sobota, 23 kwietnia 2016

Rozdział 64.

#1 Muzyka

*Nathalie*

-Ale Panie Doktorze..-odezwała się Ally-Co z moim dzieckiem?
-Proszę się nie martwić.-odpowiedział-Na szczęście wszystko w jak najlepszym porządku, dziecko rozwija się prawidłowo. Upadek nie zaburzył jego rozwoju. Zdołała pani uchronić brzuch.-uśmiechnął się lekarz.
Moja siostra odetchnęła z wielką ulgą i popatrzyła w okno;
-Dzięki Ci, Panie Boże.
-Ale musi Pani na siebie bardziej uważać, następnym razem może stać się nieszczęście.
-Panie doktorze, następnego razu nie będzie. Dopilnuję tego.-dodał Max
-Miejmy nadzieję. A teraz... Pozwolą państwo, że przeprowadzę rutynowe badania.-usłyszeliśmy lekarza
-Oczywiście, już nie przeszkadzamy.-mama dała nam do wiadomości, że mamy wyjść.
Tak wszyscy uczyniliśmy.

-Pójdę się przewietrzyć.-dodałam na korytarzu, wszyscy na mnie spojrzeli
-Pójdę z Nią.-usłyszałam Niall'a i kroki za mną.
`-Przepraszam.`
Usiadłam na schodach przed szpitalem. Mój przyjaciel usiadł obok mnie.
Cisza.
-Przepraszam..-powiedziałam
-Za co?-zapytał zdziwiony
-Za to, że zwiałam bez wytłumaczenia, że nie odbierałam telefonu..
-Daj spokój.-prychnął
-Na prawdę.. Po prostu.. Przez ostatnie dni nie wiem co się ze mną dzieje.
-Wcale Ci się nie dziwię.. Zapewne chodzi nie tylko o Ally.-spojrzałam na Niego spode łba
-Jak Ty mnie dobrze znasz.. Ale fakt faktem stałam się spokojniejsza, gdy dowiedziałam się, że z Ally wszystko dobrze.
-Dzięki Bogu!-powiedział Niall-A jak z Zayn`em?
-Zapomnijmy.-powiedziałam
-Jak to zapomnijmy.. to się stało. Sama powiedziałaś, że co się stało, się nie odstanie.
-Bo tak jest, ale nie mogę tym żyć, Niall... Ja chcę sobie ułożyć w końcu życie. Z Nim czy bez Niego... Muszę się zacząć ustatkowywać. A on.. Ma dziewczynę, ma zespół, ma pracę.. Jest w trasie. Cały czas.. Tak jak Ty.. I reszta.-wzięłam głęboki oddech-Chciałam tego. On też.. Ale ten pocałunek nic między Nami nie znaczył.. Nadal jesteśmy..-przez gardło przeszło mi tak bardzo krzywdzące mnie słowo-..przyjaciółmi.
Wypowiedzieć takie słowo o osobie, którą się kocha to uczucie gorsze niż nóż wbity w serce.
`Jesteśmy przyjaciółmi.`
-Halo, Nathalie! Mówię do Ciebie..-otrząsnęłam się
-Przepraszam, zamyśliłam się..
-Zauważyłem, gdy nie odpowiedziałaś na moje pytanie..
-Mógłbyś powtórzyć?-poprosiłam
-Zostało nam jeszcze kilka dni w Paryżu, chciałbym wiedzieć kiedy będziesz gotowa wrócić..
-Wiesz, Niall...-powiedziałam-Zastanawiałam się nad tym.. I doszłam do wniosku, że nie mam po co już tam wracać.-otworzył usta, chciał coś powiedzieć, lecz nie dałam mu dojść do słowa-Nie, że NIE chcę! Bo na prawdę bym chciała.. W końcu to ten mój wymarzony Paryż! Ale nie mogę teraz tak zostawić Ally, nie byłabym sobą, nie potrafiłabym się skupić.. Nie czerpałabym z tego takiej radości jak dotychczas. To co mi się z Wami przydarzyło przez ostatnie dni!! Coś niesamowitego, nie do opisania! Ale wszystko co dobre ma swój koniec.. Mój kres już chyba dobiegł..-znów zabrał głos, ale ja dalej swoje!-Zdaję sobie sprawę z tego, że macie dla mnie ułożony jakiś plan! Ale co planowane to nieudane! Teraz będę wiedziała, że muszę jeszcze wrócić do Francji, bo czegoś nie zobaczyłam, nie zwiedziłam. Wiem, że to może także Was skrzywdzić, zasmucić.. Popsułam Wam plany, przepraszam za wszystko! Ale ja już nie będę potrafiła tak samo... Proszę, zrozum.. Wszystko chłopakom wyjaśnię, ale ja chcę tu zostać..
-Dasz mi w końcu coś powiedzieć?-spojrzał na mnie kątem oka Ni
-Przepraszam.. Już proszę, mów.
-Prawda jest taka, że po wypowiedzeniu przez Ciebie kilku pierwszych słów, chciałem zaprzeczyć... Chcę Cię mieć jeszcze na dłużej! Ale z każdym kolejnym słowem patrzyłem na to z innej perspektywy, i zrozumiałem jak ważne dla Ciebie jest zostanie tu. Przy siostrze, przy rodzinie.. Ja wszystko rozumiem, przekonałaś mnie.. Jesteś cudowna, nie wiem ile razy już Ci to mówiłem, zapewne jeszcze 2 razy tyle to powtórzę... Twoja rodzina powinna się cieszyć, że Cię ma! Jestem dumny!-dał mi całusa w czoło
-Wiesz, że jesteś dla mnie jak brat... Długa rozłąka sprawia, że przestaję racjonalnie myśleć.. Ale nie można nią żyć! Dni ostatnie spędzone z Wami były taką magiczną odskocznią od rzeczywistości, coś innego niż miałam dotychczas.. Musiałam dać radę bez was kilka miesięcy. Już wiem, że potrafię to zrobić.. Dałam radę tyle, to dam jeszcze więcej! Niebawem znów się spotkamy.
-Kocham Cię, mała siostrzyczko ty!-przytuliliśmy się
-Ja Ciebie też!
-Ale obiecaj mi jedno.. Nie wpakuj się znów w jakieś kłopoty, tym razem mnie tam nie będzie, żeby komuś obić mordę..-zaśmiałam się
-Wiesz, że ja mam tendencję wpadania w jakieś problemy!
-Postaraj się..
-Postaram się, obiecuję być cała i zdrowa, nie narażać swego życia, ale ratować świat i ludzkość przed złym!
-Cudownie! Ale absolutnie nie bądź jak atomówki!
-Niszczysz mi plany, lamusie!-znowu zachichotaliśmy-Obiecuję nie wpadać w kłopoty.-dodałam jeszcze raz
-Cieszę się. A teraz.. Wróćmy, bo przyszedł jakiś zimny wietrzyk.
-Zgadzam się.-zatrząsłam się i przeszły mnie ciarki.

#2 Muzyka

Gdy weszliśmy z powrotem na korytarz, gdzie znajdowali się wszyscy nasi przyjaciele, zauważyłam, że coś się zmieniło.. Nie błąkali się bez celu z zmartwionymi twarzami - wręcz przeciwnie - promienieli.
-Coś się stało?-zapytałam
-Ally wraca do domu! Max obiecał się nią zaopiekować, także możemy wracać do codziennego życia!-odpowiedział mi Harry
-Wszystko z Nią dobrze, tylko musi na siebie uważać.-dodał Liam.
Codziennych czynności, powiada..
To będzie cios w serce, jak będę musiała im powiedzieć, że tak właściwie to te najlepsze dni naszego wspólnego towarzystwa się już skończyły..
Ale mam nadzieję, że zrozumieją - są mądrzy.
Spojrzałam na Horan'a, a on spoglądał na mnie.
-To cudownie!-powiedziałam
-Pakuje swoje rzeczy, Twoja mama Jej pomaga, a Max poszedł porozmawiać z lekarzem.-dodał Louis
-Paul dzwonił.-dodał Liam-Pytał kiedy będziemy, bo nie wie, czy ma przesunąć jutrzejszą konferencję..
Niall zerknął na mnie, ale spuściłam wzrok.
-Będziemy jeszcze dzisiaj. Niech wszystko zostanie tak jak ma być, nie komplikujmy sobie dni..
Liam zerknął to na Horan'a, to na mnie, skinął głową i poszedł wykonać telefon.

-Serdecznie dziękujemy za obiad, pani Silence!-powiedział Niall.
Mama zrobiła zapiekankę, którą wszyscy zjedli z chęcią po tak obfitym w wydarzenia poranku.
`-Wszyscy się cieszymy, że już się dobrze czujesz.`
-Ależ nie ma sprawy! Obiad z Wami wszystkimi.. Taki rodzinny to była sama przyjemność!-uśmiechnęła się mamusia
-Na prawdę przepyszne, mamuś!-dodała Ally
-Wszyscy się cieszymy, że już się dobrze czujesz.-powiedział Lou w kierunku mojej siostry
-Dziękuję Wam bardzo za wsparcie, to wy dodaliście mi sił! Cieszę się, że wszyscy się tak martwicie.. To bardzo miłe, na prawdę.-dodała-Pójdę się teraz położyć, potrzebuję chwili odpoczynku.
-Pójdę z Tobą.-powiedział Jej mąż
-Nie potrzebuję niańki.-oburzyła się w drodze
-Ale będziesz Ją miała.-zaśmialiśmy się na słowa Max'a
-A ja z Matt'em pójdziemy się przejść i zwiedzić okolicę. W końcu to Polska!-rzekła mama
-Podobno mają tu najlepszy alkohol.-dodał żartem Matthew
-Ja Ci dam alkohol, małolacie.-spojrzała na Niego z przymróżonymi oczami mama, a my tylko zachichotaliśmy
-Chłopaki, my mamy samolot za 1,5h, za godzinę będzie taxi.-dodał Li
-A co z Nathalie?-zapytał Zayn
-Miała wrócić z Nami.. Jeszcze kilka dni.-dodał Louis
-Ja.. Chłopaki. Bardzo Wam dziękuje za wszystko, to były jedne z najlepszych dni mojego życia.. Spełniłam swe marzenia, dzięki Wam! Jesteście wspaniałymi przyjaciółmi. Ale ja nie mogę z Wami wrócić. Muszę tu zostać.. Zaopiekować się siostrą. Ona mnie potrzebuje.. Bardzo Was kocham, ale proszę o zrozumienie. Nie będę już tą samą osobą, będę się non stop martwić o Allison. Kochani, wiecie, że jestem bardzo wrażliwą osobą.. Proszę Was, wybaczcie mi...
-Podejrzewaliśmy, że tak się stanie..-usłyszałam Hazze
-I nie da nam się Ciebie przekonać, abyś jeszcze te kilka dni spędziła w naszym towarzystwie przed długą znów przerwą?-usłyszałam Lou
-Lou.. Wiem.. Czuję się winna, obiecałam Ci..
-Rozumiemy. Przecież zdrowie Twojej siostry jest najważniejsze, i dzidziusia! W końcu będziemy wujkami!-dodał Tommo-Tak tylko się z Tobą drażnię, chociaż chciałbym jeszcze Tobą się nacieszyć kilka dni. Ale są rzeczy ważne i ważniejsze, życie nie jest takie jakie je sobie zaplanujemy, ponieważ dzieją się rzeczy niespodziewane! Nie potrafimy tego przewidzieć.. A Paryż zwiedzimy jeszcze nie raz.
Podeszłam i przytuliłam Go.
-To była na prawdę wzruszająca przemowa..-powiedziałam w Jego ramię-I cieszę się, że nie będziecie na mnie źli.
-Bylibyśmy kompletnymi dupkami, gdybyśmy byli..-odezwał się Malik-Też mamy swoje rodziny, rodzeństwo i na pewno postąpilibyśmy tak jak Ty. Rozumiemy sytuację, skarbie.-uśmiechnęłam się.
Później przytuliłam każdego z osobna - nawet Zayn'a. To nic złego..
Przecież jesteśmy PRZYJACIÓŁMI.
Z niezapomnianym incydentem..
Ugh.
-Powinniśmy się już zbierać..-dodał Liam, a ja..
Zdałam sobie sprawę, że znów się rozstajemy na dłużej.. Znów się musimy pożegnać.
Znów.. będę bez Nich - sama.
Smutny fakt.

-Nie, nie, nie!-po schodach schodziła Ally, a Max ją asekurował-Jestem jeden dzień w domu, uważam na siebie! Nie będziesz mi życia układał.-prowadzili konwersację-Na pewno nie będę słuchała muzyki klasycznej, nie lubię tego!
-To podobno pomaga dziecku..-wtrącił się Max, a taxi chłopaków podjechały pod dom
-Chyba odprowadzę Was na lotnisko...-zaśmiałam się
-Ale ja tego nie lubię i koniec! Grr.. Mam Cię już dość!-Ally zwróciła się w moją stronę-Jadę z Wami.
`-Chodźmy już.`
-To ja..
-Bez Ciebie!-oskarżyła palcem zaczynającego zdanie męża.
Ten tylko spojrzał na Nią kocim wzrokiem, lecz mu nie ustąpiła.
-Ah, małżonkowie..-powiedzieli chłopcy równocześnie.
Zachichotałam.
-Bez obaw, zwrócę na Nią całą moją uwagę.-dodałam
-Sama zwrócę na siebie uwagę. Ty możesz ją zwrócić na przystojnych Polaków.-na Jej buzi wyskoczył szeroki uśmiech
-Męża masz.-powiedział Max
-Kto by czytał papiery...
-Obrączka, skarbie.-dał Jej buziaka i zniknął w kuchni
-Chodźmy już.-zaapelował Zayn.

#3 Muzyka 

-Zobaczysz, wkrótce się zobaczymy!-pocieszali mnie przyjaciele, którzy już za parę chwil znów mnie opuszczą..
Ale czego nie robi się dla fanów? To ich praca.
-Czas tak szybko mija, że ani się nie spostrzeżemy, a już razem znów bawić się będziemy!-zachichotałam na rym Styles'a
-Macie rację!-pożegnałam się uściskiem z każdym z osobna-Ale to nie zmienia faktu, że będę niewyobrażalnie tęsknić.-głos mi się załamał.
Dlaczego w trakcie przytulania Zayn'a?
Przypadek.
Ale to o Nim ostatnio cały czas myślę, i to on będzie mi siedział w głowie najczęściej.
-My też!-Niall'a zostawiłam sobie na koniec.
Poczekałyśmy aż samolot odleci, potem postanowiłyśmy z Ally, że pójdziemy na lody do pobliskiej lodziarni. Kobieta w ciąży ma zachcianki, którym ja się sprzeciwiać nie mogę.
Allison zamówiła dla Nas swój ulubiony deser.
-Jaki masz na teraz plan?-zapytała mnie siostra
-To znaczy?-zastanowiłam się
-Dlaczego z Nimi nie wróciłaś?
-Ktoś musi się Tobą zająć...
-Sama się sobą doskonale zajmę!-powiedziała
-Właśnie widzę, a Max za 6 dni do pracy idzie! A ty kaleko jedna... Znów coś nabroisz..
-To przypadek był.-oznajmiła-Teraz będę bardziej uważać.
-Ally, ja nie pracuję.. Nie chcesz z Nami wrócić do Londynu? Do domu..?
-Co ty mówisz? Ja tu mam dom, męża, rodzinę..!
-Ale tu nie możemy się Tobą opiekować!-podniosłam głos
-Jestem dorosła!
-Dobrze, nie krzycz.. Nie denerwuj się. Porozmawiajmy na spokojnie..-dodałam i opanowałam się, ona także-Spójrz na to z innej strony.. Nie chodzi tylko o Ciebie. To, że jesteś w ciąży to nowa przygoda dla nas. To pierwsze małe dziecko w naszej rodzinie, mama będzie babcią - na pewno chce zobaczyć jak się ono w Tobie rozwija. A teraz po prostu.. No widać coraz bardziej, mama się na pewno ucieszy, że może Cię widywać codziennie i patrzeć jak się zmieniasz. Wiesz jaka ona jest, ciężko Jej z tym, że jesteś tak daleko.. Ja też byłabym najszczęśliwsza, gdybyś na dłuższy czas
`-Może i masz rację...`
z Nami zamieszkała, a przecież Max może przyjeżdżać jak będzie miał wolne! Wszystko się ułoży, będziemy się przy okazji Tobą opiekować, rozpieszczać.. Pomyśl nad tym. Ja mogę zostać na najbliższy czas, ale mama mnie w UK też potrzebuje. Zastanów się..
-Może i masz rację..-powiedziała po krótkiej przerwie-Ale wiesz, że to nie tylko moja decyzja.. Muszę ją skonsultować z mężem. Jeszcze dam Ci znać.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się.
Kelner doniósł nasze zamówienie.
-Smacznego!

*kilka dni później*
*piątek*

-Chyba mam wszystko..-powiedziała mama schodząc na dół
-Mamo! Jak przyjechaliśmy ta walizka była w połowie pusta, a teraz się nie dopina!-powiedział zszokowany Matt.
Ja tylko zachichotałam.
-Jak będziesz miał dziewczynę to zrozumiesz.-powiedziałam-Ja też już się spakowałam!
-Ja tak samo.-po schodach schodziła Allison, a za Nią torbę niósł Max
-Słucham?-powiedziała mama
-A co, nie chcecie mnie? Wprowadzić się chcę, skoro mam urlop! Trochę dłużej pobyć z Wami!-rzekła i na mnie spojrzała
-Dla Ciebie zawsze jest miejsce w naszym domu, córeczko!-przytuliła Ją mama.
To był cudowny widok - widzieć tak szczęśliwe 2 najważniejsze kobiety w moim życiu.
-Haloooo! Samolot na Nas specjalnie czekał nie będzie.
-Na szczęście mamy Ciebie, Matthew. Jesteś chodzącym zegarkiem!-powiedziałam-A zamiast Nam wyliczać czas, bierz torby i do auta pakuj.-zrobił głupią minę, ale podporządkował się moim słowom
-Chłopak ma rację, jedziemy!-dodał Max-Tam do auta się pakować, panienki!
-No dobrze już, dobrze.-tym razem to my się podporządkowałyśmy.
Max zawiózł nas na samolot, poczekał z nami na odlot. Pożegnał się z Ally i ich małym maleństwem, najcudowniejszy widok, jaki widziałam w całym swoim życiu! Tak urocze rzeczy rzadko kiedy się przytrafiają.
Odprawiliśmy się na samolot, usiadłam z Ally, Matt usiadł z mamą.
-Zdecydowaliście się?-zapytałam
-Tak, trochę się wahałam, ale uznaliśmy, że to dobry pomysł. Przynajmniej na jakiś czas, przydam się Wam, a tu bym siedziała sama... Zero by ze mnie pożytku było. A poza tym Max bierze niebawem urlop, więc dołączy do Nas w Londynie.
-Cieszę się, baardzo!-dodałam z uśmiechem
-Miałaś rację. Mama jest równie szczęśliwa, a tego dla Niej chcę! Dam Jej w końcu pierwszego wnuka! Nie mam pojęcia jak to jest być w ciąży, mam nadzieję, że mama mi pomoże.. A w Polsce nie mam nikogo, kto by mi wytłumaczył co mogę, a czego nie.. Tylko teoria książkowa, albo internety! A mamusia to jednak mamusia.. Chce dla Nas jak najlepiej.
-Doskonale się z Tobą zgadzam!-powiedziałam-Będzie cudownie, zobaczysz! Wszyscy w komplecie..
-Nie wątpię!-dodała moja siostra.


***
Strasznie przeciągam, za co przepraszam...
Ale się po prostu nie wyrabiam ;cc
Mam tyle nauki... że masakra. 
Nie mam już potem siły pisać rozdziału, a nawet nie mam weny.. a oczy mi się zamykają same.
Chyba nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło, prawda? ;)
Ale tak spojleruję, że to takie dni przed burzą.. Już za kilka dni wszystko zacznię się.. dziać.
O tak. Zacznie się dziać, taki mam plan hyhy ^^

DO KOLEJNEGO! ♥


KOMENTUJEMY!!!
Wiem, że Was dużo, więc to pokażcie!!! 
30 KOMENTARZY!?

niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 63.

#1 Muzyka 

*Nathalie*

Skakałam i bawiłam się na koncercie niesamowicie, jakby każdy kolejny był pierwszym. Każdy był niepowtarzalny i magiczny na swój sposób! Zdawałoby się, że to niemożliwe.. Przecież ich piosenki się nie zmieniają... Ale tu nie chodzi tylko o piosenki. Tu chodzi o Nich samych, ich zachowanie.. Dzisiaj oglądałam koncert i słuchałam z publiczności, razem z Lux miałam miejsce przy scenie. Skakałam, gdy przez materiał spodni poczułam wibrację. Wyjęłam więc telefon, który już przestał dzwonić. Położyłam chwilowo małą na podłodze i chwyciłam Ją za rękę. Spojrzałam na wyświetlacz.
8 nieodebranych połączeń.
Kilka od mamy, większość od Matt'a. Wystraszyłam się, czy coś się stało?
-Pójdziemy na chwileczkę do mamusi.-powiedziałam małej, i udałyśmy się w stronę wyjścia.
Później przeszłyśmy do sali stylistów, Lou wpatrywała się w swój telefon.
-Louise, możesz się Nią chwilę zająć?-mamusia odwróciła wzrok w naszą stronę-Muszę wykonać ważny telefon.
-Dawaj, łobuza!-podeszła i zabrała małą, zaśmiałam się z gestów Teasdale.
Bez wyjątku, taka mama to skarb dla Luxie!
Zamknęłam się w garderobie chłopców.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer Matt'a. Po 5 sygnałach usłyszałam automatyczna sekretarkę. Wyłączyłam się i spróbowałam jeszcze raz. Adrenalina we mnie skakała coraz wyżej.
Tym razem po 3 sygnale usłyszałam głos brata;
-Nathalie!
-Coś się stało, Matty?
`-CO!?`
-Przepraszam, że nie odebrałem, w sali nie można rozmawiać
-Jakiej sali?
-Szpitalnej.-odpowiedział
-CO!?
-Dlaczego nie odbierałaś?
-Właśnie jestem na koncercie, nie ma tu warunków do rozmowy przez telefon, a co dopiero do usłyszenia dzwonka. Dopiero za którymś z kolei razem poczułam wibrację.-dodałam niepewnie-Co się stało Matthew? Jak to.. Sali szpitalnej?
-Jesteśmy wszyscy w szpitalu. W Polsce.
-Pytam co się stało!-krzyknęłam
-Allison miała wypadek.-odpowiedział
-O matko...
Tysiac myśli przebiegało mi przez głowę.
'Dlaczego się tam znajduje?'
'Co się stało?'
'Co z dzieckiem?'
'Co z moją siostrą?'
-Mama powiedziała, że mamy Cię nie dręczyć, żebyś się nie martwiła. Na szczęście to nic poważnego. Ale postanowiłem, że powinnaś wiedzieć..
-Jak mam się nie martwić?-mój głos zadrżał, nie wiedziałam co powinnam zrobić-Jak nic poważnego, skoro znajduje się w szpitalu!?
-Spokojnie, Nathalie...
-W przeciągu kilku godzin powinnam się tam pojawić.. Nie wiem jak, ale dam radę. Wyślij mi adres szpitala.
-Ale..
-Bez dyskusji!-rozłączyłam się.
Przez parę minut stałam w bezruchu, nie wiedziałam co czynić...
Odwróciłam się i zauważyłam wpatrującą się ze mnie Lou, przerwała zabawy z Lux.
-Co się stało?-zapytała zaniepokojona-Dlaczego jesteś cała roztrzęsiona? Dlaczego podnosiłaś głos, Nathalie?
Podeszła do mnie.
-Allison jest w szpitalu. Nic nie wiem.. Nawet co się stało.-łza wypłynęła mi z oka
-O Boże..
-Muszę jak najszybciej znaleźć się w Polsce. Nie wiem jak to zrobić... Nie mam pieniędzy nawet na głupi bilet na lot samolotem...
-Nie martw się o to, pomogę Ci... Jedź do hotelu, spakuj potrzebne rzeczy, kierowca odwiezie Cię na lotnisko. Następnie powie Ci co masz robić...-przytuliłam Ją
-To nie możliwe przecież..-powiedziałam załamana
-Nic nie mów, rób co gadam!-była całkiem poważna
-Nie wiem jak Ci się odwdzięczę!
-Zdrowie siostry jest najważniejsze! Co mam powiedzieć chłopakom?
-Prawdę. Powinni zrozumieć moją sytuacje...
-Z pewnością! Uciekaj już, w kontakcie!
Dałam buziaka małej i pobiegłam do hotelu.

Miałam szczęście, ponieważ zrobiłam wczoraj porządki i spakowałam torbę. Wrzuciłam tylko jeszcze rzeczy z wierzchu i z łazienki i byłam gotowa. Wzięłam walizkę, zatrzymałam się na chwilę w salonie.. Zostawić chłopakom wiadomość? Lou pewnie od razu powie im co się stało, nawet nie zdążą dojechać do domu, a będą dzwonić.. Ma to sens? Nie.
Zamknęłam pokój hotelowy, zostawiłam swój klucz w rejestracji, wymeldowałam się.
Na zewnątrz czekał już na mnie kierowca, poznałam Go, jechałam już z Nim parę razy. Pomógł mi wsiąść, później okrążył samochód i bez słowa rozpoczął podróż.
Ja trzymałam telefon w dłoni, zerkałam na Niego non stop. Ale nic się na Nim nie działo. Matt nie napisał mi żadnego SMS`a z adresem..
Po kilkunastu minutach zauważyłam, że samochód zatrzymał się na lotnisku.
-Nathalie, tak?-uznałam to pytanie za retoryczne, bo gdyby nie wiedział, wziąłby mnie tu przywiózł? wątpię..-Louise do mnie dzwoniła, wszystko idealnie załatwione. Nie martw się o nic, przejdź do kasy i podaj swój dowód tożsamości. Następnie postępuj zgodnie z wskazówkami osoby prowadzącej.
-Dziękuję...
-Mark.-odpowiedział
-Dziękuję, Mark!
-Nie dziękuj mi, podziękuj Lou. Pozdrów siostrę!
-Pozdrowię!-uśmiechnął się
-Powodzenia!-dodał.
Wyszłam z auta i wchodząc na lotnisko, udałam się w stronę kasy. Tam podałam swój dowód, bałam się. Nie wiedziałam co mnie czeka. Kasjerka tylko spojrzała na mnie i powiedziała;
-Zapraszam za mną.
Podniosłam walizkę i poszłam w ślady kobiety.
-Gdzie Pani potrzebuje lecieć?
-Do Gdańska - do szpitala.
-Czyli Polska..-spojrzała w swoje notatki-Genialnie. Samolot wylatuje za 15 min, proszę wsiąść w samolot nr.4.-pokazała mi drogę jak się do Niego dostać
-A ile mam..
-Koszty Panią nie zobowiązują, proszę się nie martwić. Louise wszystko załatwiła.-otworzyłam buzię ze zdziwienia
-O jejku... Dziękuję.. Bardzo dziękuję!
Kobieta uśmiechnęła się i mnie pożegnała. Udałam się w kierunku, w którym mnie pokierowała.

Gdy znalazłam się na lotnisku w Polsce, było już ciemno.. Nie znałam się na tym kraju. A co dopiero na tym miejscu... Wszystko dla mnie było jedną wielką niewiadomą, nie wiedziałam co się teraz ze mną podzieje.. Załączyłam telefon, gdyż w samolocie kazano mi go wyłączyć. Zauważyłam jedną nieodebraną wiadomość, czyżby Matt wreszcie odpowiedział na mój rozkaz?
Tak!
Zauważyłam w pobliżu wolną taksówkę, zapytałam czy można. Kierowca okazał się bardzo miły, młody i zaznajomiony z językiem angielskim. Pokazałam mu telefon z adresem, gdyż ciężko było mi odczytać ten polski adres. Pogadałam sobie z Nim trochę w czasie jazdy, stałam się spokojniejsza...
Chłopak poprawił mi humor, nazywał się `Grzesiek` i miał 25 lat. Uwielbia swoją pracę i lubi poznawać nowe osoby!
Nie mając ani polskiego grosza w portfelu, pragnęłam zapłacić mu funtami, lecz nic ode mnie nie wziął! Powiedział, że zapłaciłam mu wybornym towarzystwem.. Kochany!
Podziękowałam mu za wszystko, gdy odstawił mnie pod szpitalem.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer Matt`a.
-Co jest?-..na powitanie
-Taki żółty budynek, tak?
-Czy ty jesteś w Polsce?-zapytał z wyrzutem
-Co więcej, nawet przed szpitalem..-wyznałam-Jesteś tam jeszcze?
-Właśnie mieliśmy z mamą wychodzić.
-Wyjdź po mnie, proszę.. Czekam na dole przy rejestracji.-odpowiedziałam, wchodząc do szpitala i rozłączyłam się.
`-Nie zauważyłaś, która jest godzina?`
Ostatnio często niespodziewanie przerywam rozmowy.. Cóż, brutalnie, ale takie jest życie.
-Nie zauważyłaś, która jest godzina?-zapytał brat, gdy po mnie przyszedł
-Muszę ją zobaczyć!-dodałam i poszłam za nim-A tak w skrócie, to miłe przywitanie, braciszku..
-Wybacz, dziś wszyscy jesteśmy kłębkiem nerwów.-powiedział i przytulił mnie w biegu
-Co się stało?-zapytałam, wciąż żyjąc w niewieści
-Mama Ci opowie.-powiedział, gdy pojawiliśmy się na korytarzu, na końcu którego na krzesełku siedziała moja rodzicielka.
Przyspieszyłam kroku.
-Mama!-kobieta wstała i rozłożyła ręce, którymi sekundę później mnie otuliła.
Była w szoku, przemęczona, miała napuchnięte oczy.. Jej wygląd ukazywał wszystkie te cechy.
-Mamusiu, co się stało?
-Dlaczego Ty tu jesteś, kochanie? Mówiłam, że miałaś nie przyjeżdżać! To nic poważnego, wszystko będzie dobrze! Niepotrzebnie się martwiłaś.. Jak się tu znalazłaś tak szybko? Czy to możliwe?-mówiła w natłoku słów
-Mamo, pytam co się stało..-powiedziałam jeszcze raz, wyraźnie
-Allison spadła ze schodów przypadkiem. Uderzyła się w głowę, straciła na chwilę przytomność..
-O matko..-byłam oszołomiona-Co powiedział lekarz?
-Nic..
-Jak to?
-Jeszcze nic, rano dopiero będą wyniki wszelkich badań.-przytuliłam mamę-Ale przecież wszystko będzie w porządku..
Mama niewątpliwie potrzebuje tabletki na uspokojenie.
-Gdzie ona teraz jest?-zapytałam brata
-Śpi, Max przy Niej siedzi. Żegna się, zaraz wracamy do domu.
Postanowiłam wejść się przywitać do sali wskazanej mi przez Matt`a.
Ally spała na łóżku, Max siedział przy Niej na stołku i trzymał Jej dłoń w swoich rękach. Gdy zauważył otwierające się drzwi, odwrócił wzrok w moją stronę. Był ogromnie zatroskany, widziałam to w Jego oczach.
-Nathalie? Co Ty tu robisz?-pokiwałam głową
-Jestem... Po prostu - jestem.

#2 Muzyka

Po kilkunastu minutach opuściliśmy szpital, poczułam się lepiej nie czując już zapachu szpitalnego, który przyprawiał mnie w odruch wymiotny.. Czy jest na świecie osoba, która lubi szpital i nie jest Nią lekarz?
IDK.
Dojechaliśmy w ciszy do domu Max'a. Miałam nocować z mamą tam gdzie zazwyczaj, więc tam też zaniosłam swoje torby.
Później zeszłam na dół, TV w salonie oglądał mój brat i rodzicielka, Max urzędował w kuchni. Atmosfera była napięta, lecz każdy starał się tego nie pokazywać.
-Mamo..-usiadłam na fotelu-Co się tak właściwie stało? Dlaczego Ona tam.. Jest?
Mama zrobiła głęboki oddech, wyciszyła telewizję.
-Allison rano spadła ze schodów.
-Jak to możliwe?
Matt wyręczył mamę.
-Schodziła, noga się Jej podwinęła, potknęła się i spadła z kilku schodów. Nie zdążyła utrzymać równowagi.
Moje ręce znalazły się na twarzy..
-O matko.. Jeszcze nic nie wiadomo?
-Nie.. Rano będą wyniki badań.-dodał Max, który z talerzem w dłoni wszedł do salonu
-A jak Ally się czuje?
-Twierdzi, że wszystko w porządku, tylko głową Ją boli, gdyż się uderzyła. Ale nadal czekamy na informację... Czy z naszym dzieckiem wszystko w porządku.-zmienił wyraz twarzy i temat-Zrobiłem kanapki. Pewnie wszyscy umierają z głodu po tak ciężkim dniu.-położył talerz na stole
-Dziękujemy.-odpowiedziała mama za wszystkich-Matt, powiedziałam Ci, że masz Jej tu nie ściągać.. Powinna być teraz we Francji.
-Powiedziałem, że ma nie przyjeżdżać!
-Mamo, jak mogłabym być tam spokojna.. Wiesz, że martwię się nad wyraz. Od razu spakowałam się i bez chwili wytchnienia pobiegłam na samolot.. Mamo tu chodzi o moją siostrę... I nie tylko. O moją rodzinę.-dodałam
-Jak tak szybko się tu znalazłaś..?-zapytał Matt.

Opowiedziałam im całą historię, gdy na zegarze wybiła północ. Zabrałam mamę i poszłam do swojego pokoju. Pozwoliłam mamie się przygotować do spania, następnie ja to uczyniłam. Gdy wróciłam do pokoju, mama już spała. Była ostro przemęczona. Na pewno ogromnie to przeżywa... Strasznie mi przykro. I smutno. Żal nas wszystkich. Współczuję Max'owi i Ally. Mam nadzieję, że z maleństwem wszystko będzie w jak najlepszym porządku.
Położyłam się i zasnęłam z mamą u boku.
Jak za starych dobrych czasów.

*Niall*

`-Lou, nie widziałaś Nathalie?`
Już w trakcie koncertu zauważyłem, że Nathalie zniknęła z tłumu wraz z małą blondyneczką. Gdy zeszliśmy ze sceny postanowiłem Jej poszukać, lecz nie znalazłem Jej w żadnym z pokoi na backstage`u. Znalazłem za to małą Luxie w ramionach swej mamy.
-Lou, nie widziałaś Nathalie?-zapytałem
-Widziałam.-odpowiedziała i położyła małą na podłodze
-Więc...?-oczekiwałem odpowiedzi
-Jest w Polsce.. W drodze do Polski.
-Słucham?-moje słowo przyciągnęło uwagę reszty chłopaków, którzy pojawili się obok mnie
-Uciekła..-usłyszałem cicho Zayn`a
-Dostała ważny telefon. Bardzo.. ważny.
-Co było tak ważnego, że wyjechała natychmiast z Paryża nie informując nas o tym?-usłyszałem Harry`ego
-Jej siostra jest w szpitalu.. Chyba miała jakiś wypadek.
Oczy otworzyły mi się do granic możliwości.
-Nic więcej nie wiem.. Załatwiłam Jej szybki samolot do Polski. Natt była rozstrzęsiona i zdruzgotana, ale pełna silnej woli.. Wyznaczyła sobie cel szybkiego przybycia do Polski, uznała, że siostra Jej potrzebuje.-mówiła-Nie miałam innego wyboru.. Nie mogłam Jej zatrzymywać. Pomogłam Jej się stąd wydostać. To było najlepsze wyjście.. Wiecie jak bardzo się martwi o siostrę, jak bardzo Ją kocha..
Wyjąłem telefon i wybrałem numer Natt. Zero sygnału. Odezwała się poczta głosowa.
-Dobrze zrobiłaś, Ally teraz potrzebuje wsparcia Nathalie. W tych trudnych chwilach..-dodał Liam
-Cholera, nawet nie wiemy w jakim jest stanie..-usłyszałem Lou
-A Natty potrzebuje Nas.-powiedziałem.

*Nathalie*

Rano, gdy się przebudziłam, mamy już w łóżku nie było. Przebrałam się i poszłam na dół. Ma rodzicielka krzątała się po kuchni;
-Nathalie, słoneczko, wstałaś!
-Cześć, mamuś. Co tam pichcisz?
-Zrobiłam naleśniki.
-Pychotka!-usiadłam do stołu
-Chwilkę jeszcze poczekaj, Max pojechał do sklepu po dodatki.-dodała-Jak spałaś?
-Dobrze, dziękuję! A ty?
-Też. W końcu.. Dawno już nie zasypiałam przy mojej małej córeczce.
-Mamooo, już nie takiej małej!-pisnęłam-Ale masz rację.. Za dziecka zdarzało się to bardzo często, kiedy byłam nastolatkom..
-Zawsze przychodziłaś w czasie burzy lub gdy bałaś się czegoś.
-A ty opowiadałaś mi wtedy historie swojego życia..-powiedziałam z uśmiechem
-Pamiętam.-również się uśmiechnęła
-Mam owoce, mus czekoladowy, polewę truskawkową i serek. Podano do stołu!-wszedł do domu szwagier.
W tym samym czasie spostrzegłam schodzącego po schodach brata.
Zasiedliśmy do stołu.
-Po śniadaniu dam Wam czas na okiełzanie się i pojedziemy do Allison.-powiedział Max
-Dobrze.-odpowiedział-Nie zajmie mi to dużo czasu.
Mama zaśmiała się.
-Zawsze tak mówisz.-zrobił krzywą minę Matt
-Na prawdę się postaram!-przysięgłam
-Wierzę w Ciebie, córeczko!
-Chcę sprawdzić jak najszybciej jak czuje się Ally.
-Wszyscy tego chcemy.-dodał mój brat
-Miejmy nadzieję, że lepiej.-dodał Max i wziął kolejnego naleśnika.

-Jesteście!-usłyszeliśmy z ust Ally, gdy weszliśmy do Jej szpitalnej sali.
Lecz zaniemówiła, gdy mnie zauważyła.
-Jesteśmy, kochanie! Jak się czujesz?-zapytała mama, podeszła do siostry i zaczęła oglądać Ją z każdej strony..
-Nat-Nathalie.. Co ty tu robisz?-wpatrywała się zaskoczona w moje oczy
-Sprawdzam co znów nabroiłaś, siostra!-powiedziałam opiekuńczo-Kaleko!
-Wiem... Czuję się lepiej, na prawdę.. Spałam chyba z 12h. Czuję się taka pełna sił, a zarazem wykończona niewiedzą.. Wizytacja będzie dopiero za ok. 30 min.. Nadal nie wiem co ze mną.. Z moim maleństwem.-łza spłynęła po Jej twarzy, a Max bez słowa przytulił swoją żonę
-Jak się tu znalazłaś?-zwróciła pytanie w moją stronę-Miałaś się nie martwić, mieli po Ciebie nie dzwonić!
-Chyba mnie nie znasz.... A to wszystko długa historia.
-Mamy czas.-powiedziała niepewnie.
Zaśmiałam się.
-Dostałam telefon od Matt`a..
-A tak nawiązując do Waszego brata.. To gdzie on właściwie jest?-zaciekawiła się mama, gdy Matt otworzył drzwi do pokoju, a wszystkie oczy zwróciły się w Jego stronę
-Nie zgadniecie kogo spotkałem przed szpitalem..-nie zamknął za sobą drzwi
-Kogo ty mogłeś spotkać przed szpitalem...-wywróciłam oczami, może spotkał jakąś kobietę w fioletowych włosach, którą się zachwyca?
To jest Matthew, wszystko jest możliwe.
Lecz przez drzwi do sali za moim bratem weszła piątka chłopaków.
Niezwykłych.
Moich.
Tym razem ja zaniemówiłam.
-Niall? Louis? Liam, Harry, Zayn?-powiedziała zdziwiona Allison-Co wy tu robicie?
-Gdy tylko dowiedzieliśmy się, że coś Ci się stało, postanowiliśmy sprawdzić czy wszytko w porządku.-dodał Niall
-Jak się czujesz?-zabrał głos Liam
`-Niepotrzebnie się fatygowaliście.. Z Ally już lepiej.`
-Dziękuję, już lepiej... Jestem zaskoczona, że wszyscy się tak martwią! Ale to miłe, jeszcze raz dziękuję!-wzruszyła się moja siostra.
Niall stanął obok mnie.
-Niepotrzebnie się fatygowaliście.. Z Ally już lepiej.
-Gdyby ktoś odbierał telefony może nie musielibyśmy się martwić.-nawet na mnie nie spojrzał.
Szlag! Zapomniałam! Przez tą całą sytuację zapomniałam całkowicie o moim wyciszonym telefonie, który z pewnością już grzeszył brakiem baterii.
Zawstydziłam się.
-O, ile osób..-do sali wszedł lekarz
-Porozmawiamy potem.-powiedziałam cicho w stronę mojego blondyna
-Przyszedłem sprawdzić co z moją pacjentką, ale z tak licznym wsparciem, musi być tylko lepiej..-kontynuował doktor
-Owszem, Panie Doktorze. Dziękuję!
-Proszę Pana, co z moją żoną?
-Na szczęście nic poważnego, proszę się nie martwić.-odpowiedział-Badania nie wykazały wstrząsu mózgu ani żadnych innych ran wewnętrznych. Pacjentka jest tylko stłuczona, przepiszę tabletki przeciwbólowe oraz na wzmocnienie i wszystko powinno być w porządku.
-Ale Panie Doktorze..-odezwała się Ally-Co z moim dzieckiem?
Oto jest pytanie.



***
Heloł! ♥
chyba stworzyłam coś niespodziewanego, gdyż sama się zdziwiłam ze swojego pomysłu
ale
teraz już wszystko będzie się działo.. szybko
taki mam plan
ale co myślicie ;'')))

kolejna sprawa to koniec miesiąca, koniec głosowania! <3 
dziękuję wszystkim baaaaaardzo za głosy!
zajęliśmy 2 miejsce, to dużo dla mnie znaczy!
cudowni czytelnicy!

tak sobie myślę, że chyba tyle...
DO NASTĘPNEGO!! 

KOMENTUJEMY SKARBY, TO WAŻNE DLA MNIE! ♥

czwartek, 17 marca 2016

Rozdział 62.

ROZDZIAŁ Z DEDYKACJĄ DLA MOJEJ KASI B.! 
DODAŁAM ROZDZIAŁ, KOCHANA! HAHA ♥

#1 Muzyka 

*Zayn*

`-Nooo! Jestem tak zmęczony, że mam ochotę położyć się na tej trawie i wstać jak się wyśpię.`
-Koniec, dzięki chłopaki!-powiedział Paul
-Nooo! Jestem tak zmęczony, że mam ochotę położyć się na tej trawie i wstać jak się wyśpię.-zachichotałem na słowa Niall`a
-Swoją drogą, ciekawe co Natt robi przez ten czas na tej wieży.-zastanawiał się Harry
-Jest dziewczyną. Jestem pewien, że na pewno Jej się nie nudzi.. One nawet nic nie robiąc, zawsze zagospodarują jakoś czas.-odpowiedział Lou, przyznaliśmy mu rację-Chyba czas się zbierać i przerwać Jej rozmyślenia...
Spojrzeliśmy w górę, gdzie na samym szczycie Natty wyglądała jak mała mróweczka. Słodka mróweczka.
-To kto się tam wybierze?-zapytałem, mając cicho nadzieję, że wyjdzie na mnie..
Ale sam nie zaproponowałem, to mogłoby być podejrzane..
-Ja się kładę na trawie!-powtórzył Niall
-Ja muszę zaplanować z Liam`em kolejny dzień.-odpowiedział Paul
-Obiecałem Elce, że zadzwonię.. A wiadomo, że wcześnie się kładzie, więc odpadam!
-A gdzie Harry?-odezwał się mój pełny nadziei głos.
Nic! Cisza! Pewnie już zmył się, bo umierał z tęsknoty za swoją kobietą.
A co z moją kobietą? Nic.. Właśnie. To już nie jest to co kiedyś, nawet za Nią nie tęsknie. Trasa wszystko zmienia, nie wiem co z tym wszystkim zrobić.. Nie dzwoniła. Może sobie kogoś znalazła? Zbytnio mnie to nie interesuje, tak się zdaje, że mi chyba już ktoś wpadł w oko... Baardzo dawno temu.
Mówią: `Stara miłość nie rdzewieje.` Czyż nie?
W każdym bądź razie, czy moje uczucia do Perrie się zmieniły? Nie wiem co czuję.
Nie wiem czego chcę.
Ale sądzę, że teraz powinienem zając się trasą.
-To idę.-dodałem z uśmiechem.

Wjechałem windą na samą górę, cichutko jak myszka podchodziłem coraz bliżej, obserwując Ją. Całym czasem spoglądała w przestrzeń przed sobą. Jej osoba na tle tego miasta miłości była zaskakująco urocza. Zlewała się z kolorem, ale wszystko inne podkreślało Jej kontrast, więc doskonale było widać wszystkie Jej detale. No piękna!
Postanowiłem, że nie chcę, aby Natt zmarła na zawał i to przeze mnie... Uznałem, że to najwyższa pora, by się odezwać.
-Pięknie tu, prawda?
-O matko!-podskoczyła-Zaraz zjadę na zawał przez Ciebie... Dlaczego się tak skradasz, Zayn?-zapytała.
O nie.. Przecież nie chciałem doprowadzić do tego stanu!
-Przepraszam najmocniej, to nie było zaplanowane!-podniosłem ręce w geście swojej niewinności.
Zachichotała i znów się odwróciła w stronę oświetlonego nocą Paryża. W duchu się uśmiechnąłem.. Uwielbiałem ten dźwięk.
-Masz rację, cudowny widok! Paryż też jest niesamowity.-stanęłam u Jej boku
-Cieszysz się, że tu z nami jesteś?
-Ogromnie.. Jestem Wam za to niewiarygodnie wdzięczna.. Matko!-położyła ręce na twarzy rozemocjonowana-Moje marzenia się spełniają! Moje życie zostało odbudowane! Jestem tak bardzo.. szczęśliwa.-na Jej policzku pojawił się ten uroczy czerwony rumieniec, ale Ja w duchu poczułem ukłucie.
`-Jak za dziecka, tak?`
`Jej życie zostało odbudowane.` 
Życie, które kiedyś było nieskazitelne, które ja zniszczyłem.
Odbudowało się.
Dzięki Nam... Dzięki mnie. Gdybym tylko wiedział wcześniej...
-Jak za dziecka?-zdanie, o którym właśnie pomyślałem wyfrunęło z mojej otwartej gęby
-Dokładnie.-dodała stanowczo
-Nie miałaś łatwo, tak?-a może to teraz jest odpowiednia chwila, aby wszystko wyjaśnić?
-Tak.. To jest drażliwy temat, Zayn. Przepraszam Cię, nie chcę do tego wracać. Jak to mówią, wczoraj jest historią, jutro - tajemnicą.
Rozumiem, chce zapomnieć o wszystkim co Ją spotkało.. Mam nadzieję, że kiedyś da radę zapomnieć o tamtym JA, który popełnił największy błąd życia.. Że otworzy się na nowego JA, który chce Jej dobra jeszcze mocniej niż w przeszłości..
-Masz rację, to nie moja sprawa..-moje buty stały się niezwykle interesujące-Jutro tajemnicą..
Bo przecież jutro jest niezgłębioną tajemnicą.
Postanowiłem rozluźnić atmosferę, nalałem do kieliszków wina. Usłyszałem Jej głos.
-Musimy wracać?
-To jest Twój wieczór, Twoja decyzja, Twoja przestrzeń.. Wrócimy gdy będziesz na to gotowa i
będziesz chciała.-podałem Jej kieliszek-Za wieczór.
Stuknęliśmy się.
-Za wieczór..-powiedziała niepewnie.
Nastąpiła chwilka ciszy, ale to nic nie zmieniało.. Dawno nie czułem się tak dobrze.
Nie pamiętam, kiedy spędziłem wieczór z Perrie sam na sam. Było to bardzo dawno. I choć ten wieczór nie jest zaplanowany, pewnie nie będzie trwał długo i może się wydawać dziwny.. Jest niesamowity!
Nathalie zadrżała.
-Zimno Ci?-bez czekania na Jej odpowiedź i bez chwili zawahania ściągnąłem moją kurtkę i położyłem na Jej ramiona
-Nie.. Nie trzeba było.
-To nic.-nie pozwolę, aby marzła będąc ze mną.
Przyszło mi do głowy pytanie, które wypowiedziałem na głos.
-Zrobiłaś kiedyś coś szalonego?-wiedziałem, że będzie głupie...-W Paryżu?
-Jestem pierwszy raz w Paryżu, Malik. Nie zapominaj. Nie każdy jest taki światowy!-zachichotała, a ja ucieszyłem się z przebiegu zdarzeń-Więc poza dzisiejszym `rzekomym` porwaniem - nie.-uśmiałem się, wspominając świrującego dziś Niall`a-A ty?-usłyszałem-Zrobiłeś coś szalonego.. w Paryżu?
-Nie, ale jestem prawie pewny, że po dzisiejszym wieczorze się to zmieni.-powiedziałem.
Czułem, że ten wieczór będzie wyjątkowy na wiele sposobów.
Ale dlaczego Jej to powiedziałem?
Przemilczała moją głupotę.
-Jaki jest Twój ulubiony kolor oczu?-znów zadałem pytanie
-Takie..-doskonale widziałem, że Jej wzrok przyciągnęły moje spojówki-..miedziane.-gdy zdała sobie sprawę z tego faktu, zarumieniona odwróciła wzrok
-Dlaczego?-jestem ciekawy, co takiego wymyśli
-Po prostu.. A Twoje?-uciekła od odpowiedzi
-Brązowe.
-Dlaczego?
-Bo Twoje są śliczne.-czerwone policzki sprawiały, że wyglądała mega uroczo
-Dziękuję.-powiedziała.
Wpatrywałem się w Nia.. Cholera, co ze mną nie tak... Podoba mi się. Podoba mi się w cholerę..
Z dnia na dzień coraz bardziej.
Przyglądałem się Jej, ona w końcu zrobiła to samo. Patrzyliśmy sobie w oczy. Miałem nadzieję, że dziś nastąpi wieczór szczerości. Tak bardzo chciałbym, żeby się przede mną otworzyła.
-Jaka jest Twoja ulubiona nasza piosenka?
-Wszystkie uwielbiam. Ale hmm.. Może `Right Now`?
-Dlaczego?
-Bo uwielbiam w Niej Twój głos.-wreszcie to powiedziała.
Podoba Jej się mój głos.. W pewnym stopniu się Jej podobam. Czy stopni tych jest/będzie/było więcej..?
-Co ty ze mną robisz..-powiedziałem patrząc w te hipnotyzujące prawie czarne oczy
-To pewnie ta magia Paryża, jakaś czarująca noc dziś...-odwróciła wzrok, ale ma rację.
Czarująca noc.
Czarujący wieczór.
Czarujący klimat.
Paryż.
Miasto miłości.
Dotknąłem Jej podbródka i odwróciłem w moją stronę, wpijając się w Jej usta.
Pocałowałem Ją.

#2 Muzyka

*Nathalie*

To było cudowne uczucia. Zayn coraz bardziej zgłębiał się w ten pocałunek, ale oddalił się..
To było coś niesamowitego.
To było coś... złego.
Gdy tylko otworzyłam oczy, również otwarły mi się usta ze zdumienia.. Nie wiedziałam co mam teraz ze sobą zrobić. Nie wiedziałam co powiedzieć.
W końcu ciszę przerwał Jego głos.
-Przepraszam..-odwrócił wzrok
-C-co to b-było?-zapytałam
-Przepraszam, nie powinienem był.. Ale to było poza moją kontrolą...
Ja też byłam bez kontroli. Nie wiedziałam co się ze mną dzieje.
Zrobiłam krok w Jego stronę i tym razem to ja Go pocałowałam.
Stanowczo, ale uczuciowo.
Chłopak na początku był zaskoczony, lecz po chwili poczułam Jego dłonie na moich biodrach. Odwzajemnił pocałunek. Tym razem ja go przerwałam.
-Przepraszam..-powiedziałam zaciskając oczy
-Nie przepraszaj, nie ma za co...-powiedział całkiem poważnie.
Czułam się.. głupio. Było mi głupio.
Sytuacja była bardzo niekomfortowa.
Przez pewien czas panowała między Nami cisza.
Zayn ma Perrie. On ma dziewczynę.. Dlaczego do cholery ja to zrobiłam? Dlaczego ja do tego dopuściłam? Kurwa mać. Opierałam się o barierkę, a on stał przy ściance i opierał się o nią tyłem.
Nic nie mówiliśmy.. Jedyne co słyszałam to Jego nierównomierny oddech.. Żałował?

*Zayn*

Stałem za Nią, opierając się o ścianę. Myślałem... Przyglądałem się tej dziewczynie.
Gdy jestem w Jej towarzystwie, jakaś dziwna siła przyciąga mnie do Niej.
To co się stało, działo się wszystko tak szybko, że sam nie jestem w stanie zrozumieć dlaczego tak postąpiłem.. Ale wiem jedno. Chciałem tego. Marzyłem o tym. Wyśniłem to.
Co powinniśmy teraz zrobić? Czy będzie to miało wpływ na naszą dalszą znajomość?
Nie chcę Jej stracić. Chcę jeszcze więcej.. Ale czy ona chce więcej?
I co z Perrie? Ona nie zasłużyła na kłamstwo, nie zasłużyła na cierpienie. Nie mogę Jej skrzywdzić.
Jesteśmy ze sobą już 2 lata - wystarczająco długo, aby wiedzieć, że nie poradziłaby sobie bez mojej bliskości. Ale czy musi to być aż tak intymna bliskość? Czy nasza miłość się już czasem nie wypaliła?
Może warto zostać przyjaciółmi.
Ale co z Nathalie? Czego Ona chce? Nie zrobię nic wbrew Jej woli... I nie mogę zranić Pezz.
Natty stała nieruchomo, opierała się o barierki. Spoglądała w przestrzeń.. Pewnie także tysiąc myśli przebiegało przez Jej głowię, lecz ja słyszałem tylko Jej oddech... Żałowała?
Już chciałem zapytać i wytłumaczyć całą sytuację, gdy usłyszałem Jej głos;
-Ja..-odwróciła się-Chciałabym już iść.. Pojechać do hotelu.-dodała patrząc w ziemię.
Nastąpiła chwila ciszy, starałem się zrozumieć Jej wyraz twarzy... Lecz nie wyrażała ona żadnych uczuć oprócz smutku.. Była smutna. A może rozczarowana? Bądź zaskoczona.
To mówiło mi tylko jedno... Żałowała.
-Chodźmy.-powiedziałem i pokazałem Jej drogę do wyjścia.

*Nathalie*

Pod wieżą stał samochód i szofer. Prawdopodobnie czekał na mnie i na Zayn`a, gdyż nikogo innego w pobliżu nie widziałam. W sumie to miałam pewność, bo gdy podeszłam, kierowca otworzył przede mną drzwi.
-Dzięki..-powiedziałam coś po cichutku.
Usiadłam na tylnym siedzeniu, a moje drzwi się zamknęły. Drugą stroną po chwili wsiadł Zayn, spojrzał na mnie - lecz ja patrzyłam w innym kierunku. Nie miałam zamiaru spojrzeć na Niego.. Nie ma takiej opcji. Było mi głupio.. Wstydziłam się.
Wszystko co dziś się działo, to było tak szybko... Znowu mam wszystko tłumaczyć alkoholem?
A może po prostu powiem prawdę...
Nagły dopływ adrenaliny, zdobycie kiedyś utraconej pewności siebie i te malinowe usta stworzone do całowania.. Zrobiłam to, czego pragnęłam. On też zrobił to.. Ale czy tego pragnął? A może po prostu to te klimaty?
`-Cii..`
Wciąż się wstydziłam.
-Przepraszam..-powiedział
-Cii..-uciszyłam Go, nie patrząc na Niego
-Nie wiem co..
-Jestem zmęczona.-powiedziałam-To był długi dzień.
-Masz rację.-odpuścił-Pełen przygód.
-Niezapomnianych..-dodałam ciszej.

-No proszę, chyba się tam panience spodobało..-usłyszałam, gdy tylko weszłam do domu z ust Lou
-Tak, bardzo.. Męczące to było. Także ten..-zagestykulowałam pokazując na pokój-Dobrej nocy.-starałam się uśmiechnąć, lecz pewnie na mej twarzy pojawił się jakiś grymas
-Dobranoc.-odpowiedzieli zdziwieni.
Ale ja szybko się zwinęłam.. Czułam ich spojrzenia na plecach, ale nie mogłam tam zostać.. Muszę wszystko przemyśleć. Bo mam problem.. A z problemem najlepiej się przespać, cnie?
I nie żeby mi było do żartów, ale moim problemem jest.. Zayn.
Tak, tak... Wiem.. Zdecydowanie muszę już się położyć.

*Zayn*

-Coś się stało?-zapytał Niall, gdy Natty zniknęła za drzwiami sypialni
-Absolutnie nic..-powiedziałem-Po prostu jest wykończona po tak.. pełnym wrażeń dniu.
-W sumie to zrozumiałe chłopaki, nie ma się nad czym zastanawiać.. Weźcie oglądajcie mecz i dajcie się dziewczynie wyspać.
Niall wciąż patrzył w kierunku sypialni. Czułem, że bił się z myślami czy wstać i iść do Niej, czy faktycznie dać Jej odpocząć.. Ale odpuścił. Odwrócił się i wciąż oglądał grającą Barcelonę.
Nie chciałem włączyć się w kibicowanie.. Nie dziś.
-Chłopaki, ja muszę jeszcze zadzwonić, więc też zwijam się. Trochę mnie głowa boli, więc też już wbije do pryka, także.. Do raneczka, ziomeczki!-powiedziałem jak gdyby nigdy nic.
Wziąłem prysznic, ubrałem dres, nie założyłem koszulki... Usiadłem na łóżku i wziąłem w rękę telefon.
23:35.
Niezły czas... Wybrałem numer mojej dziewczyny, muszę to zrobić... Muszę zadzwonić.
Muszę coś sprawdzić.
Po 3 sygnałach chciałem zrezygnować, ale usłyszałem Jej cichy zaspany głosik;
-Halo? Kochanie? Coś się stało?
-Cześć, Pezz.. Nic się nie stało.. Po prostu.. Chciałem Cię usłyszeć, dawno nie gadaliśmy.
-Przepraszam, mam urwanie głowy.. Nie mam kiedy się nawet wyspać w porządku. Ale napisałam Ci SMS`a..
-Wiem, wiem... Ale.. Obudziłem Cię?-zdziwiłem się
-Trochę..-zaśmiała się-Już grubo po północy..
O Matko, zapomniałem, że Perrie aktualnie jest w Bułgarii, gdzie czas jest godzinę do przodu niż w Francji.
-Przepraszam Cię, zapomniałem.. Dobrze.. To w takim razie, wyśpij się, słońce.-powiedziałem.
Zachichotała, a ja mimowolnie się uśmiechnąłem.
-Postaram się. Ty też! Kocham Cię.-dodała
-Ja.. Też Cię kocham.
-Najmocniej... Dziękuję, że jesteś! Obiecuję, że już niebawem się spotkamy!
-Dobranoc, Pezzie!
-Słodkich snów, Zaynie!-rozłączyłem się.
Kocha mnie.. Zależy Jej na mnie.
O to mi chodziło... Dla mnie telefon odbierze nawet pod ziemią.
Jest dla mnie niezwykle ważna.. Nie mogę Jej powiedzieć co zrobiłem..
Powinienem być szczery, ale nie mogę.. Nie mogę zranić Perrie.
Chociaż Ją zdradziłem.

#3 Muzyka

*Nathalie*

05:47.
Ta godzina dziś sprawiła, że umrę... Umrę w łóżku.
Zasnęłam od razu jak weszłam do łóżka, a teraz.. Coś nie pozwala mi spać. Może to co mam na sercu? Tą plamę, która jest obrazem czynności.. `Czynności?` Można to tak nazwać? W każdym bądź razie.. Całowałam się z zajętym chłopakiem, którego dziewczyna jest niesamowita.. Dlaczego to mnie tak boli?
A zarazem jestem szczęśliwa, że tak się potoczyły wczorajsze losy.
Wstałam, przebrałam się, zrobiłam sobie kanapki. Wszyscy spali, co mogą robić przed 7 rano?
Ja nie potrafiłam. Nie potrafiłam nawet racjonalnie myśleć.. Od wczoraj nic nie potrafię zrobić z głową.. Nie mogę znaleźć dla siebie miejsca.
Wzięłam płaszcz i wyszłam na zewnątrz... Przeszłam się kawałek i zobaczyłam plac zabaw. Wstąpiłam na Niego wspominając dzieciństwo.. Miejsce, w którym zawsze spotykaliśmy się z Zayn`em. Gdzie się poznaliśmy.. A wczoraj.. Pierwszy raz pocałowaliśmy.
Nie na placu zabaw. Naszym placem zabaw stała się najprawdziwsza Wieża Eiffla w prawdziwym Paryżu, który leży w jedynej na świecie Francji. Wszystko jest takie nierealne..
Ale wszystko jest tak bardzo prawdziwe.
Wyjęłam telefon, wyświetliła mi się godzina 9:02. Już tak długo tu siedzę?
Postanowiłam zadzwonić do Ally, może ona mi pomoże.
-Witaj światowa dziewczyno!-usłyszałam w słuchawce, uśmiechnęłam się mimowolnie
-Twój humor mówi, że Cię nie obudziłam.
-Ależ skąd! Witaminy o 8 codziennie biorę, więc muszę wstawać. A powiem Ci, że nawet mi się nie chce spać! Piękne dni nadchodzą, jesień tuż tuż!
-Zgadzam się..-rozejrzałam się wokoło, gdzie leżało pełno kolorowych liści-Jak tam maleństwo?
-Ma się dobrze, mama o Niego dba, tata również.-zaśmiała się
-To cudownie!
-A Ty jak tam?
-Dobrze.. Byłam sobie wczoraj na Wieży Eiffla, wiesz? Całkiem sama.
-Co ty tam sama robiłaś?-zachichotała moja siostra
-Wszystko.. Wiesz.. Później przyszedł Zayn.
-Ooo.. Historia zaczyna się rozkręcać, opowiadaj co dalej!
-Ugh.. Nie wiem co mam zrobić, Ally!-głos mi się załamał
-Co się stało?
-Pocałowałam Go, on pocałował mnie, pocałowaliśmy się.. Wczorajszy wieczór.. Ally... To było takie złe, a zarazem tak bardzo... Boże. Nie wiem co o tym sądzić..-słyszałam Jej oddech
-Woo... Nie spodziewałam się tego.
-Ja również.-powiedziałam-Nawet nie wiesz jak. On ma dziewczynę, Allison.
-Ale Cię pocałował, Nathalie.. To coś znaczy.
-To oznacza, że oboje mieliśmy chwilę słabości, którą wykorzystaliśmy.
-To jest Paryż, tam nic nie dzieje się bez przyczyny!-wpajała mi siostra
-Co się dzieje w Paryżu, tu zostaje, Ally! Ja nic z tym dalej nie zrobię...-upierałam się-Czuję, że on tego żałuje.
-A ty? Żałujesz..?
-Ja?-zamilkłam-Żałuję, że zrobił to Perrie. To świństwo.. Przecież.. To jest zdrada.
-Ale nie żałujesz pocałunku.-nastąpiła cisza-Nie żałujesz, kochanie...-łza przebiegła prostą dróżką przez moją twarz, tuż za nią pobiegły kolejne..
-Nie..-wyszeptałam-To był najlepszy pocałunek w moim życiu... Najpiękniejszy. I.. Najnormalniejszy.-parsknęłam
-Wspominając wszystkie Twoje przeżycia z chłopakami..-dopowiedziała-Pamiętaj, że to nie jest Twoja wina. Nikogo.. Tak się stało.
-Tak.. Stało się. Się nie odstanie...
-Nie chcesz, żeby się odestało..-ykhm.. jest takie słowo?
Whatever.
-A jeśli Perrie będzie cierpieć?
-A skąd wiesz, że Jej powiedział?-znów zamilkłam-Właśnie.
-Chcę już stąd wyjechać...
-Daj sobie czasu, mała! Podążaj za głosem serca.
-Dobrze.. Muszę kończyć. Muszę wracać do hotelu. Trzymajcie się!
-Do usłyszenia, maleńka.
Włożyłam telefon do kieszeni... Dostałam SMS`a; `Gdzie jesteś?` od Niall`a.
Szybko odpisałam i wracałam.
Postanowiłam sytuację z wczoraj zostawić... Poczekam na krok Zayn`a. Może on poruszy ten temat?
Jeśli nie, oznacza to, że wszystko co stało się wczoraj... Nie miało znaczenia.

-Jesteś.-usłyszałam od Niall`a, wchodząc do salonu
-Nie, zaginęłam w akcji.-zaśmiałam się
-Jakiej akcji?-zapytał
-Żadnej.. Tak tylko mówię. Byłam się przewietrzyć.-spuściłam wzrok
-Okej. Chodź, zjesz z nami..-usłyszałam z ust Liam`a
-Jadłam wcześniej, pójdę do siebie.-dodałam-Muszę zrobić mały porządek. Jak będę potrzebna, to wiecie gdzie mnie szukać..-pokazałam pokój palcem.
Niall spojrzał mi w oczy. Martwił się? Martwił.
Przyjdzie czas, że wszystko mu opowiem!
Weszłam do sypialni, którą dzielę z Niall`em. Usiadłam na łóżku, spojrzałam na torby z nowymi ciuchami.. Muszę to uporządkować.
Gdy brałam się do 3 reklamówy, ktoś zapukał do drzwi.
-Proszę!
Drzwi się otworzyły i wyjrzał zza nich chłopak, którego - szczerze powiedziawszy - oczekiwałam.
Moje serce zaczęło bić w przyśpieszonym tempie.
-Hejj.. Możemy porozmawiać?-dodał niepewnie
-Zapraszam.-powiedziałam i usiadłam solidniej na łóżku.
Chłopak podszedł, usiadł obok i spojrzał przed siebie.
Nastąpiła chwila ciszy.
-Nathalie... To co stało się wczoraj..
-Tak, wiem, Zayn!-przerwałam mu-Chwila słabości, ja też tego nie chciałam...
-Ale...
-Tak wiem... Zrozumiem jeśli powiesz Perrie, zrozumiem jeśli mnie znienawadzi.. Wszystko działo się tak szybko. To ten klimat, to wszystko.. Paryż, ja po prostu.. Ugh, zapomnijmy o tym, proszę..
-Dasz mi w końcu coś powiedzieć?-tym razem On mi przerwał, a ja spojrzałam mu w oczy, które bezsilnie spoglądały w moje
-Przepraszam.
-Przestań mnie już w końcu przepraszać!-powiedział i klęknął na przeciwko mnie-Posłuchaj mnie teraz uważnie. Chyba źle mnie zrozumiałaś, Nathalie...
Moje serce jeszcze bardziej przyspieszyło rytmu. Coś dziwnego zaczęło dziać się z moim ciałem..
Drżałam.
-Nathalie, nie powiem Perrie, chociaż powinienem być szczery.. Ale wyjaśnijmy coś sobie. To co stało się wczoraj, to nie tak, że to nic dla mnie nie znaczyło.. Nie byłem pijany. Nie miałem też powodu do chwili słabości. Doskonale wiedziałem co robię i co mówię.. Wszystko pamiętam, Nathalie. Nie chcę o tym zapomnieć. Ta chwila była magiczna.-Jego wyraz twarzy zmienił obraz-Ale zapomnimy.. Jeśli tego chcesz. Chcę tylko wiedzieć czy żałujesz.. Żałujesz, Natt?-patrzył mi w oczy
-Nie.-wyszeptałam-Nie żałuję.
-Tyle mi wystarczy..
On nie żałował.
`-Na pewno tego chcesz?`
-Ja...-powiedziałam wystraszona-Chyba powinnam już wrócić do siebie.. Do UK. Tak chyba będzie lepiej..
-Na pewno tego chcesz?-usiadł z powrotem obok mnie
-Nie wiem.-zamknęłam oczy
-Wszyscy się będą martwić, że coś się stało.. A przecież.. Jeśli mamy o tym zapomnieć, to nie możemy cały czas tym żyć. Musimy się zachowywać jakby się nic nie stało. Więc zostań.. Miałaś spełniać marzenia, Lou wszystko tak idealnie zaplanował.. Każdy szczegół. Miało być perfekcyjnie. A jeśli wyjedziesz.. Wszystko stanie się podejrzane, a chłopcy..
-Masz rację.-rzekłam-Po prostu jak zwykle.. Za bardzo się wszystkim przejmuję. Wybacz mi.-zachichotał-Co?-zwróciłam na Niego wzrok
-Znowu mnie przepraszasz...
-Przepraszam.-wypaliłam-Szlag..
Zaśmiał się.
-Więc jak?-wstał i podał mi dłoń, również wstałam
-Dziękuję za cudownie spędzony wczorajszy wieczór, Zayn.-powiedziałam-Cieszę się, że dotrzymałeś mi towarzystwa.-powiedziałam jakby nigdy nic
-Nie ma problemu, zawsze do usług.-dodał z uśmieszkiem.
Przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
Miły przyjacielski gest. Później odsunęliśmy się od siebie, uśmiechnął się i wyszedł.
O matko.
KOCHAM CIĘ, ZAYN MALIK!

Leżałam i słuchałam muzyki, gdy ktoś powtórnie wszedł do pokoju. Tym razem to nie Zayn - przed oczami pojawiła mi się najbardziej znana na świecie blond czupryna.
-Hej.-uśmiechnęłam się w odpowiedzi-Posprzątałaś.
-Trochę ogarnęłam.-zachichotałam
Chłopak uśmiechnął się i położył obok mnie.
-Jak tam?-zapytał
-Okej, a tam?
-Też.. Jak tam na Wieży Eiffla?
-Idealnie! A nawet... lepiej.-powiedziałam i się zarumieniłam
-Nathalie...-wziął głęboki wdech-Powiem szczerze... Co się dzieje? Dlaczego nie siedzisz z Nami w salonie? Uciekasz.. Widzę, że coś Cię gnębi.-powiedział-Wiesz, że możesz mi wszystko powiedzieć.
-Całowałam się z Zayn`em.-wypaliłam.
Niall zrobił duże oczy, którymi patrzył wprost na mnie.
-Co.
-To działo się tak szybko, nabrałam pewności siebie... On mnie pocałował, potem ja Go pocałowałam.. Matko, Niall..
-Jak było?-spojrzałam na Niego.
Czy on zamiast na mnie nakrzyczeć, albo cokolwiek.. Pyta jak się całowało???
Wybuchnęłam śmiechem.
-Świetnie! Na prawdę, idealnie..-powoli się opanowywałam-Ale musimy o tym zapomnieć. On ma dziewczynę, ja muszę odpuścić z uczuciami. Znaleźć jakiegoś normalnego chłopaka, znaleźć dobrą pracę.. Zrobić cokolwiek. Bez Niego.
-To, że Cię pocałował.. To znaczy, że coś do Ciebie czuje.
-Jesteśmy przyjaciółmi, Niall. Tyle...
-Chcesz znów uciec teraz? Potrafisz spędzić z Nim jeszcze kilka dni?
`-Jestem z Ciebie ogromnie dumny! Moja maleńka zaczyna dorastać!`
-Zadajesz mnóstwo pytań.. A ja przecież posprzątałam, a nie spakowałam się! Zostaję, to co się stało.. Stało się i tego nie żałuję. Ale trzeba żyć dalej... Przecież Paryż jest tylko jeden, a czekałam na niego całe życie!-wyciągnął rękę i mnie przytulił
-Jestem z Ciebie ogromnie dumny! Moja maleńka zaczyna dorastać!
-Ej, bo się obrażę!!-uderzyłam go w brzuch, gdzie naprężył mięśnie-Wooo.. Nialler, zacząłeś ćwiczyć? Nie poznaję Cię!
-Nie tylko Ty się zmieniasz, każdy ma w swoim życiu jakieś cele.
-Ni, kocham Cię bez względu na to jaki jesteś, bo Ty kochasz mnie taką jaka ja jestem! I jestem pewna, że Melanie tak samo! Jesteś idealny, dziękuję Bogu, że Cię mam...-Jego oczy się zaiskrzyły
-Jesteś wspaniała!-jeszcze mocniej mnie do siebie przyciągnął-O 16.15 wychodzimy na koncert, bądź gotowa!
-Z wami nawet na koniec świata!-powiedziałam z uśmiechem.



***
Witam!
Mało aktywności coś ostatnio, kochani.. Mało Was tu :C
Mało komentarzy..
A tyle się działo.. 
Więc tak dla odnowy, TO JEST CHYBA JEDEN Z NAJDŁUŻSZYCH ROZDZIAŁÓW!
SZALONA JA! HYHY

Przypominam o głosowaniu na `Still the one` w sondzie po lewej stronie i pod tym linkiem;

Do następnego, skarby!!

min. 30 komentarzy - NEXT!
Muszę wiedzieć, jak oceniacie ten rozdział!!! ♥

środa, 2 marca 2016

Wspaniała wiadomość!

Kochani moi!!! 

Nie pojawiam się z rozdziałem, ponieważ nowy 61. jest tuż pod tym postem! 
Ale zwracam się do Was w innej sprawie.

Po raz kolejny zostałam nominowana do Bloga Miesiąca!
Tym razem jest to `Blog Miesiąca:Luty`!!
Niezmiernie się ciesze.. Nie mam pojęcia czym na to zasłużyłam!!!
I dziękuję osobie, która mnie tam zgłosiła...
Przyznaj się, no!! 
DZIĘKUJĘ WAM WSZYSTKIM ZA TAK DUŻĄ OBECNOŚĆ I CZYTELNOŚĆ!!!
Kocham Was wszystkich!!!

A więc, skarby... GŁOSUJCIE NA `STILL THE ONE` ♥


Niebawem sonda pojawi się również na blogu!

A rozdział za około 2 tygodnie, przetrzymam Was chwilkę w niepewności! :D

Miłego wieczoru! 

 

piątek, 26 lutego 2016

Rozdział 61.

ŻANETA, KOCHANIE! TEN MAGICZNY SPECJALNIE DLA CIEBIE!

 #1 Muzyka

*Nathalie*

*następnego dnia*

Obudziłam się - tym razem sama. Odwróciłam się, mój przyjaciel jeszcze smacznie spał.. Też mu się nie dziwię! Na prawdę dali wczoraj czadu! Jestem z Nich mega dumna - kolejny raz.. I tych `razów` i pochwał nigdy nie zabraknie.. Postanowiłam Go nie budzić, nie jestem taką złą osobą, jak on, żeby przerywać wykonywaną czynność w środku nocy.. hihiihi.
Uśmiechnęłam się na wspomnienie wczorajszego wieczoru.

*Retrospekcja*

-Chcielibyśmy dodać, że w Paryżu jest z Nami nasza ukochana przyjaciółka - Nathalie! Pokaż się Nam, skarbie!-wywróciłam wzrokiem na słowa Harry`ego
-Nigdzie nie idę.-powiedziałam pod nosem, wyrzucając w powietrze to co usłyszałam
-Chyba trzeba Jej pomóc..-dodał Nialler
-A wy macie doskonałe głosy, współpracujące z naszymi!-tym razem na scenie głos przejął Lou
-Na - Tha - Lie!-przesylabował do mikrofonu Zayn.
Teraz to już zaczęłam się bać.. Nie tak to miało być! Przecież miałam ich słuchać zza kulis! Jak zawsze!!!
-Idź tam, bo nie dadzą Ci spokoju.-powiedziała Louise, która się obok pojawiła z małą Lux
-Ale ja...
-Nie wkurzaj mnie, a bij tam strzałą..-pogroziła mi
-Okej..-spojrzałam na Nią przestraszona.
Wychyliłam głowę na scenę, cały tłum wołał `Na - Tha - Lie!`. O nie.. to takie okrutne, bo to znaczy, że ja tam MUSZĘ wejść dalej... O nie.
Wszyscy patrzeli w moją stronę, gdy postawiłam pierwszy krok na scenie.
Ale przecież już kiedyś byłam na scenie.. To nie jest wcale takie okropne.
-Nareszcie!-przemówił Lou, a tłum fanek piszczał.
Dostałam do ręki mikrofon.
-T-to już mogę się wrócić, tak?-powiedziałam, a wszyscy się zaśmiali
-Poznajcie naszą Natt!
Pomachałam w stronę fanów.
-Właśnie spełniliśmy Jej marzenie odwiedzenia Paryża! Czyje jeszcze marzenia spełniliśmy?-zapytał Harry.
Dziewczyny zapiszczały 2 razy głośniej. Coś nieprawdopodobnego...
Niall podszedł i mnie przytulił.
-A teraz 'Girl almighty' z Nathalie na scenie!-usłyszałam Zayn'a, a mi się oczy zaszkliły...

`Wznieśmy kolejny toast, za wszechmocną dziewczynę.
Módlmy się, abyśmy zostali młodzi, stworzeni z błyskawicy`


`Bóstwo.`
Zabrałam ubrania, przebrałam się w łazience, umalowałam - zrobiłam się na bóstwo.
Potem zapanowałam w kuchni.. a oni nadal spali.
Postanowiłam przyrządzić jajecznicę. Jedną... Z której sobie ubrałam, zjadłam.. resztę odłożyłam na talerzyk.. Postanowiłam zrobić kolejną jajecznicę, którą zostawiłam na patelni... Nic.
Wciąż cicho.
Załączyłam sobie TV w efekcie nudy i opadłam na kanapę.. 11:03.
Zadzwonił mi telefon, nawet nie patrząc kto dzwoni, odebrałam mówiąc pierwsze słowa, które mi ślina na język przyniosła.
-Zrobię wszystko, tylko mnie stąd zabierz...
-Okii.-usłyszałam ze śmiechem i poznałam już ten miękki głosik
-Byle szybko, Luxie...-tym razem sama się uśmiechnęłam
-To my zaraz będziemy.-nie wypytywałam pyszczka o szczegóły..
Z tą słodkością mogę iść nawet na koniec świata.
-To czekam.-rozłączyłam się.
Na nogi wdziałam byle jakie trampki, do kieszeni włożyłam telefon, do torebki portfel.
Czekałam pod drzwiami.. Czy to dziwne?
Nie, gdy jest 6 osób w domu, a nie ma co robić...
Gdy tylko usłyszałam śmiechy, otworzyłam.. Dziewczyny się zdziwiły.
-A ty co?-zapytała Louise
-Jestem zbyt dobrym człowiekiem.. Opowiem Wam w drodze. Chodźmy już... gdziekolwiek.-kobietki się zaśmiały, ale bez słowa podążyły za mną..
Gdziekolwiek.

-Mam nadzieję, że masz pełny portfel, bo bez zakupów w Paryżu, ta wizyta to będzie nic!-usłyszałam Lou
-Coś tam mam.-dodałam
-I lody!!-powiedziała Lux
-To oczywiste.-posłałam Jej oczko
-A co się stało tak właściwie?-zapytała mamusia
-Wczoraj mnie Niall rano obudził.. Niewybaczalne! Wstałam, pomogłam mu zrobić śniadanie.. A dzisiaj? Ja wstałam i nikogo nie zbudziłam! Pomyślałam, że to będzie taki prezent za fantastyczny koncert... Ubrałam się, ogarnęłam, zrobiłam śniadanie, TV pooglądałam.. A oni dalej spali!! Pewnie dalej śpią.. Ah daj mi żyć, muszę się zmienić..
Mamusia i córunia się ze mnie śmiały...
-Nathalie, to znaczy tylko i wyłącznie o tym, że za bardzo ich doceniasz. Oni by tak nie zrobili..
-Ostatni raz!-pogroziłam-Następnym razem se kupię wąż ogrodniczy i podłącze do kranu i będę chodzić po pokojach!
-Brawo!-zaklaskała mi Lux
-A teraz dawajcie na sklepy!-powiedziała Louise
-Szał zakupów?
-ZAKUPOHOLICZKI!!!-pisnęła Lux-Ale potem lody..-zrobiła groźną minę
-Z Tobą wszystko!-dałyśmy Jej buziaka.

-Sądzę, że malinowe i śmietankowe są najlepsze.-powiedziałam ze śmiechem
-Nie, bo moje!-dodała Lux
-A jakie ty masz, skarbie?-zapytała ze śmiechem Lou
-Malinowo-śmietankowe!
-Przecież o tym mówimy..-zaśmiałyśmy się powtórnie
-Wy się nie znacie!-dodało maleństwo
-Oh, skarbie, jak Ty nie będziesz królową w przyszłości, to ten świat będzie zły!
-Kto powiedział, że nie będę? Już jestem!
-Oh, księżniczko... Co by niejedna osoba oddała, żeby mieć taką wyobraźnie jak Ty.
Lou zadzwonił telefon. Zaniepokoiłam się, słysząc Jej odpowiedzi..
-Tak?...Ale...Niall, spokojnie...Uspokój się..Od początku...Ależ oczywiście, że wiem, gdzie ona jest...Niall, luźniej...Ze mną jest...Tempaku, sama by na Paryż poszła?...Nie wiem czemu nie odbiera...-aha...
Teraz już wszystko wiedziałam i wcale nie muszę się martwić.
-Kurcze, zapomniałam, że wyciszyłam telefon..-wyjęłam go z kieszeni - 11 nieodebranych połączeń...-Ups...
Lou spojrzała na mnie i wywróciła wzrokiem.
-Wyciszony miała...Dobra, zaraz wracamy...Tak, tak...See you.-rozłączyła się-Dobrze, że zanim zadzwonili na policję, zadzwonili do mnie.
-O tak!
-A kto się zgubił?-zapytała dziewczynka, wchłaniając loda
-Ciocia Nathalie.
-Wujkowie to osły, po prostu!-powiedziałam
-Ale.. To znaczy, że my jesteśmy porywaczami!-zaśmiała się mała
-Tak, właśnie...
-Super!

-Dzięki Wam, buziaczki!-pożegnałam się z dziewczynami pod hotelem.
Byłam pewna, że ten `początek` dzisiejszego dnia będzie trudny.. Nie będzie spokojnie, gdy wjadę tam na góry... Od tego wybuchu dzielą mnie zaledwie minuty... A może winda się zatrzymie i da mi kilka minut? Eh, co zrobić.. Wolę już mieć to za sobą. To co się tam stanie... Zdaję sobie sprawę z tego, że nic im nie powiedziałam.. No, ale nie miałam jak. Trudno.
Mają za swoje...
No to raz się żyję, c`nie? Otworzyłam kartą drzwi hotelowe..
`-JA... mogę.`
-NATHALIE ELIZABETH SILENCE!!-od razu wyskoczył Niall...-JAK MOŻESZ TAK SOBIE WYCHODZIĆ BEZ SŁOWA!!!
-A jak Ty możesz spać tak długo..-powiedziałam 3 tony spokojniej
-JA... mogę.-uspokoił się-NIE ZMIENIAJ TEMATU!
-Nie będę z Tobą rozmawiać.-powiedziałam otwarcie..
-Nie będzie ze mną rozmawiać.. Nie będzie ze mną rozmawiać! No trzymajcie mnie ludzie.-Niall opadł na kanapę.
Wspomnę tylko, że Harry i Louis pękali ze śmiechu... Za to Nialler wyglądał nad wyraz poważnie.
-Uważaj, bo Ci żyłka pęknie..-dodałam cicho
-Gdzie byłaś?-zapytał Zayn
-Na zakupach!-podniosłam wyżej torby, które trzymałam w dłoni
-Dlaczego mi nie powiedziałaś, że wychodzisz?-powiedział Niall...
-Bo nie mam 5 lat! Wolny kraj!
-A co jakbyś się zgubiła!?
-Żyję!! I na pewno sama bym nie poszła!-toczyłam z Nim konwersację
-A co jeśli by Cię ktoś porwał!?-...o ile to można nazwać konwersacją
-Czy jeśli by mnie porwali, zrobiłabym Wam śniadanie?-powiedziałam retorycznie
-Dziękujemy za Nie, było pyszne!-wtrącił Liam.
Uśmiechnęłam się.
-Ale w drodze!
-Niall, ale ja ŻYJĘ!! A ty spekulujesz...-powiedziałam bezsilnie-2 godziny się tu krzątałam... Chciałam się Wam dać pospać... Po tak cudownym koncercie, wzruszającym.. Ale już nie miałam siły dalej trwać tu sama! A wy jak nigdy, jak zabici.... Zadzwoniła Lux, powiedziała, że zabiera mnie na zakupy i lody.. A tak właściwie, to czemu ja się Tobie tłumaczę?-powiedziałam i usiadłam na fotel, odstawiając siatki i biorąc w rękę pilot.
Nastąpiła chwilka ciszy..
-Ja się po prostu martwiłem o moją dziewczynkę w tym wielkim mieście...-przybliżał się do mnie blondas
-Ale ta dziewczynka ma dobrą opiekę i swój rozum!-dodałam i dałam mu buziaka w polik-Jakie plany na dziś?
-Idziemy na spotkanko z fanami.-usłyszałam Liam`a-A ty... Zobaczysz. Panowie, mamy godzinkę czasu jeszcze!
-No i super!-dodałam-A co zobaczę?
-Zobaczysz.-uśmiechnął się Lou
-Okeeeeeeeeeeeeeej. To idę zadzwonić do domu.-powiedziałam troszeczkę przerażona.

-To co robimy?-zapytałam, gdy zatrzymaliśmy się samochodem pod Wieżą Eiffla
-My idziemy na wywiady, a Ty kochanie... Spełniasz marzenia.-odpowiedział mi Lou
-Nie rozumiem..-wyszliśmy z samochodu-Ale tu pusto...
`-NIESPODZIANKA!`
-To dlatego, że dziś to nasz teren.. My dajemy tu wywiady, spotykamy się z fanami, robimy zdjęcia, itd... A ty.. Możesz pobyć chwilkę sama... Tam!-Niall pokazał mi palcem szczyt Wieży Eiffla
-Słucham??
-NIESPODZIANKA!-krzyknęli razem
-Ale sama?
-Samiusieńka..-dodał Hazza-Spędzisz tam czas, żeby się tu nie zanudzić.-uśmiechnęli się
-Kocham Was, chłopaki!
Poszli w swoją stronę, a mnie Paul odprowadził na Wieżę, na szczyt podjechałam windą, tam mnie obsłużono.. Dostałam zajebiste ciasto, kawałeczek, ale na prawdę zajebisty! W rękę włożono mi kieliszek wina.. Mogłam sobie wybrać stolik albo wszystkie stoliki!
Byłam tam tylko ja.. Ja i pracownicy.. Ja i przestrzeń.. Ja i Wieża...
Ja i marzenia.
Wyjęłam telefon, wybrałam numer przyjaciółki.
-Halo? Melanie? Jest z Tobą Ashley? To świetnie! Słuchajcie.. Jestem na Wieży Eiffla! Stoję na niej i dzwonię do Was!!-piszczałam.

#2 Muzyka - WŁĄCZ KONIECZNIE!

Było już ciemno... A ja nadal stałam i patrzyłam na piękny Paryż z perspektywy ptaka. Coś cudownego! Życzę każdemu, aby spotkało Was coś tak niesamowitego jak mnie!
Tu czas leciał, ale nikt go nie dostrzegał. Mijały wszystkie smutki. Niczym się nie przejmowałaś, myślałaś o samych pozytywach. Nawet nie spostrzegłam, kiedy chłopcy skończyli swoje wywiady, nie zawracało mi to głowy. Wiedziałam, że nie zostawiliby mnie tu samej. Nie miałam się czego bać!
Opierałam się o barierkę, rozmyślając..
Nad życiem.
Nad tym co się stało kiedyś, co się dzieje teraz, co się działo przed chwilą..
Mam życie jakiego sobie nie wymarzyłam! Nie dosięgało moich marzeń.. A jednak, coś się stało..
Mogło się zdarzyć każdemu, ale to ja jestem niepowtarzalna. A co z moim życiem uczuciowym?
Był Jamie, który namieszał.. Wiele. Wiązałam z Nim wiele uczuć - od miłości po nienawiść, a w efekcie zostaliśmy przyjaciółmi.. Myślę, że tak mogę to nazwać.
Dalej? Było coś dalej?
Philip. Mam nadzieję, że nie namiesza w moim życiu, gdyż zależy mi tylko i wyłącznie na naszej przyjaźni. Ale mi zależy.. Cholernie. Przywiązałam się do Niego.. I nie chcę niczego zepsuć. Ale czy tak można? Wiedząc, że ta osoba coś do Ciebie czuje? Tego się obawiam. Tego się boję.
A na koniec..
Kocham Zayn`a. Kocham Go z dnia na dzień coraz bardziej i wreszcie to przyznaję. Przed sobą. Na głos. Ostatnio nie spędzamy ze sobą zbyt dużo czasu, ponieważ to nie jest łatwe.. Widzę jak bardzo szczęśliwy jest z Perrie, a ja nie potrafię im tego szczęścia odebrać. Ja nie potrafię walczyć o swoje! A czy Zayn jest mój? Nie.. Już nie. Więc po co mam walczyć? Mogę tylko patrzeć, w ciszy cierpiąc.
Ale kocham Go. To musi się zmienić..
Ostatnio bardzo zbliżyłam się z Lou. To przez ten wyjazd, jakąś kiedyś daną szybko obietnicę, którą on dotrzymuje.. Dobrze jest mieć takiego przyjaciela, który doskonale Cię rozumie. Jest mi niezmiernie potrzebny..
Tak samo jak Niall. Myślę, że to znów te dni, podczas których jest dobrze i się coraz bardziej znów do siebie zbliżamy. Jest tak jak na początku.. Chciałabym, żeby było tak do końca.
Harry i Liam także są dla mnie przekochani! Troszczą się o mnie i muszą tolerować haha. Takie życie! Przez najbliższy tydzień jestem z Nimi za pan brat - 6 członek zespołu.
Cieszę się, że wszyscy się tak idealnie dogadujemy.
Jaka jest prawda?
Prawda jest taka, że za niedługo ja będę wracała do Londynu i wracała do tęsknoty.. ale kto by się tym przejmował stojąc na Wieży Eiffla wieczorem? No chyba nie ja!
-Pięknie tu, prawda?
-O matko!-natychmiastowo się odwróciłam, ogromnie przestraszona-Zaraz zjadę na zawał przez Ciebie... Dlaczego się tak skradasz, Zayn?-zapytałam
-Przepraszam najmocniej, to nie było zaplanowane!-podniósł ręce w geście swojej niewinności.
Zachichotałam i znów się odwróciłam w stronę oświetlonego nocą Paryża.
-Masz rację, cudowny widok! Paryż też jest niesamowity.
-Cieszysz się, że tu z nami jesteś?-podszedł i stanął przy mnie
-Ogromnie.. Jestem Wam za to niewiarygodnie wdzięczna.. Matko!-położyłam ręce na twarzy rozemocjonowana-Moje marzenia się spełniają! Moje życie zostało odbudowane! Jestem tak bardzo.. szczęśliwa.-zarumieniłam się, gdy zdałam sobie sprawę z wypowiedzianych słów
-Jak za dziecka?-dopytał
-Dokładnie.-odpowiedziałam szczerą prawdą
-Nie miałaś łatwo, tak?-drążył..
`-Masz rację, to nie moja sprawa..`
-Tak.. To jest drażliwy temat, Zayn. Przepraszam Cię, nie chcę do tego wracać. Jak to mówią, wczoraj jest historią, jutro - tajemnicą.
-Masz rację, to nie moja sprawa..-spuścił wzrok-Jutro tajemnicą..-powiedział pod nosem i się wycofał.
Ja wciąż spoglądałam w hipnotyzujące miasto miłości.
-Musimy wracać?-zapytałam
-To jest Twój wieczór, Twoja decyzja, Twoja przestrzeń.. Wrócimy gdy będziesz na to gotowa i będziesz chciała.-wrócił z dwoma kieliszkami czerwonego wina, jeden mi podał-Za wieczór.
Stuknęliśmy się.
-Za wieczór..-powtórzyłam.
Czyż to nie dziwne? Jestem w Paryżu - miasto miłości. Stoję na Wieży Eiffla. Piję czerwone wino z chłopakiem, którego tak dobrze znam. Którego kocham. Czy to nie wygląda na randkę?
Może wygląda, ale z pewnością nią nie jest. A może to tylko kolejny głupi sen, a Niall zaraz zbudzi mnie kubłem zimnej wody?
Zatrzęsłam się na samą myśl o tym.
-Zimno Ci?-zdjął swoją skórzaną kurtkę i otulił nią moje nagie ramiona, zanim zdarzyłam zaprotestować
-Nie.. Nie trzeba było.
-To nic.-zobaczyłam ten Jego cudowny uśmiech i odpłynęłam, jak za każdym jednym razem.
Co tu się właściwie działo?
-Zrobiłaś kiedyś coś szalonego?-zdziwiłam się na Jego słowa-W Paryżu?
-Jestem pierwszy raz w Paryżu, Malik. Nie zapominaj. Nie każdy jest taki światowy!-zachichotałam-Więc poza dzisiejszym `rzekomym` porwaniem - nie.-usłyszałam Jego śmiech-A ty? Zrobiłeś coś szalonego.. w Paryżu?
-Nie, ale jestem prawie pewny, że po dzisiejszym wieczorze się to zmieni.-powiedział patrząc w przestrzeń przed nami.
Zdziwiłam się. Co to mogło oznaczać? Czyżby miał w głowie jakiś szalony plan w sprawie powrotu do hotelu? Może ma zamiar się kąpać w fontannach? O nie! Ja nie będę w tym uczestniczyła!
Przemilczałam Jego odpowiedź.
-Jaki jest Twój ulubiony kolor oczu?-zapytał.
-Takie..-spojrzałam na Niego-..miedziane.-otrząsnęłam się po tym co powiedziałam
-Dlaczego?-zapytał podświadomie
-Po prostu.. A Twoje?
-Brązowe.
-Dlaczego?-zapytałam
-Bo Twoje są śliczne.-zarumieniłam się
-Dziękuję.-powiedziałam.
Czułam na sobie Jego wzrok, czułam, że gapi się.. I nie ukrywał tego.
Byliśmy sami, był taki bezpośredni.. Było inaczej. Inaczej niż zwykle. To dodawało mi odwagi.. Czułam się coraz bardziej pewna siebie.
-Jaka jest Twoja ulubiona nasza piosenka?-zapytał z dezaprobatą, patrząc mi w oczy.
A ja patrzyłam wprost na te miedziane tęczówki, które mnie tak bardzo nakręcały..
-Wszystkie uwielbiam. Ale hmm.. Może `Right Now`?
-Dlaczego?-zapytał
-Bo uwielbiam w Niej Twój głos.-powiedziałam na głos.
Zaczęłam się zastanawiać, który kieliszek wina tak właściwie ja już dzisiaj piję?
Spoglądaliśmy w swoje oczy przez nie małą chwilę.
-Co ty ze mną robisz..-powiedział Zayn
-To pewnie ta magia Paryża, jakaś czarująca noc dziś...
Odwróciłam wzrok, lecz Zayn jednym płynnym ruchem odwrócił ją znów w Jego stronę i wpił się w moje usta.
Pocałował mnie.
Był to delikatny, subtelny pocałunek. Odwzajemniony w całej okazałości. Przez moje serce, rozum, usta przenikały różne uczucia, które kryły się pod moją powłoką. Ale teraz nic nie miało znaczenia.
Pocałował mnie.
Zayn Malik mnie pocałował.
Ten Zayn Malik.
Mój przyjaciel.




***
Hej misiaczki!
ZASKOCZENI!!!???
Mam nadzieję, że pozytywnie! 
Wydało się, wszystko... Jest to coś, ten przełom.. Ukazał się zaplanowany PARYŻ!
Co dalej? Hmm jak myślicie? 
Przepraszam, że tak długo.. Ale myślę, że rozdział jest wystarczająco długi i zaskakujący i wybaczycie!
Ale miałam 2 tygodnie ferii, które spędziłam chorując.. więc przepraszam!


Zapraszam ponownie na bloga: http://howicanforgetyou.blogspot.com/

SKARBY KOMENTUJCIE, NA TYM PRZEŁOMIE POKAŻCIE MI ILE WAS JEST!!! 
♥♥♥
ZMOTYWUJCIE MNIE!!!
♥♥♥
DOBIJCIE REKORDU!!!
♥♥♥


KOMENTUJEMY, BŁAGAM!!!! ♥