piątek, 15 lipca 2016

Rozdział 67.

Zwróćcie uwagę na notkę poniżej!


*Nathalie*

No pięknie. Prawdopodobnie rodzina Zayn`a zjawi się jutro w Londynie,
A to znaczy, że ja mam przejebane...
Nie mogę im odmówić, są święta.. A oni odmowy nie przyjmują.
Mój niepokój rozwiał Louis;
-Natt, dałaś mi w prezencie kluczyki?
-Tak.-zachichotałam
`-Cieszę się, że moje autko żyje.`
-Do samochodu?-zapytał powtórnie
-Na dodatek Twojego!-wszyscy się zaśmiali-W pakiecie dołączyłam klucze do domu. Mam nadzieję, że Cię to zadowala..
-Pewnie.-powiedział ponuro-Cieszę się, że moje autko żyje.
-Ma się dobrze, tak samo jak ja.. Chociaż nie było łatwo go opanować. Chyba działałam na niego jak płachta na byka. Ale po jakimś czasie się zaprzyjaźniliśmy.. Dziękuję bardzo, przydał się!-powiedziałam
-Tak, wiem.. Moje maleństwo to bardzo trudny samochód, ale gdy już kogoś polubi to jest miło.-zachichotałam, gdy usłyszałam sposób w jaki mówi o swoim aucie.
Jak bardzo go personifikuje.
-Żartuję, złamasie!!-powiedziałam i się na Niego rzuciłam-Zaraz wracam!
Poszłam do kuchni, wyjęłam z szafeczki zapakowany prezent i zaniosłam solenizantowi.
Gdy odpakował, nie było porównania sytuacji, gdy otworzył ten i tamten prezent.. Aktualna radość wszystko zagłuszała!
-Jeszcze raz dziękuję!-przytulił mnie i moje przyjaciółki Lou-A prezent jest genialny! Zawsze marzyłem o takiej baseboll'ówce. Dziękuję powtórnie, dziewczyny!
-W urodziny daje się prezenty, które uszczęśliwiają solenizantów. A jeśli tak jest, szczęśliwi są też dawcy. Jak to poważnie brzmi..-zachichotałam na słowa Melki
-Ja się będę już zbierać.. Muszę pomóc mamie w przygotowaniach, Allison nie może się przeciążać.-powiedziałam
-My też, w końcu to święta.-przyznały mi racje przyjaciółki
-To odwiozę Was.-powiedział Harry.
No jakżeby inaczej...
-Co do jutra to jeszcze się zdzwonimy.-powiedział Niall
-Dziękuję Wam bardzo, sporządziłyście mi niesamowitą niespodziankę, równie niesamowitą jak wy! Kochany czyn... dziękuje za wszystko!-wyściskał nas któryś raz z kolei Louis
-Nie ma za co! Jeszcze raz, wszystkiego najlepszego!-dałam mu buziaka, a następnie pożegnałam się z pozostałymi chłopakami.
Również z Zayn`em.
-Chciałem pogadać..-wyszeptał mi na ucho
-Porozmawiamy jutro, dziś na prawdę nie mogę..-odpowiedziałam szybko i rzuciłam szalone `PA!`.
Następnie wyszłam z tego domu, biorąc głęboki oddech.
O czym on chce rozmawiać? Nie zdaje sobie sprawy z tego jak bardzo krępująca dla mnie jest każda z Nim rozmowa? A może chce wrócić do pocałunku, do którego nie mieliśmy wracać???
Nie mam na to sił, jedyne co mogę powiedzieć to; `WESOŁYCH ŚWIĄT!`.

*Zayn*

-Moja mama dzwoniła, że będą za 2h.-usłyszałem Lou-Ponoć skontaktowała się z mamą Hazzy i wysłała mi listę rzeczy potrzebnych do dzisiejszej kolacji. Nic prócz soli i pieprzu nie posiadamy.. Trzeba zrobić zakupy.
-Ty masz listę, to leć.-dodał Harry
-W takim razie, Styles, choinkę strój.-dodał Liam
-Dobra, to ja jadę.-usłyszeliśmy szybką odpowiedź-Ale potrzebuję pomocy.
-To ja pojadę z Tobą.-dodał Daddy
-W takim razie ja stworzę najzajebistszą choinkę pod słońcem.-rzekł Lou
`-A ja się stracę..`
-Ja opanuję pozostałości po jedzeniu.. Wiadomo, że Twoja mama resztek używać nie będzie.-zaśmialiśmy się na oczywiste słowa blondyna
-A ja się stracę..-powiedziałem-Ogarnę parę rzeczy.
Poszedłem do swojego pokoju, bałaganu tam nie było, ale jakiegoś błysku również nie umiałem dostrzec. Zaraz coś z tym zrobię.
Gdy otworzyłem szufladę, by wrzucić tam znalezione skarpetki, zauważyłem pudełko.
Nie byle jakie, czerwone pudełko z cenną zawartością.
Przyjrzałem się mu.

*Retrospekcja*

-Zayn, ty masz dziewczynę..-rzekł Niall
-Narzeczoną za niedługo.-poprawiłem go, a on popatrzył na mnie dziwnie nie dowierzając-Myślę, o tym czy się nie oświadczyć.-dodałem
-Wooow.. Zayn... to...-nie potrafił wypowiedzieć zdania...
-Zwariowałem?-zaśmiałem się
-Nie. To.. wspaniale.-powiedział przez suche gardło-Ale.. zapytam, dlaczego chcesz się oświadczyć?
-Nie wiem..-powiedziałem
-Jak to nie wiesz?-zdziwił się-Przecież.. jak ktoś się oświadcza, to chyba dlatego, że kogoś kocha i chce spędzić z tą osobą resztę życia...
-Też tak myślałem..
-Nie kochasz Perrie?
-Kocham. A przynajmniej myślę, że kocham.-odpowiedziałem.

Teraz już wiem, podjąłem właściwą decyzję dla swojego serca.. Myślę, że jutrzejszy dzień będzie odpowiedni do wyjaśniania największych niespodzianek. Ale dziś...dziś jest Wigilia.

*Nathalie*

Wróciłam do domu, położyłam swoje rzeczy i zapytałam mamę, w czym mogę jej pomóc. Odpowiedziała, że przy kolacji, więc zaczęłam od mycia i krojenia grzybów.
-Znalazłam!-usłyszałam schodzącą po schodach Ally
-Cieszę się!-powiedziała mama
-Czego szukałaś!?-postanowiłam się wtrącić
-O, wróciłaś.-siostra pojawiła się w kuchni-Mama kupiła choinkę, którą trzeba ustroić, więc szukałam ozdób, które mama włożyła na strych.
-Świetny pomysł!-poparłam Ją
-To nie jest męcząca czynność, ani taka, dla której muszę wykonywać jakieś ruchy zagrażające życiu mojemu i mojego dziecka, także - zajmę się tym.-uśmiechnęła się i zniknęła w przedpokoju
-Nic przecież nie powiedziałam..-spojrzałam oczekująco na mamę
-Ally po prostu jest odrobinkę już przewrażliwiona, daliśmy Jej ku temu powody.-odpowiedziała moja rodzicielka
-Masz rację, mamuś. Traktowaliśmy Ją jak dziecko, a jest dorosła.
-Tak było trzeba, tak wciąż trzeba. Ally to wciąż w jakimś stopniu dziecko moje, i ja wiem, że ona się już nie zmieni - ale będzie miała dziecko swoje. To normalne, że się o Nią troszczymy po takich przeżyciach, jakich doznaliśmy. Nie obwiniaj się o nic, kochanie. Gdy urodzi, przejdzie Jej.-zaśmiała się
-Okej, co mam dalej robić z tymi grzybami?-zmieniłam temat
-Weź je, proszę, postaw na gaz, żeby się uwarzyły.
-Już się robi!
-A potem zrób panierkę do karpia i go proszę również upiecz.
-Jak ja to uwielbiam..-powiedziałam do siebie
-Tylko uważaj, co byś sobie rączek nie pobrudziła.-śmiała się ze mnie mama
-Mało śmieszne!-krzyknęłam, gdy wyszła z kuchni
-Mój mąż przyjechał!-pisnęła Allison
-Ucałuj go ode mnie!-zawołałam z kuchni, wykonując zadaną mi pracę.
Po kilku minutach do kuchni wszedł mój szwagier;
-Sama możesz mnie pocałować.-powiedział poruszając brwiami
-Głupi.-zaśmiałam się, a All uderzyła go w ramię
-W ciąży jestem, pytaj mnie jak się czuję, a nie zajmuj się głupotami!-pisnęła ponownie.
Max się zaśmiał.
-No przywitaj się, młoda!
-Bardzo chętnie Cię upaćkam jajkiem.-powiedziałam wyciągając w Jego stronę dłonie
-To ja myślę, że jednak moja żona mnie już ucałowała za Ciebie, prawda kochanie? A jak się czujesz?-pociągnął Ją za dłoń wyprowadzając ją z kuchni-Widziałem, że zajmujesz się choinką...
Zachichotałam, ale gdy zobaczyłam wyczekującą mnie rybę, uśmiech zszedł mi z twarzy.
-No i co się tak gapisz?-powiedziałam wprost w jej otwartą gębę.
Cóż, podobno dzisiejszego wieczora zwierzęta przemawiają...

W wyjątkowy wieczór, który spędzę z moją wyjątkową rodzinę muszę wyglądać wyjątkowo. Dlatego potrzebuję odrobinę więcej czasu na przygotowanie niż zazwyczaj. Gdy pomogłam z siostrą mamie podać do stołu, wszyscy poszli się przygotować. Wzięłam prysznic, umyłam włosy, wysuszyłam, wymodelowałam, wybrałam piękną sukienkę.. Zrobiłam makijaż. Wyglądałam pięknie, podobałam się sobie.


Następnie zeszłam na parter, gdzie znajdowali się już wszyscy.
-Pięknie wyglądasz, córeczko..-dała mi buziaka mama
-Potwierdzamy!-usłyszałam głosy z tyłu
-Wy jesteście równie piękni!-dodałam
-Matt, skarbie, zobacz, czy jest już pierwsza gwiazdka.-powiedziała mamusia
-Mamo, nie jestem już dzieckiem!
-Ale jesteś wciąż moim dzieckiem i największym dzieckiem w tym towarzystwie.
-Już niebawem się to zmieni..-burknął-A tak nawiasem mówiąc..-zajrzał przez okno-..to pierwsza gwiazda już świeci na niebie, widoczna.
-Zasiadajmy do stołu!-rzekła Ally
-Najpierw życzenia, kochani!-poprawiła Nas rodzicielka.
`WESOŁYCH ŚWIĄT!` - pomyślałam.
`Radosnych Świąt, Zayn...` - pomyślałam co roczne życzenie, które tym razem z pewnością się spełni.

*następnego dnia*
*Boże Narodzenie*

Stanęłam przed lustrem i spojrzałam na siebie... Nic dobrego nie przychodzi mi na myśl, więc lepiej odejść... Odwracając się zerknęłam na zegar. Dochodziła 15.
-Zbierajcie się już!-krzyknęłam przez otwarte drzwi.
Nie usłyszałam odpowiedzi, gdyż od razu je zatrzasnęłam.
Postanowiłam zacząć ogarniać siebie, abym wyglądała jak normalny człowiek, a nie jedynie jego szkielet. Nie obyło się bez rozmyślań...
Gdy grzebałam w szafie, przypomniały mi się wczorajsze słowa Zayn`a.
`Chciałbym Ci coś powiedzieć..` - jedno tajemnicze zdanie, a robi tyle kłopotów. Wczoraj nie miałam czasu, aby się nad nim zastanowić, lecz dzisiaj mam go pod dostatkiem. I doszłam do wniosku, że nie mam pojęcia o co mogło mu chodzić. Nigdy nie słyszałam takich słów z Jego ust. Czy coś się stało? Czy ma to jakikolwiek związek z naszą przyjaźnią? Czy może z inną sytuacją..? Nie wiem, czy nawet chcę to usłyszeć.. Boję się tego co może zostać mi powiedziane. Nie mam pojęcia, czy jestem na to gotowa..
Zayn jest ciężkim człowiekiem, w szczególności dla mnie.. Już zawsze będę bała się bliżej do Niego przywiązać, będę bała się go powtórnie stracić.. Niech zostanie tak jak jest.
Just friends.
Nie chcę ani urywać kontaktu, ani nic zmieniać.
Nienawidzę słów: `Musimy porozmawiać.` bądź `Muszę Ci coś powiedzieć.`
Zazwyczaj nie wróżą one nic dobrego.
-Jesteś gotowa?-do pokoju wbiła mi siostra
-Nie wiem, sama określ.
Pokazałam się Jej, okręciłam w koło.


-Idealnie!-pisnęła
-Dziękuję.-zawstydziłam się-Ty również wyglądasz.. nieziemsko!
-Ze mną wygląda jeszcze lepiej!-wtrącił się Max i objął moją siostrę


-No nie wiem, czy to dobrze określiłeś..-powiedziałam
-Zamknij się, bo zostaniesz w domu!-pogroził mi palcem i zniknął za rogiem
-Ale to moi przyjaciele!-śmiałam się
-Zamknę Cię w piwnicy!-wciąż słyszałam Jego głos
-Oh... Dzieci.-powiedziała moja siostra, a ja spojrzałam na Nią wzrokiem typu `Really?`, a ona odwróciła się i dodała-Za 30 minut wyjeżdżamy, słoneczko.-zatrzasnęła za sobą drzwi.
Usiadłam na łóżku i postanowiłam dobrać biżuterię, jednak Malik i jego dziwne zachowanie wciąż siedziało mi w głowie, a fakt, że za chwilę cała prawda może wyjść na jaw - przytłaczał mnie jeszcze bardziej.
A może powinnam zadzwonić do Wal? Zapytać co porabiają w te święta, złożyć życzenia. Dowiedzieć się prawdy, by nie żyć w niepewności. A może to głupie? Podejrzane?
-Siostra, zawiążesz mi krawat...? Wow, ale się wypindrzyłaś, laleczka.-tym razem niezapowiedzianie wpadł Matthew
-Daj ten krawat i się nie wymądrzaj.
-Pięknie!-ostatnie słowo musiało należeć do Niego.

#2 Muzyka

-Jesteście!-drzwi otworzył Nam Niall
-Wesołych Świąt!-powiedzieliśmy wspólnie
-Wzajemnie! Pomogę Wam!
Zabrał prezenty z naszych rąk, pomógł mu jakiś mężczyzna, a następnie do Nas wrócił.
-Natt, to jest mój brat - Greg, ta kobieta, która trzyma mojego młodszego bliźniaka Theo, to Jego żona, a mały to mój bratanek. A tam są moi rodzice!-pokazał uroczą parę, która rozmawiała z pewną kobietą-Rozmawiają z mamą Harry`ego.
-A to moja siostra - Gemma.-znikąd pojawił się Styles w towarzystwie pięknej młodej kobiety.
Zauważyłam, że moja rodzina już wtopiła się w tłum i zniknęła.
`-Moja pamięć nie należy do najlepszych z moich zalet.`
-A to moje siostry!-pojawił się Louis-Tak bardzo chciały Cię poznać..-przedstawił mi je
-Przepraszam, ale pewnie i tak będę miała problem z zapamiętaniem na raz tylu imion..-przyznałam się-Moja pamięć nie należy do najlepszych z moich zalet.
-Ważne, że my już znamy Ciebie!-dodała najstarsza blondynka, Lottie jak mniemam.
Spojrzałam w tłum, lecz nigdzie nie widziałam żadnej znajomej buźki z Bradford.
Za to przez oczy przemknęły mi El, Dani, Mel, Ash oraz parę osób, których całkowicie nie kojarzyłam.
-Przepraszam, muszę skorzystać z łazienki.-opuściłam towarzystwo, pociągnęłam rękę Horan`a.
Spojrzał na mnie wymownie, lecz zrozumiał, że ma udać się za mną. Zamknęłam się z Nim w pierwszym lepszym pokoju.
-Co się stało?-zapytał
-Niall.. Czy jest rodzina Zayn`a?-zbladł
-Cholera, kompletnie o tym zapomniałem... Kuźwa, Natt, tak mi przykro..
-Odpowiedz na moje pytanie.
-Z tego co wiem, to mieli problem z dojazdem i nie dojechali.. Mieli być. Nie mam pojęcia czy dojadą, czy zostali w domu.. Nie wypytywałem Zayn`a. Dopiero teraz powiązałem fakty..
-Czyli ich nie ma?
-Nie..
-Może uda mi się ich uniknąć..-dodałam
-Ich czy prawdy?-zapytał
-Obu.-powiedziałam
-A może to odpowiedni czas by..?
-Nie jestem na to gotowa. Nie dzisiaj. Nie teraz. Nie tutaj. Nie...-powiedziałam
-Spokojnie!-uspokajał mnie
-Chyba wołają nas do stołu.-powiedziałam i wyszłam.

Tylu osób przy jednym stole jeszcze nie widziałam, chyba, że na jakiejś uroczystości w restauracji. Dopiero teraz ogarnęłam ile osób może pomieścić ten budynek. I zaczynam widzieć sens w tej willi.. Nie tylko dla przyjemności lokatorów, ale także gości, rodziny... Duuużo ludzi. To ma sens!
Rozglądałam się, większość osób już kojarzyłam.. Lecz czułam się niepewnie, gdyż obok Zayn`a pozostawały puste miejsca. W zasadzie.. to on był sam.
Zaraz, zaraz.. Gdzie blondynka?
-Horan-odezwałam się do blondyna po prawej-gdzie jest Perrie?
-Nie ma.-powiedział kontynuując `rozmowę` ze swoim bratankiem
-Ej,Theo jest uroczy, ale ja też... poświęć mi chwilkę.-powiedziałam
-Ciebie mam na co dzień, Jego nie.-powiedział
-Już od pół roku nie mam Cię na co dzień..-dodałam ciszej, tak by nie usłyszał-Fak ju maj frend.-powiedziałam, pewnie nie usłyszał - znowu
Przeprosiłam i wstałam od stołu, nawet nie zauważył.
Poszłam do kuchni po zwykłą szklankę wody mineralnej, ktoś wszedł za mną.
-Co tam, kochanie?-usłyszałam Tommo
-Niall jest chamski...
-Gdy jest w pobliżu mały, nie widzi innego świata..-powiedział-Kwestia przyzwyczajenia.-odpowiedział-Dlatego się smucisz?
-Nie wiesz czy rodzina Zayn`a dojedzie?
`-Tak, nie jesteś pierwszą osobą, która mi to już dzisiaj mówi.`
-Nie mam pojęcia...Cholera.-parsknęłam
-Tak, nie jesteś pierwszą osobą, która mi to już dzisiaj mówi. Może powiem, że nie najlepiej się czuje i wrócę do domu.-wymyślałam plan doskonały
-Nie wiem czy to przejdzie, pewnie położą Cię w którymś z wolnych pokoi i nafaszerują lekami.. Kilka matek vs jedna Ty.
-No..... A dlaczego nie ma Perrie?-zapytałam
-Była. Złożyła życzenia i uciekła, spieszyła się.
-Tak w święta?-dopytywałam
-Nie wiem, mało mnie ten fakt obchodzi. Sama rozumiesz, mam ważniejsze rzeczy na głowie niż Perrie, Zayn i ich chory związek.-zdziwiłam się
-Co masz na myśli mówiąc...
-Prezenty! Czas na prezenty!
Do kuchni wbiegły urocze bliźniaczki, siostry Louis`a. Wzięły nas za ręce i wyszarpały do salonu. Zajęłam swoje miejsce, dzieci zajęły się prezentami.
Chłopaki podarowali prezenty swoim dziewczynom, ja dostałam uroczą bransoletkę od mojego kochanego brata. Zayn ruszył się ze swojego miejsca z maleńkim prezencikiem w dłoni. Zbliżał się w moją stronę, coraz bliżej. Zastanawiałam się, czy przypadkiem nie pomylił kierunków. Ale nic na to nie wskazywało.
-Mam coś dla Ciebie..-powiedział, przykucając przy mnie
-Chciałeś wczoraj porozmawiać.-wypaliłam
-Ta rozmowa może jeszcze trochę poczekać, chciałbym Ci coś podarować..-odpowiedział.
Usłyszeliśmy dzwonek do drzwi, który przerwał naszą rozmowę. Po chwili w korytarzu zrobiło się trochę tłoczno.
-Wesołych Świąt!-usłyszałam pomieszane głosy..
Łzy napłynęły do moich oczy, wcisły się w nie miliony pięknych wspomnień..
Te głosy. Znieruchomiałam.
Zayn odszedł.
-Przepraszamy za spóźnienie, ale troszkę pogoda popsuła nam plany.. Troszkę nas zasypało.-mówiła Trisha - mama Malik`a-Ale mamy nadzieję, że puste miejsca jakieś się znajdą!
Zayn przywitał się ze swoją rodziną.
Miałam ochotę zapaść się pod stół, roztopić, zniknąć w powietrzu.. Cokolwiek.
Byleby wyemigrować z tego pokoju.
To nie będzie fajne. Pokręciłam głową i spuściłam wzrok, poczułam dłoń Matt`a na swoim ramieniu - pokrzepiającą. Miałam nutkę nadziei, że mnie nie poznają.. Tak samo jak Zayn nie poznał mnie.
-Rozpoznaję jakieś nowe twarze.-dodała kobieta, którą doskonale kojarzę.
Chwilę później przed moimi oczami pojawiła się Safaa i Waliyha. Grzecznie się przywitały, uśmiechnęłam się.. Pamiętam jak zawsze je karciłam, aby zachowywały dobre maniery.
Podniosłam głowę, jestem skończona.
Mój wzrok spotkał się z wzrokiem Wal. Otworzyła usta ze zdziwienia.
-Nathalie?-powiedziała na głos.
Nie odpowiedziałam. Na sali nastała cisza.
-Co Ty tu robisz?-zapytała Safaa.
Zbyt wiele.. To dla mnie zbyt wiele jak na jeden raz. Oczy mi płonęły od łez. Nie potrafiły zdusić ich już więcej.. Popłynęły rzewnym strumieniem.
To nie tak miało być.
-Przepraszam..-wydusiłam i wstałam od stołu.
Nikt nie wiedział co się dzieje, oprócz mnie i kilku poszczególnych osób. Wszyscy byli w szoku.
Zayn wpatrywał się w Wal, a potem we mnie...
Przeszłam szybkim krokiem obok nich, Malik złapał mnie za rękę. Spojrzałam mu w oczy i popełniłam wtedy największy błąd w swoim życiu.
-Zostań... Natty.-powiedział jak gdyby nigdy nic.
JAK GDYBY NIGDY NIC.
Cococococo... PUF! Eksplozja.
Wybiegłam z ich domu, biorąc w locie płaszcz z wieszaka.
EKSPLOZJA.





***
przepraszam, przepraszam, przepraszam, przepraszam...
Wiem, że zawaliłam.. Zbyt długo kazałam czekać.
Ale chciałam, by był idealny! Mam nadzieję, że choć w połowie taki jest, gdyż myślę, że nawet jest jednym z najlepszych! 
Teraz to ja dopiero muszę zaczerpnąć skądś weny... Co tam się ma dalej podziać? 
Kochani! Czyż na taki rozdział czekaliście?
Co będzie dalej? Czy wszystko się ułoży? Hmmm...

KOMENTUJCIE!!!!

Byłam w Bułgarii, wróciłam... Kolejny rozdział mam nadzieję - wcześniej! 
Jedyne czego pragnę to WENA! 

PROSZĘ, WYRAŹ W KOMENTARZU SWOJĄ OPINIĘ NA TEMAT ROZDZIAŁU!!!
SKOMENTUJ!!!

środa, 29 czerwca 2016

Przeprosiny.

HEJ KOCHANI!

Zabijecie mnie...
Nie dodałam już miesiąc nowego rozdziału, ponieważ SZKOŁA.
A teraz są wakacje, myślałam, że wszystko pięknie, cudownie.. Do wyjazdu skończę rozdział.
Ale nie chcę, żeby był byle jaki. 
Nie dałam rady. 
Nie skończyłam go, więc Go nie dodam.
Dziś właściwie rano wyjeżdżam na obóz do Bułgarii. Nie będzie mnie w PL do 11 lipca...
p.s. Nie zobaczę meczu ;ccc

Nie dodam także rozdziału, lecz obiecuję, że do 15 będzie! 
Wybaczcie mi, proszę.
Widzę, że czytelników jest coraz mniej i zdaję sobie z tego sprawę, że to przez rzadko dodawane rozdziały. Ale inaczej nie daję rady.. Robię wszystko co w mojej mocy, aby było jak najlepiej!

Lecę spać, długa podróż przede mną. Trzymajcie się!!

A jak tam świadectwa??

UDANYCH WAKACJI!!!



czwartek, 2 czerwca 2016

Rozdział 66.

#1 Muzyka

*Nathalie*

*23 grudzień*

-I koniecznie musimy kupić coś mojej małej siostrzenicy!-powiedziałam z radością
-Ja jestem ciekawa co ty się tak ekscytujesz ostatnimi dniami...
-A nie mogę? Mam powody!
`-Masz rację, ten klimat też na to działa!`
-Coraz bliżej święta, coraz bliżej święta..-zanuciła a ja zachichotałam
-Masz rację, ten klimat też na to działa! Ale będziesz miała córeczkę, jestem przeszczęśliwa!
-Byleby była zdrowa.
-To najważniejsze..
Ally wczoraj była na badaniach. Po USG można było poznać płeć, od razu chciała się dowiedzieć. Teraz musi wybierać imię!
-Jeszcze chłopaki jutro wracają.. Cudowny czas nastał!
-Szybko ten czas zleciał, prawda? Patrz jaka ja już duża jestem.-zaśmiała się
-Rośniesz, mama!
-Ten fakt mnie z dnia na dzień co raz bardziej przeraża i uszczęśliwia.-zachichotała powtórnie-Kto jeszcze został?
-Niall. Louis'owi muszę coś kupić na urodzinki, bo ma w Wigilię. I Philip'owi..-powiedziałam.
Jak mi się układa z Philip'em? Dobrze. Nie wiem czy nawet nie lepiej niż wcześniej. Wszystko sobie wyjaśniliśmy, on wie na czym stoi, wie czego może się spodziewać.. Wie, że ja nic do Niego nie czuję. A ludzie mówiąc, że przyjaźń damsko-męska nie istnieje - mylą się. Istnieje. A ja jestem na to najlepszym przykładem. Mam wielu przyjaciół, bez których nie wyobrażam już sobie życia. Z Philip'em spotykam się kilka razy w tygodniu, mogę mu się zwierzyć ze wszystkiego i wiem, że zawsze mnie wysłucha, pomoże. Poznałam Go z moimi przyjaciółkami, one również go polubiły..
A jeśli chodzi o narkotyki. Obiecał, że ten rozdział w Jego życiu został skończony. Bezpowrotnie.. Waga tej decyzji jest bardzo duża, właściwie to od niej zależy nasza znajomość - nasza przyjaźń.. A wierzę, że ma w głowie wszystko poukładane, nie chcę Go stracić.. Wierzę, że on mnie także.
-Nathalie!
-Przepraszam, zamyśliłam się...
-Ostatnio często Ci się to zdarza.-dodała Allison
-Co mówiłaś?-zmieniłam temat
-Pytałam, czy kupiłaś już coś Ash i Mel?
-Tak, tak.
-A mamie?
-Też. Zajmijmy się teraz Twoimi prezentami..-pociągnęłam Ją delikatnie za rękę w stronę najbliższego sklepu.

-Hello, dziewczyny!-powiedziałam do telefonu, gdy utworzyłam rozmowę grupową-Zrodził mi się w głowie szalony pomysł!
-Co tam, mała?-usłyszałam od Ashley.
Mel ziewnęła.
-A Ty taka zaspana?-spytałam
-Siedziałam do późna i rozmawiałam z Niall`em, wybaczcie..-powiedziała i odchrząknęła
-Dobra, do głównej postaci..-powiedziałam-Znalazłam w aucie Lou klucz do villi chłopaków. Oni przylatują jutro, co powiecie na to, żeby zrobić im niespodziankę?
-W sensie?
-Posprzątajmy! Trochę długo Ich tam nie było... A zbliżają się święta, głupio by było, jakby mieli jeszcze sprzątać na szybko.. A możemy pokazać im naszą tęsknotę w czynach.
-To nie jest głupi pomysł.-odezwała się blondynka
-A na dodatek Lou ma urodziny.. Możemy tam trochę zabalować, to znaczy.. Zróbmy mu niespodziankę! Schowajmy się, upieczmy tort, ustrojmy jakoś dom.. Po prostu; impreza niespodzianka!
-Po Twoim głosie słychać, że jesteś pełna energii dzisiaj..-usłyszałam od Mel
-W przeciwieństwie do Ciebie.-zachichotała Ash
-Tak, jestem pełna determinacji! Gotowości do działania! Chcę ich uszczęśliwić...
-Dobry pomysł, Natt.-potwierdziły
-Super! Wpadnę po Was po obiedzie... Koło 2 po południu. Do zobaczenia, mordki! Buzii!
Rozłączyłam się i rzuciłam na łóżko..
To będzie szalony dzień.

-Myślałam, że będzie tu wyglądało gorzej...-powiedziała Mel, gdy weszłyśmy do domu 1D
-Jest... czysto.-powiedziałam zdziwiona
-Co ty sobie wyobrażałaś? Że gwiazdy zostawią villę bez opieki na tak długi okres czasu? Na pewno mają jakieś sprzątaczki z kluczami..
`zachichotały`
-Zaprzyjaźnione.-dodałam-Szkoda, że efektu ich pracy nie widać, gdy chłopcy przebywają w domu..-zachichotały
-W sumie, czym się przejmujesz? Lepiej dla nas. Posprzątamy zwierzchnio i bawimy się w strojenie!
-Opracujemy plan, moje panienki.-spojrzałam na Nie z dołu
-Tak więcej nie patrz, bo wyglądasz jak zboczeniec, który uciekł z więzienia.-powiedziała Ash-Biorę szmatę i zabieram się za salon. Resztą się podzielcie.
Otworzyłyśmy usta z oniemienia... Ale nas wykiwała.

-Skończyłam!-krzyknęłam, wychodząc z łazienki
-My też!-wyszły z kuchni, trzymając w ręku szklanki z sokiem-Dosyć dawno..
-Ale to nie na Was spadło najgorsze z najgorszych, na szczęście sprzątaczka nie pominęła łazienki i była w miarę czysta.-zachichotały-Macie soczek dla mnie?
-A chciałaś?
Strzeliłam face-palm'a.
-Czy ja wyglądam jak kozioł ofiarny?-poszłam do kuchni
-Nie wiem jak on wygląda, więc.. być może.-dodała rozweselona blondyna
-Ha ha. Śmieszne.-powiedziałam
-To teraz stroimy!-zaklaskała Mel
-Czym?-zainteresowała się Ashley
-Zapomniałyśmy kupić ozdób...-dopowiedział brunetka
-Zapomniałyśmy... Ale na szczęście ja o wszystkim pomyślałam. Rozpakujcie zakupy i przygotujcie rzeczy na tort. Włączę jakąś muzykę na tv, żeby Nam umilić czas...
Jak postanowiłam, tak zrobiłam.
Usłyszałam dzwonek do drzwi.
-Otworzę!
Podbiegłam do drzwi, uchyliłam, a do środka wpełzł mój przyjaciel.
-Rany julek, jeszcze nigdy nie byłem w takim pałacu.
-Hihihi.-zachichotałam-Hejka.
Philip pocałował mnie w policzek.
-Masz wszystko czego potrzebujemy?-zaglądnęłam do torby w Jego ręce
-Jestem ja... Czy to Ci nie wystarcza?
-Głuptasie...-znów zachichotałam
-W torbie jest wszystko; balony, serpentyny, świeczki i inne podobne.
-Dziękuję, jesteś kochany!
-Pomóc Wam w czymś?
-Właściwie to możesz zostać, podzielimy się obowiązkami, będzie szybciej.
-Z miłą chęcią.-tym razem on się uśmiechnął
-Więc zapraszam w głąb 'pałacu'.-pokazałam mu drogę-Dziewczyny, Philip nam pomoże.
-Świetnie.-powiedziały-Każda dodatkowa para rąk się przyda...
-Znalazłam tu jakieś ciasteczka, zapewne Nialler`a.. Możemy zjeść?-Ash zwróciła się w stronę Mel
-Co mnie pytasz? To nie moje..
-Ale Twojej drugiej połówki.-powiedziała poruszając brwiami
-Sorry, ale mnie mama urodziła w całości..-zrobiłam głębokie `uuuuu`, a Phil mnie poparł-Dawaj te ciasteczka, bo zgłodniałam.-brunetka otworzyła ciastka, na które się rzuciliśmy.

-Ej, znalazłam w tej komodzie 10 żelów do włosów, piankę, lakier...-powiedziała zszokowana Mel
-To pewnie Twojego chłoptasia, Natt. Z Niego taka lalunia..-dodała blondyna
-Ja nie mam chłoptasia.-powiedziałam i spojrzałam na Philip`a, który wbił wzrok w podłogę, skupiając się na dmuchaniu i wiązaniu balonów-Weź, blondyna, zobacz czy Cię w kuchni nie ma..
-Ha.. Śmieszne.-powiedziała
-Zacznij ten tort robić, bo się nie wyrobisz.-powiedziałam
-Dobra, blondi.. Chodź, pomogę Ci.-wypchnęła Ją z salonu Melanie.
Wywróciłam oczami.
-Nathalie..
-Tak?
-Łączy Cię coś z Zayn`em?-zapytał brunet
-Przyjaźń.
-Ale wydaje mi się..
-To niech Ci się nie wydaje.-powiedziałam oburzona-Jesteśmy tylko przyjaciółmi, nic więcej między Nami nie ma.. Nie było.-spuściłam wzrok
-Przepraszam, nie chciałem wkraczać na nieznany teren.
-Co?-zachichotałam
`znów się uśmiechnął`
-Na drażniący temat.-poprawił się i rzucił onieśmielającym uśmiechem
-Spokojnie, możesz mi mówić wszystko o czym myślisz. Od tego są przyjaciele, czyż nie?-znów się uśmiechnął
-Nathalie, telefon Ci dzwoni!-usłyszałam głos brunetki z kuchni
-Zaraz wracam.-pokazałam palcem na kuchnię.
Wzięłam telefon, który podała mi Mela i odezwałam się;
-Tak?
-Cześć, słońce! Dzwonię, żeby Cię powiadomić, że pakujemy się i wybywamy na lotnisko. Rano będziemy w domu.
-O której dokładnie?-zapytałam
-Nie wiem.. Koło 8. A co?-interesował sie Niall
-Muszę wiedzieć, kiedy mogę odwiedzić moje skarby.-powiedziałam przemile
-Już się tak nie podlizuj! Do zobaczenia jutro! Ślemy buziiaczki!
-Ja Wam też.-cmokłam w telefon
-Dziękujemy! Daj mi jeszcze na chwilkę moją ukochaną.-powiedział blondyn.
Wywróciłam oczami.
-Masz, powiedział, że Cię nienawidzi i wcale nie tęskni.-podałam telefon Melanie
-Hej!-usłyszałam z słuchawki-Kocham Cię, kłamczuszku!
Zaśmiałam się.

#2 Muzyka

*24 grudzień*

-Ej, damy!!!-pisnęłam, gdy spojrzałam na zegarek-7:30!! Zaspałyśmy, mogą tu być w każdej chwili!!
-Niall miał mi napisać, jak będą w samochodzie.. Nie pisał. Jest szansa, że zdążymy! Zajmuję łazienkę!!-poleciała jak petarda Mel
-To ja tą u góry!-za nią wybiła spod kołderki Ashley
-Szlag.. Się nie zabijcie!
Wiecie co można nazwać kulturą i dobrym wychowaniem? Jeśli jest dom, w którym jest 6 wolnych sypialni, a trzy dziewczyny śpią na jednej kanapie w salonie. To właśnie my! O proszę, jakie jesteśmy mądre! Nie zakłócałyśmy przestrzeni osobistej chłopaków. A tak szczerze bałyśmy się, co tam zastaniemy.. A przy okazji świetnie się bawiłyśmy.
Ale co ja pletę, skoro nie mam na to czasu...
Wyskoczyłam z łóżka, wyjęłam z lodówki tort, który zrobiły wczoraj moje kochane przyjaciółki. Mi zostało go ustroić.. Chciałabym tylko dodać, że jest to tort lodowy z musem orzechowym oraz z dodatkiem rumu.. Ubiłam śmietanę, obsmarowałam tort z każdej strony.
-SĄ W DRODZE!-usłyszałam przeraźliwy krzyk Melanie..
No od `tej` strony Jej jeszcze nie znałam.. Zastanawiam się teraz ile ona potrzebuje rano czasu, aby się zebrać.
Włożyłam w tort 23 świeczki.. Nasz kochany staruszek! Położyłam go na stoliku, tuż obok przygotowanego dla Niego wczoraj prezenciku.
-Jestem! Co zrobić!-przybiegła blondyna
-Chyba nic. Sprawdź, czy wszystko jest ok, lecę się przebrać!-dopowiedziałam i tym razem ja wystrzeliłam jak petarda, biorąc w biegu torbę, gdzie miałam włożoną sukienkę.
Wpadłam do łazienki, wrzuciłam na siebie sukienkę, rozczesałam włosy i tuszem maznęłam rzęsy.


-NATHAAAAAAAAALIE!!! Wjechali na parcelę!
Z ręki wypadł mi tusz, a gdy wystraszona poruszyłam rękami, popchnęłam kosmetyczkę, która również upadła.
-Kurwa!-pisnęłam zdenerwowana.
Zostawiłam wszystko jak jest, pobiegłam na dół do dziewcząt. Zdążyłam wziąć w rękę prezencik dla przyjaciela, a usłyszałam szczęk przekręcającego się w drzwiach zamka. Gdy tylko drzwi się uchyliły;
-NIEESPOOODZIAAANKAA!!!!
-A te co tu robią?-zaszokowani stanęli w drzwiach
-WSZYSTKIEGO NAJWSPANIALSZEGO, SKARBIE!-pisnęłam
-Sto lat!!
-Spełnienia marzeń!!-krzyczały dziewczyny.
`-Dziękuję, bardzo!`
Louis się zawstydził. TEN LOUIS! LOUIS TOMLINSON SIĘ ZAWSTYDZIŁ!
Ja Jego, a nie On mnie!
Sukces!!!
-Dziękuję, bardzo!-podszedł bliżej
-Dmuchaj z życzeniem!-dodałam.
Wszystkie zgasły za pierwszym razem.
-Spełni się!-dodała Mel, a potem zajęła się Niall`em
-Już się spełniło!-wziął tort z mojej ręki, i mocno mnie objął-Dziękuję Ci! Ty jesteś niezwykła! Nie spodziewałem się. Jesteś najlepszą przyjaciółką na świecie!-okręcił mnie, a ja czułam, że mi się moczą oczy
-Przestań! Nie ma za co.-odpowiedziałam
-Nathalie, słońce! Ja też za Tobą tęskniłem!-rzekł Harry, który przytulał swoją dziewczynę
-Tak?-Lou mnie puścił-Dla mnie nie ma miejsca przy Twoim boku, pfff..
-Zaraz się zwolni..
-Zaraz to ja mogę być zajęta! A!-zostałam porwana w objęcia Styles`a szybciej niż się tego spodziewałam-Cześć.-śmiałam się
-Dobra, nie popisuj się, Harry. Oddaj mi siostrę.-tym razem usłyszałam Horan`a, on wziął mnie w ramiona-Skąd miałaś klucz? Dlaczego nic nie wspomniałaś, że tu będziesz?
-Bo nie byłoby niespodzianki, a klucz znalazłam.-kołysałam się
-Nasz klucz nie leży sobie na pierwszym lepszym chodniku, kochana.-przytulił mnie Liam
-A jednak.. znalazłam.
-Tajemniczość.-przytulił mnie Zayn-Cześć, piękna.-wyszeptał w moje ucho.
Zarumieniłam się.
-He-ej.
-No to teraz po tym jakże obfitym przywitaniu, może udamy się do stołu, zejdziemy z tych drzwi i podzielimy się tortem.-zakomunikował Louis
-To ty tu dziś rządzisz.-dodałam.

-Zaraz wracam.-odeszłam od towarzystwa, gdy zjadłam kawałek pysznego tortu.
Przypomniałam sobie, że w łazience leży rozrzucona moja kosmetyczka.. Nie posprzątałam po sobie. Jestem ciekawa ile moich potrzebnych w codziennym życiu przyborów przeżyło ten upadek.
-Cholera..-powiedziałam wchodząc do owej łazienki-Pięknie.-rzuciłam z sarkazmem.
Pozbierałam co się dało. Podłoga była upaćkana tuszem oraz rozsypany był puder. Rozkruszył się po całej podłodze.
-Z tym to już chyba nic się nie da zrobić.-powiedziałam oceniając sytuację z góry
-Kupię Ci nowy.-przestraszona odwróciłam się o 180 stopni
-O Matko, Zayn..-głęboko oddychałam trzymając się za serce-Wystraszyłeś mnie..
-Przepraszam.Chyba mam do tego skłonność.-spojrzał na mnie zabójczym tak bardzo wzrokiem, a mi przypomniała się sytuacja z Paryża, podczas której - dodam - również zaskoczył mnie swoim pojawieniem się
-Co tu robisz?
-Chciałem sprawdzić, czy wszystko w porządku.
-W jak najlepszym! Tylko.. troszeczkę nabałaganiłam.-rozejrzałam się wokoło
-Pomogę.-dodał
-Dam sobie radę. Dzięki.
-Kupię Ci nowy puder.
-Nie trzeba.. Umiem sama.-powiedziałam-To znaczy.. Mam pieniądze.-zaśmiał się
-Są święta, ludzie kupują sobie prezenty, Nathalie. A to moja łazienka wyrządziła Ci krzywdę..
-Właściwie to spowodował to krzyk Melanie, gdy wjechaliście na parcelę.-zastygłam w bezruchu-A poza tym to Wasza wspólna łazienka.
-Każdy Ci powie, że to ja w niej spędzam najwięcej czasu, także biorę za nią pełną odpowiedzialność.-położył rękę na sercu.
`-Chciałbym Ci coś powiedzieć...`
Zachichotałam.
-Muszę to ogarnąć..
-Chciałbym Ci coś powiedzieć...-zwróciłam z zaciekawieniem wzrok w Jego stronę
-NATHALIE!-wbiegał ktoś po schodach-Gdzie się zgubiłaś? A ty co tu robisz, Malik? Musimy coś ogłosić, nie może Cię tam zabraknąć, piękna.-pociągnął mnie za rękę Louis.
Posadził mnie na krześle, z którego przed chwilą wstałam.
-Jak wiecie są święta... Zapraszamy Was dziewczyny jutro do Nas na kolację świąteczną. Dziś spędzimy Noc z rodzinami, jutro razem z Wami. Przyjdziecie?-zaprosił nas Liam-Kieruję zaproszenie w imieniu całego zespołu One Direction.
-Pewnie!-powiedziały dziewczyny
-Chcemy poznać Wasze wspaniałe buźki z naszymi idealnymi rodzinkami.-dodał Styles i posłał buziaka Ash
-Zaraz, zaraz.. Całe Wasze rodziny tu przybędą?-zapytałam wystraszona
-Ci, którym czas na to pozwala - owszem.-uśmiechnął się Tommo
-Świetnie!-odpowiedziała Melanie.
Halo.. Czy to znaczy, że rodzina Zayn`a też będzie?
-A zresztą, nie przyjmujemy odmowy!-zakończył rozmowę Zayn.
Rany, jestem skończona. Może uda mi się jeszcze zachorować?
Wszystkie rodziny przyjadą..
O kurwa.



***
Cześć kochani! 
Nie było mnie tu... hohoho...prawie miesiąc! 
Przepraszam... Tak długiego okresu jeszcze nie było.. Ale..
Najpierw nie miałam weny, potem pojechałam na 3 dniową wycieczkę, zabrałam się na pisanie, ale szło mi to jak flaki z olejem... Potem skręciłam kostkę! Od tygodnia siedzę w domu, skończyłam rozdział, chciałam go dodać... Zjebał mi się internet.
Myślałam, że mnie szlag trafi.
Ale dodałam! Co prawda.. Nie jest on rewelacyjny, zdaję sobie z tego sprawę, ale no... 
Nie mam motywacji, nie mam weny.. Nie ma takiej samej mnie.
Wybaczcie.
Myślę, że kolejny rozdział to będzie szaleństwo... 
Jak myślicie? Co zrobi teraz Nathalie?

KOMENTUJCIE, BŁAGAM!

wtorek, 10 maja 2016

Rozdział 65.

#1 Muzyka

*Nathalie*

-Czekaj! Stój!-powiedziała Melanie z kuchni-Nic nie mów, dopóki nie wrócę!
-Za późno!-zaśmiałam się z Ash, siedząc w salonie na kanapie.
Właściwie to byłyśmy w domu Mel i nie wiedziałyśmy co ona tam kombinuje.
-Nawet mnie nie wkurzaj!-odpowiedziała.
Ponownie się zaśmiałyśmy.
Po 3 minutach pojawiła się w salonie z talerzem pełnym gofrów, w drugiej ręce miała miskę z pokrojonymi owocami.
-Melanie, zrobiłaś nam gofry?
-Z jakiej to okazji?
Pytałyśmy.
`-Więc postanowiłam zrobić Wam niespodziankę.. `
-Przyszłyście do mojego domu, gdy mam wolną chatę... Więc postanowiłam zrobić Wam niespodziankę.. Powiedzmy, że to taka mała uczta z okazji powrotu naszej światowej gwiazdy.-dodała z uśmiechem
-Jakiej tam gwiazdy...
-Na esce o Tobie mówili, dziewczyno! To dużo znaczy!-dopowiedziała Ash
-Nic nie znaczy..
Mel doniosła bitą śmietanę i polewę truskawkową oraz czekoladową.
-A tak właściwie to co mówili?-dziewczyny były rozbawione moją zmianą nastroju
-Mówili, że chłopcy z 1D zabrali w trasę swoją przyjaciółkę, wymienili Cię z nazwiska, dali jakieś wasze zdjęcia, powiedzieli co widzieli oraz, że może to po ostatnich traumatycznych przeżyciach, chcieli Ci to wynagrodzić czy jakoś tak..
-Bzdury - jak zawsze.-dodała blondynka
-Kto by ich słuchał...-powiedziałam-Odpowiednie osoby wiedzą prawdę.
-Tego się trzymajmy!
-No to opowiadaj, mała! Co tam się działo?
-Dużo hahaha.
-Niewiarygodnie za Tobą tęskniłyśmy..-zrobiła smutną minkę Mela
-I troszkę Ci zazdrościłyśmy... haha.-dodała Ash
-Wiem.. Jestem tego świadoma.-też się zaśmuciłam-Żałuję,że Was tam nie było... Ale na szczęście już jesteśmy razem!
Przytuliłam moje panienki.
-No to opowiadaj w końcu!
Tylko pytanie.. Czy chcę opowiadać, czy chcę do tego wracać?
-Haloo!-Mel pomachała mi rękami przed oczami-Mów!
-No to chłopcy mnie oprowadzili po całym Paryżu, byli moimi przewodnikami! W sumie to całkiem dobrze znają to miasto. W hotelu było świetnie, na prawdę najpiękniejszy apartament jaki kiedykolwiek widziałam!
-A wieża Eiffla? Niall wspominał, że zrobili Ci niespodziankę.-wtrąciła Melanie
-Tak, zorganizowali mi wieczór na Wieży Eiflfla, zarezerwowali mi całą dla mnie..
-Kochani! I co tam robiłaś?-zapytała Ash,
Heh... Zaśmiałam się bezczelnie. Co tam robiłam? Spełniałam marzenia, a może popełniałam błędy?
Halo! Przecież miałam zapomnieć, nie żyć tą chwilą! Ale zaraz.. Nigdy nie zapomnę. On nie zapomni... Będziemy żyć tą świadomością. Ale co z tego? Przecież z Harry`m też się kiedyś całowałam, a jesteśmy przyjaciółmi...
Ale przecież to coś innego!
W Harry`m nigdy nie byłam zakochana. Nigdy wcześniej Go nie znałam. Byłam pijana.
Wieczór z Zayn`em był całkowitym przeciwieństwem. Podobało mi się to.
Czy jest to na tyle ważne, by opowiedzieć o tym swoim przyjaciółkom? Najlepszym?
-Całowałam się z Zayn`em.-powiedziałam bezinteresownie, chociaż pękłam wewnątrz.
Dziewczynom z wrażenia otwarły się usta. Język zawiązał się w supełek, ponieważ przez dobre kilka minut się nie odzywały.
-Ja-ak to całowałaś się...
-..z Zayn`em?
Powiedziały.
`-JAK BYŁO!?`
-No tak... Normalnie.-powiedziałam z wymuszonym krzywym uśmiechem
-Nie wymyślaj!
-Opowiadaj, KONKRETNIE! Co się stało!?-pytały
-JAK BYŁO!?
-Dziewczyny, matko.. Mogłam ten fakt zataić..
-NIGDY W ŻYCIU!
-To dla mnie ciężkie...-przyznałam.
Zamilkły.
-Nie mogę do tego wracać, postanowiliśmy zapomnieć... Ugh.. Może nie tyle co zapomnieć. Poniosły nas emocje, zrobiliśmy coś głupiego. On ma dziewczynę, jest gwiazdą, prowadzi beztroskie idealne życie.. A ja jestem prostą dziewczyną z marzeniami po prostu...
-Jesteś Jego przyjaciółką. Znasz Go jak nikogo innego...-dodała Melanie
-Szkoda, że On o tym nie wie...
-Wiedziałby gdybyś mu...
-To chcecie wiedzieć jak to się stało?-nie chciałam kontynuować rozmowy pt.`Co by było gdyby..`
-Opowiadaj!
Opowiedziałam im całą historię z Wieży Eiffla. Połączyłam to z opowieścią o całym pięknym mieście miłości i minionym w nim tygodniu.

-Wróciłam!-krzyknęłam, zamykając za sobą drzwi
-W salonie!-usłyszałam siostrę, więc się tam udałam-W lodówce masz zapiekankę, podgrzej sobie.
Wykonałam 'rozkaz', iż mój brzuch domagał się jedzenia. Gofry Mel zaliczyłam do drugiego śniadania...
Chyba Niall mnie zaraził - jestem głodomorem.
-I jak się czujesz?-zapytałam, siadając na kanapie obok
-Dobrze. Gdy Cię nie ma, czas tak wolno leci..
-Już jestem.-dodałam z uśmiechem
-Oglądałam TV, słuchałam muzyki.. Na esce mówili o 1D i o Tobie.-wywróciłam oczami
-Znów te same pierdoły?
-Pierdoły - tak, ale czy te same to nie wiem.
-Dziewczyny mi dziś opowiadały, że mówili głównie o mojej obecności z chłopakami we Francji.
-Dokładnie.
-Mogliby odpuścić..
-Na czymś muszą zarabiać.-powiedziała Ally.
Zamilkłam.. Brak słów na to wszystko.
-Co masz zamiar teraz robić?-zapytała
-Obiecałam Niall'owi, że zadzwonię do Niego na skypie. A Ty?
-Chyba się na chwilkę położę... Nic w tej telewizji nie ma.-rzekła
-Mam pomysł... Co byś powiedziała na wspólne wyjście do kina wieczorem? Słyszałam, że wyszła jakaś dobra komedia.
-Szczerze powiedziawszy, to dobry pomysł.-przyznała-Trochę się wyrwę, bo siedząc ciągle w domu zwariuję.-zachichotała-A teraz lecę się drzemnąć.
-Leć, tylko skrzydeł nie zgub! A tak poza tym to pyszna zapiekanka!-krzyknęłam, gdy zniknęła na schodach
-Dzięki, ale nie ma już więcej dla Ciebie!
Posmutniałam.

`-Włącz tą kamerkę, księżniczko!`
-07 zgłoś się!-zobaczyłam mordę moich przyjaciół
-Włącz tą kamerkę, księżniczko!-odezwał się Niall
-Chwilę, lamusy... Mój laptop nie jest taki szybki jak wasz, mój się zaliczać może do średniowiecza.. A wasz to pierwsza generacja. Nie wspomnę o internecie...
-Dobra, dobra.. Kliknij wreszcie ten przycisk.-zachichotałam,
Ale postąpiłam jak należy, załączyłam kamerkę, a moja brzydka gęba pojawiła się na ekranie.
Chłopakom na twarzach pojawiły się banany od ucha do ucha.
-Jak tam, mała?-zapytał Tommo
-Dobrze, dobrze.. Wczoraj wróciłam do Londynu - razem z Ally. Tymczasowo u Nas zamieszka, w końcu to Jej drugi dom. Będę mogła z Nią spędzić więcej czasu, przez co dni będą mi szybciej uciekać do waszego przyjazdu..
-A jak się ona czuje?
-Dobrze.. Na szczęście. Już ja się Nią zajmę, żeby znów nic nie nawywijała..-dodałam ze śmiechem
-No, no.. Ja bym się bał Ją zostawić z Tobą.-powiedział Harry-Jesteś nieobliczalna.
-Przestań!-pisnęłam
-Jestem po prostu szczery.-dodał z uśmiechem na pół twarzy
-Daj mi spokój. A co z Wami? Gdzie jesteście?
-Obecnie w Dortmundzie. Ale tylko dwa dni i znów podróż.. Po drodze musimy wstąpić do Berlina.
-Podróżnicy..-dodałam
-Nawet nie wiesz jakie to męczące...
-Wolelibyśmy być z Tobą w Londynie, położyć się w łóżku i pooglądać głupi film.-dodał Zayn
-Nie wątpię..-dodałam pod nosem
-Co mówisz?-zapytał Liam
-Tak się zastanawiam... Że w sumie sama nie wiem, kiedy wracacie.. Do kiedy ma mi czas tak szybko lecieć?
-Wracamy na święta, Natt.-powiedział Lou-Na prawdę, szybko minie.
-Do świąt zawsze czas się dłuży..
-Tym razem będzie inaczej.-powiedział Boo Bear
-No ja mam nadzieję.-uśmiechnęłam się
-Dobra, dobra, bo zapadła cisza, której nie lubię.. Jaki masz plan na wieczór?-zapytał Nialler
-Wychodzę do kina.-powiedziałam
-Zdradzasz mnie!?-pisnął Lou
-Nigdy w życiu! Moje serce należy tylko do Ciebie.. I do Was innych tam obecnych.-zachichotałam-Idę z siostrą na seans, żeby mi się tu nie zanudziła w chałupie. A co z Wami?
-My kładziemy się spać, gdyż jutro mamy wiele do roboty.. Koncert, wywiad, spotkanie z fanami..-odpowiedział Liam
-To nie będę już Wam przeszkadzać.-dodałam
-Co ty mówisz? Chyba chcesz się Nas pozbyć, żebyśmy to my Tobie nie przeszkadzali!-mówił Harry
-Pogięło Cię, Styles.-wyszczerzyłam się
-Może troszkę.. z przemęczenia.-dodał
-Dlatego nie chcę Wam już przeszkadzać, ciołki.-powiedziałam-Życzę Wam spokojnego wieczoru, moi drodzy! Udanego jutrzejszego dnia! Buziaki. Zadzwonię niebawem.-pożegnałam się
-To my życzymy Tobie udanego wieczoru, miłego spędzania czasu z siostrą!-powiedział Niall, z naciskiem na `siostra`
-Hhahaha dziękuję. Zaszaleć to ja raczej z Nią nie mogę, ale..
-No ja mam nadzieję!-wybuchnął Zayn
-..ALE zabawimy się na swój sposób! Dobra, idę już! Żegnam!
-See you!-wysłali mi wirtualnego buziaka.
Klapnęłam laptop, zanurzyłam się w mojej szafie.. Po 15 minutowych poszukiwaniach, wygrzebałam jakieś ładne ciuszki. Później zrobiłam make up i zaczesałam ładnie włosy.. Byłam gotowa na wyjście do kina!
O zgrozo.. Kiedy ja ostatnio w kinie byłam? Kiedy ja gdziekolwiek z siostrą byłam? Kiedy spędziłyśmy czas tylko we dwie?
Dłuugo temu.

-Trzeba przyznać, że to było zabawne.-powiedziała moja siostra po wyjściu z kina
-Ostatni raz wybierałaś film, na który mamy iść razem!-zakomunikowałam
-No weeeeź.. Tytuł był przyciągający!
-'Do zaliczenia'? Serio? Co w tym pociągającego! Te słowa razem już mają wyrobione swoje znaczenie, siostra! Halo!!
-Oj przestań, ubawiłam się!
-To jest najważniejsze.. Chociaż do mnie ten film nie przemawia.-dodałam
`-Spokojnie, siostra.`
-Mam nadzieje.. Martwiłabym się, jeśli by przemawiał.-śmiechłam
-Spokojnie, siostra. Z tego co wiem to Ty tu jesteś w ciąży i bardziej doświadczona, tego się trzymajmy.
-I niech tak zostanie!-powiedziała z chichotem.
Gdy już obie spoważniałyśmy, postanowiłam zacząć temat ciekawszy - poważniejszy. Nie dotyczący seksu, ani innych takich..
-Siostra, czego nie byłabyś w stanie przebaczyć?-zapytałam.
Allison spojrzała na mnie zaskoczona.
-Skąd takie pytanie, Nathalie?
-Zastanawiam się po prostu..-zwróciłam wzrok w podłogę i szłam dalej.
Po chwili ciszy, zaczęła mówić;
-Nigdy nie byłam w takiej sytuacji, żebym musiała wybaczać.. Nie potrafię konkretnie odpowiedzieć na to pytanie, ale nie wiem czy byłabym w stanie przebaczyć zdradę. To chyba najtrudniejsza decyzja jaką mogłabym pojąć. Ale byłam w całkowicie odwrotnej sytuacji. Chciałam, żeby ktoś mi wybaczył moją decyzję, by mnie zrozumiał, by wybaczył fakt, że złamałam obietnicę i zostawiłam samą.. W najgorszej sytuacji życiowej. To było okropne.
-To byłam ja.-podniosłam wzrok
-Wybaczyłaś mi, prawda?
-Oczywiście. Byłam zraniona, ale wystarczająco dorosła, by to zrozumieć. Jesteś moją siostrą, kocham Cię, byłam na Ciebie zła, ale.. Nie potrafię bez Ciebie żyć.-otuliła mnie swoim ramieniem
-Jesteś najcudowniejszą osobą jaką kiedykolwiek spotkałam.-uśmiechnęłam się-Ale nadal nie wiem skąd wzięłaś takie pytanie.. Czy myślisz o..
-..Zayn`ie? Nie.. Skądże. Ten temat już dawno zamknęłam, w zasadzie.. Już mu wybaczyłam fakt, że kiedyś mnie zostawił. Teraz poznajemy się na nowo, w sumie to fajnie, że mnie nie pamięta.. Nie zniosłabym tego tłumaczenia. A tak.. Nie odkopujmy starych zasypanych mostów. Moje życie znowu obróciłoby się o 360 stopni, gdyby dowiedział się całej prawdy..
-Więc o kim myślisz?
-Tak się zastanawiam co u Philipa... Dawno z Nim nie rozmawiałam, a obiecałam, że się odezwę jak będę w Londynie.
-Aaa więc o to chodzi.-spostrzegła siostra
-Czuję, że mi go brakuje. Spędzałam z Nin dużo czasu, przywiązałam się do Niego, gdy nie było chłopaków.. Tęsknię za Nim pomimo tego wszystkiego, nawet jeśli to chore. Traktowałam Go jak prawdziwego przyjaciela... I przykro mi, że wcześniej nie dostrzegłam, że ma problem..
-Dobrze się kamuflował.
-Pomogłabym mu...
-A nie uważasz, że pomagałaś mu swoją obecnością? Sama mówiłaś, że będąv z Tobą zachowywał się całkiem inaczej, niż kiedy wpadł z niezapowiedzianą wizytą. Może robił to, gdy mu Ciebie brakowało.. Gdy Ciebie nie było w pobliżu..
-Może masz rację..-powiedziałam-Ale.. Sama nie wiem.. Nawet z Nim na spokojnie nie porozmawiałam.
-Myślę, że powinnaś to zrobić. Masz dobre serduszko, siostro. Słuchaj się go.-uśmiechnęła się do mnie Allison.

Weszłam do mojego pokoju, rzuciłam torbę na łóżko. Wzięłam z szafy dresy i czym prędzej się przebrałam. Potrząsając spodniami z kieszeni wypadł mi papieros.. Chwilę na niego patrząc, podniosłam go. Przełożyłam go parę razy w palcach rozmyślając.. Kiedy ja ostatnio paliłam? Potrząsnęłam ramionami. Nie miałam potrzeby, to nie paliłam. Przebrałam się, wzięłam telefon i usiadłam przy drzwiach na balkonie.
Zapaliłam.
W duchu modliłam się, aby papieros ten dodał mi odwagi.
Gdy już spaliłam petę, wybrałam numer telefonu do Philip`a.
-Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek do mnie zadzwonisz.-usłyszałam po drugim sygnale
-Cześć.-powiedziałam niepewnie
-Nie sądziłem, że jeszcze kiedykolwiek Cię usłyszę.-usłyszałam powtórnie
-Nie przesadzaj, obiecałam, że zadzwonię, gdy będę w Londynie.-wezbrałam się na głębsze zdanie-Więc jestem... I dotrzymuję obietnicy.
-Cieszę się.-usłyszałam-Nie chciałem Cię nigdy urazić, wiesz?-powiedział po chwili ciszy
-Możesz się ze mną spotkać?-zatkało Go
-Umm.. Jasne. Oczywiście. Kiedy?
-Jutro?
-O 15 będę po pracy.
-Wpadnij po mnie o 17.-powiedziałam
-Będę.-usłyszałam
-Świetnie. Dobranoc, Philip`ie.
-Słodkich snów, Nathalie.-usłyszałam i zakończyłam rozmowę.
Wzięłam głęboki oddech.
Proszę, niech to się już w końcu wszystko dobrze ułoży.


***
Hej, hej... Lecę spać, nic więcej nie piszę.

Oprócz tego, że strasznie mało jest komentarzy i mnie to smuci, bo nie mam motywacji ;c 
Dobranoc!

sobota, 23 kwietnia 2016

Rozdział 64.

#1 Muzyka

*Nathalie*

-Ale Panie Doktorze..-odezwała się Ally-Co z moim dzieckiem?
-Proszę się nie martwić.-odpowiedział-Na szczęście wszystko w jak najlepszym porządku, dziecko rozwija się prawidłowo. Upadek nie zaburzył jego rozwoju. Zdołała pani uchronić brzuch.-uśmiechnął się lekarz.
Moja siostra odetchnęła z wielką ulgą i popatrzyła w okno;
-Dzięki Ci, Panie Boże.
-Ale musi Pani na siebie bardziej uważać, następnym razem może stać się nieszczęście.
-Panie doktorze, następnego razu nie będzie. Dopilnuję tego.-dodał Max
-Miejmy nadzieję. A teraz... Pozwolą państwo, że przeprowadzę rutynowe badania.-usłyszeliśmy lekarza
-Oczywiście, już nie przeszkadzamy.-mama dała nam do wiadomości, że mamy wyjść.
Tak wszyscy uczyniliśmy.

-Pójdę się przewietrzyć.-dodałam na korytarzu, wszyscy na mnie spojrzeli
-Pójdę z Nią.-usłyszałam Niall'a i kroki za mną.
`-Przepraszam.`
Usiadłam na schodach przed szpitalem. Mój przyjaciel usiadł obok mnie.
Cisza.
-Przepraszam..-powiedziałam
-Za co?-zapytał zdziwiony
-Za to, że zwiałam bez wytłumaczenia, że nie odbierałam telefonu..
-Daj spokój.-prychnął
-Na prawdę.. Po prostu.. Przez ostatnie dni nie wiem co się ze mną dzieje.
-Wcale Ci się nie dziwię.. Zapewne chodzi nie tylko o Ally.-spojrzałam na Niego spode łba
-Jak Ty mnie dobrze znasz.. Ale fakt faktem stałam się spokojniejsza, gdy dowiedziałam się, że z Ally wszystko dobrze.
-Dzięki Bogu!-powiedział Niall-A jak z Zayn`em?
-Zapomnijmy.-powiedziałam
-Jak to zapomnijmy.. to się stało. Sama powiedziałaś, że co się stało, się nie odstanie.
-Bo tak jest, ale nie mogę tym żyć, Niall... Ja chcę sobie ułożyć w końcu życie. Z Nim czy bez Niego... Muszę się zacząć ustatkowywać. A on.. Ma dziewczynę, ma zespół, ma pracę.. Jest w trasie. Cały czas.. Tak jak Ty.. I reszta.-wzięłam głęboki oddech-Chciałam tego. On też.. Ale ten pocałunek nic między Nami nie znaczył.. Nadal jesteśmy..-przez gardło przeszło mi tak bardzo krzywdzące mnie słowo-..przyjaciółmi.
Wypowiedzieć takie słowo o osobie, którą się kocha to uczucie gorsze niż nóż wbity w serce.
`Jesteśmy przyjaciółmi.`
-Halo, Nathalie! Mówię do Ciebie..-otrząsnęłam się
-Przepraszam, zamyśliłam się..
-Zauważyłem, gdy nie odpowiedziałaś na moje pytanie..
-Mógłbyś powtórzyć?-poprosiłam
-Zostało nam jeszcze kilka dni w Paryżu, chciałbym wiedzieć kiedy będziesz gotowa wrócić..
-Wiesz, Niall...-powiedziałam-Zastanawiałam się nad tym.. I doszłam do wniosku, że nie mam po co już tam wracać.-otworzył usta, chciał coś powiedzieć, lecz nie dałam mu dojść do słowa-Nie, że NIE chcę! Bo na prawdę bym chciała.. W końcu to ten mój wymarzony Paryż! Ale nie mogę teraz tak zostawić Ally, nie byłabym sobą, nie potrafiłabym się skupić.. Nie czerpałabym z tego takiej radości jak dotychczas. To co mi się z Wami przydarzyło przez ostatnie dni!! Coś niesamowitego, nie do opisania! Ale wszystko co dobre ma swój koniec.. Mój kres już chyba dobiegł..-znów zabrał głos, ale ja dalej swoje!-Zdaję sobie sprawę z tego, że macie dla mnie ułożony jakiś plan! Ale co planowane to nieudane! Teraz będę wiedziała, że muszę jeszcze wrócić do Francji, bo czegoś nie zobaczyłam, nie zwiedziłam. Wiem, że to może także Was skrzywdzić, zasmucić.. Popsułam Wam plany, przepraszam za wszystko! Ale ja już nie będę potrafiła tak samo... Proszę, zrozum.. Wszystko chłopakom wyjaśnię, ale ja chcę tu zostać..
-Dasz mi w końcu coś powiedzieć?-spojrzał na mnie kątem oka Ni
-Przepraszam.. Już proszę, mów.
-Prawda jest taka, że po wypowiedzeniu przez Ciebie kilku pierwszych słów, chciałem zaprzeczyć... Chcę Cię mieć jeszcze na dłużej! Ale z każdym kolejnym słowem patrzyłem na to z innej perspektywy, i zrozumiałem jak ważne dla Ciebie jest zostanie tu. Przy siostrze, przy rodzinie.. Ja wszystko rozumiem, przekonałaś mnie.. Jesteś cudowna, nie wiem ile razy już Ci to mówiłem, zapewne jeszcze 2 razy tyle to powtórzę... Twoja rodzina powinna się cieszyć, że Cię ma! Jestem dumny!-dał mi całusa w czoło
-Wiesz, że jesteś dla mnie jak brat... Długa rozłąka sprawia, że przestaję racjonalnie myśleć.. Ale nie można nią żyć! Dni ostatnie spędzone z Wami były taką magiczną odskocznią od rzeczywistości, coś innego niż miałam dotychczas.. Musiałam dać radę bez was kilka miesięcy. Już wiem, że potrafię to zrobić.. Dałam radę tyle, to dam jeszcze więcej! Niebawem znów się spotkamy.
-Kocham Cię, mała siostrzyczko ty!-przytuliliśmy się
-Ja Ciebie też!
-Ale obiecaj mi jedno.. Nie wpakuj się znów w jakieś kłopoty, tym razem mnie tam nie będzie, żeby komuś obić mordę..-zaśmiałam się
-Wiesz, że ja mam tendencję wpadania w jakieś problemy!
-Postaraj się..
-Postaram się, obiecuję być cała i zdrowa, nie narażać swego życia, ale ratować świat i ludzkość przed złym!
-Cudownie! Ale absolutnie nie bądź jak atomówki!
-Niszczysz mi plany, lamusie!-znowu zachichotaliśmy-Obiecuję nie wpadać w kłopoty.-dodałam jeszcze raz
-Cieszę się. A teraz.. Wróćmy, bo przyszedł jakiś zimny wietrzyk.
-Zgadzam się.-zatrząsłam się i przeszły mnie ciarki.

#2 Muzyka

Gdy weszliśmy z powrotem na korytarz, gdzie znajdowali się wszyscy nasi przyjaciele, zauważyłam, że coś się zmieniło.. Nie błąkali się bez celu z zmartwionymi twarzami - wręcz przeciwnie - promienieli.
-Coś się stało?-zapytałam
-Ally wraca do domu! Max obiecał się nią zaopiekować, także możemy wracać do codziennego życia!-odpowiedział mi Harry
-Wszystko z Nią dobrze, tylko musi na siebie uważać.-dodał Liam.
Codziennych czynności, powiada..
To będzie cios w serce, jak będę musiała im powiedzieć, że tak właściwie to te najlepsze dni naszego wspólnego towarzystwa się już skończyły..
Ale mam nadzieję, że zrozumieją - są mądrzy.
Spojrzałam na Horan'a, a on spoglądał na mnie.
-To cudownie!-powiedziałam
-Pakuje swoje rzeczy, Twoja mama Jej pomaga, a Max poszedł porozmawiać z lekarzem.-dodał Louis
-Paul dzwonił.-dodał Liam-Pytał kiedy będziemy, bo nie wie, czy ma przesunąć jutrzejszą konferencję..
Niall zerknął na mnie, ale spuściłam wzrok.
-Będziemy jeszcze dzisiaj. Niech wszystko zostanie tak jak ma być, nie komplikujmy sobie dni..
Liam zerknął to na Horan'a, to na mnie, skinął głową i poszedł wykonać telefon.

-Serdecznie dziękujemy za obiad, pani Silence!-powiedział Niall.
Mama zrobiła zapiekankę, którą wszyscy zjedli z chęcią po tak obfitym w wydarzenia poranku.
`-Wszyscy się cieszymy, że już się dobrze czujesz.`
-Ależ nie ma sprawy! Obiad z Wami wszystkimi.. Taki rodzinny to była sama przyjemność!-uśmiechnęła się mamusia
-Na prawdę przepyszne, mamuś!-dodała Ally
-Wszyscy się cieszymy, że już się dobrze czujesz.-powiedział Lou w kierunku mojej siostry
-Dziękuję Wam bardzo za wsparcie, to wy dodaliście mi sił! Cieszę się, że wszyscy się tak martwicie.. To bardzo miłe, na prawdę.-dodała-Pójdę się teraz położyć, potrzebuję chwili odpoczynku.
-Pójdę z Tobą.-powiedział Jej mąż
-Nie potrzebuję niańki.-oburzyła się w drodze
-Ale będziesz Ją miała.-zaśmialiśmy się na słowa Max'a
-A ja z Matt'em pójdziemy się przejść i zwiedzić okolicę. W końcu to Polska!-rzekła mama
-Podobno mają tu najlepszy alkohol.-dodał żartem Matthew
-Ja Ci dam alkohol, małolacie.-spojrzała na Niego z przymróżonymi oczami mama, a my tylko zachichotaliśmy
-Chłopaki, my mamy samolot za 1,5h, za godzinę będzie taxi.-dodał Li
-A co z Nathalie?-zapytał Zayn
-Miała wrócić z Nami.. Jeszcze kilka dni.-dodał Louis
-Ja.. Chłopaki. Bardzo Wam dziękuje za wszystko, to były jedne z najlepszych dni mojego życia.. Spełniłam swe marzenia, dzięki Wam! Jesteście wspaniałymi przyjaciółmi. Ale ja nie mogę z Wami wrócić. Muszę tu zostać.. Zaopiekować się siostrą. Ona mnie potrzebuje.. Bardzo Was kocham, ale proszę o zrozumienie. Nie będę już tą samą osobą, będę się non stop martwić o Allison. Kochani, wiecie, że jestem bardzo wrażliwą osobą.. Proszę Was, wybaczcie mi...
-Podejrzewaliśmy, że tak się stanie..-usłyszałam Hazze
-I nie da nam się Ciebie przekonać, abyś jeszcze te kilka dni spędziła w naszym towarzystwie przed długą znów przerwą?-usłyszałam Lou
-Lou.. Wiem.. Czuję się winna, obiecałam Ci..
-Rozumiemy. Przecież zdrowie Twojej siostry jest najważniejsze, i dzidziusia! W końcu będziemy wujkami!-dodał Tommo-Tak tylko się z Tobą drażnię, chociaż chciałbym jeszcze Tobą się nacieszyć kilka dni. Ale są rzeczy ważne i ważniejsze, życie nie jest takie jakie je sobie zaplanujemy, ponieważ dzieją się rzeczy niespodziewane! Nie potrafimy tego przewidzieć.. A Paryż zwiedzimy jeszcze nie raz.
Podeszłam i przytuliłam Go.
-To była na prawdę wzruszająca przemowa..-powiedziałam w Jego ramię-I cieszę się, że nie będziecie na mnie źli.
-Bylibyśmy kompletnymi dupkami, gdybyśmy byli..-odezwał się Malik-Też mamy swoje rodziny, rodzeństwo i na pewno postąpilibyśmy tak jak Ty. Rozumiemy sytuację, skarbie.-uśmiechnęłam się.
Później przytuliłam każdego z osobna - nawet Zayn'a. To nic złego..
Przecież jesteśmy PRZYJACIÓŁMI.
Z niezapomnianym incydentem..
Ugh.
-Powinniśmy się już zbierać..-dodał Liam, a ja..
Zdałam sobie sprawę, że znów się rozstajemy na dłużej.. Znów się musimy pożegnać.
Znów.. będę bez Nich - sama.
Smutny fakt.

-Nie, nie, nie!-po schodach schodziła Ally, a Max ją asekurował-Jestem jeden dzień w domu, uważam na siebie! Nie będziesz mi życia układał.-prowadzili konwersację-Na pewno nie będę słuchała muzyki klasycznej, nie lubię tego!
-To podobno pomaga dziecku..-wtrącił się Max, a taxi chłopaków podjechały pod dom
-Chyba odprowadzę Was na lotnisko...-zaśmiałam się
-Ale ja tego nie lubię i koniec! Grr.. Mam Cię już dość!-Ally zwróciła się w moją stronę-Jadę z Wami.
`-Chodźmy już.`
-To ja..
-Bez Ciebie!-oskarżyła palcem zaczynającego zdanie męża.
Ten tylko spojrzał na Nią kocim wzrokiem, lecz mu nie ustąpiła.
-Ah, małżonkowie..-powiedzieli chłopcy równocześnie.
Zachichotałam.
-Bez obaw, zwrócę na Nią całą moją uwagę.-dodałam
-Sama zwrócę na siebie uwagę. Ty możesz ją zwrócić na przystojnych Polaków.-na Jej buzi wyskoczył szeroki uśmiech
-Męża masz.-powiedział Max
-Kto by czytał papiery...
-Obrączka, skarbie.-dał Jej buziaka i zniknął w kuchni
-Chodźmy już.-zaapelował Zayn.

#3 Muzyka 

-Zobaczysz, wkrótce się zobaczymy!-pocieszali mnie przyjaciele, którzy już za parę chwil znów mnie opuszczą..
Ale czego nie robi się dla fanów? To ich praca.
-Czas tak szybko mija, że ani się nie spostrzeżemy, a już razem znów bawić się będziemy!-zachichotałam na rym Styles'a
-Macie rację!-pożegnałam się uściskiem z każdym z osobna-Ale to nie zmienia faktu, że będę niewyobrażalnie tęsknić.-głos mi się załamał.
Dlaczego w trakcie przytulania Zayn'a?
Przypadek.
Ale to o Nim ostatnio cały czas myślę, i to on będzie mi siedział w głowie najczęściej.
-My też!-Niall'a zostawiłam sobie na koniec.
Poczekałyśmy aż samolot odleci, potem postanowiłyśmy z Ally, że pójdziemy na lody do pobliskiej lodziarni. Kobieta w ciąży ma zachcianki, którym ja się sprzeciwiać nie mogę.
Allison zamówiła dla Nas swój ulubiony deser.
-Jaki masz na teraz plan?-zapytała mnie siostra
-To znaczy?-zastanowiłam się
-Dlaczego z Nimi nie wróciłaś?
-Ktoś musi się Tobą zająć...
-Sama się sobą doskonale zajmę!-powiedziała
-Właśnie widzę, a Max za 6 dni do pracy idzie! A ty kaleko jedna... Znów coś nabroisz..
-To przypadek był.-oznajmiła-Teraz będę bardziej uważać.
-Ally, ja nie pracuję.. Nie chcesz z Nami wrócić do Londynu? Do domu..?
-Co ty mówisz? Ja tu mam dom, męża, rodzinę..!
-Ale tu nie możemy się Tobą opiekować!-podniosłam głos
-Jestem dorosła!
-Dobrze, nie krzycz.. Nie denerwuj się. Porozmawiajmy na spokojnie..-dodałam i opanowałam się, ona także-Spójrz na to z innej strony.. Nie chodzi tylko o Ciebie. To, że jesteś w ciąży to nowa przygoda dla nas. To pierwsze małe dziecko w naszej rodzinie, mama będzie babcią - na pewno chce zobaczyć jak się ono w Tobie rozwija. A teraz po prostu.. No widać coraz bardziej, mama się na pewno ucieszy, że może Cię widywać codziennie i patrzeć jak się zmieniasz. Wiesz jaka ona jest, ciężko Jej z tym, że jesteś tak daleko.. Ja też byłabym najszczęśliwsza, gdybyś na dłuższy czas
`-Może i masz rację...`
z Nami zamieszkała, a przecież Max może przyjeżdżać jak będzie miał wolne! Wszystko się ułoży, będziemy się przy okazji Tobą opiekować, rozpieszczać.. Pomyśl nad tym. Ja mogę zostać na najbliższy czas, ale mama mnie w UK też potrzebuje. Zastanów się..
-Może i masz rację..-powiedziała po krótkiej przerwie-Ale wiesz, że to nie tylko moja decyzja.. Muszę ją skonsultować z mężem. Jeszcze dam Ci znać.
-Dobrze.-uśmiechnęłam się.
Kelner doniósł nasze zamówienie.
-Smacznego!

*kilka dni później*
*piątek*

-Chyba mam wszystko..-powiedziała mama schodząc na dół
-Mamo! Jak przyjechaliśmy ta walizka była w połowie pusta, a teraz się nie dopina!-powiedział zszokowany Matt.
Ja tylko zachichotałam.
-Jak będziesz miał dziewczynę to zrozumiesz.-powiedziałam-Ja też już się spakowałam!
-Ja tak samo.-po schodach schodziła Allison, a za Nią torbę niósł Max
-Słucham?-powiedziała mama
-A co, nie chcecie mnie? Wprowadzić się chcę, skoro mam urlop! Trochę dłużej pobyć z Wami!-rzekła i na mnie spojrzała
-Dla Ciebie zawsze jest miejsce w naszym domu, córeczko!-przytuliła Ją mama.
To był cudowny widok - widzieć tak szczęśliwe 2 najważniejsze kobiety w moim życiu.
-Haloooo! Samolot na Nas specjalnie czekał nie będzie.
-Na szczęście mamy Ciebie, Matthew. Jesteś chodzącym zegarkiem!-powiedziałam-A zamiast Nam wyliczać czas, bierz torby i do auta pakuj.-zrobił głupią minę, ale podporządkował się moim słowom
-Chłopak ma rację, jedziemy!-dodał Max-Tam do auta się pakować, panienki!
-No dobrze już, dobrze.-tym razem to my się podporządkowałyśmy.
Max zawiózł nas na samolot, poczekał z nami na odlot. Pożegnał się z Ally i ich małym maleństwem, najcudowniejszy widok, jaki widziałam w całym swoim życiu! Tak urocze rzeczy rzadko kiedy się przytrafiają.
Odprawiliśmy się na samolot, usiadłam z Ally, Matt usiadł z mamą.
-Zdecydowaliście się?-zapytałam
-Tak, trochę się wahałam, ale uznaliśmy, że to dobry pomysł. Przynajmniej na jakiś czas, przydam się Wam, a tu bym siedziała sama... Zero by ze mnie pożytku było. A poza tym Max bierze niebawem urlop, więc dołączy do Nas w Londynie.
-Cieszę się, baardzo!-dodałam z uśmiechem
-Miałaś rację. Mama jest równie szczęśliwa, a tego dla Niej chcę! Dam Jej w końcu pierwszego wnuka! Nie mam pojęcia jak to jest być w ciąży, mam nadzieję, że mama mi pomoże.. A w Polsce nie mam nikogo, kto by mi wytłumaczył co mogę, a czego nie.. Tylko teoria książkowa, albo internety! A mamusia to jednak mamusia.. Chce dla Nas jak najlepiej.
-Doskonale się z Tobą zgadzam!-powiedziałam-Będzie cudownie, zobaczysz! Wszyscy w komplecie..
-Nie wątpię!-dodała moja siostra.


***
Strasznie przeciągam, za co przepraszam...
Ale się po prostu nie wyrabiam ;cc
Mam tyle nauki... że masakra. 
Nie mam już potem siły pisać rozdziału, a nawet nie mam weny.. a oczy mi się zamykają same.
Chyba nic nadzwyczajnego się nie zdarzyło, prawda? ;)
Ale tak spojleruję, że to takie dni przed burzą.. Już za kilka dni wszystko zacznię się.. dziać.
O tak. Zacznie się dziać, taki mam plan hyhy ^^

DO KOLEJNEGO! ♥


KOMENTUJEMY!!!
Wiem, że Was dużo, więc to pokażcie!!! 
30 KOMENTARZY!?

niedziela, 3 kwietnia 2016

Rozdział 63.

#1 Muzyka 

*Nathalie*

Skakałam i bawiłam się na koncercie niesamowicie, jakby każdy kolejny był pierwszym. Każdy był niepowtarzalny i magiczny na swój sposób! Zdawałoby się, że to niemożliwe.. Przecież ich piosenki się nie zmieniają... Ale tu nie chodzi tylko o piosenki. Tu chodzi o Nich samych, ich zachowanie.. Dzisiaj oglądałam koncert i słuchałam z publiczności, razem z Lux miałam miejsce przy scenie. Skakałam, gdy przez materiał spodni poczułam wibrację. Wyjęłam więc telefon, który już przestał dzwonić. Położyłam chwilowo małą na podłodze i chwyciłam Ją za rękę. Spojrzałam na wyświetlacz.
8 nieodebranych połączeń.
Kilka od mamy, większość od Matt'a. Wystraszyłam się, czy coś się stało?
-Pójdziemy na chwileczkę do mamusi.-powiedziałam małej, i udałyśmy się w stronę wyjścia.
Później przeszłyśmy do sali stylistów, Lou wpatrywała się w swój telefon.
-Louise, możesz się Nią chwilę zająć?-mamusia odwróciła wzrok w naszą stronę-Muszę wykonać ważny telefon.
-Dawaj, łobuza!-podeszła i zabrała małą, zaśmiałam się z gestów Teasdale.
Bez wyjątku, taka mama to skarb dla Luxie!
Zamknęłam się w garderobie chłopców.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer Matt'a. Po 5 sygnałach usłyszałam automatyczna sekretarkę. Wyłączyłam się i spróbowałam jeszcze raz. Adrenalina we mnie skakała coraz wyżej.
Tym razem po 3 sygnale usłyszałam głos brata;
-Nathalie!
-Coś się stało, Matty?
`-CO!?`
-Przepraszam, że nie odebrałem, w sali nie można rozmawiać
-Jakiej sali?
-Szpitalnej.-odpowiedział
-CO!?
-Dlaczego nie odbierałaś?
-Właśnie jestem na koncercie, nie ma tu warunków do rozmowy przez telefon, a co dopiero do usłyszenia dzwonka. Dopiero za którymś z kolei razem poczułam wibrację.-dodałam niepewnie-Co się stało Matthew? Jak to.. Sali szpitalnej?
-Jesteśmy wszyscy w szpitalu. W Polsce.
-Pytam co się stało!-krzyknęłam
-Allison miała wypadek.-odpowiedział
-O matko...
Tysiac myśli przebiegało mi przez głowę.
'Dlaczego się tam znajduje?'
'Co się stało?'
'Co z dzieckiem?'
'Co z moją siostrą?'
-Mama powiedziała, że mamy Cię nie dręczyć, żebyś się nie martwiła. Na szczęście to nic poważnego. Ale postanowiłem, że powinnaś wiedzieć..
-Jak mam się nie martwić?-mój głos zadrżał, nie wiedziałam co powinnam zrobić-Jak nic poważnego, skoro znajduje się w szpitalu!?
-Spokojnie, Nathalie...
-W przeciągu kilku godzin powinnam się tam pojawić.. Nie wiem jak, ale dam radę. Wyślij mi adres szpitala.
-Ale..
-Bez dyskusji!-rozłączyłam się.
Przez parę minut stałam w bezruchu, nie wiedziałam co czynić...
Odwróciłam się i zauważyłam wpatrującą się ze mnie Lou, przerwała zabawy z Lux.
-Co się stało?-zapytała zaniepokojona-Dlaczego jesteś cała roztrzęsiona? Dlaczego podnosiłaś głos, Nathalie?
Podeszła do mnie.
-Allison jest w szpitalu. Nic nie wiem.. Nawet co się stało.-łza wypłynęła mi z oka
-O Boże..
-Muszę jak najszybciej znaleźć się w Polsce. Nie wiem jak to zrobić... Nie mam pieniędzy nawet na głupi bilet na lot samolotem...
-Nie martw się o to, pomogę Ci... Jedź do hotelu, spakuj potrzebne rzeczy, kierowca odwiezie Cię na lotnisko. Następnie powie Ci co masz robić...-przytuliłam Ją
-To nie możliwe przecież..-powiedziałam załamana
-Nic nie mów, rób co gadam!-była całkiem poważna
-Nie wiem jak Ci się odwdzięczę!
-Zdrowie siostry jest najważniejsze! Co mam powiedzieć chłopakom?
-Prawdę. Powinni zrozumieć moją sytuacje...
-Z pewnością! Uciekaj już, w kontakcie!
Dałam buziaka małej i pobiegłam do hotelu.

Miałam szczęście, ponieważ zrobiłam wczoraj porządki i spakowałam torbę. Wrzuciłam tylko jeszcze rzeczy z wierzchu i z łazienki i byłam gotowa. Wzięłam walizkę, zatrzymałam się na chwilę w salonie.. Zostawić chłopakom wiadomość? Lou pewnie od razu powie im co się stało, nawet nie zdążą dojechać do domu, a będą dzwonić.. Ma to sens? Nie.
Zamknęłam pokój hotelowy, zostawiłam swój klucz w rejestracji, wymeldowałam się.
Na zewnątrz czekał już na mnie kierowca, poznałam Go, jechałam już z Nim parę razy. Pomógł mi wsiąść, później okrążył samochód i bez słowa rozpoczął podróż.
Ja trzymałam telefon w dłoni, zerkałam na Niego non stop. Ale nic się na Nim nie działo. Matt nie napisał mi żadnego SMS`a z adresem..
Po kilkunastu minutach zauważyłam, że samochód zatrzymał się na lotnisku.
-Nathalie, tak?-uznałam to pytanie za retoryczne, bo gdyby nie wiedział, wziąłby mnie tu przywiózł? wątpię..-Louise do mnie dzwoniła, wszystko idealnie załatwione. Nie martw się o nic, przejdź do kasy i podaj swój dowód tożsamości. Następnie postępuj zgodnie z wskazówkami osoby prowadzącej.
-Dziękuję...
-Mark.-odpowiedział
-Dziękuję, Mark!
-Nie dziękuj mi, podziękuj Lou. Pozdrów siostrę!
-Pozdrowię!-uśmiechnął się
-Powodzenia!-dodał.
Wyszłam z auta i wchodząc na lotnisko, udałam się w stronę kasy. Tam podałam swój dowód, bałam się. Nie wiedziałam co mnie czeka. Kasjerka tylko spojrzała na mnie i powiedziała;
-Zapraszam za mną.
Podniosłam walizkę i poszłam w ślady kobiety.
-Gdzie Pani potrzebuje lecieć?
-Do Gdańska - do szpitala.
-Czyli Polska..-spojrzała w swoje notatki-Genialnie. Samolot wylatuje za 15 min, proszę wsiąść w samolot nr.4.-pokazała mi drogę jak się do Niego dostać
-A ile mam..
-Koszty Panią nie zobowiązują, proszę się nie martwić. Louise wszystko załatwiła.-otworzyłam buzię ze zdziwienia
-O jejku... Dziękuję.. Bardzo dziękuję!
Kobieta uśmiechnęła się i mnie pożegnała. Udałam się w kierunku, w którym mnie pokierowała.

Gdy znalazłam się na lotnisku w Polsce, było już ciemno.. Nie znałam się na tym kraju. A co dopiero na tym miejscu... Wszystko dla mnie było jedną wielką niewiadomą, nie wiedziałam co się teraz ze mną podzieje.. Załączyłam telefon, gdyż w samolocie kazano mi go wyłączyć. Zauważyłam jedną nieodebraną wiadomość, czyżby Matt wreszcie odpowiedział na mój rozkaz?
Tak!
Zauważyłam w pobliżu wolną taksówkę, zapytałam czy można. Kierowca okazał się bardzo miły, młody i zaznajomiony z językiem angielskim. Pokazałam mu telefon z adresem, gdyż ciężko było mi odczytać ten polski adres. Pogadałam sobie z Nim trochę w czasie jazdy, stałam się spokojniejsza...
Chłopak poprawił mi humor, nazywał się `Grzesiek` i miał 25 lat. Uwielbia swoją pracę i lubi poznawać nowe osoby!
Nie mając ani polskiego grosza w portfelu, pragnęłam zapłacić mu funtami, lecz nic ode mnie nie wziął! Powiedział, że zapłaciłam mu wybornym towarzystwem.. Kochany!
Podziękowałam mu za wszystko, gdy odstawił mnie pod szpitalem.
Wyjęłam telefon i wybrałam numer Matt`a.
-Co jest?-..na powitanie
-Taki żółty budynek, tak?
-Czy ty jesteś w Polsce?-zapytał z wyrzutem
-Co więcej, nawet przed szpitalem..-wyznałam-Jesteś tam jeszcze?
-Właśnie mieliśmy z mamą wychodzić.
-Wyjdź po mnie, proszę.. Czekam na dole przy rejestracji.-odpowiedziałam, wchodząc do szpitala i rozłączyłam się.
`-Nie zauważyłaś, która jest godzina?`
Ostatnio często niespodziewanie przerywam rozmowy.. Cóż, brutalnie, ale takie jest życie.
-Nie zauważyłaś, która jest godzina?-zapytał brat, gdy po mnie przyszedł
-Muszę ją zobaczyć!-dodałam i poszłam za nim-A tak w skrócie, to miłe przywitanie, braciszku..
-Wybacz, dziś wszyscy jesteśmy kłębkiem nerwów.-powiedział i przytulił mnie w biegu
-Co się stało?-zapytałam, wciąż żyjąc w niewieści
-Mama Ci opowie.-powiedział, gdy pojawiliśmy się na korytarzu, na końcu którego na krzesełku siedziała moja rodzicielka.
Przyspieszyłam kroku.
-Mama!-kobieta wstała i rozłożyła ręce, którymi sekundę później mnie otuliła.
Była w szoku, przemęczona, miała napuchnięte oczy.. Jej wygląd ukazywał wszystkie te cechy.
-Mamusiu, co się stało?
-Dlaczego Ty tu jesteś, kochanie? Mówiłam, że miałaś nie przyjeżdżać! To nic poważnego, wszystko będzie dobrze! Niepotrzebnie się martwiłaś.. Jak się tu znalazłaś tak szybko? Czy to możliwe?-mówiła w natłoku słów
-Mamo, pytam co się stało..-powiedziałam jeszcze raz, wyraźnie
-Allison spadła ze schodów przypadkiem. Uderzyła się w głowę, straciła na chwilę przytomność..
-O matko..-byłam oszołomiona-Co powiedział lekarz?
-Nic..
-Jak to?
-Jeszcze nic, rano dopiero będą wyniki wszelkich badań.-przytuliłam mamę-Ale przecież wszystko będzie w porządku..
Mama niewątpliwie potrzebuje tabletki na uspokojenie.
-Gdzie ona teraz jest?-zapytałam brata
-Śpi, Max przy Niej siedzi. Żegna się, zaraz wracamy do domu.
Postanowiłam wejść się przywitać do sali wskazanej mi przez Matt`a.
Ally spała na łóżku, Max siedział przy Niej na stołku i trzymał Jej dłoń w swoich rękach. Gdy zauważył otwierające się drzwi, odwrócił wzrok w moją stronę. Był ogromnie zatroskany, widziałam to w Jego oczach.
-Nathalie? Co Ty tu robisz?-pokiwałam głową
-Jestem... Po prostu - jestem.

#2 Muzyka

Po kilkunastu minutach opuściliśmy szpital, poczułam się lepiej nie czując już zapachu szpitalnego, który przyprawiał mnie w odruch wymiotny.. Czy jest na świecie osoba, która lubi szpital i nie jest Nią lekarz?
IDK.
Dojechaliśmy w ciszy do domu Max'a. Miałam nocować z mamą tam gdzie zazwyczaj, więc tam też zaniosłam swoje torby.
Później zeszłam na dół, TV w salonie oglądał mój brat i rodzicielka, Max urzędował w kuchni. Atmosfera była napięta, lecz każdy starał się tego nie pokazywać.
-Mamo..-usiadłam na fotelu-Co się tak właściwie stało? Dlaczego Ona tam.. Jest?
Mama zrobiła głęboki oddech, wyciszyła telewizję.
-Allison rano spadła ze schodów.
-Jak to możliwe?
Matt wyręczył mamę.
-Schodziła, noga się Jej podwinęła, potknęła się i spadła z kilku schodów. Nie zdążyła utrzymać równowagi.
Moje ręce znalazły się na twarzy..
-O matko.. Jeszcze nic nie wiadomo?
-Nie.. Rano będą wyniki badań.-dodał Max, który z talerzem w dłoni wszedł do salonu
-A jak Ally się czuje?
-Twierdzi, że wszystko w porządku, tylko głową Ją boli, gdyż się uderzyła. Ale nadal czekamy na informację... Czy z naszym dzieckiem wszystko w porządku.-zmienił wyraz twarzy i temat-Zrobiłem kanapki. Pewnie wszyscy umierają z głodu po tak ciężkim dniu.-położył talerz na stole
-Dziękujemy.-odpowiedziała mama za wszystkich-Matt, powiedziałam Ci, że masz Jej tu nie ściągać.. Powinna być teraz we Francji.
-Powiedziałem, że ma nie przyjeżdżać!
-Mamo, jak mogłabym być tam spokojna.. Wiesz, że martwię się nad wyraz. Od razu spakowałam się i bez chwili wytchnienia pobiegłam na samolot.. Mamo tu chodzi o moją siostrę... I nie tylko. O moją rodzinę.-dodałam
-Jak tak szybko się tu znalazłaś..?-zapytał Matt.

Opowiedziałam im całą historię, gdy na zegarze wybiła północ. Zabrałam mamę i poszłam do swojego pokoju. Pozwoliłam mamie się przygotować do spania, następnie ja to uczyniłam. Gdy wróciłam do pokoju, mama już spała. Była ostro przemęczona. Na pewno ogromnie to przeżywa... Strasznie mi przykro. I smutno. Żal nas wszystkich. Współczuję Max'owi i Ally. Mam nadzieję, że z maleństwem wszystko będzie w jak najlepszym porządku.
Położyłam się i zasnęłam z mamą u boku.
Jak za starych dobrych czasów.

*Niall*

`-Lou, nie widziałaś Nathalie?`
Już w trakcie koncertu zauważyłem, że Nathalie zniknęła z tłumu wraz z małą blondyneczką. Gdy zeszliśmy ze sceny postanowiłem Jej poszukać, lecz nie znalazłem Jej w żadnym z pokoi na backstage`u. Znalazłem za to małą Luxie w ramionach swej mamy.
-Lou, nie widziałaś Nathalie?-zapytałem
-Widziałam.-odpowiedziała i położyła małą na podłodze
-Więc...?-oczekiwałem odpowiedzi
-Jest w Polsce.. W drodze do Polski.
-Słucham?-moje słowo przyciągnęło uwagę reszty chłopaków, którzy pojawili się obok mnie
-Uciekła..-usłyszałem cicho Zayn`a
-Dostała ważny telefon. Bardzo.. ważny.
-Co było tak ważnego, że wyjechała natychmiast z Paryża nie informując nas o tym?-usłyszałem Harry`ego
-Jej siostra jest w szpitalu.. Chyba miała jakiś wypadek.
Oczy otworzyły mi się do granic możliwości.
-Nic więcej nie wiem.. Załatwiłam Jej szybki samolot do Polski. Natt była rozstrzęsiona i zdruzgotana, ale pełna silnej woli.. Wyznaczyła sobie cel szybkiego przybycia do Polski, uznała, że siostra Jej potrzebuje.-mówiła-Nie miałam innego wyboru.. Nie mogłam Jej zatrzymywać. Pomogłam Jej się stąd wydostać. To było najlepsze wyjście.. Wiecie jak bardzo się martwi o siostrę, jak bardzo Ją kocha..
Wyjąłem telefon i wybrałem numer Natt. Zero sygnału. Odezwała się poczta głosowa.
-Dobrze zrobiłaś, Ally teraz potrzebuje wsparcia Nathalie. W tych trudnych chwilach..-dodał Liam
-Cholera, nawet nie wiemy w jakim jest stanie..-usłyszałem Lou
-A Natty potrzebuje Nas.-powiedziałem.

*Nathalie*

Rano, gdy się przebudziłam, mamy już w łóżku nie było. Przebrałam się i poszłam na dół. Ma rodzicielka krzątała się po kuchni;
-Nathalie, słoneczko, wstałaś!
-Cześć, mamuś. Co tam pichcisz?
-Zrobiłam naleśniki.
-Pychotka!-usiadłam do stołu
-Chwilkę jeszcze poczekaj, Max pojechał do sklepu po dodatki.-dodała-Jak spałaś?
-Dobrze, dziękuję! A ty?
-Też. W końcu.. Dawno już nie zasypiałam przy mojej małej córeczce.
-Mamooo, już nie takiej małej!-pisnęłam-Ale masz rację.. Za dziecka zdarzało się to bardzo często, kiedy byłam nastolatkom..
-Zawsze przychodziłaś w czasie burzy lub gdy bałaś się czegoś.
-A ty opowiadałaś mi wtedy historie swojego życia..-powiedziałam z uśmiechem
-Pamiętam.-również się uśmiechnęła
-Mam owoce, mus czekoladowy, polewę truskawkową i serek. Podano do stołu!-wszedł do domu szwagier.
W tym samym czasie spostrzegłam schodzącego po schodach brata.
Zasiedliśmy do stołu.
-Po śniadaniu dam Wam czas na okiełzanie się i pojedziemy do Allison.-powiedział Max
-Dobrze.-odpowiedział-Nie zajmie mi to dużo czasu.
Mama zaśmiała się.
-Zawsze tak mówisz.-zrobił krzywą minę Matt
-Na prawdę się postaram!-przysięgłam
-Wierzę w Ciebie, córeczko!
-Chcę sprawdzić jak najszybciej jak czuje się Ally.
-Wszyscy tego chcemy.-dodał mój brat
-Miejmy nadzieję, że lepiej.-dodał Max i wziął kolejnego naleśnika.

-Jesteście!-usłyszeliśmy z ust Ally, gdy weszliśmy do Jej szpitalnej sali.
Lecz zaniemówiła, gdy mnie zauważyła.
-Jesteśmy, kochanie! Jak się czujesz?-zapytała mama, podeszła do siostry i zaczęła oglądać Ją z każdej strony..
-Nat-Nathalie.. Co ty tu robisz?-wpatrywała się zaskoczona w moje oczy
-Sprawdzam co znów nabroiłaś, siostra!-powiedziałam opiekuńczo-Kaleko!
-Wiem... Czuję się lepiej, na prawdę.. Spałam chyba z 12h. Czuję się taka pełna sił, a zarazem wykończona niewiedzą.. Wizytacja będzie dopiero za ok. 30 min.. Nadal nie wiem co ze mną.. Z moim maleństwem.-łza spłynęła po Jej twarzy, a Max bez słowa przytulił swoją żonę
-Jak się tu znalazłaś?-zwróciła pytanie w moją stronę-Miałaś się nie martwić, mieli po Ciebie nie dzwonić!
-Chyba mnie nie znasz.... A to wszystko długa historia.
-Mamy czas.-powiedziała niepewnie.
Zaśmiałam się.
-Dostałam telefon od Matt`a..
-A tak nawiązując do Waszego brata.. To gdzie on właściwie jest?-zaciekawiła się mama, gdy Matt otworzył drzwi do pokoju, a wszystkie oczy zwróciły się w Jego stronę
-Nie zgadniecie kogo spotkałem przed szpitalem..-nie zamknął za sobą drzwi
-Kogo ty mogłeś spotkać przed szpitalem...-wywróciłam oczami, może spotkał jakąś kobietę w fioletowych włosach, którą się zachwyca?
To jest Matthew, wszystko jest możliwe.
Lecz przez drzwi do sali za moim bratem weszła piątka chłopaków.
Niezwykłych.
Moich.
Tym razem ja zaniemówiłam.
-Niall? Louis? Liam, Harry, Zayn?-powiedziała zdziwiona Allison-Co wy tu robicie?
-Gdy tylko dowiedzieliśmy się, że coś Ci się stało, postanowiliśmy sprawdzić czy wszytko w porządku.-dodał Niall
-Jak się czujesz?-zabrał głos Liam
`-Niepotrzebnie się fatygowaliście.. Z Ally już lepiej.`
-Dziękuję, już lepiej... Jestem zaskoczona, że wszyscy się tak martwią! Ale to miłe, jeszcze raz dziękuję!-wzruszyła się moja siostra.
Niall stanął obok mnie.
-Niepotrzebnie się fatygowaliście.. Z Ally już lepiej.
-Gdyby ktoś odbierał telefony może nie musielibyśmy się martwić.-nawet na mnie nie spojrzał.
Szlag! Zapomniałam! Przez tą całą sytuację zapomniałam całkowicie o moim wyciszonym telefonie, który z pewnością już grzeszył brakiem baterii.
Zawstydziłam się.
-O, ile osób..-do sali wszedł lekarz
-Porozmawiamy potem.-powiedziałam cicho w stronę mojego blondyna
-Przyszedłem sprawdzić co z moją pacjentką, ale z tak licznym wsparciem, musi być tylko lepiej..-kontynuował doktor
-Owszem, Panie Doktorze. Dziękuję!
-Proszę Pana, co z moją żoną?
-Na szczęście nic poważnego, proszę się nie martwić.-odpowiedział-Badania nie wykazały wstrząsu mózgu ani żadnych innych ran wewnętrznych. Pacjentka jest tylko stłuczona, przepiszę tabletki przeciwbólowe oraz na wzmocnienie i wszystko powinno być w porządku.
-Ale Panie Doktorze..-odezwała się Ally-Co z moim dzieckiem?
Oto jest pytanie.



***
Heloł! ♥
chyba stworzyłam coś niespodziewanego, gdyż sama się zdziwiłam ze swojego pomysłu
ale
teraz już wszystko będzie się działo.. szybko
taki mam plan
ale co myślicie ;'')))

kolejna sprawa to koniec miesiąca, koniec głosowania! <3 
dziękuję wszystkim baaaaaardzo za głosy!
zajęliśmy 2 miejsce, to dużo dla mnie znaczy!
cudowni czytelnicy!

tak sobie myślę, że chyba tyle...
DO NASTĘPNEGO!! 

KOMENTUJEMY SKARBY, TO WAŻNE DLA MNIE! ♥