sobota, 3 września 2016

Rozdział 69.

Rozdział z dedykacją dla Ady! Dziękuję, za miłe słowa! ♥
Ogólnie dziękuję wszystkim za wszystkie dobre słowa, pocieszyły!

#1 Muzyka

*Zayn*

-Nathalie?-usłyszałem Wal i zamarłem.
Jak mogłem być tak głupi i o tym nie pomyśleć? Zapomniałem.. Byłem tak bardzo zaślepiony, że zapomniałem, że Natt zajmowała się moimi siostrami. A one doskonale Ją znają.. Moja mama także. Wydostałem się z ramion mamy i spojrzałem na Nathalie. Miałem rozchylone usta, nie miałem pojęcia co zrobić.. Jak zareagować. A powinienem coś zrobić.. Jednak czekałem.. Na co, do cholery?
-Przepraszam..-powiedziała, czym prędzej wstała od stołu i wybiegła, trącąc mnie w ramię.
Złapałem Ją za rękę i wypowiedziałem denne słowa..
-Zostań.. Natty.-powiedziałem czule, a ona spojrzała mi w oczy.
Ja w Jej cudownych tęczówkach nie zobaczyłem niczego więcej, jak bólu. Puściłem Jej dłoń, łzy lały się z Jej podkrążonych mocno oczu strumieniem. Nie wytrzymałem tego widoku.. To ja do tego doprowadziłem. Poczułem w sobie cały Jej ból, cała moja przeszłość weszła we mnie, jakby to
wszystko wydarzyło się wczoraj. Poczułem, że mnie także rozmazuje się obraz.. Nathalie wybiegła z naszego domu. Nie mogłem Jej powstrzymać..  Pierwszy raz zobaczyłem w Niej prawdziwą Natty z mojej przeszłości. Nie tą, która zawsze przy mnie była radosna, z którą tak uwielbiałem przebywać, która wspierała mnie pomimo wszystko. Zobaczyłem dziewczynę, którą zostawiłem, którą skrzywdziłem.. Zobaczyłem to, czego nigdy nie chciałem zobaczyć.. Mój największy koszmar.
Prawda.
-Zayn?-moja matka wraz z siostrami wpatrywały się we mnie..
A ja spoglądałem na drzwi, przez które właśnie wybiegła moja pierwsza miłość.
-Co tu się, do cholery, dzieje?-naskoczyła na mnie Waliyha
-A co mam Ci powiedzieć?-przekręciłem głowę patrząc na Nią-Pewnie i tak nic z tego nie zrozumiesz..-zatkało Ją-Później porozmawiamy.-odszedłem, widząc, że grupa moich przyjaciół zebrała się na `obradzie` w sprawie Natt.
Słysząc Harry`ego, który pragnie wytłumaczenia, nie mam siły tego teraz słuchać ani opowiadać.. Są rzeczy ważniejsze. Np, w jakim stanie jest Nathalie? Gdzie ona jest?
-Nie teraz.-przerwałem, wszyscy zwrócili wzrok w moją stronę-Niall..-spoglądałem tylko na Niego
-Trzeba Jej poszukać, koniecznie.. Ja pojadę.-odpowiedział i spuścił wzrok.
Czuje się odpowiedzialny, ale tak na prawdę to moja wina..
-Pojadę sprawdzić w domu.-dodał Matt-Dam Wam znać co dalej.
-Przeszukam okolicę.-powiedział Niall-Lou, chodź ze mną.
-Pewnie.-Tommo wziął kurtkę
-Ja pójdę.-powiedziałem tłumiąc w sobie zdenerwowanie
-Nie.-zaprzeczył Horan patrząc mi w oczy-Nie uważam, żeby to był odpowiedni pomysł..-obwinia mnie..-Poczekaj tutaj. Poczekajcie razem, może Nathalie tu wróci.. Bądźmy w stałym kontakcie.-bez żadnego więcej zbędnego słowa, Horan wyszedł z domu.
Świat zaczął wokół mnie wirować, nie wiedziałem co się dzieje. Tłum ludzi.. Każdy coś mówił. Temat kręcił się wokół Nathalie; `Dlaczego uciekła? Żeby tylko sobie nic nie zrobiła.. Jest rozsądna.. Wiemy do czego jest zdolna...`
-Zayn, możemy porozmawiać?-usłyszałem ponownie głos siostry,
Nie odpowiadając Jej i słysząc za mną Jej wołanie, poszedłem do swojego pokoju. Nie mogłem tam dłużej wytrzymać... Trzasnąłem drzwiami, usiadłem na łóżku, chowając głowę w dłoniach.
Dlaczego..
Przed moimi oczami pojawił się obraz dnia, w którym podjąłem tak drastyczną decyzję, która odmieniła moje życie.. Najtrudniejszą decyzje w moim życiu

*Retrospekcja*

-Zayn! Poczta do Ciebie!-Wal wbiegła do mojego pokoju jak poparzona
-Próbuję się uczyć..-mówię z nad książki, lekko poddenerwowany-A pukać to nie łaska?-mrużę oczy
-Oj, przestań.. Pisze `X-Factor`!-podaje mi kopertę, a ja wpatruję się w naklejkę nadawcy..
Faktycznie, ze studia.. Ciekawe co jest w środku...
-No otwieraj!-pogania mnie siostra-Na co czekasz?
-Na ciszę.-zamykam oczy i gdy je otwieram, Wal patrzy na mnie sznurując usta, śmieję się-Tak niewiele potrzeba byś zamknęła tą swoją buźkę.
-Otwórz, no.-mów cicho z przymróżonymi oczami.
Biorę głęboki wdech i otwieram kopertę...
Bla bla bla... Rzucam oczami na literki i czytam w myślach, lecz jest to tylko przywitanie.. Zjeżdżam wzrokiem w dół.
-Kurwa...-otwieram oczy ze zdziwienia-Nie wierzę..-siadam na łóżko
-Cocococo??-pyta zainteresowana Wal.
Podaję Jej kartkę papieru.. Mamrocze coś pod nosem..
-`..oświadczam, iż dostałeś się do naszego programu. Gratulacje! Na pierwszym przesłuchaniu proszę pojawić się 5 września.`-piszczy z radości-Zawsze wiedziałam, że masz niesamowity talent!-rzuca się na mnie i mocno tuli-Teraz wszystko się zmieni! Zayn, jak się cieszę, że nas posłuchałeś i wysłałeś to nagranie!
Zdjęcie z szafki Zayn`a.
-Wszystko się zmieni...-powtarzam za Nią-I co ja mam niby teraz zrobić? Nie na to byłem przygotowany...-jeśli mam być szczery, to byłem pewny, że oleją moje nagranie.. 
Słyszałem, że tak podobno robią z każdym badziewiem.. Albo przesłuchują tylko parę. Jestem zaskoczony... Muszę teraz wyjechać. Przecież nie będę codziennie wracał do domu, skoro pewnie tam będę musiał spędzać większość wolnego czasu..
-Jak to co? Ciesz się!-klepie mnie mocno w plecy, lecz ignoruję to.
Wal wybiega z mojego pokoju, powiadamiając cały świat o moim liście..  I jego zawartości. A ja siadam na łóżku.. Może jeszcze można z tego zrezygnować? Spoglądam na szafkę, na której stoi moje ulubione zdjęcie. Uśmiecham się delikatnie.. Przedstawia mnie i moją najlepszą przyjaciółkę - Nathalie. Nie umiałbym Jej tu zostawić.. 
Wszystko się zmieni.

Leżałem na łóżku i bawiłem się telefonem, na szczęście moja siostra nie była na tyle głupia i nie opublikowała jakiejś wiadomości na forum internetowym.. Sam nie wiem co jeszcze zrobię, a nie chcę, by Natty dowiedziała się z internetu.
-Stary!-do mojego pokoju wpadł mój kuzyn Borhan-Gratulacje!-rozłożył ręce i czekał na `misiaczka`
-Widzę, że kolejną osobę muszę nauczyć kultury.-śmieję się na jego niezapowiedziany `wpad` do mojej izby
-Nie marudź!-ściska mnie, gdy wstaję-Jestem z Ciebie taki dumny.-chlipie i ściera niewidzialną łzę
-Stary, jeszcze nic nie jest przesądzone..-mówię, z powrotem siadam na kanapie
-Jak to? Bierzesz dupę w troki i zapingalasz do Londynu! Bracie, on już na Ciebie czeka!-oświadcza
-Nie do końca.. Musiałbym tu wszystko zostawić.-krzywię się
-Eee.. Stare śmieci.-machnął ręką kuzyn
-A przyjaciele?
-Jeśli są prawdziwi, będą chcieli, byś był szczęśliwy, a to Cię uszczęśliwi, gościu.-mówi przytakując głową
-A Natty? Dobrze wiesz, że nie jest dla mnie zwykłą przyjaciółką..-mówię z przejęciem
-Zayn, kariera stoi przed Tobą otworem.. Wiesz, że już jednym krokiem jesteś za tym progiem..-mówi do mnie siadając obok-Chyba nie dasz się temu.. To Twoje marzenie. Nie zepsujesz go dla dziewczyny.. Która nie jest Twoją dziewczyną.-dochodzi do własnych wniosków
-Nie posuwaj się na głęboką wodę.-patrze na Niego z złością w oczach-Nic o nas nie wiesz.
-Wiem wystarczająco. Tyle czasu nie zebrałeś się na odwagę, a gdy Jej wyznasz miłość, myślisz, że rzuci Ci się w ramiona?-mówi, a Ja staram się go nie słuchać
-Pierdolisz.-rzucam marszcząc brwi
-Pomyśl.. Co zrobisz, gdy nie odwzajemnia Twoich uczuć? Jeśli będzie chciała dalej tego co ma teraz...-oczekuje mojej odpowiedzi, czy co..? 
Nie mam zamiaru odpowiadać na te brednie.. Widząc to, kuzyn kontynuuje. 
-Zayn, znam Cię i wiem co skrywasz pod tą skorupą..-czochra mi włosy
-Przestań..-odsuwam się
-Zayn, tego kwiatu jest pół światu. Zobaczysz, niedługo nie będziesz się mógł odpędzić od dziewczyn.. Pięknych!
-Chyba się za bardzo rozmarzyłeś, a to ja powinienem to robić.. Jednak nie robię. Bo nie wiem jak będzie.-mówię mu jeszcze raz
-Dobrze wiesz, że musisz wybrać..
-Ja Ją kocham, Borhan.-oświadczam mu prosto w twarz
`-Nie mogę Jej tego zrobić..`
-Jesteś młody, jeszcze do końca nie wiesz co to miłość.. Ja też! Znam Cię, wiem, że wybierzesz wielki świat! No tylko pomyśl!
Może on ma rację? Nie wytrzymałbym, gdyby moje kontakty z Nathalie się by.. zepsuły. Ona sprawia, że moje życie staje się piękniejsze.. Nie wiem, czy przetrwałbym złamane serce. Może warto od tego uciec i tego uniknąć? Wolę to, niż spróbować... Wiem, jestem tchórzem.. Nie wiem co ona czuję. Ale czy zaryzykuję? 
-Nie mogę Jej tego zrobić..-mówię po chwili
-Zayn, jeśli Jej wytłumaczysz zrozumie.. Powiedz po prostu.
-Nie rozumiesz..-kręcę głową-Zerwałbym obietnicę. Obiecałem, że zawsze przy Niej będę, gdy opuściła Ją najważniejsza osoba na świecie. Już i tak Ją okłamałem nie mówiąc o eliminacjach.. Ona mi tego nie wybaczy.-mówię
-Przemyślisz to? Zayn, gdyby to nie było Twoim marzeniem i byś tego nie chciał, nie poszedłbyś do tego programu..
-Ona mnie znienawidzi.-mówię cicho i przymykam oczy...-Znam Ją.
-Musiałaby być głupia.. A nie jest. Skoro tak bardzo Ci na Niej zależy... Coś wymyślisz.-klepie mnie po ramieniu i wychodzi.
Zostawia mnie z poplątanymi myślami.. Samego. Z pustką w głowie, wielkim bałaganem. To będzie najważniejsza decyzja jaką podejmę w życiu.
Albo będzie wielką wygraną, albo ogromną porażką.

Wstaję z łóżka i w napadzie wściekłości, podchodzę do komody i krzycząc, zrzucam z niej wszystko jednym zwinnym ruchem. Nadal nie wiem czy popełniłem błąd... Poznałem nowe osoby, tracąc najważniejszą. Kurwa mać! Siadam pod komodą i nie nadąrzam za łzami... Tak bardzo chciałbym cofnąć czas i zobaczyć, jak Natty by zareagowała... Teraz to wiem. Dorosłem do tego.. Za późno.
Muszę przyjąć na klatę szczenięce decyzje.

-Gotowy wkroczyć w wielki świat?-pyta mnie siostra, gdy zapinam walizkę
-Czy to będzie wielki świat, to się okaże niebawem... Jak wrócę po więcej rzeczy.-mówię z wymuszonym uśmiechem-Albo jak wrócę, gdy dowiem się, że to było błędem.
-Oh, Ty jak zawsze wymyślasz najgorsze.-wywraca oczami-O której jedziesz?
-O 17 wyjeżdżamy z tatą.-mówię
-Będzie mi Cię brakować.-otwiera ramiona, a ja Ją przytulam
-Mi Was też.. wszystkich. To będzie szok. Ale `in touch`, bby.-mówię z uśmiechem
-Ciężko Ci?-pyta 
-Zostawić Was? Bardzo. Kogo będę denerwował...-wzdycham głęboko, i śmieję się, gdy widzę, jak zerka z przymróżonymi oczami
-Tobie do żartów, a Mi się chce płakać.-mówi
-Muszę jakoś odreagować..-mówię-Mam jeszcze jedną sprawę do Ciebie.-zerkam w podłogę
-Coś się stało?-pyta troskliwie.
Patrzę na Nią.
-To jest dla mnie bardzo ważne...-wyciągam z przodniej kieszonki plecaka list, na którym pisze `Natty` i podaję Jej go-Jestem z Nią umówiony o 17 w naszym ulubionym miejscu, na ławce przy placu zabaw. Ona jest niczego nieświadoma...-po policzku poleciała mi łza-Wszystko..-biorę głęboki oddech-Wszystko jest wyjaśnione w tym liście.
-Zayn...?-Waliyha patrzy na mnie z ogromnymi oczami
-Wiem.. Wiem, że mnie znienawidzi. Ale nie mogę Jej spojrzeć twarz... Nie umiem. Nie dałbym rady..-wycieram oczy-Zrób to dla mnie, Wal. 
-Dobrze.-odpowiada szeptem.
Następnie mocno do mnie się wtula.

#2 Muzyka

Słyszę pukanie, więc ocieram szybko ręką twarz. Mazgaje się... Do pokoju wchodzi Louis, najpierw zerka niepewnie.. Potem podchodzi do mnie i opiera się na komodzie, tuż obok mnie.
-Co z Tobą, stary?-pyta wzdychając
-To moja wina..-mówię cicho
-Każdy popełnia błędy...
-Nie wiem dlaczego Ją wtedy zostawiłem.. Potrzebowała mnie.-mówię
-Dlatego drugi raz tego błędu już nie popełnisz..-klepie mnie po ramieniu
-Jakbym mógł..-śmieję się bezsilnie-Przecież Ona mnie już nie chce znać...
-Skąd możesz wiedzieć czego Ona chce.-informuje mnie Tommo
-Jestem totalną świnią.
-Przestań się tak użalać... Trzeba Ją znaleźć.
-Masz rację.-mówię-To przeze mnie zniknęła..
-Zniknęła, bo taką podjęła decyzję, Malik.-powiedział Louis-Nie miałeś w tym udziału..
-Ale gdybym wtedy Jej pow...
-Nie wygrzebuj przeszłości. To nie jest dobry pomysł.-zaprzecza głową-Zajmij się teraźniejszością.. Tym co chcesz teraz robić. Co chcesz ratować...
-Chcę ratować to wszystko.. Chcę ratować nas.-Lou się uśmiecha, gdy po chwili namysłu daję mu odpowiedź
-O to mi chodziło.. Słuchaj serca.-serca?
uczuć?
-Tak zrobię..-mówię delikatnieKocham Ją.-przyznaję-Wciąż Ją kocham...
Louis uśmiecha się i klepie mnie po ramieniu ponownie, po czym wychodzi, a ja idę tuż za Nim.

-Pojadę z Tobą!-wtrąciłem słuchając rozmowy, której głównym tematem była Nathalie.
Niall zatrzymał się w pół kroku, Lou już był w samochodzie. Horan skrzywił się.
-Nie wiem czy...-przerwałem mu
-Ja namieszałem, myślę, że to ja powinienem to naprawić. To ja jestem głównym powodem tego... wszystkiego.-powiedziałem co czuję...-Proszę, Niall.. Pozwól mi jechać.-powiedziałem patrząc mu w oczy..
Jeśli Jej tam nie będzie, nie mam pojęcia co zrobię.. Jeśli sobie coś zrobiła, nie wybaczę sobie tego.. Natt jest moim oczkiem w głowie. Popatrzyłem na Niall`a w sposób, aby mnie zrozumiał.. Ja po prostu muszę jak najszybciej dowiedzieć się, czy z Nią wszystko w porządku..
Horan widział cały ból i smutek jaki mnie ogarnia.. Czuję to. Patrzył na mnie dokładnie takim samym wzrokiem.. Przejmował się, jak wszyscy, lecz ja czułem się winny całej tej sytuacji....
-Jedziemy.-powiedział Niall, patrząc konkretnie w moje oczy.
Słowa te były skierowane do mnie.

Gdy tylko dojechaliśmy na miejsce, Niall bez żadnego słowa wyszedł z auta i zbliżał się do granic mostu.. Ja dopiero po chwili dostrzegłem drobną osóbkę siedzącą na kraju Tower Bridge. Odetchnąłem z ulgą i już chciałem wyjść, gdy Louis położył rękę na moim ramieniu.
-Daj im porozmawiać.. Uwierz, że to zadziała.-mówi prosto w moje oczy.
`-Potem stałem się zarozumiałym kutafonem, myślącym tylko o sobie...`
Wzdycham głęboko i zrezygnowany przymykam świeżo otwarte drzwi.
-Kiedyś to ja byłem tym pierwszym, który zawsze znajdował się przy Niej i obiecał strzec i bronić na zawsze.-znów poczułem łzy w oczach
-A potem co się stało?-zapytał Tommo
-Potem stałem się zarozumiałym kutafonem, myślącym tylko o sobie...-powiedziałem-Wszystko mogło się potoczyć inaczej, ale wszystko spierdoliłem..-powiedziałem patrząc w przestrzeń.
Lou nie odpowiedział, nastała cisza.
-Wiedziałeś wcześniej?-przerwał niezręczny nastrój
-Że Ona to `Ona`?-Lou pokręcił twierdząco głową-Wiedziałem od jakiegoś czasu.. Lecz bałem się do tego przyznać.. Bałem się sytuacji, która może z tego wyniknąć. Bałem się tego, co teraz przeżywamy.. Przecież Ją znam.. A znów do tego dopuściłem.. Sytuacja lubi się powtarzać. Jestem tchórzem..4 lata temu też byłem.. Przecież gdybyśmy tylko pogadali...-przeczesałem nerwowo włosy
-Wszystko byłoby wtedy inaczej, Zayn. Kto wie, czy my byśmy się znali..-powiedział spokojnie.
Nie wytrzymałem, a łzy popłynęły z moich oczu i wyszedłem z samochodu. Oparłem się o maskę.. Muszę odreagować.
Otarłem dłonią oczy, przecież nie może być znów widać jak się mażę.. Beczę. To nie etyczne.. Dobrze, że jest ciemno. Wstali.. Niall`owi się udało. Zazdroszczę im tej więzi.. Może po prostu jestem zazdrosny o to, że to już nie ja się z nią tak dogaduję? A może to jestem zazdrosny o to, że gdybym nie spieprzył sprawy, nadal byłbym to ja? Niall odebrał telefon, a Natty odwróciła się w moją stronę. Chyba najwyższy czas wszystko sobie wyjaśnić.. Lecz nie zrobiła ani kroku więcej. Spanikowana patrzyła w moją stronę.. Jak ja to wszystko naprawię? Czy zdołam to zrobić?
Patrzyliśmy sobie prosto w oczy. Lou wybiegł z auta, podbiegł do Niej i zabrał ją do auta..
-Natty...-śledziłem ją wzrokiem.
Ze spuszczonym wzrokiem pozwoliła się prowadzić Lou. Niall podszedł do mnie, niezrozumiale na Niego zerknąłem.
-Zayn.. Daj Jej czasu. Na prawdę wiele się dziś zadziało.. Ona nie jest w stanie tego udźwignąć. Jest silna, owszem.. Ale także ma swoje granice. Zrozum..-powiedział i wsiadł do samochodu.
Postałem chwilkę jeszcze przed maską... Patrząc przed siebie. Potrzebuje czasu... Rozumiem. Lecz nic nie uchroni Nas od tej rozmowy.. To nieuniknione.
Gdy zapalił auto, odsunąłem się i czekałem, aż Harry podjedzie pod Nas. Nie odzywałem się.. Nie miałem takiej potrzeby. Jedyne ważne słowa, które wydobędą się z moich ust, będą skierowane do Nathalie.

Nie zwracając uwagi na obecność ludzi w naszym domu i pytania kierowane w stronę moją i Louis`a, poszedłem prosto do mojego pokoju. Nie mam ochoty z nikim rozmawiać. Wziąłem dresy i postanowiłem wziąć prysznic. Podobno pod Nim najlepiej się myśli..
Gdy wróciłem z powrotem do swojego pokoju, na moim łóżku siedziała moja siostra. Waliyha.
Nie spojrzała na mnie, gdy wszedłem, ja też zbytnio nie zwracałem na Nią uwagi. Przygotowywałem się do spania.
-Jak Nathalie?-odezwała się
-Dobrze.. Tak myślę.. Chyba.-zamykam oczy i zrezygnowany siadam obok Niej na łóżku-Nie mam pojęcia, Wal.
-Co tu się właściwie, do cholerki, dzieje?-zapytała tak spokojnie, że się przeraziłem
-Sam nie wiem, Wal..-odpowiedziałem równie cicho, kręcąc bezsilnie głową
-Zawsze, gdy Cię pytałam, mówiłeś, że nie masz z Nią kontaktu.
-Bo nie miałem!-przyznaję-Miałem styczność z Nathalie, nie z Natty. Wbrew pozorem, bardzo się zmieniła.. Z wyglądu, z charakteru, dorosła.. Dopiero po jakimś czasie się zorientowałem.-tłumaczę-Ale ona o tym nie wiedziała.. Myślałem, że tak będzie lepiej.. Nie zebrałem się na odwagę, aby uświadomić Jej, co tak na prawdę wiem.. Jak kiedyś. Stchórzyłem.. Znowu.-wdycham głośno powietrze-I kompletnie nie mam pojęcia, co powinienem teraz zrobić...
Waliyha milczy. Pewnie sama nie wie co na to powiedzieć..Bo na to nie ma słów. Kiedyś myślałem, że takie rzeczy dzieją się tylko w filmach. A później... Przekartkowałem swoje życie i zrozumiałem, że filmy nie biorą się z niczego.. Chyba, że fantastyczne.
-To wszystko jest takie skomplikowane...-mruży oczy-Lubisz komplikować sobie życie, brat, co?-pyta retorycznie-To nie pierwszy raz.. Lecz tym razem Ja za Ciebie tego nie załatwię. Musisz sam zdecydować czego chcesz.
-Wiem, że nie może być jak dawniej, ale chciałbym choć w połowie, żeby tak było...-mówię, patrząc w podłogę-Żeby mi znów zaufała...
-Na pewno chcesz tego?-spoglądam na Nią-Dobrze wiemy, że Wasza ostatnia przyjaźń nie skończyła się... Ekhm... Skończyła się.-powiedziała jak najciszej Wal, zawstydzona
-Prawda, przeze mnie.
`-Bardzo za Tobą tęskniłem.`
-Znów chcesz przyjaźni? Czy w końcu posłuchasz tego swojego serca... Dobrze widzę co się z Tobą dzieje, wciąż Ją kochasz...-patrzy mi w oczy.
Nie jest pierwszą osobą, która mi to dzisiaj uświadamia.
-Masz rację, wciąż jest tą jedyną.-mówię bawiąc się nerwowo dłońmi
-Musicie porozmawiać. Koniecznie. Wyjaśnić sobie wszystko... Przestać wszystko skrywać. Wytłumaczyć przeszłość, teraźniejszość.. Bez tego nie ruszycie na przód.-powiedziała-A oboje zasługujecie na szczęście. Wspólne? Może. To się okaże. Ale rozmowa.-mówi siostra i wstaje
-Rano do Niej pojadę.-mówię i też wstaję
-Taką mam nadzieję.-mówi moja urocza młodsza siostra i się uśmiecha.
Na mojej twarzy także pojawia się uśmiech,
-Bardzo za Tobą tęskniłem.-przytulam Ją
-Ja za Tobą też, big brother.

Otwieram oczy, czując zmęczenie.. Przeciągam się i patrzę na zegar. 10.12. Nie mogłem spać, siedziałem do późna.. Nie wiem nawet, czy nie do rana.. Na pewno nie spałem więcej niż 5h. Przygotowywałem rozmowę.. Schemat. Od czego mam zacząć.. Jak z Nią rozmawiać. Wyskakuję z łóżka i zamykam się w łazience, gdzie myję zęby, płukam twarz, przeczesuję włosy, które układają się w nieładzie, który mi się podoba. I ubieram się. Cóż..
Muszę to wreszcie zrobić, chcę, żeby między Nami jak najszybciej wszystko było wyjaśnione.
Schodzę na parter i witam się z wszystkimi.
-Zayn, kochanie, chodź na śniadanie.-woła mama
-Zjem później.-patrzę na Nią przepraszającym wzrokiem.
Ubieram buty i wychodzę. Nie biorę samochodu.. Wręcz przeciwnie, mam ochotę się przejść. Muszę zrobić wszystko, aby pozwoliła mi z sobą pogadać, dała szansę na wyjaśnienie... Nie chcę Jej stracić kolejny raz.
Nawet nie wiem jakim cudem tak szybko znajduję się pod Jej domem. Podchodzę pod drzwi i biorę głęboki oddech. Dzwonię na dzwonek. Po chwili drzwi się otwierają, podnoszę wzrok, a mym oczom ukazuje się mama Nathalie.
-Dzień dobry, Pani Silence.-witam się nerwowo
-Witaj, Zayn.-Jej kąciki ust delikatnie się unoszą, lecz po chwili znów opadają
-Czy mógłbym...
-Przykro mi, Zayn.-odpowiada, a ja patrzę na Nią z zaskoczeniem-Nie ma Jej. Wyjechała z samego rana.





***
Czeeeść kochani.
Nie mam słów, nie wiem co mówić...
Więc powiem, maskara.
Troszkę się ostatnio u mnie dzieje, więc takie odstępy są na mnie wymuszane... Bo nie daję rady.
Jakoś Wam to wynagrodzę! 
Masakra. I powodzenia w szkole!
Do jakiej klasy poszliście? Ja II LO. Już mam dość hahaha.
See u. xx


KOMENTUJCIE, MOTYWUJE!!!!

p.s. Dziękuję za akcję `WRACAJ DO NAS!`.
Wróciłam. I nigdzie się nie wybieram. ;)

czwartek, 4 sierpnia 2016

Rozdział 68.

Rozdział z dedykacją do mojej wiernej czytelniczki Igi.
Na prawdę miło jest poznać tak wspaniałą osobę!
Dedykuję go także wszystkim komentatorom poprzedniego rozdziału.
Enjoy!♥

WAŻNA NOTKA!

*Niall*

Zayn i Nathalie rozmawiali, obserwowałem ich z zaciekawieniem. Idealnie by do siebie pasowali. Moje rozmyślania przerwała osóbka, która wskoczyła mi na kolana.
-Nad czym tak myślisz?-objąłem Ją mocno
-Nad tym, jak ja potrafię z Tobą wytrzymać, małpo.-pocałowałem moją brunetkę
-Oj, kochany.. Jesteś ze mną 2 dni i już nie dajesz rady? Co będzie dalej?-zaśmiała się Melanie
-Rozwód, skarbie!-zachichotałem i powtórnie pocałowałem moją piękność
-Wesołych Świąt, oby jak najwięcej było Ich spędzonych ze mną!
-Wzajemnie, Mel.-powiedziałem-Oby to się spełniło. Kocham Cię!-potarła noskiem o mój.
Ta dziewczyna sprawia, że świat staje się piękniejszy. Ktoś kto tego nie doznał, nie wie co ja czuję.. Ale wiem, że każdy jest komuś pisany, i każdy z pewnością takie coś przeżyje.
Z całego serca tego życzę!
Usłyszałem dzwonek do drzwi.
-Dzwonek? O tej porze?-zdziwiła się moja dziewczyna i poruszyła-Niespodziewani goście?
Czekaliśmy, aż ktoś pojawi się w zasięgu wzroku.. Usłyszałem głos, następnie Zayn przytulał swoją mamę.
-Spodziewani..-powiedziałem i przeniosłem wzrok na Nathalie.
Dziewczyna natomiast wbijała swój wzrok w podłogę, biedna.. Jak mogę Jej pomóc? W tej sytuacji? Przecież ona już jest bez wyjścia..
-Mel..-chciałem wstać
-Siedź, gdzie idziesz.. Teraz trzeba czekać, nowi goście przyjechali.
Nie zeszła mi z kolan, nie pozwoliła mi wyjść.
-Nathalie?-usłyszałem głos sióstr Malika-Co ty tu robisz?
Nathalie powiedziawszy coś, czego nie usłyszałem, nagle wstała i wręcz wybiegła z tego pokoju.
Wybiegła z tego domu.
-Co tu się właściwie teraz stało?-Melanie była w szoku
-Melanie, skarbie.. Przyjechała rodzina Zayn`a. Siostry Zayn`a. Nie wierzę, że Wam nie mówiła..-spojrzałem Jej głęboko w oczy i zauważyłem, że się przejęła
-Cholera, faktycznie... Zapomniałam. Matko, Niall.. Gdzie ona pobiegła? Boże, Niall...-rzucała się w każdą stronę
-Co z Nią teraz będzie, trzeba Jej poszukać.. -dodała Ash, która wraz z resztą chłopaków pojawiła się w zasięgu wzroku
-Czy ktoś mi wytłumaczy, co tutaj się dzieje?-zapytał Harry
-Nie teraz.-podszedł do nas Zayn, który wcześniej rozmawiał z swoją mamą i rodzeństwem-Niall..
-Trzeba Jej poszukać, koniecznie.. Ja pojadę.
-Pojadę sprawdzić w domu.-dodał Matt-Dam Wam znać co dalej.
-Przeszukam okolicę.-powiedziałem-Lou, chodź ze mną.
-Pewnie.-wziął kurtkę
-Ja pójdę.-powiedział zdenerwowany Zayn
-Nie. Nie uważam, żeby to był odpowiedni pomysł..-stwierdziłem-Poczekaj tutaj. Poczekajcie razem, może Nathalie tu wróci.. Bądźmy w stałym kontakcie.-dałem buziaka Mel i ubrałem się.
Wyszliśmy z Louis`em na podwórko.
-Wiedziałem, że to nastąpi.-powiedziałem do towarzysza
-Bezpieczniej było Jej to rozegrać inaczej..-dodał
-Ona nie słuchała. Nigdy nie słucha, jeśli chodzi o tą sytuację.
-Oby nic sobie nie zrobiła..
-Miejmy nadzieję.-powiedziałem przestraszony-Nathalie, gdzie Ty możesz być...

Wróciliśmy do naszego domu.
-Jest?-z progu zaatakowała nas mama Natt
`-Nie odbiera telefonu. W zasadzie, to go tu zostawiła.`
-Nie, przeszukaliśmy całą okolicę.. Jest zimno i mokro, nie sądzę, żeby się tu ukryła.-powiedziałem-Ani śladu.
-Nie odbiera telefonu.-powiedziała Ashley-W zasadzie to go tu zostawiła.
-Gdzie wszyscy?-zapytałem, gdy zauważyłem, że salon został `odludniony`
-Posłaliśmy ich do pokoi.. Za dużo zamieszania było.-powiedział Liam-Dziewczyny nam w skrócie powiedziały o co chodzi.
-Gdzie Zayn?-zapytałem
-W swoim pokoju. Od dłuższego już czasu.-dodała Ash
-Pójdę sprawdzić co z Nim, mam telefon przy sobie.-powiedział Louis
-Która jest tak właściwie godzina?-zapytałem
-Po 22.-usłyszałem
-Późno.. Boję się.-Melanie wtuliła się we mnie
-Wszyscy teraz potrzebujemy wsparcia..-wyszeptała
-Ona też potrzebuje.. A nie ma z Nią kontaktu.-powiedziałem równie cicho.
Otworzyły się drzwi, przez które wpadł Matthew.
Wszyscy skierowali swój wzrok na Niego, aby wydobył z siebie jak najszybciej ważne informacje.
-Synku..-powiedziała pani Silence
-Spotkałem Ją, gdy wchodziłem.. Wychodziła... Nie dałem rady Jej zatrzymać, nie miałem do tego serca.-powiedział-Mogę prosić coś gorącego do picia? Zimno..
-Już.-Melanie spełniła prośbę młodszego brata Natt
-Mówiła coś?
-Wszedłem do domu i Ją zastałem, przebrała się.. Miała podkrążone oczy. Prosiłem, by została, powiedziałem, że się martwimy. Ona prosiła, bym Ją puścił, prosiła, bym dał Jej odejść.. Obiecała, że nic sobie nie zrobi.
-Oby było tak jak powiedziała.-dodał Louis, który pojawił się w pokoju.
Zauważyłem, że w drzwiach salonu pojawił się także Zayn. Słuchał co mówimy. Szczerze powiedziawszy, on także nie wyglądał najlepiej.Płakał? Jego oczy były czerwone i napuchnięte, pewnie dlatego się chował.
-Mówiła gdzie idzie?-zapytałem
-Nie.. Powiedziała tylko.. Powiedziała, że musi pomyśleć. W spokoju. Przytuliłem Ją, jeszcze bardziej się rozkleiła.-powiedział zapatrzony-Następnie wybiegła. A ja przyszedłem tutaj.
-Czyli wciąż jesteśmy w czarnej dupie.-Harry uderzył ręką w ścianę.
Martwił się. Tak samo jak wszyscy.
Sączyła mu się krew, więc cicho przeklnął. Ash zabrała Go, by opatrzyć ranę.
-Gdzie jest Ally?-zapytał Matthew.
Dobre pytanie. Ona - w Jej stanie - nie powinna się tym zamęczać.
-Źle się czuła, zestresowała się. Również poszła się położyć do któregoś z pokoi.-uspokoił Go Liam
-Musiała pomyśleć.. W spokoju.-powiedziałem do siebie
-Musimy czekać, Niall. Nie mamy jak działać.-wszyscy patrzeli na mnie.
Spojrzałem w twarz Zayn`a, speszył się. Później wzrok przeniosłem na Louis`a. Nie wiedział o co chodzi.
-Ja wiem, gdzie ona jest.-powiedziałem-Jestem tego pewny.

#2 Muzyka

*Retrospekcja*

Dojechaliśmy po ok. 10 minutach. Nathalie była zaskoczona, nie miała pojęcia, gdzie Ją zawiozłem. Wyszedłem pierwszy, biegiem okrążyłem samochód i zakryłem Jej oczy.
-Eee? Niall? Co ty wyprawiasz?-zdziwiła się
-To jest niespodzianka.-poprowadziłem Ją w jedno z moich ulubionych miejsc-Chwyć się tego.-zrobiła co kazałem-Otwórz oczy.
Otworzyła. Usłyszałem Jej zachwyt, wcale go nie ukrywała.
Uśmiechnęła się i zobaczyłem Jej przepiękny uśmiech. Pierwszy raz od dłuższego czasu.
-Czy my jesteśmy..?-nie dokończyła
-Tower Bridge?-dokończyłem pytanie-Owszem.-uśmiechnąłem się
-Pięknie.-wyszeptała
-Zawsze tu przychodzę, gdy muszę o czymś pomyśleć. To takie moje miejsce.-powiadomiłem Ją
-Dobry wybór.-uśmiechnęła się-Możesz się nim ze mną czasem podzielić? Ostatnimi czasy mam dużo `przemyśleń`.
-Oczywiście.        
Mocno mnie przytuliła szepcząc `Dziękuję.`. Odwzajemniłem uścisk, tak na prawdę to nie ma za co dziękować. To co moje to i Jej.
-Wiesz, nie obchodzi mnie to, że przyjaźnisz się z Zayn`em.-powiedziała-Teraz ty jesteś moim przyjacielem.-uśmiechnąłem się, na prawdę miło to usłyszeć.
Jestem pod ogromnym wrażeniem, jestem zaszczycony.
-Wiem, przyjaciółeczko.-zachichotałem.

-Skąd masz taką pewność? Skąd możesz to wiedzieć? Nie ma z Nią żadnego kontaktu, Niall..-mówili, sprzeczali się ze mną
-Ja to wiem, po prostu... Ona tam będzie, proszę Pani.-zwróciłem się w stronę mamy zaginionej
-Niall...
-Uwierzcie mi.-powiedziałem kategorycznie
-Co Nathalie robiłaby prawie w środku nocy na moście?-zapytał Harry
-Myślałaby.-wtrącił się Louis-Wierzę Ci, Niall. Jestem prawie przekonany, że ona faktycznie może tam być.
Uśmiechnąłem się. Wiem, że Louis mi wierzy. Mnie i Natt łączy więź, której nikt nigdy nie zrozumie. A Lou nie zawiódł się na naszej przyjaźni oraz na mojej spostrzegawczości.

*Retrospekcja*

-Nathalie uciekła, bo Lou usłyszał... coś o Zayn`ie.-powiedziałem do Mel, gdy za rękę zaciągnąłem Ją w odosobnione miejsce
-Co???
-Taak.. Nie mam czasu teraz, później Ci wszystko wyjaśnię. Czekaj.-pocałowałem ją w policzek, wziąłem jeans`ową kurtkę i wsiadłem do czekającej już TAXI
-Gdzie jedziemy?-zapytał kierowca
-Tower Bridge.-odpowiedziałem.
Lou spojrzał na mnie pytającym wzrokiem.
-Ona tam będzie, Lou. Spokojnie..
-Ale ona chyba...
-Nie.-powiedziałem-Mam nadzieję, że.. nie.
-Czy ona.. mówiła prawdę?-zapytał mój przyjaciel.
Wpatrywałem się w niego, chwila ciszy... Chwila prawdy.
-Tak.

Przecież w ten sposób Lou dowiedział się prawdy.
-Nie tracąc czasu..-Lou zakręcił kluczykami w dłoni i wyszedł z domu.
Zrozumiałem.
-Pojadę po Nią..-powiedziałem
-Pojadę z Tobą.-odezwał się Zayn
`-Proszę, Niall.. Pozwól mi jechać`
-Nie wiem czy...
-Ja namieszałem, myślę, że to ja powinienem to naprawić. To ja jestem głównym powodem tego... wszystkiego.-powiedział-Proszę, Niall.. Pozwól mi jechać.-przerwał mi.
Nie odpowiedziałem, patrzyłem jedynie w Jego oczy. One wszystko wyrażały.
Zayn na prawdę się przejmował.. i brał na siebie całą winę.
Przeszłość wraca.
-Jedziemy.-powiedziałem.
Wziąłem kurtkę i szybko udałem się do samochodu Louis`a.

Dojechaliśmy na miejsce bardzo szybko.
Są święta. Ludzie nie spędzają czasu na drodze czy w autach - spędzają go w domach z rodziną - tak jak się to powinno robić.
Lou zaparkował. Już z daleka widziałem kruchą, skuloną osóbkę, która siedziała na moście. Moja biedna Nathalie... Moje serce zostało rozdarte na tysiące kawałeczków. Kolejny raz ją zawiodłem. Znowu Jej nie dopilnowałem, musiała tu być sama.. Sama tułać się po ulicach.. Nie obroniłem Jej przed kresem sytuacji, która ciągnęła się od dłuższego czasu. Ale jak miałem obronić Ją przed przeszłością? Prawda i tak zawsze wyjdzie na jaw, gdyż kłamstwo ma krótkie nogi..
Wysiadłem, mówiąc;
-Zostańcie w samochodzie.
Podchodziłem coraz bliżej przyjaciółki.. Nie wiedziałem czy mnie słyszy. Nie byłem pewny co tam zastanę.. W głębi duszy wiem, że Nathalie jest nieprzewidywalna. Dobrze wiem, do czego jest zdolna. Jednak obiecywała mi, że nigdy więcej już się nie skrzywdzi.

*Retrospekcja*

-Wiem.. Ale ja.. Już tak mam. Zawsze się boję... Na zapas.-powiedziała z łzami w oczach
-Niepotrzebnie. To niszczy twoje nerwy, emocje.. Niszczy Ciebie. Nie płacz, proszę... Co ty masz w ręce?-zapytałem przestraszony
-Nic..-powiedziała najciszej jak mogła.
Otworzyłem delikatnie Jej dłoń i wyciągnąłem ostry przedmiot. To jest to, czego obawiałem się najbardziej.
-Nathalie...-odsunąłem Ją i spojrzałem głęboko w oczy-Zrobiłaś to?
-Co..-unikała mojego wzroku
-Nathalie, powiedz mi, że tego nie zrobiłaś..-podniosłem nieświadomie głos-Nie pocięłaś się, prawda?
Milczała. Swoje oczy wlepiała w kafelki, nie odważyła sie na mnie spojrzeć. Gniew wrał we mnie..
Gniew? Można to nazwać gniewem? Byłem po prostu opiekuńczy, troskliwy.. Bałem się. Bałem się, że może sobie zaszkodzić.
-NATHALIE!-powiedziałem głośno, sam nie poznałem swego głosu
-Nie, Nialler. Nie zrobiłam tego.. Nie potrafiłam. Co by mi to dało? Wywołało by dawne wspomnienia, nałogi, cierpienie.. Wszystko byłoby takie same, tylko, że robiłabym to z powodu Was wszystkich, a najbardziej Ciebie - nie tylko Zayn`a. Wróciłabym do dawnego życia, a przecież mam zacząć tu nowe!-powiedziała, a łzy lunęły z oczu-Nie mogę do tego wrócić, nie chcę!
-Nathalie.. Jesteś najmądrzejszą dziewczyną jaką znam - przysięgam!-mocno Ją przyciągnąłem i zamknąłem w swoich ramionach-Dziękuję Bogu każdego dnia za to, że Cię mam. Za to, że Cię spotkałem i za to, że mi zaufałaś.. Po tych wszystkich przeżyciach. Za to, że mogę być Twoim bratem.. Kocham Cię maleńka!-powiedziałem, a głos m się załamał.
Odetchnąłem z ulgą. Jestem z Niej dumny... Przeszła taką niesamowitą metamorfozę psychiczną.
-Nie płacz, Niall.-powiedziała i otarła mi łzę swoim kciukiem
-Obiecaj mi coś.. Na zawsze.-powiedziałem, tuląc Ją jeszcze mocniej
-Co mam Ci obiecać..
-Obiecaj mi, że już nigdy więcej nie weźmiesz w dłoń żyletki ani żadnego innego ostrego przedmiotu, aby tym skrzywdzić siebie i narazić na niebezpieczeństwo.-mówiłem to całkowicie szczerze - patrząc głęboko w oczy
-Obiecuję Ci, Niall. Postaram się już tego nigdy więcej nie zrobić.
-Nie masz się starać.. Masz tego nie robić. Po prostu.-nie odpowiedziała.
Byłem na pozycji przegranej.. Jednak nie dałem za wygraną. Nie mogę się poddać.
Ona nigdy więcej nie może się już poddać..
-Rozumiem.. Ale wiedz, że zawsze jak coś się dzieje możesz na mnie liczyć.
-Wiem to, Nialler. I obiecuję, że nigdy więcej już tego nie zrobię.-powiedziała to, czego oczekiwałem od samego początku. 

Nie wiedziałem jednak co myślała, podczas naszej trasy koncertowej. Nie mogłem z Nią być.. Praktycznie rzec biorąc.. Fizycznie nic nie wiem. Jednakże... Jestem Jej przyjacielem. Bratem..
Jestem zobowiązany ratować to co mi pozostało.
-Nathalie..-powiedziałem  cicho, podchodząc coraz bliżej..
-Wiesz, Niall.. Gdy wspominam beztroskie czasy dzieciństwa i patrzę na teraźniejszość, to nie tak to sobie wszystko zaplanowałam.. I pomyśleć, że było to zaledwie 10 lat temu.-parsknęła, a ja odetchnąłem z ulgą, gdy zobaczyłem, że jest cała i zdrowa-Sam powiedz.. Jesteśmy młodzi. Mamy całe życie przed sobą. Zawsze myślałam, że będę się uczyć, znajdę pracę, poznam chłopaka, wyjdę za mąż, zostanę mamą.. Tak sobie marzyłam mając zaledwie kilka lat. Nie wspomnę już o wcześniejszych latach, gdzie chciałam być księżniczką czy tam modelką..-zaśmiała się nerwowo-Nie takie życie chciałam. Ale to nie zależy od nas, prawda? Życie jest nieprzewidywalne, pełne niespodzianek.. A niespodzianki nie zawsze są miłe. Dlatego ich nie lubię.-kontynuowała będąc wpatrzona w panoramę miasta-Często to powtarzam, wiem.. Ale na prawdę chciałam tu - w Londynie - rozpocząć życie na nowo. Zapomnieć o chorej przeszłości.. Przynajmniej o Jej cząsteczce. I miałam nadzieję, że tak będzie.. Ba!-znów parsknęła-Byłam pewna, że tak będzie.. Do momentu, gdy spotkałam Zayn`a. Już od tamtego momentu wiedziałam, że nic nie będzie tak jak planowałam..Chociaż wmawiałam to sobie. Moje życie dawało się we znaki.. Jamie, Zayn, Philip.. Zayn, wasza trasa. Zayn. Znowu. Zawsze się gdzieś pojawi.. Zawsze. Dlaczego tak jest, Niall? Dlaczego jak chcę zacząć żyć normalnie, to przeszłość mnie dopada... Może mi nie jest pisane szczęście? Czym ja sobie zawiniłam?-odpaliła papierosa... jak mniemam - nie pierwszego tego wieczoru, gdyż pudełko już świeciło pustkami-Nie tylko On mi o sobie przypominał.. Każda czynność, którą kiedyś z Nim robiłam.. Rysunki.. Nawet miejsca, w których bywaliśmy.. Wszystko jest tak podobne. Nie potrafię o Nim zapomnieć. Już dawno mu wybaczyłam, tyle razy Ci o tym mówiłam.. A Ty... Zawsze powtarzałeś jedno; `Może to już czas?`, a ja zawsze miałam wymówkę.. Nigdy Cię nie słuchałam. Nawet gdy na nowo się w Nim zakochałam. Okłamywałam Go. Uważałam się za Jego przyjaciółkę, A czy tak postępują przyjaciele? Przyjaciele są od tego, aby wspierać, pomagać, po prostu.. BYĆ. Ty chciałeś dla mnie dobrze... Zawsze. A ja nigdy nie
słuchałam. Nie chciałam wyznać prawdy.. Bo podobało mi się to małe coś, co razem na nowo stworzyliśmy.. Rodzinę. Bałam się, że to zepsuję.. A teraz. Jest najgorzej, to czego się najbardziej obawiałam.. Prawda sama wyszła na jaw. I to nie z moich ust... A ty mi ciągle powtarzałeś..-słowa wybiegały z Jej ust jak powietrze-Przepraszam, Niall. Tak bardzo.. Powiedz mi, co ja robię ze swoim życiem?-odwróciła twarz w moją stronę.
Pode mną ugięły się kolana. Ta dziewczyna nie wyglądała jak moja Nathalie. Była przemęczona, sina, oczy miała czerwone, makijaż spływał po Jej twarzy wraz z łzami.. Zrobiło mi się Jej tak strasznie żal.
-Boże, Nathalie..-czym prędzej zdjąłem kurtkę i założyłem na Jej ramiona-Jaka ty jesteś głupiutka..
Usiadłem obok Niej i wziąłem Ją w ramiona. Jej skóra była lodowata. Teraz muszę się Nią zaopiekować. Muszę okazać się prawdziwym przyjacielem. Wyrzuciła niedopałek.
-Jedyne co potrafię robić to uciekać..-wtuliła się-To mi najlepiej wychodzi. Jestem taka bezradna.. Nigdy nie wiem co mam robić.. Co mam teraz zrobić, Nialler?
-Nathalie, kochanie. Proszę, przestań mówić jaka to jesteś zła.. Przestań się o wszystko obwiniać. Nikt nie może Cię osądzać.. Nikt nie był w Twojej sytuacji.. Proszę Cię, nawet nie wiesz jak bardzo kraje mi się serce, gdy tak mówisz.. Gdyż nikt tak nie myśli. Jesteś świetną osobą, która potrafi sobie w życiu poradzić..
-Czy tak wygląda osoba, która umie sobie poradzić?
-NIE przerywaj mi.. Czy ja Ci przerwałem?-zobaczyłem na Jej twarzy cień rozbawienia, pierwszy raz-Dokładnie. Więc.. Jesteś silną i mądrą kobietą. Miałaś chwile załamania, tak.. Jak każdy. I każdy ma do tego prawo.. Jakie byłoby życie człowieka, który nie popełnia błędów? Taki człowiek nie istnieje, Nathalie.. Człowiek uczy się na swoich błędach, dlatego rasa ludzka jest tak inteligentna.. Jesteś piękna, przeszłaś w życiu na prawdę wiele.. Nikt nie może się z Tobą równać. To czyni Cię wyjątkową.. Za to Cię pokochaliśmy. Nie za to jaką miałaś przeszłość, za teraźniejszość. Za to kim się teraz stałaś.. Ludzie się zmieniają. Pokazałaś to w najlepszy sposób. W naszym domu jest ok. 20 osób, które się o Ciebie martwią.. Wszyscy Cię kochają. Moja rodzina, którą poznałaś zaledwie kilka godzin temu - także. Nathalie. Wydzielasz taką energię, jaką nie posiada nikt inny. Gdy jestem z Tobą, zawsze jestem szczęśliwy... Nie tylko ja. Czy Ty tego nie zauważasz?-nastąpiła chwilka ciszy-Co zrobiłbym na Twoim miejscu?-zaśmiałem się nerwowo-Mama zawsze mi powtarzała:
`Wczoraj jest historią, jutro tajemnicą. Jednakże dziś jest darem.`
Ten dzień musiał nastąpić. Wiem, że byłaś na to przygotowana. Jak sama powiedziałaś od dawna, już mu wybaczyłaś. Widzę to, gdyż traktujesz Go całkiem inaczej niż na początku naszej znajomości. Jesteś niesamowita! Ja myślę, że powinniście sobie wyjaśnić kilka rzeczy. To wszystko.. To powinniście zrobić już dawno. Pogadać.. Ale Ty, jak zwykle, wolałaś być w centrum uwagi.-zaśmiała się, ja także
-Przestań, nie mam dziś na to siły..-poczęstowałem Ją chusteczką
-Może nie dajesz się odnaleźć temu szczęściu? Może ono chce zostać odnalezione.. A Ty go nie dopuszczasz...? Nathalie.. Nie słuchaj rozumu. Nie kieruj się przeszłością, ani nawet teraźniejszością. Słuchaj serca. To ono pozwala Ci żyć..-powiedziałem szeptem
-Nie mam dziś siły. Na nic. Proszę, zawieziesz mnie do domu?-odpowiedziała
-Właśnie tego pytania oczekiwałem od samego początku.-uśmiechnąłem się-Wstawaj, już na nas czas.
`Nathalie stanęła nieruchomo.`
Pomogłem Jej wstać, podtrzymując Ją prowadziłem w stronę samochodu. Zadzwonił mi telefon.
-Powinienem odebrać..
-Nie krępuj się.-dodała
-Mel.-odebrałem-Melanie?... Tak, tak... Spokojnie, znalazłem Ją.-spojrzałem na naszą zgubę, a ona podniosła kąciki ust-Dobrze, tak. Zawiozę Ją do domu... Tak, na Tower Bridge.,,-Nathalie stanęła nieruchomo.
Spojrzałem na Nią, zdziwiony. Ona znów wpatrywała się w jednym kierunku. Przed samochodem stał Zayn. On również wpatrywał się w Natt.
-...Więc niech tu podjedzie, jak najszybciej.-nie spuszczałem ich z wzroku-Muszę kończyć, do zobaczenia.-włożyłem telefon do kieszeni-Co się dzieje, Natt? Przecież..
-Co on tu robi, Niall? Nie mówiłeś, że z kimś przyjechałeś..-znowu zaczęła panikować-Nie jestem na to gotowa.. Nie dzisiaj. Nie mogę z Nim rozmawiać, nie chcę.. Chcę jechać do domu, proszę.. Niall.. Nie pozwól, abym się do Niego zbliżyła. Proszę.. Jestem dziś taka bezbronna.. Błagam, Nini.
-Jak obiecałem, odwiozę Cię do domu. Twoja rodzina już tam na Ciebie czeka.-powiedziałem szczerze patrząc w Jej oczy, nie mogłem Jej odmówić.
Lou podszedł do Nas, Zayn wbił wzrok w ziemię.
-Nathalie, kochana, nic Ci nie jest? Tak bardzo się martwiłem!-mocno Ją przytulił.
Dlaczego ona nie zauważa, jak przez wiele kochanych osób jest otoczona?
-Lou, zabierz Ją do samochodu. Odwiozę Ją, jeśli pozwolisz.. Harry powinien być tu lada moment.-skinął mi i zabrał przyjaciółkę w objęciach do auta.
Nie odzywała się, wzrok miała spuszczony.
-Natty...-powiedział Zayn, lecz nie zareagowała
-Zayn.. Daj Jej czasu. Na prawdę wiele się dziś zadziało.. Ona nie jest w stanie tego udźwignąć. Jest silna, owszem.. Ale także ma swoje granice. Zrozum..
Ominąłem Go i usiadłem na miejscu kierowcy. Zamieniłem kilka zdań z Lou i odjechałem.

#3 Muzyka

Nathalie całą drogę nie odezwała się ani słowem. Myślałem, że śpi, ale ona wpatrywała się w szybę. Gdy tylko podjechaliśmy, Jej mama wyszła z drzwi. Natt wyszła i podeszła do rodzicielki, która Ją przytuliła i powiedziała, jak bardzo się martwiła. Nie obyło się bez łez.
Nathalie uciekła do swojego pokoju.
-Przypilnuję, aby zasnęła bezpiecznie.-powiedziałem.
Zrobiła twierdzący ruch głową. Złapała mnie za łokieć, gdy chciałem iść na górę.
-Niall..-odwróciłem się-Dziękuję. Za wszystko.-powiedziała z matczyną troską w oczach
-Nie ma za co.-powiedziałem z uśmiechem i poszedłem na górę.
Zapukałem i wszedłem do pokoju Natt bez odpowiedzi. Siedziała na łóżku...
-Tak wiele osób dzisiaj musiało przeze mnie tracić zmysły...Nawet Ally, której nie wolno.. Na szczęście śpi spokojnie, sprawdzałam.-powiedziała.
Mówiła przez nos, więc wnioskuję, że znowu płakała.
-Wszyscy się troszczymy, to normalne.-siadam obok Niej-Więc następnym razem, gdy będziesz chciała zniknąć, zabierz telefon - podaję Jej go-..i napisz do kogokolwiek gdzie jesteś. I niech kimkolwiek będę ja.-proszę
-Okej.-mówi cichutko i delikatnie się uśmiecha-Więc co teraz powinnam zrobić, mój `superhero`?
-Myślę, że powinnaś wziąć odprężającą kąpiel, która zatopi wszystkie dzisiejsze żale... Żebyś spokojnie spała.-mówię pokrzepiająco
-Niech tak się stanie.-mówi.

-Jestem czysta, rozgrzana, piękna, ogólnie...czuję się o wiele lepiej.-powiedziała Nathalie, gdy wyszła z łazienki i wycierała ręcznikiem włosy
-Cieszę się ogromnie...-mówię patrząc na przyjaciółkę, która wygląda jakby odzyskała życie.
Patrzy na mnie, marszcząc brwi.
-Co robiłeś, gdy się kąpałam? Długo mi to zeszło...-potrząsam książką w dłoni-Ale Niall..-podchodzi i patrząc na tytuł wybucha głośnym śmiechem-To książka dla dziewczyn.-bierze mi ją z ręki
-`100 pytań i odpowiedzi:Problemy z facetami`-przeczytałem-Tytuł dał to po sobie poznać, koleżanko.-mówię rozbawiony-Ale mnie to zaciekawiło...-pokazuję książkę palcem-Musisz mi to pożyczyć.
-Po moim trupie.-mówi śmiejąc się... jednak ja szeroko się uśmiecham-Co?
-Dobrze jest słyszeć znów Twój śmiech.-mówię szczerze
-Ohhh...Chciałbyś zostać na noc?-zmienia temat
-Myślę, że potrzebują mnie w domu... Ale zostanę aż zaśniesz, bez obaw.-mówię z uśmiechem
-Mój telefon zawiera 1000 wiadomości...-patrzę-Nie wiem czy chcę się z tym teraz zmierzyć..
-Daj sobie już dziś spokój.-mówię-Wiedzą, że jesteś bezpieczna.
-Dziękuję, że zostaniesz.-mówi z szczerym uśmiechem, na widok którego uśmiech wkrada się także na moją twarz.
Kładzie się na łóżku, a ja obok Niej. Leżymy wpatrzeni w sufit.
-Niall?-odwracam głowę w Jej stronę-Gdybym poprosiła o coś, o co jeszcze nigdy nie prosiłam, zrobiłbyś to?-pyta
-A uszczęśliwi Cię to i potrafię to zrobić?-pytam podstępnie
-Jak najbardziej!
-Do usług, love.-mówię
-Zaśpiewaj mi..-mówi szeptem.
Uśmiecham się szeroko. Dziewczyna wtula się we mnie... Całuję Jej czoło, a następnie zaczynam nucić pierwszą lepszą melodię. Następnie tekst wypada z mych ust.


`All I know at the end of the day
Is you want what you want, And you say what you say
And you follow your heart, Even though it will break sometimes
All I know at the end of the day
Is you love who you love, There ain't no other way
If there’s something I’ve learnt from a million mistakes
You're the one that I want at the end of the day
At the end of the day`

Nim zdołałem zacząć 2 zwrotkę, dziewczyna już słodko spała, co było słyszalne po Jej nierównomiernym oddechu. Była taka niewinna. Bezpieczna... Najbezpieczniejsza na świecie.

`Wszystko co wiem pod koniec dnia
To że pragniemy czego pragniemy i mówimy co mówimy
I podążamy za głosem swego serca, nawet jeśli czasami zostanie złamane
Wszystko co wiem pod koniec dnia
To, że kochasz kogo kochasz, nie ma innego sposobu
Jeśli jest coś czego nauczyłem się od miliona błędów
Jesteś jedyną osobą, której pragnę pod koniec dnia`



Witajcie, kochani!
Pojawiam się z nowym rozdziałem. Jaki jest, proszę sami oceńcie..
A co się podzieje dalej? Proszę, podzielcie się swoimi opiniami i pomysłami!

Co do całego opowiadania.. Strasznie się ostatnio rozczarowałam i zaśmuciłam, gdy gdzieś przeczytałam, że moje rozdziały są coraz gorsze.. Szkoda, że muszę się tego dowiadywać z krytych źródeł. Proszę, doceńcie to co jest... Ja na prawdę się staram. Piszę tak, jak potrafię..
Jestem zwykłą amatorką.
Realizuję swój pomysł.
Nie oczekujcie tu proszę niemożliwego...
A moje życie ostatnio także nie wygląda kolorowo, ale to już inna bajka.
Jednakże ja się nie zmieniłam.. Ja tego nie zauważam. Więc jeśli macie zastrzeżenia, napiszcie mi je na priv. Przykro mi, jeśli nie jestem w stanie zaspokoić waszego głodu.

Dziękuję wszystkim, którzy tu pozostali ze mną, czytają i trwają! 
Nawet nie wiecie ile dla mnie znaczycie...
Ale OFICJALNIE to fanfiction powoli dobiega końca.
Nie załamuję się, dokończę go, spokojnie. 
Jeszcze trochę czasu minie, zważając na okres czasu przez jaki dodaję rozdziały i na prawdę mało rozdziałów też nie będzie, jednakże mniej niż się spodziewacie.

Miłego dnia wszystkim. ;)

Miło by było, gdybyście skomentowali ☺

piątek, 15 lipca 2016

Rozdział 67.

Zwróćcie uwagę na notkę poniżej!


*Nathalie*

No pięknie. Prawdopodobnie rodzina Zayn`a zjawi się jutro w Londynie,
A to znaczy, że ja mam przejebane...
Nie mogę im odmówić, są święta.. A oni odmowy nie przyjmują.
Mój niepokój rozwiał Louis;
-Natt, dałaś mi w prezencie kluczyki?
-Tak.-zachichotałam
`-Cieszę się, że moje autko żyje.`
-Do samochodu?-zapytał powtórnie
-Na dodatek Twojego!-wszyscy się zaśmiali-W pakiecie dołączyłam klucze do domu. Mam nadzieję, że Cię to zadowala..
-Pewnie.-powiedział ponuro-Cieszę się, że moje autko żyje.
-Ma się dobrze, tak samo jak ja.. Chociaż nie było łatwo go opanować. Chyba działałam na niego jak płachta na byka. Ale po jakimś czasie się zaprzyjaźniliśmy.. Dziękuję bardzo, przydał się!-powiedziałam
-Tak, wiem.. Moje maleństwo to bardzo trudny samochód, ale gdy już kogoś polubi to jest miło.-zachichotałam, gdy usłyszałam sposób w jaki mówi o swoim aucie.
Jak bardzo go personifikuje.
-Żartuję, złamasie!!-powiedziałam i się na Niego rzuciłam-Zaraz wracam!
Poszłam do kuchni, wyjęłam z szafeczki zapakowany prezent i zaniosłam solenizantowi.
Gdy odpakował, nie było porównania sytuacji, gdy otworzył ten i tamten prezent.. Aktualna radość wszystko zagłuszała!
-Jeszcze raz dziękuję!-przytulił mnie i moje przyjaciółki Lou-A prezent jest genialny! Zawsze marzyłem o takiej baseboll'ówce. Dziękuję powtórnie, dziewczyny!
-W urodziny daje się prezenty, które uszczęśliwiają solenizantów. A jeśli tak jest, szczęśliwi są też dawcy. Jak to poważnie brzmi..-zachichotałam na słowa Melki
-Ja się będę już zbierać.. Muszę pomóc mamie w przygotowaniach, Allison nie może się przeciążać.-powiedziałam
-My też, w końcu to święta.-przyznały mi racje przyjaciółki
-To odwiozę Was.-powiedział Harry.
No jakżeby inaczej...
-Co do jutra to jeszcze się zdzwonimy.-powiedział Niall
-Dziękuję Wam bardzo, sporządziłyście mi niesamowitą niespodziankę, równie niesamowitą jak wy! Kochany czyn... dziękuje za wszystko!-wyściskał nas któryś raz z kolei Louis
-Nie ma za co! Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego!-dałam mu buziaka, a następnie pożegnałam się z pozostałymi chłopakami.
Również z Zayn`em.
-Chciałem pogadać..-wyszeptał mi na ucho
-Porozmawiamy jutro, dziś na prawdę nie mogę..-odpowiedziałam szybko i rzuciłam szalone `PA!`.
Następnie wyszłam z tego domu, biorąc głęboki oddech.
O czym on chce rozmawiać? Nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo krępująca dla mnie jest każda z Nim rozmowa? A może chce wrócić do pocałunku, do którego nie mieliśmy wracać???
Nie mam na to sił, jedyne co mogę powiedzieć to; `WESOŁYCH ŚWIĄT!`.

*Zayn*

-Moja mama dzwoniła, że będą za 2h.-usłyszałem Lou-Ponoć skontaktowała się z mamą Hazzy i wysłała mi listę rzeczy potrzebnych do dzisiejszej kolacji. Nic prócz soli i pieprzu nie posiadamy.. Trzeba zrobić zakupy.
-Ty masz listę, to leć.-dodał Harry
-W takim razie, Styles, choinkę strój.-dodał Liam
-Dobra, to ja jadę.-usłyszeliśmy szybką odpowiedź-Ale potrzebuję pomocy.
-To ja pojadę z Tobą.-dodał Daddy
-W takim razie ja stworzę najzajebistszą choinkę pod słońcem.-rzekł Lou
`-A ja się stracę..`
-Ja opanuję pozostałości po jedzeniu.. Wiadomo, że Twoja mama resztek używać nie będzie.-zaśmialiśmy się na oczywiste słowa blondyna
-A ja się stracę..-powiedziałem-Ogarnę parę rzeczy.
Poszedłem do swojego pokoju, bałaganu tam nie było, ale jakiegoś błysku również nie umiałem dostrzec. Zaraz coś z tym zrobię.
Gdy otworzyłem szufladę, by wrzucić tam znalezione skarpetki, zauważyłem pudełko.
Nie byle jakie, czerwone pudełko z cenną zawartością.
Przyjrzałem się mu.

*Retrospekcja*

-Zayn, ty masz dziewczynę..-rzekł Niall
-Narzeczoną za niedługo.-poprawiłem go, a on popatrzył na mnie dziwnie nie dowierzając-Myślę, o tym czy się nie oświadczyć.-dodałem
-Wooow.. Zayn... to...-nie potrafił wypowiedzieć zdania...
-Zwariowałem?-zaśmiałem się
-Nie. To.. wspaniale.-powiedział przez suche gardło-Ale.. zapytam, dlaczego chcesz się oświadczyć?
-Nie wiem..-powiedziałem
-Jak to nie wiesz?-zdziwił się-Przecież.. jak ktoś się oświadcza, to chyba dlatego, że kogoś kocha i chce spędzić z tą osobą resztę życia...
-Też tak myślałem..
-Nie kochasz Perrie?
-Kocham. A przynajmniej myślę, że kocham.-odpowiedziałem.

Teraz już wiem, podjąłem właściwą decyzję dla swojego serca.. Myślę, że jutrzejszy dzień będzie odpowiedni do wyjaśniania największych niespodzianek. Ale dziś...dziś jest Wigilia.

*Nathalie*

Wróciłam do domu, położyłam swoje rzeczy i zapytałam mamę, w czym mogę jej pomóc. Odpowiedziała, że przy kolacji, więc zaczęłam od mycia i krojenia grzybów.
-Znalazłam!-usłyszałam schodzącą po schodach Ally
-Cieszę się!-powiedziała mama
-Czego szukałaś!?-postanowiłam się wtrącić
-O, wróciłaś.-siostra pojawiła się w kuchni-Mama kupiła choinkę, którą trzeba ustroić, więc szukałam ozdób, które mama włożyła na strych.
-Świetny pomysł!-poparłam Ją
-To nie jest męcząca czynność, ani taka, dla której muszę wykonywać jakieś ruchy zagrażające życiu mojemu i mojego dziecka, także - zajmę się tym.-uśmiechnęła się i zniknęła w przedpokoju
-Nic przecież nie powiedziałam..-spojrzałam oczekująco na mamę
-Ally po prostu jest odrobinkę już przewrażliwiona, daliśmy Jej ku temu powody.-odpowiedziała moja rodzicielka
-Masz rację, mamuś. Traktowaliśmy Ją jak dziecko, a jest dorosła.
-Tak było trzeba, tak wciąż trzeba. Ally to wciąż w jakimś stopniu dziecko moje, i ja wiem, że ona się już nie zmieni - ale będzie miała dziecko swoje. To normalne, że się o Nią troszczymy po takich przeżyciach, jakich doznaliśmy. Nie obwiniaj się o nic, kochanie. Gdy urodzi, przejdzie Jej.-zaśmiała się
-Okej, co mam dalej robić z tymi grzybami?-zmieniłam temat
-Weź je, proszę, postaw na gaz, żeby się uwarzyły.
-Już się robi!
-A potem zrób panierkę do karpia i go proszę również upiecz.
-Jak ja to uwielbiam..-powiedziałam do siebie
-Tylko uważaj, co byś sobie rączek nie pobrudziła.-śmiała się ze mnie mama
-Mało śmieszne!-krzyknęłam, gdy wyszła z kuchni
-Mój mąż przyjechał!-pisnęła Allison
-Ucałuj go ode mnie!-zawołałam z kuchni, wykonując zadaną mi pracę.
Po kilku minutach do kuchni wszedł mój szwagier;
-Sama możesz mnie pocałować.-powiedział poruszając brwiami
-Głupi.-zaśmiałam się, a All uderzyła go w ramię
-W ciąży jestem, pytaj mnie jak się czuję, a nie zajmuj się głupotami!-pisnęła ponownie.
Max się zaśmiał.
-No przywitaj się, młoda!
-Bardzo chętnie Cię upaćkam jajkiem.-powiedziałam wyciągając w Jego stronę dłonie
-To ja myślę, że jednak moja żona mnie już ucałowała za Ciebie, prawda kochanie? A jak się czujesz?-pociągnął Ją za dłoń wyprowadzając ją z kuchni-Widziałem, że zajmujesz się choinką...
Zachichotałam, ale gdy zobaczyłam wyczekującą mnie rybę, uśmiech zszedł mi z twarzy.
-No i co się tak gapisz?-powiedziałam wprost w jej otwartą gębę.
Cóż, podobno dzisiejszego wieczora zwierzęta przemawiają...

W wyjątkowy wieczór, który spędzę z moją wyjątkową rodzinę muszę wyglądać wyjątkowo. Dlatego potrzebuję odrobinę więcej czasu na przygotowanie niż zazwyczaj. Gdy pomogłam z siostrą mamie podać do stołu, wszyscy poszli się przygotować. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam, wymodelowałam, wybrałam piękną sukienkę.. Zrobiłam makijaż. Wyglądałam pięknie, podobałam się sobie.


Następnie zeszłam na parter, gdzie znajdowali się już wszyscy.
-Pięknie wyglądasz, córeczko..-dała mi buziaka mama
-Potwierdzamy!-usłyszałam głosy z tyłu
-Wy jesteście równie piękni!-dodałam
-Matt, skarbie, zobacz, czy jest już pierwsza gwiazdka.-powiedziała mamusia
-Mamo, nie jestem już dzieckiem!
-Ale jesteś wciąż moim dzieckiem i największym dzieckiem w tym towarzystwie.
-Już niebawem się to zmieni..-burknął-A tak nawiasem mówiąc..-zajrzał przez okno-..to pierwsza gwiazda już świeci na niebie, widoczna.
-Zasiadajmy do stołu!-rzekła Ally
-Najpierw życzenia, kochani!-poprawiła Nas rodzicielka.
`WESOŁYCH ŚWIĄT!` - pomyślałam.
`Radosnych Świąt, Zayn...` - pomyślałam co roczne życzenie, które tym razem z pewnością się spełni.

*następnego dnia*
*Boże Narodzenie*

Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na siebie... Nic dobrego nie przychodzi mi na myśl, więc lepiej odejść... Odwracając się zerknęłam na zegar. Dochodziła 15.
-Zbierajcie się już!-krzyknęłam przez otwarte drzwi.
Nie usłyszałam odpowiedzi, gdyż od razu je zatrzasnęłam.
Postanowiłam zacząć ogarniać siebie, abym wyglądała jak normalny człowiek, a nie jedynie jego szkielet. Nie obyło się bez rozmyślań...
Gdy grzebałam w szafie, przypomniały mi się wczorajsze słowa Zayn`a.
`Chciałbym Ci coś powiedzieć..` - jedno tajemnicze zdanie, a robi tyle kłopotów. Wczoraj nie miałam czasu, aby się nad nim zastanowić, lecz dzisiaj mam go pod dostatkiem. I doszłam do wniosku, że nie mam pojęcia o co mogło mu chodzić. Nigdy nie słyszałam takich słów z Jego ust. Czy coś się stało? Czy ma to jakikolwiek związek z naszą przyjaźnią? Czy może z inną sytuacją..? Nie wiem, czy nawet chcę to usłyszeć.. Boję się tego co może zostać mi powiedziane. Nie mam pojęcia, czy jestem na to gotowa..
Zayn jest ciężkim człowiekiem, w szczególności dla mnie.. Już zawsze będę bała się bliżej do Niego przywiązać, będę bała się go powtórnie stracić.. Niech zostanie tak jak jest.
Just friends.
Nie chcę ani urywać kontaktu, ani nic zmieniać.
Nienawidzę słów: `Musimy porozmawiać.` bądź `Muszę Ci coś powiedzieć.`
Zazwyczaj nie wróżą one nic dobrego.
-Jesteś gotowa?-do pokoju wbiła mi siostra
-Nie wiem, sama określ.
Pokazałam się Jej, okręciłam w koło.


-Idealnie!-pisnęła
-Dziękuję.-zawstydziłam się-Ty również wyglądasz.. nieziemsko!
-Ze mną wygląda jeszcze lepiej!-wtrącił się Max i objął moją siostrę


-No nie wiem, czy to dobrze określiłeś..-powiedziałam
-Zamknij się, bo zostaniesz w domu!-pogroził mi palcem i zniknął za rogiem
-Ale to moi przyjaciele!-śmiałam się
-Zamknę Cię w piwnicy!-wciąż słyszałam Jego głos
-Oh... Dzieci.-powiedziała moja siostra, a ja spojrzałam na Nią wzrokiem typu `Really?`, a ona odwróciła się i dodała-Za 30 minut wyjeżdżamy, słoneczko.-zatrzasnęła za sobą drzwi.
Usiadłam na łóżku i postanowiłam dobrać biżuterię, jednak Malik i jego dziwne zachowanie wciąż siedziało mi w głowie, a fakt, że za chwilę cała prawda może wyjść na jaw - przytłaczał mnie jeszcze bardziej.
A może powinnam zadzwonić do Wal? Zapytać co porabiają w te święta, złożyć życzenia. Dowiedzieć się prawdy, by nie żyć w niepewności. A może to głupie? Podejrzane?
-Siostra, zawiążesz mi krawat...? Wow, ale się wypindrzyłaś, laleczka.-tym razem niezapowiedzianie wpadł Matthew
-Daj ten krawat i się nie wymądrzaj.
-Pięknie!-ostatnie słowo musiało należeć do Niego.

#2 Muzyka

-Jesteście!-drzwi otworzył Nam Niall
-Wesołych Świąt!-powiedzieliśmy wspólnie
-Wzajemnie! Pomogę Wam!
Zabrał prezenty z naszych rąk, pomógł mu jakiś mężczyzna, a następnie do Nas wrócił.
-Natt, to jest mój brat - Greg, ta kobieta, która trzyma mojego młodszego bliźniaka Theo, to Jego żona, a mały to mój bratanek. A tam są moi rodzice!-pokazał uroczą parę, która rozmawiała z pewną kobietą-Rozmawiają z mamą Harry`ego.
-A to moja siostra - Gemma.-znikąd pojawił się Styles w towarzystwie pięknej młodej kobiety.
Zauważyłam, że moja rodzina już wtopiła się w tłum i zniknęła.
`-Moja pamięć nie należy do najlepszych z moich zalet.`
-A to moje siostry!-pojawił się Louis-Tak bardzo chciały Cię poznać..-przedstawił mi je
-Przepraszam, ale pewnie i tak będę miała problem z zapamiętaniem na raz tylu imion..-przyznałam się-Moja pamięć nie należy do najlepszych z moich zalet.
-Ważne, że my już znamy Ciebie!-dodała najstarsza blondynka, Lottie jak mniemam.
Spojrzałam w tłum, lecz nigdzie nie widziałam żadnej znajomej buźki z Bradford.
Za to przez oczy przemknęły mi El, Dani, Mel, Ash oraz parę osób, których całkowicie nie kojarzyłam.
-Przepraszam, muszę skorzystać z łazienki.-opuściłam towarzystwo, pociągnęłam rękę Horan`a.
Spojrzał na mnie wymownie, lecz zrozumiał, że ma udać się za mną. Zamknęłam się z Nim w pierwszym lepszym pokoju.
-Co się stało?-zapytał
-Niall.. Czy jest rodzina Zayn`a?-zbladł
-Cholera, kompletnie o tym zapomniałem... Kuźwa, Natt, tak mi przykro..
-Odpowiedz na moje pytanie.
-Z tego co wiem, to mieli problem z dojazdem i nie dojechali.. Mieli być. Nie mam pojęcia czy dojadą, czy zostali w domu.. Nie wypytywałem Zayn`a. Dopiero teraz powiązałem fakty..
-Czyli ich nie ma?
-Nie..
-Może uda mi się ich uniknąć..-dodałam
-Ich czy prawdy?-zapytał
-Obu.-powiedziałam
-A może to odpowiedni czas by..?
-Nie jestem na to gotowa. Nie dzisiaj. Nie teraz. Nie tutaj. Nie...-powiedziałam
-Spokojnie!-uspokajał mnie
-Chyba wołają nas do stołu.-powiedziałam i wyszłam.

Tylu osób przy jednym stole jeszcze nie widziałam, chyba, że na jakiejś uroczystości w restauracji. Dopiero teraz ogarnęłam ile osób może pomieścić ten budynek. I zaczynam widzieć sens w tej willi.. Nie tylko dla przyjemności lokatorów, ale także gości, rodziny... Duuużo ludzi. To ma sens!
Rozglądałam się, większość osób już kojarzyłam.. Lecz czułam się niepewnie, gdyż obok Zayn`a pozostawały puste miejsca. W zasadzie.. to on był sam.
Zaraz, zaraz.. Gdzie blondynka?
-Horan-odezwałam się do blondyna po prawej-gdzie jest Perrie?
-Nie ma.-powiedział kontynuując `rozmowę` ze swoim bratankiem
-Ej,Theo jest uroczy, ale ja też... poświęć mi chwilkę.-powiedziałam
-Ciebie mam na co dzień, Jego nie.-powiedział
-Już od pół roku nie mam Cię na co dzień..-dodałam ciszej, tak by nie usłyszał-Fak ju maj frend.-powiedziałam, pewnie nie usłyszał - znowu
Przeprosiłam i wstałam od stołu, nawet nie zauważył.
Poszłam do kuchni po zwykłą szklankę wody mineralnej, ktoś wszedł za mną.
-Co tam, kochanie?-usłyszałam Tommo
-Niall jest chamski...
-Gdy jest w pobliżu mały, nie widzi innego świata..-powiedział-Kwestia przyzwyczajenia.-odpowiedział-Dlatego się smucisz?
-Nie wiesz czy rodzina Zayn`a dojedzie?
`-Tak, nie jesteś pierwszą osobą, która mi to już dzisiaj mówi.`
-Nie mam pojęcia...Cholera.-parsknęłam
-Tak, nie jesteś pierwszą osobą, która mi to już dzisiaj mówi. Może powiem, że nie najlepiej się czuje i wrócę do domu.-wymyślałam plan doskonały
-Nie wiem czy to przejdzie, pewnie położą Cię w którymś z wolnych pokoi i nafaszerują lekami.. Kilka matek vs jedna Ty.
-No..... A dlaczego nie ma Perrie?-zapytałam
-Była. Złożyła życzenia i uciekła, spieszyła się.
-Tak w święta?-dopytywałam
-Nie wiem, mało mnie ten fakt obchodzi. Sama rozumiesz, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż Perrie, Zayn i ich chory związek.-zdziwiłam się
-Co masz na myśli mówiąc...
-Prezenty! Czas na prezenty!
Do kuchni wbiegły urocze bliźniaczki, siostry Louis`a. Wzięły nas za ręce i wyszarpały do salonu. Zajęłam swoje miejsce, dzieci zajęły się prezentami.
Chłopaki podarowali prezenty swoim dziewczynom, ja dostałam uroczą bransoletkę od mojego kochanego brata. Zayn ruszył się ze swojego miejsca z maleńkim prezencikiem w dłoni. Zbliżał się w moją stronę, coraz bliżej. Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie pomylił kierunków. Ale nic na to nie wskazywało.
-Mam coś dla Ciebie..-powiedział, przykucając przy mnie
-Chciałeś wczoraj porozmawiać.-wypaliłam
-Ta rozmowa może jeszcze trochę poczekać, chciałbym Ci coś podarować..-odpowiedział.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, który przerwał naszą rozmowę. Po chwili w korytarzu zrobiło się trochę tłoczno.
-Wesołych Świąt!-usłyszałam pomieszane głosy..
Łzy napłynęły do moich oczy, wcisły się w nie miliony pięknych wspomnień..
Te głosy. Znieruchomiałam.
Zayn odszedł.
-Przepraszamy za spóźnienie, ale troszkę pogoda popsuła nam plany.. Troszkę nas zasypało.-mówiła Trisha - mama Malik`a-Ale mamy nadzieję, że puste miejsca jakieś się znajdą!
Zayn przywitał się ze swoją rodziną.
Miałam ochotę zapaść się pod stół, roztopić, zniknąć w powietrzu.. Cokolwiek.
Byleby wyemigrować z tego pokoju.
To nie będzie fajne. Pokręciłam głową i spuściłam wzrok, poczułam dłoń Matt`a na swoim ramieniu - pokrzepiającą. Miałam nutkę nadziei, że mnie nie poznają.. Tak samo jak Zayn nie poznał mnie.
-Rozpoznaję jakieś nowe twarze.-dodała kobieta, którą doskonale kojarzę.
Chwilę później przed moimi oczami pojawiła się Safaa i Waliyha. Grzecznie się przywitały, uśmiechnęłam się.. Pamiętam jak zawsze je karciłam, aby zachowywały dobre maniery.
Podniosłam głowę, jestem skończona.
Mój wzrok spotkał się z wzrokiem Wal. Otworzyła usta ze zdziwienia.
-Nathalie?-powiedziała na głos.
Nie odpowiedziałam. Na sali nastała cisza.
-Co Ty tu robisz?-zapytała Safaa.
Zbyt wiele.. To dla mnie zbyt wiele jak na jeden raz. Oczy mi płonęły od łez. Nie potrafiły zdusić ich już więcej.. Popłynęły rzewnym strumieniem.
To nie tak miało być.
-Przepraszam..-wydusiłam i wstałam od stołu.
Nikt nie wiedział co się dzieje, oprócz mnie i kilku poszczególnych osób. Wszyscy byli w szoku.
Zayn wpatrywał się w Wal, a potem we mnie...
Przeszłam szybkim krokiem obok nich, Malik złapał mnie za rękę. Spojrzałam mu w oczy i popełniłam wtedy największy błąd w swoim życiu.
-Zostań... Natty.-powiedział jak gdyby nigdy nic.
JAK GDYBY NIGDY NIC.
Cococococo... PUF! Eksplozja.
Wybiegłam z ich domu, biorąc w locie płaszcz z wieszaka.
EKSPLOZJA.





***
przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Wiem, że zawaliłam.. Zbyt długo kazałam czekać.
Ale chciałam, by był idealny! Mam nadzieję, że choć w połowie taki jest, gdyż myślę, że nawet jest jednym z najlepszych! 
Teraz to ja dopiero muszę zaczerpnąć skądś weny... Co tam się ma dalej podziać? 
Kochani! Czyż na taki rozdział czekaliście?
Co będzie dalej? Czy wszystko się ułoży? Hmmm...

KOMENTUJCIE!!!!

Byłam w Bułgarii, wróciłam... Kolejny rozdział mam nadzieję - wcześniej! 
Jedyne czego pragnę to WENA! 

PROSZĘ, WYRAŹ W KOMENTARZU SWOJĄ OPINIĘ NA TEMAT ROZDZIAŁU!!!
SKOMENTUJ!!!

środa, 29 czerwca 2016

Przeprosiny.

HEJ KOCHANI!

Zabijecie mnie...
Nie dodałam już miesiąc nowego rozdziału, ponieważ SZKOŁA.
A teraz są wakacje, myślałam, że wszystko pięknie, cudownie.. Do wyjazdu skończę rozdział.
Ale nie chcę, żeby był byle jaki. 
Nie dałam rady. 
Nie skończyłam go, więc Go nie dodam.
Dziś właściwie rano wyjeżdżam na obóz do Bułgarii. Nie będzie mnie w PL do 11 lipca...
p.s. Nie zobaczę meczu ;ccc

Nie dodam także rozdziału, lecz obiecuję, że do 15 będzie! 
Wybaczcie mi, proszę.
Widzę, że czytelników jest coraz mniej i zdaję sobie z tego sprawę, że to przez rzadko dodawane rozdziały. Ale inaczej nie daję rady.. Robię wszystko co w mojej mocy, aby było jak najlepiej!

Lecę spać, długa podróż przede mną. Trzymajcie się!!

A jak tam świadectwa??

UDANYCH WAKACJI!!!



czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 66.

#1 Muzyka

*Nathalie*

*23 grudzień*

-I koniecznie musimy kupić coś mojej małej siostrzenicy!-powiedziałam z radością
-Ja jestem ciekawa co ty się tak ekscytujesz ostatnimi dniami...
-A nie mogę? Mam powody!
`-Masz rację, ten klimat też na to działa!`
-Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta..-zanuciła a ja zachichotałam
-Masz rację, ten klimat też na to działa! Ale będziesz miała córeczkę, jestem przeszczęśliwa!
-Byleby była zdrowa.
-To najważniejsze..
Ally wczoraj była na badaniach. Po USG można było poznać płeć, od razu chciała się dowiedzieć. Teraz musi wybierać imię!
-Jeszcze chłopaki jutro wracają.. Cudowny czas nastał!
-Szybko ten czas zleciał, prawda? Patrz jaka ja już duża jestem.-zaśmiała się
-Rośniesz, mama!
-Ten fakt mnie z dnia na dzień co raz bardziej przeraża i uszczęśliwia.-zachichotała powtórnie-Kto jeszcze został?
-Niall. Louis'owi muszę coś kupić na urodzinki, bo ma w Wigilię. I Philip'owi..-powiedziałam.
Jak mi się układa z Philip'em? Dobrze. Nie wiem czy nawet nie lepiej niż wcześniej. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, on wie na czym stoi, wie czego może się spodziewać.. Wie, że ja nic do Niego nie czuję. A ludzie mówiąc, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje - mylą się. Istnieje. A ja jestem na to najlepszym przykładem. Mam wielu przyjaciół, bez których nie wyobrażam już sobie życia. Z Philip'em spotykam się kilka razy w tygodniu, mogę mu się zwierzyć ze wszystkiego i wiem, że zawsze mnie wysłucha, pomoże. Poznałam Go z moimi przyjaciółkami, one również go polubiły..
A jeśli chodzi o narkotyki. Obiecał, że ten rozdział w Jego życiu został skończony. Bezpowrotnie.. Waga tej decyzji jest bardzo duża, właściwie to od niej zależy nasza znajomość - nasza przyjaźń.. A wierzę, że ma w głowie wszystko poukładane, nie chcę Go stracić.. Wierzę, że on mnie także.
-Nathalie!
-Przepraszam, zamyśliłam się...
-Ostatnio często Ci się to zdarza.-dodała Allison
-Co mówiłaś?-zmieniłam temat
-Pytałam, czy kupiłaś już coś Ash i Mel?
-Tak, tak.
-A mamie?
-Też. Zajmijmy się teraz Twoimi prezentami..-pociągnęłam Ją delikatnie za rękę w stronę najbliższego sklepu.

-Hello, dziewczyny!-powiedziałam do telefonu, gdy utworzyłam rozmowę grupową-Zrodził mi się w głowie szalony pomysł!
-Co tam, mała?-usłyszałam od Ashley.
Mel ziewnęła.
-A Ty taka zaspana?-spytałam
-Siedziałam do późna i rozmawiałam z Niall`em, wybaczcie..-powiedziała i odchrząknęła
-Dobra, do głównej postaci..-powiedziałam-Znalazłam w aucie Lou klucz do villi chłopaków. Oni przylatują jutro, co powiecie na to, żeby zrobić im niespodziankę?
-W sensie?
-Posprzątajmy! Trochę długo Ich tam nie było... A zbliżają się święta, głupio by było, jakby mieli jeszcze sprzątać na szybko.. A możemy pokazać im naszą tęsknotę w czynach.
-To nie jest głupi pomysł.-odezwała się blondynka
-A na dodatek Lou ma urodziny.. Możemy tam trochę zabalować, to znaczy.. Zróbmy mu niespodziankę! Schowajmy się, upieczmy tort, ustrojmy jakoś dom.. Po prostu; impreza niespodzianka!
-Po Twoim głosie słychać, że jesteś pełna energii dzisiaj..-usłyszałam od Mel
-W przeciwieństwie do Ciebie.-zachichotała Ash
-Tak, jestem pełna determinacji! Gotowości do działania! Chcę ich uszczęśliwić...
-Dobry pomysł, Natt.-potwierdziły
-Super! Wpadnę po Was po obiedzie... Koło 2 po południu. Do zobaczenia, mordki! Buzii!
Rozłączyłam się i rzuciłam na łóżko..
To będzie szalony dzień.

-Myślałam, że będzie tu wyglądało gorzej...-powiedziała Mel, gdy weszłyśmy do domu 1D
-Jest... czysto.-powiedziałam zdziwiona
-Co ty sobie wyobrażałaś? Że gwiazdy zostawią villę bez opieki na tak długi okres czasu? Na pewno mają jakieś sprzątaczki z kluczami..
`zachichotały`
-Zaprzyjaźnione.-dodałam-Szkoda, że efektu ich pracy nie widać, gdy chłopcy przebywają w domu..-zachichotały
-W sumie, czym się przejmujesz? Lepiej dla nas. Posprzątamy zwierzchnio i bawimy się w strojenie!
-Opracujemy plan, moje panienki.-spojrzałam na Nie z dołu
-Tak więcej nie patrz, bo wyglądasz jak zboczeniec, który uciekł z więzienia.-powiedziała Ash-Biorę szmatę i zabieram się za salon. Resztą się podzielcie.
Otworzyłyśmy usta z oniemienia... Ale nas wykiwała.

-Skończyłam!-krzyknęłam, wychodząc z łazienki
-My też!-wyszły z kuchni, trzymając w ręku szklanki z sokiem-Dosyć dawno..
-Ale to nie na Was spadło najgorsze z najgorszych, na szczęście sprzątaczka nie pominęła łazienki i była w miarę czysta.-zachichotały-Macie soczek dla mnie?
-A chciałaś?
Strzeliłam face-palm'a.
-Czy ja wyglądam jak kozioł ofiarny?-poszłam do kuchni
-Nie wiem jak on wygląda, więc.. być może.-dodała rozweselona blondyna
-Ha ha. Śmieszne.-powiedziałam
-To teraz stroimy!-zaklaskała Mel
-Czym?-zainteresowała się Ashley
-Zapomniałyśmy kupić ozdób...-dopowiedział brunetka
-Zapomniałyśmy... Ale na szczęście ja o wszystkim pomyślałam. Rozpakujcie zakupy i przygotujcie rzeczy na tort. Włączę jakąś muzykę na tv, żeby Nam umilić czas...
Jak postanowiłam, tak zrobiłam.
Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Otworzę!
Podbiegłam do drzwi, uchyliłam, a do środka wpełzł mój przyjaciel.
-Rany julek, jeszcze nigdy nie byłem w takim pałacu.
-Hihihi.-zachichotałam-Hejka.
Philip pocałował mnie w policzek.
-Masz wszystko czego potrzebujemy?-zaglądnęłam do torby w Jego ręce
-Jestem ja... Czy to Ci nie wystarcza?
-Głuptasie...-znów zachichotałam
-W torbie jest wszystko; balony, serpentyny, świeczki i inne podobne.
-Dziękuję, jesteś kochany!
-Pomóc Wam w czymś?
-Właściwie to możesz zostać, podzielimy się obowiązkami, będzie szybciej.
-Z miłą chęcią.-tym razem on się uśmiechnął
-Więc zapraszam w głąb 'pałacu'.-pokazałam mu drogę-Dziewczyny, Philip nam pomoże.
-Świetnie.-powiedziały-Każda dodatkowa para rąk się przyda...
-Znalazłam tu jakieś ciasteczka, zapewne Nialler`a.. Możemy zjeść?-Ash zwróciła się w stronę Mel
-Co mnie pytasz? To nie moje..
-Ale Twojej drugiej połówki.-powiedziała poruszając brwiami
-Sorry, ale mnie mama urodziła w całości..-zrobiłam głębokie `uuuuu`, a Phil mnie poparł-Dawaj te ciasteczka, bo zgłodniałam.-brunetka otworzyła ciastka, na które się rzuciliśmy.

-Ej, znalazłam w tej komodzie 10 żelów do włosów, piankę, lakier...-powiedziała zszokowana Mel
-To pewnie Twojego chłoptasia, Natt. Z Niego taka lalunia..-dodała blondyna
-Ja nie mam chłoptasia.-powiedziałam i spojrzałam na Philip`a, który wbił wzrok w podłogę, skupiając się na dmuchaniu i wiązaniu balonów-Weź, blondyna, zobacz czy Cię w kuchni nie ma..
-Ha.. Śmieszne.-powiedziała
-Zacznij ten tort robić, bo się nie wyrobisz.-powiedziałam
-Dobra, blondi.. Chodź, pomogę Ci.-wypchnęła Ją z salonu Melanie.
Wywróciłam oczami.
-Nathalie..
-Tak?
-Łączy Cię coś z Zayn`em?-zapytał brunet
-Przyjaźń.
-Ale wydaje mi się..
-To niech Ci się nie wydaje.-powiedziałam oburzona-Jesteśmy tylko przyjaciółmi, nic więcej między Nami nie ma.. Nie było.-spuściłam wzrok
-Przepraszam, nie chciałem wkraczać na nieznany teren.
-Co?-zachichotałam
`znów się uśmiechnął`
-Na drażniący temat.-poprawił się i rzucił onieśmielającym uśmiechem
-Spokojnie, możesz mi mówić wszystko o czym myślisz. Od tego są przyjaciele, czyż nie?-znów się uśmiechnął
-Nathalie, telefon Ci dzwoni!-usłyszałam głos brunetki z kuchni
-Zaraz wracam.-pokazałam palcem na kuchnię.
Wzięłam telefon, który podała mi Mela i odezwałam się;
-Tak?
-Cześć, słońce! Dzwonię, żeby Cię powiadomić, że pakujemy się i wybywamy na lotnisko. Rano będziemy w domu.
-O której dokładnie?-zapytałam
-Nie wiem.. Koło 8. A co?-interesował sie Niall
-Muszę wiedzieć, kiedy mogę odwiedzić moje skarby.-powiedziałam przemile
-Już się tak nie podlizuj! Do zobaczenia jutro! Ślemy buziiaczki!
-Ja Wam też.-cmokłam w telefon
-Dziękujemy! Daj mi jeszcze na chwilkę moją ukochaną.-powiedział blondyn.
Wywróciłam oczami.
-Masz, powiedział, że Cię nienawidzi i wcale nie tęskni.-podałam telefon Melanie
-Hej!-usłyszałam z słuchawki-Kocham Cię, kłamczuszku!
Zaśmiałam się.

#2 Muzyka

*24 grudzień*

-Ej, damy!!!-pisnęłam, gdy spojrzałam na zegarek-7:30!! Zaspałyśmy, mogą tu być w każdej chwili!!
-Niall miał mi napisać, jak będą w samochodzie.. Nie pisał. Jest szansa, że zdążymy! Zajmuję łazienkę!!-poleciała jak petarda Mel
-To ja tą u góry!-za nią wybiła spod kołderki Ashley
-Szlag.. Się nie zabijcie!
Wiecie co można nazwać kulturą i dobrym wychowaniem? Jeśli jest dom, w którym jest 6 wolnych sypialni, a trzy dziewczyny śpią na jednej kanapie w salonie. To właśnie my! O proszę, jakie jesteśmy mądre! Nie zakłócałyśmy przestrzeni osobistej chłopaków. A tak szczerze bałyśmy się, co tam zastaniemy.. A przy okazji świetnie się bawiłyśmy.
Ale co ja pletę, skoro nie mam na to czasu...
Wyskoczyłam z łóżka, wyjęłam z lodówki tort, który zrobiły wczoraj moje kochane przyjaciółki. Mi zostało go ustroić.. Chciałabym tylko dodać, że jest to tort lodowy z musem orzechowym oraz z dodatkiem rumu.. Ubiłam śmietanę, obsmarowałam tort z każdej strony.
-SĄ W DRODZE!-usłyszałam przeraźliwy krzyk Melanie..
No od `tej` strony Jej jeszcze nie znałam.. Zastanawiam się teraz ile ona potrzebuje rano czasu, aby się zebrać.
Włożyłam w tort 23 świeczki.. Nasz kochany staruszek! Położyłam go na stoliku, tuż obok przygotowanego dla Niego wczoraj prezenciku.
-Jestem! Co zrobić!-przybiegła blondyna
-Chyba nic. Sprawdź, czy wszystko jest ok, lecę się przebrać!-dopowiedziałam i tym razem ja wystrzeliłam jak petarda, biorąc w biegu torbę, gdzie miałam włożoną sukienkę.
Wpadłam do łazienki, wrzuciłam na siebie sukienkę, rozczesałam włosy i tuszem maznęłam rzęsy.


-NATHAAAAAAAAALIE!!! Wjechali na parcelę!
Z ręki wypadł mi tusz, a gdy wystraszona poruszyłam rękami, popchnęłam kosmetyczkę, która również upadła.
-Kurwa!-pisnęłam zdenerwowana.
Zostawiłam wszystko jak jest, pobiegłam na dół do dziewcząt. Zdążyłam wziąć w rękę prezencik dla przyjaciela, a usłyszałam szczęk przekręcającego się w drzwiach zamka. Gdy tylko drzwi się uchyliły;
-NIEESPOOODZIAAANKAA!!!!
-A te co tu robią?-zaszokowani stanęli w drzwiach
-WSZYSTKIEGO NAJWSPANIALSZEGO, SKARBIE!-pisnęłam
-Sto lat!!
-Spełnienia marzeń!!-krzyczały dziewczyny.
`-Dziękuję, bardzo!`
Louis się zawstydził. TEN LOUIS! LOUIS TOMLINSON SIĘ ZAWSTYDZIŁ!
Ja Jego, a nie On mnie!
Sukces!!!
-Dziękuję, bardzo!-podszedł bliżej
-Dmuchaj z życzeniem!-dodałam.
Wszystkie zgasły za pierwszym razem.
-Spełni się!-dodała Mel, a potem zajęła się Niall`em
-Już się spełniło!-wziął tort z mojej ręki, i mocno mnie objął-Dziękuję Ci! Ty jesteś niezwykła! Nie spodziewałem się. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie!-okręcił mnie, a ja czułam, że mi się moczą oczy
-Przestań! Nie ma za co.-odpowiedziałam
-Nathalie, słońce! Ja też za Tobą tęskniłem!-rzekł Harry, który przytulał swoją dziewczynę
-Tak?-Lou mnie puścił-Dla mnie nie ma miejsca przy Twoim boku, pfff..
-Zaraz się zwolni..
-Zaraz to ja mogę być zajęta! A!-zostałam porwana w objęcia Styles`a szybciej niż się tego spodziewałam-Cześć.-śmiałam się
-Dobra, nie popisuj się, Harry. Oddaj mi siostrę.-tym razem usłyszałam Horan`a, on wziął mnie w ramiona-Skąd miałaś klucz? Dlaczego nic nie wspomniałaś, że tu będziesz?
-Bo nie byłoby niespodzianki, a klucz znalazłam.-kołysałam się
-Nasz klucz nie leży sobie na pierwszym lepszym chodniku, kochana.-przytulił mnie Liam
-A jednak.. znalazłam.
-Tajemniczość.-przytulił mnie Zayn-Cześć, piękna.-wyszeptał w moje ucho.
Zarumieniłam się.
-He-ej.
-No to teraz po tym jakże obfitym przywitaniu, może udamy się do stołu, zejdziemy z tych drzwi i podzielimy się tortem.-zakomunikował Louis
-To ty tu dziś rządzisz.-dodałam.

-Zaraz wracam.-odeszłam od towarzystwa, gdy zjadłam kawałek pysznego tortu.
Przypomniałam sobie, że w łazience leży rozrzucona moja kosmetyczka.. Nie posprzątałam po sobie. Jestem ciekawa ile moich potrzebnych w codziennym życiu przyborów przeżyło ten upadek.
-Cholera..-powiedziałam wchodząc do owej łazienki-Pięknie.-rzuciłam z sarkazmem.
Pozbierałam co się dało. Podłoga była upaćkana tuszem oraz rozsypany był puder. Rozkruszył się po całej podłodze.
-Z tym to już chyba nic się nie da zrobić.-powiedziałam oceniając sytuację z góry
-Kupię Ci nowy.-przestraszona odwróciłam się o 180 stopni
-O Matko, Zayn..-głęboko oddychałam trzymając się za serce-Wystraszyłeś mnie..
-Przepraszam.Chyba mam do tego skłonność.-spojrzał na mnie zabójczym tak bardzo wzrokiem, a mi przypomniała się sytuacja z Paryża, podczas której - dodam - również zaskoczył mnie swoim pojawieniem się
-Co tu robisz?
-Chciałem sprawdzić, czy wszystko w porządku.
-W jak najlepszym! Tylko.. troszeczkę nabałaganiłam.-rozejrzałam się wokoło
-Pomogę.-dodał
-Dam sobie radę. Dzięki.
-Kupię Ci nowy puder.
-Nie trzeba.. Umiem sama.-powiedziałam-To znaczy.. Mam pieniądze.-zaśmiał się
-Są święta, ludzie kupują sobie prezenty, Nathalie. A to moja łazienka wyrządziła Ci krzywdę..
-Właściwie to spowodował to krzyk Melanie, gdy wjechaliście na parcelę.-zastygłam w bezruchu-A poza tym to Wasza wspólna łazienka.
-Każdy Ci powie, że to ja w niej spędzam najwięcej czasu, także biorę za nią pełną odpowiedzialność.-położył rękę na sercu.
`-Chciałbym Ci coś powiedzieć...`
Zachichotałam.
-Muszę to ogarnąć..
-Chciałbym Ci coś powiedzieć...-zwróciłam z zaciekawieniem wzrok w Jego stronę
-NATHALIE!-wbiegał ktoś po schodach-Gdzie się zgubiłaś? A ty co tu robisz, Malik? Musimy coś ogłosić, nie może Cię tam zabraknąć, piękna.-pociągnął mnie za rękę Louis.
Posadził mnie na krześle, z którego przed chwilą wstałam.
-Jak wiecie są święta... Zapraszamy Was dziewczyny jutro do Nas na kolację świąteczną. Dziś spędzimy Noc z rodzinami, jutro razem z Wami. Przyjdziecie?-zaprosił nas Liam-Kieruję zaproszenie w imieniu całego zespołu One Direction.
-Pewnie!-powiedziały dziewczyny
-Chcemy poznać Wasze wspaniałe buźki z naszymi idealnymi rodzinkami.-dodał Styles i posłał buziaka Ash
-Zaraz, zaraz.. Całe Wasze rodziny tu przybędą?-zapytałam wystraszona
-Ci, którym czas na to pozwala - owszem.-uśmiechnął się Tommo
-Świetnie!-odpowiedziała Melanie.
Halo.. Czy to znaczy, że rodzina Zayn`a też będzie?
-A zresztą, nie przyjmujemy odmowy!-zakończył rozmowę Zayn.
Rany, jestem skończona. Może uda mi się jeszcze zachorować?
Wszystkie rodziny przyjadą..
O kurwa.



***
Cześć kochani! 
Nie było mnie tu... hohoho...prawie miesiąc! 
Przepraszam... Tak długiego okresu jeszcze nie było.. Ale..
Najpierw nie miałam weny, potem pojechałam na 3 dniową wycieczkę, zabrałam się na pisanie, ale szło mi to jak flaki z olejem... Potem skręciłam kostkę! Od tygodnia siedzę w domu, skończyłam rozdział, chciałam go dodać... Zjebał mi się internet.
Myślałam, że mnie szlag trafi.
Ale dodałam! Co prawda.. Nie jest on rewelacyjny, zdaję sobie z tego sprawę, ale no... 
Nie mam motywacji, nie mam weny.. Nie ma takiej samej mnie.
Wybaczcie.
Myślę, że kolejny rozdział to będzie szaleństwo... 
Jak myślicie? Co zrobi teraz Nathalie?

KOMENTUJCIE, BŁAGAM!