żaden problem..-uśmiechnąłem się
-Tylko otworzę..-wyjęła klucze i otworzyła drzwi.
Weszła do domu kulejąc.. Nieźle ją załatwiłem, lód by się przydał na noc..
-Gdzie masz tymczasowy pokój?-spytałem
-U góry.-zagestykulowała
-Nie wejdziesz...
-Wejdę, ale.. ciężko będzie.-zaśmiała się bezsilnie-Ja już padam z nóg... Zmęczona jestem.
-Pomogę Ci.-dodał
-Będę ogromnie wdzięczna!
Jak mówiłem, tak zrobiłem.. Wniosłem Natty po schodach do Jej pokoju i położyłem na łóżku.
-Oh.. Jak dobrze.-powiedziała i wtuliła się w kołdrę
-Natt, ja nie chcę Ci przerywać, ale jeśli chcesz jutro normalnie funkcjonować to przyłóż sobie do nogi lód..
-Teraz mi to gadasz.-powiedziała z twarzą w poduszce.
Zachichotałem.
-Wybacz.. Przyniosę Ci.
-Fenk ju!!
Poszedłem na dół, odnalazłem kuchnię, zastałem tam siedzącą Ally, która jadła.
-Smacznego.-powiedziałem
-Matko.. Zayn. Straszysz... Coś się stało?
`-Zrozumiałam.`
-Mamy małą kontuzję, nic wielkiego.. Tylko potrzebujemy lód.-odpowiedziałem
-Jeju.. Coś z Natt?-wstała z miejsca
-Boli ją kostka, lód uzdrowi..-zaśmiałem się-I rankiem będzie miód malina.. Ja zaraz zmykam, tylko ją `położę`.
-Zrozumiałam.-zachichotała i podała mi lód w woreczku
-To dobrej nocy.
-Trzymaj się!-powiedziała na pożegnanie.
Wszedłem do pokoju Natt, panowała tam wszelka cisza, słyszałem tylko jej cichy równomierny oddech.. Zasnęła.. W pozycji w jakiej ją zostawiłem. A to Ci dopiero.
Obłożyłem Jej kostkę lodem (uciekała pod wpływem zimna, co było śmieszne hihi), przykryłem, jak mówiłem - położyłem do spania.
Później pocałowałem Ją w czoło.. I poszedłem do domu.

*Nathalie*

-Rybko, wstawaj!-odebrałam telefon od Niall`a
-Obudziłeś mnie, idioto..-ziewnęłam
-Taki miałem zamiar.-zaśmiał się
-Mam nadzieję, że masz ważny powód..
-Oczywiście. Za 50 minut mamy samolot, za pół godziny jesteśmy po Ciebie. To pa!
-CO!? ALE NIALL...-rozłączył się!
Wyskoczyłam z łóżka i nie wiedziałam co robić.. Szlag. Zawsze tak jest... Wskoczyłam do łazienki, zrobiłam szybki makijaż, z torby, która nawet nie była wypakowana wzięłam pierwsze lepsze ciuchy, ale oczywiście ŁADNE! Wszystkie inne rzeczy wrzuciłam do torby, później trochę po Niej poskakałam, żeby się dopięła.. Wzięłam ją i 5 minut przed przyjazdem chłopaków zeszłam na dół.
-A co Ty robisz?-spytała siostra
-Jadę! Nie spodziewałam się, przepraszam.. Niall do mnie tak niespodziewanie zadzwonił...
-Spokojnie, mała. Rozumiem. Ale zjesz jeszcze ze mną?
-Nie wiem czy zdążę... Ale na pewno zacznę jeść!-chwyciłam za nóż i zaczęłam robić kanapki.
Ally spoglądała ze zdziwieniem i lekkim rozbawieniem.
-Nie śmiej się, zrób herbatkę.-ogarnęłam ją.
Jadłyśmy, aż zadzwonił dzwonek..
-Czas na mnie!-powiedziałam, pobiegłam otworzyć chłopakom drzwi, ubrałam w biegu trampki;
-Kocham Cię moja najpiękniejsza i to małe coś w Tobie też najmocniej! Ucałuj szwagra! Przyjadę niebawem, obiecuję! Muszę o Ciebie zadbać!-powiedziałam, przytuliłam siostrę i ucałowałam
-Będziemy czekać, kocham Cię też bardzo!
-Jeszcze dziś tu wrócimy na chwilę.-powiedział Niall
-Dobra, jedźmy bo się spóźnimy!-dodałam i wybiegłam z domu, wsiadłam do ich samochodu
-Widać, że już Cię kosteczka nie boli.-zaśmiał się Zayn wsiadając
-Ouć.. Zapomniałam o tym.-otworzyłam szeroko oczy-No, nie boli.
Wszystkich rozbawiłam.

#2 Muzyka - WŁĄCZ KONIECZNIE!!

-No to jakie plany?-zapytałam-Gdyż, iż, ponieważ za chwilę lądujemy...-powiedziałam w samolocie
-Odprowadzamy Cię do domku... Zostawiamy, spędzamy czas z naszymi kobietami.. Później Cię odbieramy i wracamy.-powiedział Harry
-Fajnie sobie to wszystko ustaliliście...-powiedziałam z przekąsem-Ja nie mam zdania..
-To znaczy wiesz.. Możesz tam sobie coś w międzyczasie zjeść, umyć się czy coś.. Takiego konkretnego planu Ci nie przygotowaliśmy.-śmiali się
-Dzięki.-dodałam sarkastycznie
-No tylko się nie obrażaj, rybeńko..-powiedział Niall
-Weźcie się wy już wszyscy ode mnie..-powiedziałam i odwróciłam się
-Kobieta.-powiedzieli chłopcy razem.
Wywróciłam oczami.

-Aaaaa!!!!-przybiegła Ash i Mel i rzuciły się na lotnisku na chłopaków.
No.. pary. Czy ktoś wie jak ja się teraz czuję?
-Aha.-powiedziałam do siebie i szłam dalej.. prosto
-Cześć, Natt!-krzyknęła Mel.
Wyprostowałam rękę i pomachałam do Niej tyłem;
-Samochód stoi na parkingu!-krzyknęła Mel.
Pokazałam jej `okejkę` - nadal tyłem. I wciąż szłam do przodu.
Na lotnisku stało TAXI, a więc bez powiadomienia moich przyjaciół weszłam i podałam adres kierowcy..
Zajrzałam tylko raz do tyłu, gdzie widziałam obserwujących taxi przyjaciół. Nie miałam ochoty siedzieć pomiędzy Nimi... Miziającymi się.

Zapłaciłam i wyszłam pod swoim domem. Niczego nie świadoma kierowałam się w stronę drzwi wejściowych..
-Nathalie!-ktoś podbiegł i szarpnął mnie za ramię
-Philip? A co Ty tu robisz?-zapytałam zdziwiona
-Miłe powitanie..
-Sorry.. Co tu robisz?
-Miałaś odezwać się jak wrócisz do kraju..-powiedział odrobinę zły
-Właśnie wróciłam z lotniska, cieszy Cię to!?-powiedziałam równie wkurzona-Powiadamiam Cię!-znowu kierowałam się do domu..-I nie mam ochoty na żadne gadki.
-Musisz ze mną porozmawiać!-powiedział i szarpnął mnie za ramię ponownie.. lecz tym razem o wiele mocniej
-To boli!-pisnęłam
-Muszę Ci o czymś powiedzieć..
-To mnie puść! I uspokój się.. Muszę to ja jedynie kiedyś umrzeć..-powiedziałam-O co chodzi?
-Bo..-nie wiedział co gadać
`Pocałował mnie.`
-Streszczaj się.. Najlepiej to tak prosto.. o..-zagestykulowałam-Gadaj, bo ja nie mam czasu..
-Prosto..-powiedział po cichu i przyciągnął mnie do siebie brutalnie.
Pocałował mnie.
Jego usta przylegały do moich.. Nasze czoła się stykały.. Jego język wpełzł do mojej gęby. Próbowałam się oderwać, lecz przytrzymywał mnie mocno.. Nie miałam szans z takim mięśniakiem.
Gdy tylko się trochę wyluzował wypełznęłam..
-Co ty robisz?-powiedziałam zszokowana
-Nathalie, kocham Cię!-powiedział-Ja nie zdaję sobie sprawy z tego jak bardzo mi jesteś potrzebna.. Myślałem, że to instynkt przyjacielski.. A pociągasz mnie. Podobasz mi się.. Kurwa no, strasznie mnie podniecasz!-powiedział-Nareszcie Ci to wyznałem..
-Ja..-jąkałam się-Ja.. Nie wiem.. Nie mam pojęcia.. Philip, ja wyjeżdżam.. Ja nie mogę teraz tu być, nie mam czasu.. Muszę się pakować..
-Jak to wyjeżdżasz..-zdziwił się-Dopiero co wróciłaś.
-Wróciłam na chwilkę.. Wyjeżdżam do Francji. I nie mam pojęcia kiedy wrócę..
-Nathalie!-nadal trzymał moją rękę-Nie możesz mi tego zrobić! Ja Cię tu potrzebuję..
-Philip..-potrząsał mną
-Nie po tym co Ci powiedziałem!-wysyczał.
Bałam się.. W tym momencie się cholernie bałam..
-Hej, Ty! Puść ją!-przybiegł Harry i Niall.
Philip z wrażenia popchnął mnie, aż upadłam. Niall jednym sprawnym ruchem pieprznął Philip`a w głowę, ten nie spodziewając się upadł.
-Nic Ci nie jest?-Harry pomógł mi wstać, Niall też się odwrócił, lecz Philip wykorzystując chwilkę nieuwagi wziął blondyna za szmaty i przyłożył do domu, uderzył go raz.
Szybko wstałam.. Harry chciał pomóc blondynowi, to dostał - krwawił.
-Zostaw Go, Philip! Słyszysz, zostaw Go...-tym razem to ja interweniowałam.
Ashley i Mel podbiegły do Hazzy, były przerażone. A ja? Potrzebowałam planu.. Moi przyjaciele nie mogą kolejny raz cierpieć przeze mnie.
-Philip, proszę..-łzy zebrały mi się w oczach
-Taki mądry, a taki cienias... Ciekawe kto co zrobi teraz z obitą śliczną mordką..-zamachnął się, lecz krzyknęłam
-NIE!!!-Philip odwrócił głowę w moją stronę, rzuciłam się na Niego i Go pocałowałam.
Zdziwiony puścił Nialler`a i mnie objął.. Wycofywałam się z Nim do bramy...
-Jedź do domu, zadzwonię do Ciebie.-powiedziałam do Niego.
On nie był sobą, to nie był Philip, którego poznałam.. To nie był ten sam człowiek.
Nie wiem co się stało, ale to nie był mój przyjaciel..
Chłopak posłuchał mnie, wsiadł w samochód i odjechał.
Oczywiście, naokoło mojego domu zauważyłam pełno paparazzi. Nic już im nie umknie.. Odstawiłam niezłą szopkę. Zapamiętaną...
Nogi się pode mną ugięły i upadłam.. Łzy mi się z oczu lały.
-Natt, chodź do domu..-przyszła po mnie Mel-Chodź ze mną.-pomogła mi się pozbierać.

Siedziałam na kanapie i rozmyślałam..Co tam się właściwie stało.
Na przeciwko mnie siedział Niall, którego opatrywała Melanie.. Miał rozcięty lekko łuk brwiowy. Na innym fotelu Ash opatrywała nos Hazzy. On też miał lekkie zadrapania..
A ja? Byłam cała.. Może miałam lekko siny nadgarstek. Ale umarłam.. Od środka. Dlaczego takie rzeczy zawsze muszą się dziać mnie? Jestem przeklęta? Panie Boże, jak odczarować tą klątwę..
To miał być szybki wyjazd do domu, aby spakować rzeczy... I potem spełniać marzenia.
A ja... Nie wiem co mam teraz zrobić...
-Ale na pewno wszystko w porządku?-zapytała Loczka blondi
-Żyję, a jak Niall?
-Przeżyje..-powiedziała brunetka przychodząc z kolejną porcją lodu
-Jeśli ma taką opiekę..-a Harry`ego dalej do żartów ciągnie..
-A co z Nathalie?-czułam, że na mnie patrzą.
Co ze mną? Ja siedzę na kanapie z podkulonymi nogami... Kołysząc się to w przód, a to w tył..
I myślę.. Co ja właściwie zrobiłam...
-Natt...-usłyszałam Niall`a
-On.. Ja.. Pocałowałam Go.. Aby uratować brata... Na swoją niekorzyść.. Zniszczyłam się.-powiedziałam-Ale... Jak się czujesz, Niall?-zapytałam patrząc w okno, a łezka poleciała mi po policzku-Mam nadzieję, że mój przyjaciel nie zrobił Ci żadnej krzywdy...
Płakałam.. Głośno szlochałam.
-Nathalie..-usłyszałam współczujący głos brunetki
-Jeśli by był przyjacielem to nie skrzywdził by mojego najlepszego przyjaciela...-powiedziałam i głowę zatopiłam między nogami.
Przyjaźnię się z Nim od niecałych 3 miesięcy... A boli. Boli mnie to, że... Zrobił coś okropnego.. Pokochał mnie.. To jest wybaczalne.. Ale to.. Jak mnie potraktował..
Poczułam czyiś dotyk na swoich plecach..
-Będzie dobrze, dziękuję Ci, obiecuję, że już teraz będzie dobrze.. Jesteś moją bohaterką.-powiedział Niall, przytulił mnie i ucałował główkę
-To ty jesteś moim bohaterem.. Już na zawsze! Ale..-odsunęłam się od Niego-Wy mieliście spędzać czas razem..
-Spędzamy, wszyscy razem...-powiedział Niall
-Nie, nie, to nie tak miało być.. Idźcie stąd.-otarłam łzy i wstałam-Idźcie.. bądźcie sami. Dlatego tu przyjechaliście..
-Uspokój się, Nath..-dotknął mnie Niall, lecz wyrwałam się
-Wyjdźcie!-powiedziałam i pobiegłam do swojego pokoju.
Usiadłam na łóżku. Chciałam wyjąć walizkę i się pakować... Chciałam.

*Zayn*

-Coś się stało?-zapytałem Louis`a, gdy pobladł rozmawiając przez telefon z Niall`em
-Włącz wiadomości, szybko!-powiedział.
Wziąłem jak najszybciej pilot i przełączyłem kanał.
-Co to..-powiedziałem widząc w TV naszych przyjaciół..
Nathalie, Niall, Harry, Mel, Ash i ten chłopak...
-Co się dzieje, kurwa...-Liam wyszedł z łazienki i tylko spojrzał na ekran telewizora.
Louis nadal trzymając słuchawkę powiedział;
-Nathalie ma kłopoty.

Właśnie weszliśmy do domu Natt, otworzył Nam Matt.
-Gdzie ona jest?-zapytał Lou
-To ona jest w domu?
-A co Ty telewizji nie oglądasz?-zapytałem kpiąco-Twój dom jest sławny..
-Co?-zdziwił się Matthew.
Lou opowiedział mu całą historię - tyle ile wiedzieliśmy od Niall`a i z TV.
-Gdy tylko dowiedzieliśmy się o wszystkim, wsiedliśmy w pierwszy samolot i jesteśmy.. Za 3h mamy powrotny, bo jeszcze w nocy wylatujemy do Paryża..
-Mama mi wspominała. Niestety, musi dziś zostać do późna w pracy.-powiedział młody
-Liam został w Polsce, ktoś musiał wyjaśnić to menager`owi.
-Boję się, że ona może zrobić coś pochopnego..-powiedział Louis
-Może z Nią porozmawiam?-powiedziałem
-Czy to na pewno dobry pomysł?-zapytał Lou
-Spróbuję.. Pewnie siedzi w swoim pokoju.
-Niall powiedział, że tam poszła, gdy kazała im iść.. Nie chciała z Nimi rozmawiać.-odparł Lou-Jak coś, to zostaw uchylone drzwi..
Przytaknąłem i udałem się w kierunku Jej pokoju.
Uchyliłem, na szczęście nie były zamknięte na klucz. Siedziała tam na łóżku... Rozejrzałem się. Nie widziałem żadnej walizki.. Tego się obawiałem.
-Nathalie..-powiedziałem, nie usłyszałem odezwu
-Natty..-uklęknąłem przed Nią
-Co ty tu robisz.-powiedziała bezinteresownie nadal wpatrując się w jeden punkt
-Nathalie, skarbie.. Przyjechałaś spakować rzeczy. Dziś wyjeżdżamy, pamiętasz? Nie widzę tu żadnej walizki..
-Nie jadę.
-Co Ty mówisz?-to jest moja obawa..
-Widziałeś, Zayn? Widziałeś to wszystko... Ja.. Jejku, przecież mnie przez to świat znienawidził.
-Nathalie, co ty mówisz.. Zrobiłaś to co uważałaś za słuszne.. Uratowałaś siebie, uratowałaś Niall`a, przyjaciół..
-On mnie kocha. Tak mi powiedział... To był mój przyjaciel.-mówiła bezuczuciowo
-Natty.. Ale Paryż już na Ciebie czeka.
-Pocałowałam Go, rozumiesz?
-I... Poczułaś coś?-zapytałem
-Obrzydzenie.-nadal wpatrywała się w to samo miejsce-Gniew. Ale nie... Obrzydzenie najbardziej. Nie spodziewałam się, że będę kiedykolwiek w stanie zrobić coś tak okropnego...
-Nathalie, to był przymus.. Chciałaś zrobić dobrze i zrobiłaś.. Pomogłaś Niall`owi, Natt! Liczy się to, że odjechał.. Nie wiń się za nic.. Świat będzie gadał o tym, że w tym `geście` uratowałaś ich idola.. Nie będzie się śmiał i Cię poniżał za ten czyn. A niebawem.. Ucichnie. Wszystko zostanie zapomniane.. A Paryż.. Dalej będzie tylko marzeniem.-powiedziałem patrząc Jej w oczy, pierwszy raz odwróciła wzrok i spojrzała w moje tęczówki-Co myślisz?
-Myślę, że Philip nie był sobą... Ale.. Masz rację, Zayn. Życie jest za krótkie, aby się martwić...
-To gdzie masz walizkę?-spytałem.
Zaśmiała się.
-W szafie.-powiedziała ze śmiechem
-Piękny uśmiech, chcę go widywać częściej!-powiedziałem Jej z moim uśmiechem i opadający na oczy kosmyk włosów założyłem za ucho.
Zawstydziła się i spuściła wzrok.
-Dziękuję, Zayn.-powiedziała.
Przytuliłem Ją, oddała, a po chwili..
-To pomożesz mi z pakowaniem?-zapytała.
Uśmiechnąłem się.
-Dawaj torbe.

Spakowaliśmy się i zeszliśmy na dół. Siedzieli tam już wszyscy.. Natt była zawstydzona, ale silna.. Bardzo silna. Wszyscy się uśmiechnęli na Jej widok, przytulili Ją. Nawet była mama dziewczyny, która wróciła już z pracy. Ja w tym czasie cieszyłem się, że wpłynąłem na Jej decyzję..
Pomogłem Jej.. Tak jak kilka lat temu robiłem to codziennie.
Później Nathalie pożegnała się z mamą oraz bratem i pojechaliśmy na lotnisko, gdzie mieliśmy powrotny samolot do Polski. Tam pożegnaliśmy się.. Niektórzy czule, inni mniej czule z Ash i Mel i wsiedliśmy w nasz samolot. Natt usiadła obok Niall`a, na którym położyła swoją głowę. To był ciężki dzień.. Nasza dziewczynka jest zmęczona. Zmęczona, ale szczęśliwa.. To najważniejsze.
To był moment, kiedy zamknęły się Jej oczy.
Tę piękne oczka.

`You'll never be alone
When you miss me close your eyes
I may be far but never gone`


`Ty nigdy nie będziesz sama
Kiedy tęsknisz za mną zamknij swoje oczy
Mogę być daleko ale nigdy nie zniknę`





***
Witam w 2016 kochani!
Jak taam? Minęły święta? Ja jutro do szkoły, a moje rodzeństwo wolne do czwartku ;_;
Przechodząc do rozdziału.. Jak się podoba? Dużo się dzieje?
Spodziewał się ktoś czegoś takiego?
Jak prosiliście - perspektywa Zayn`a się pojawiła - nawet 2 razy! 
Mam nadzieję, że zadowoleni!! :D 
Ale komentuuuujcie! Widzę wyświetlenia, ale nie widzę opinii... Pisaajcie!!!

INFORMACJA - ta co była w poście wcześniej;
pojawił się fanpage STO na facebook`u:


Jest on połączony z blogiem `If I Could Fly`.
Możecie tam do mnie pisać na priv, albo pytać pod postami.. Mogę Wam tam zadawać jakieś pytania, taki fanpage no.... 
Informacje o nowych rozdziałach się będą pojawiać, spojlery nowych :D 
Będzie się działo, także LAJKUJEMY, jeśli posiadamy fb! ♥

CZY POBIJEMY ILOŚĆ KOMENTARZY!?
PAMIĘTAJCIE, CIESZY MNIE NAWET JEDNA GŁUPIA KROPKA ALBO 1 SŁOWO!!!

piątek, 1 stycznia 2016

WIADOMOŚĆ!

Hejka kochani! 
Mała informacja.. Rozdział w przeciągu kilku dni - obiecuję! 

SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU MORDKI!!!! <3333

Jak najlepsze życzenia!!!

+ informacja, z którą przybywam ;3 

Moja przyjaciółka założyła na FB FANPAGE mojemu i jej blogowi - połączony. 
Ale funkcjonujemy osobno ahhhaha
WIĘC ZAPRASZAM WSZYSTKICH DO POLUBIENIA.
Narazie zaczynamy, ale wszystko po kolei... Będą tam dodawane spojlery, kawałki rozdziałów, możecie o cokolwiek pytać pod postami.. Będę odpowiadała! 
Mogą się pojawiać również skierowane do Was jakieś pytania, może zabawy, coś w tym stylu.. 
TAKŻE BĘDZIE FAJNIE! 
JA SIĘ CIESZĘ!


LAJKUJEMY!!! 

Link jest również w zakładce MENU, tak samo jak link do bloga Żanety, którego dalej promuję, bo Jej pomagam :D 
Kocham Was! 
Wracam za niedługo z niezwykle ciekawym rozdziałem, obiecuję!!!!!